Czytam wątek od wczoraj i po prostu jestem pełna podziwu, że akcja była tak szybka i udana. Teraz Majkiemu trzeba szukać stałego domku, tyle, że u doświadczonego właściciela pewnie, który będzie potrafił go cierpliwie wszystkiego nauczyć. Najważniejsze jednak, że psiak bezpieczny. Wspaniałe jesteście, naprawdę!
Wpisuje się właściwie w sprawie sedalinu, bo w Sylwestra testowałam go na moim spanikowanym psie. Na 60 kg wagi dostał 4 tabletki i rzeczywiście po jakiejś niecałej godzince ścięło go z nóg. Leżał, ale próbował wstawać, nogi mu się rozjeżdżały jak u żyrafy, ale szedł. Ważne jest to, że lek "kładzie" psa, ale nie wyłącza lęku. Czyli pies boi się cały czas, niezmiennie, tyle, że ruszać się nie bardzo może. Trochę niehumanitarne, ale nie o to w przypadku tego psiaka chodzi. Po pierwsze Natalia musiałaby podać lek i odczekać te 40 - 50 minut. Czy to możliwe? Po drugie, pies może rzeczywiście nadal próbować walczyć. Po trzecie, nie wiemy nic o jego zdrowiu.. Pewnie ktoś wam wcześniej już coś podpowie, ale ja zapytam jutro znajomej z SGGW, może będą mieli jakiś patent.
Przynajmniej to mogę zrobić.
Trzymam kciuki. Raz jeszcze wielki szacunek.