NatiiMar
Members-
Posts
1960 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by NatiiMar
-
Eh...a mi smutno, bo wczoraj przekazałam właścicielom ich suczke, z którą pracowałam od kwietnia i zdazyłam sie do niej baaardzo przywiązać...Ale bardzo się ucieszyłam, kiedy jej pan zaprezentował mi cały arsenał umiejętności suńki, pieknie go słucha i skupia sie na nim. Za miesiąc robimy egzamin, ciekawe czego nowego zdaży ją nauczyć:) Tęskni mi sie za nią...
-
Nooo,Justysiek, jesteś:) Tak,suka gotowa do odebrania w czwartek, już wszystko załatwione. Nie dajcie się zbyć głupimi słowami równie niemądrej kierowniczki. Może na złośc znów zacznie cos kombinować...Załatwiłam tę sprawę przez UM w Jędrzejowie, więc powinno pójśc gładko. Ha! A jak się babka wystraszyła jak stanowczym głosem powiedziałam,żeby podała mi swoje nazwisko. "A po co pani moje nazwisko?" zapytała przerażona:) Jak ja lubię z takimi ludźmi gadać. Najbardziej wnerwia ich spokój. Próbuja mnie wkurzyć,a ja się nie daję i wtedy dostaja szału...:) No ale wracając do suki, to pójdzie z Tobą Teresa. Myslę,że możecie się kontaktowac telefonicznie. Aha i jeszcze jedno. Jakby już w samym schronisku były jakies problemy, to dzwońcie bezpośrednio do mnie. Chętnie przeprowadze kolejna rozmowę z panią kierowniczką.
-
BOBO pies z ulicy już w nowym domu w okolicy k-koźla
NatiiMar replied to pietrucha204's topic in Już w nowym domu
Pietrucha, to jeszcze opolskie czy juz łódzkie? :oops: -
BOBO pies z ulicy już w nowym domu w okolicy k-koźla
NatiiMar replied to pietrucha204's topic in Już w nowym domu
Moja koleżanka ostatnio straciła w wypadku podobnego pieska i wiem,że chciała jakiegos zaadoptować. Zapytam ją,może akurat....Mieszka niedaleko Leśnicy. -
Załatwione. Suka gotowa do odbioru w czwartek:) Musiałam oczywiście załatwiać sprawę poprzez Urząd Miejski w Jędrzejowie, bo pani kierowniczka szanowna miała jakieś ale...no ale juz po sprawie. Tereso jak tam bedziesz, nie daj się przegadać, bo ona lubi duuuzo mówić, ale nic z tego słodkiego pierdzenia nie wynika...ale ciśnienie podnieśc potrafi...Idę się napić melisy :angryy: Co do samochodu jeszcze coś wymyslę...przynajmniej postaram się, bo brat wyjechał i auta mi niestety nie pozyczy...
-
BOBO pies z ulicy już w nowym domu w okolicy k-koźla
NatiiMar replied to pietrucha204's topic in Już w nowym domu
Burzenin, to kawał drogi od nas. Popatrze kto jest z tych okolic i zaprosze na watek. Tyle moge zrobić... -
Pietrucha,oczywiście że nie ma dla mnie problemu nawet w środku nocy jechac. Ale wiesz, PKSem raczej będzie ciężko. Oddaję samochód do warsztatu, juz po raz setny to piszę! Każdy ma swoje sprawy, masz rację. I każdy orze jak może. Tez to rozumiem, bo sama ledwie wciskam psy w swój napięty plan dnia. Ale przez trzy tygodnie możnabyło znaleźc kilka minut, żeby napisac co z suką, nie prawdaż? Możnabyło tak któryś dzień zaplanować,żeby po nią iść. Tymbardziej,że były juz trzy propozycje transportu... Ja cenięi Elizy i Justysiek i Twoją i każdego innego dogomaniaka. Robicie bardzo dużo, wiem o tym i naprawde to doceniam. Bez takich osób większośc psów miałaby marne zycie, jesli w ogóle by je miała. Ale nie można czegoś zaczynac i nie kończyć ,prawda? Tymbardziej jesli chodzi o zycie psa. A tutaj widze kompletną olewkę. Prosiłam o telefon do mnie...cisza. Prosiłam o informacje kiedy ktoś pójdzie do schronu...też cisza. Prosiłam o wiele rzeczy na tym wątku i zawsze była cisza! Zostałam porposzona o pomoc,a nastepnie olana na watku. Tak samao jak olana została ta suka... Co do przytuliska, to sprawa jest juz przeciez wyjasniona. Suka ma tam jechać, rozmawiałam z Agą, przeciez przy tym byłaś. Mamy miesiąc od momentu dostarczenia suki na miejsce. Potem ma zniknąć. TYLKO TRZEBA Ją TAM NAJAPIERW DOSTARCZYC!
-
Elizo,Twój rozkład dnia mnie kompletnie nie interesuje,więc nie musisz wymieniać co i kiedy robisz. Podejrzewam,że większość osób tutaj ma wiele więcej na głowie. Mnie ,wyobraź sobie, również nie ma w domu po 12-14 godzin,ale nie narzekam. Psa nie mam, bo nie mam na to czasu. Piszesz o czytaniu ze zrozumienie,ale sama tego nie umiesz robić. Pisałam wyraźnie, że do schroniska miała iśc Justysiek. Dzis może nie miec czasu, ok. Rozumiem, że mozna miec zawalony dzień. Ale mineły trzy tygodnie! Mozna było cos zaplanowac przez ten czas, tymbardziej że nie byłyście same. Teraz juz jesteście, same do tego doprowadziłyście. Nie mozna zaczynac wątku i potem go zsoatwiać. Zupełnie jak na wątku z buldożka Lolą, z którą nie wiadomo co się stało. Tu też brak informacji, a co gorsza, brak jakiegokolwiek działania!
-
Psa odebrać miała Justysiek,ale juz od bardzo dawna się nie odzywa. Ja rozmawiałam z kierownikiem przytuliska, który z kolei rozmawiał z kierowniczką schronu. Ta twierdzi,że nie ma problemu z oddaniem suki i żeby do niej zadzwonić z dokładna datą i godziną. Chciałam to zrobić,ale od tamtej pory nikt nie zadeklarował pójścia po sukę. I też Tereso podobnie jak Ty,nic z tego nie rozumiem. Na dogo zaczyna sie tworzyc coś dziwnego. To nie pierwszy taki dziwny watek. Czeski film, nikt nic nie wie...
-
Elizo, pisze to, co pomyslałby każdy zaglądający tutaj. Najpierw wielka afera. Poproszono mnie o pomoc, zaproszono na wątek. Weszłam i zapraszałam innych. Potem nagle histeria,że temat do zamknięcia. Potem wielki apel do założycielki tematu i znów afera. Zaangażowanie mnóstwa osób, wszyscy byli chętni pomagać. Były deklaracje pieniężne, znalazłam tez DT. Wszystko zapiete na ostatni guzik i nici. Nie wydali psa, rozumiem. Potem drugie podejście i psa niby brak. Dzwonie, pytam, pies jest. Zamieszanie,ale ok. Działamy dalej. Powoli wykruszają się osoby do pomocy. Nie dziwię się, bo jak jest zamieszanie to w końcu nie wiadomo komu pomagają. Potem kolejna próba i znowu fiasko. W końcu zostaje na wątku sama. żadna z was nie fatyguje się nawet o najmniejsza informację na temat postepów lub ich braku. Więc co ja do jasnej anileki mam myslec? Popatrz ile osób się wycofało! Ileż to osób obserwowało wątek, a potem pisało do mnie z zapytaniem o co tu w ogóle chodzi?? W końcu poprosiłam o konkretny termin, kiedy idziecie do schroniska. ODPOWIEDZI NIE OTRZYMAłAM DO DZIś! Więc wybacz, ale dla mnie to jest olewka, brak kompetencji i unoszenie się dumą. Weźcie się w garść, bo cierpi na tym wszystkim niczemu nie winny pies! I jeszcze jedno. Nie chcę juz słyszeć tego słodkiego pierdzenia,że po sukę nie ma kto iść. W CIAGU TRZECH OSTATNICH TYGODNI MOZNABYłO POPROSIC KAZDEGO O PODEJSCIE DO SCHRONU!!!!! Można było nawet sąsiadowi powiedzieć, mamie, tacie, babci, cioci. Za drobne nawet zulowi spod sklepu. WYSTARCZY RUSZYć GłOWą! A JAK BY SIę WAM CHCIAłO DO MNIE ZADZWONIC O CO WIELOKROTNIE PROSIłAM, TO DOGADAłABYM SIę Z KIEROWNICZKą SCHRONISKA, żE O TEJ GODZINIE TEGO DNIA PRZYJDZIE KTOś PO SUKE. I byłoby załatwione.
-
Tereso,jak widzisz dziewczyny,które miały zająć się suką już tu nie zaglądają. Każdy z nas miał na poczatku taki zapał jak Ty. Ale to nic nie da. Justysiek już dawno miała wyciągnąć sukę,ale przestała się odzywac, uniosła się dumą. Jak inne dziewczyny z resztą. Więc jeśli same nie pojedziemy, to nic nie będzie zrobione. Wedle zasady Umiesz liczyć? Licz na siebie...nikt Ci nie pomoże. Ja mieszkam zbyt daleko,a dodatkowo jak pisałam wczesniej musze odstawić samochód do warsztatu...Sprawa wydaje się być zakończona, bo każdy ma głęboko gdzieś suke i jej potomstwo. Duma jest ważniejsza...
-
Pinkmoon, świetnie! Propozycja angielskiej wersji jest rewelacyjna! Mogę już zabrać się za pisanie krótkich tekstów dotyczących rozwiązywania podstawowych problemów wychowawczych. Mogę też skontaktować się z Jackiem Gałuszką, może czasem mógłby zajrzeć i coś zweryfikować.
-
Tereso,wspaniale że włączyłaś sie do wątku. Ale pragnę Cię uświadomić,że dziewczyny działają bardzo wolno. Akcja trwa od bardzo bardzo dawna, sa problemy od samego początku. Nie wiadomo kto i kiedy zabierze sukę. Ja miałam ją odebrać z Gliwic,ale w tej chwili już nie mogę. Było to tyle razy przekładane, tyle razy zmieniałam plany i nadwyrężałam moje kontakty z innymi ludźmi, z którymi musiałam przekładać spotkania,że to już jest ponad moje siły. Odstawiam tez samochód do mechanika,więc nici z przewozu suki. Wszystko miało być załatwione już dawno temu, suka już z pewnością po porodzie,a w tym schronisku TOZ ma pewnie niezłą opinię-nie potrafią się sami ze sobą dogadać:shake: Fundacja Animals też olała sprawę. Mieli się kontaktować ze mną i z właścicielem przytuliska. Zero,cisza, brak odzewu. Nie wiem czy miejsce dla suki jeszcze jest. Trzy tygodnie temu było na pewno. Każdy, kto chciał pomóc, po pewnym czasie zrezygnował jak obserwował tę opieszałość i brak konsekwencji. I ja sie nie dziwię, bo na mnie już też raczej liczyć nie można. Nie mogę znów i ciągle zawalać innych spraw, bo dziewczynki non stop zmieniają zdanie i non stop przekładają terminy. Z resztą sama zobacz na ostatnie wypowiedzi dziewczyn. Od bardzo dawna nikt tu nie wchodził. Wniosek? Koniec sprawy. Pozdrawiam.
-
Była propozycja,żeby posyłać uzupełnione teksty do jednej osoby,kltóra będzie zarządzać stroną. Ja uważam,że to świetny pomysł. KTO BĘDZIE ZARZĄDZAŁ STRONĄ I WKLEJAŁ NASZE TEKSTY? Podzielmy się obowiązkami. Na stronie są dwa działy o podobnej tamtyce, a mianowicie "mam psa, ale.." i "problemy wychowawcze z psem". Dla mnie to jedno i to samo,ale skoro już jest podzielmy to na dwie rózne tematyki. Niech dział "Mam psa ,ale" będzie polegał na rozwiązywaniu problemów wakacyjnych, czyli na przykład- wyjeżdzam,ale nie wiem co z psem. I tutaj dajemy adresy petsitterów lub hoteli. Bądź mój pies jest chory i tutaj dajemy adresy wetów polecanych i sprawdzonych. A dział "problemy wychowawcze z psem", który mogę wziąc na siebie, moga poruszac typowe problemy, czyli ciągnięcie na smyczy, sikanie w domu, skakanie na gości. Dodatkowo dałabym jeszcze coś w stylu "co mogę robić z psem" i krótkie instrukcje czego można nauczyć psa-np. podawanie gazety, przynoszenie kapci, gaszenie światła itp... Wszystko dobrze by było pisac z nutka humoru i dobrej zabawy,żby ludzie sę w tym odnaleźli. CO WY NA TO?
-
Pietrucha,dziękujęmy! Jesteś wielka:loveu: Teraz kwestia rozbuowania działów. Jak to robimy? Aha,a filmik gdzie będzie umieszczony? Bo mógłby być na pierwszej stronie.
-
Budrys przeżyje:) DOMEK STAŁY NA ŚLĄSKU!!! =)
NatiiMar replied to NatiiMar's topic in Już w nowym domu
Wspaniałe wieści:) Dobrze,że Budrysek już zadomowiony na dobre;) On zawsze lubił sobie popiskiwać na widok psów. Lepsze to niz uporczywe szczekanie:) Wymiziaj go ode mnie. Pozdrawiam. -
Nie mam czasu na słodkie słówka,pisze prosto i dosadnie,żeby wszystko było załatwione na tip top. Jeszcze raz napiszę to, co jest kilka postów wyżej. SzczepoN może jechac tylko w niedzielę. Mi z resztą tez tak pasuje. Tylko teraz znó wątpliwości czy ktokolwiek po sukę pójdzie...No i kiedy...mogą wam jej nie wydać bez mojego telefonu,dlatego musze znać dzień i najlepiej jeszcze godzinę,żebym mogła zadzwonić i poinformować o naszym zabraniu jej,a nie pytac czy możemy. Z takimi trzeba stanowczo,bo na pytanie "czy mogę?" zawsze obpowiedzą "nie!"
-
Dobrze,wobec tego Justysiek powiedz kiedy pójdziesz po sukę. Ja zadzwonię do tego schronu i powiem,że tego dnia i o tej godzinie przyjdzie dziewczyna,która zabierze sukę. Sprawa będzie prosta. Szczepon może jechac tylko w niedzielę wieczorem,ale sukę można wyciągnąć i wsadzić do kliniki jak juz wczesniej mówiliśmy.
-
Jak się okazuje,jutro również dysponuję samochodem w godzinach popołudniowo wieczornych. Niech ktoś wreszcie da finał tej sprawie,bo mam dośc zwodzenia właściciela przytuliska,że to juz już,a potem się okazuje,że jednak nie..jak się gośc zdenerwuje i da to miejsce innemu psu,to nie wińcie nikogo innego jak tylko siebie...minęły juz dwa tygodnie,suka pewnie już urodziła,A TU CIĄGLE NIC! Skończmy juz tę sprawę,bo ja szczerze mam tego dosyć!
-
Mniemam,że sprawa stoi w miejscu,bo nikt o niczym nie informuje,temat spadł na 16 stronę,a teraz się dowiaduję,że nawet papierek jeszcze nie załatwiony...Więc cóż innego można myslec?? Nikt do mnie nie dzwonił,czyli sprawa nadal niezałatwiona. W czwartek mogę, ale po pracy, czyli po 18. Transport nagrany,wystarczy zadzwonić. Podawałam niektórym osobom numer do szczepoNa,który oferował transport. Ciekawe ile razy jeszcze temat będzie spadał tak daleko i ile razy jeszcze trzeba będzie sie dopytywać czy to już,czy jeszcze nie... Papier niepotrzebny. Tak powiedział mi właściciel przytuliska,który osobiście zadzwonił do schroniska i rozmawiał z kierowniczką. Czekam na wieści pod telefonem. Numer podawałam wielokrotnie, więc odnajdźcie. Pozdrawiam.