Jump to content
Dogomania

ageralion

Members
  • Posts

    10466
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ageralion

  1. [quote name='giselle4']Ja do tego moge dodac tylko pare zdan[mialam tego nie robic ale post Ewy dał mi siłe] wysłałam psa do niemiec mial miec dom na cito do dzisiaj siedzi w schronie a ja wyje :( i wiem ze to mnie nauczyło iz kazdy pies znajdzie dom w polsce to tylko kwestia czasu..... od wczoraj mam boksera w schronie i same damy sobie z nim rade tego jestem pewna...ale nigdy adopcja zagraniczna i zapomnij o fotkach i wiadomosciach o psie....zapomnij:-([/quote] To juz wiem dlaczego tak zaciekle atakujesz nasze wypowiedzi i czytasz czesto co co chesz zobaczyc. Pregusek nie trafi do schroniska, to moge zereczyc, bo ma zaklepane miejsce w fundacji. Zamieszka u nich (w przyfundacyjnym hoteliku) na tydzien max dwa i po okresleniu jego charakteru i podstawowym przeszkoleniu, zostanie oddany do DS.
  2. [quote name='Ewa Pikulska'][B]Sventata[/B] myślę, że nikt tu nie chce cię atakować i postaraj się zdystansować i na spokojnie przeczytać informacje zawarte w linkach które ci ludzie tu podrzucają. Ja się ostatnio bardzo rzadko udzielam na dogo, ale tu postanowiałam napisać: Kilka lat temu miałam pod opieką boksera z Palucha - Kołka - miał tu swój wątek, miał padaczkę, pod moją opieką przebywał ponad 2 miesiące - z tym czasie miał 1 raz ataki. Byłam z nim u najlepszych specjalistów w Polsce, pies miał jakby zgrubiałą skórę ( jak stara blizna) na głowie, nikt z polskich lekarzy nie sugerował konieczności wykonania zabiegu i nie łączył padaczki z tą naroślą. Kołka bardzo pokochałam, był pokazywany w telewizji, w gazetach - ale nikt nie chciał psa z padaczą a ja nie mogłam go zatrzymać. Wtedy osoba, której dziś nie ma już na dogo, zaoferowała pomoc niemieckiej organizacji od bokserów. Nie mająć wyjścia zgodziłam się na nią. Byłam zapewniana, że jest dom docelowy dla psa, byłąm zapewniana, że to sprawdzona organizacja ( na 90% właśnie ta o której ty piszesz) - pies wyjechał. Jak wyjechał okazało się, że domu dla niego jednak nie było, ale podobno miał szczęście i zakochała się w nim wetka która go przyjmowała w Niemczech. Dostałam 2 można powiedzieć normalne zdjęcia psa - jedno jak stoi z państwem ( podobno państwem w towarzystwie innego boksera) jedno jak według mnie w klinice ( otoczenie) ma słoneczne okulary i następne już ze stołu operacyjnego. Podobno lekarze niemieccy stwierzdzili, że narośl niezbędnie trzeba operować i podobno miał włożoną jakąś płytkę pod skórę ( podobno najnowoczesniejsza ponoć metoda cud miód itd). W zaledwie kilka dni później otrzymałą info, że pies wpadł w stan padaczkowy z którego nie wyszedł i musiał zostać dośpiony. Wiesz do dziś dnia zastanawiam się, czy Kołek nie pojechał tam po to, aby jako niczyj pies - służyć jako królik doświadczalny na którym ktoś chce wypróbować jakąś komletnie niesprawdzoną, a być może nie potrzebną metodę leczenia czegośczego być może leczyć nie trzeba było. Wiesz jak się z tym czuję do dziś? Pomyśl czy chcesz się tak czuć i ty? To o czym ktoś zapewnia i co ktoś mówi, nie zawsze musi być prawdą. To młody ładny pies, znajdzie dom tu w Polsce, potrzeba tylko trochę czasu. Fajnie jest móc się za jakiś czas skontaktować z opiekunami i spotkać psa, którego się wcześniej uratowało lub uratować chciało niż przez kilka lat płakać po kątach, że pies którego się chciało uratować być może robił za królika doświadczalnego - zapewniam cię, znam i jedno i drugie uczucie.[/quote] Dziekuje za Twoja wypowiedz. Nareszcie jakies konkretne wypowiedzi osoby, ktora ma doswiadczenia osobiste z adopcja niemiecka. Przykro mi, ze tak sie wszystko potoczylo ale niestety nie masz na to zadnych dowodow, a tylko przypuszczenia podrzegane wyrzutami sumienia. Podobna sytuacje mogla zdarzyc sie w kraju ale wtedy nie miala bys takich rozterek, cociaz wyrzuty sumienia pozostaly by takie same.
  3. Czytam i nie wierze wlasnym oczom. Wiecie co, gdyby zostalo tu napisane, ze bokser jedzie pod opieke SOS, BwP lub innej fundacji PL, to kazdy by gratulowal, chwalil i wogole achowal i ochowal. Jak zostalo tylko napisane, ze jedzie pod opieke fundacji niemieckiej, to my juz napewno pozbywamy sie problemu, sprzedajemy psa i to pewnie na eksperymenty medyczne, napewno skonczy marnie, tafi do schroniska, a do tego znecamy sie nad nim i wysylamy strasznie chorego psa... Gdzie ja napisalam, ze pies "napewno nie przezyje kastracji"? Napisalam, ze jego aktualne problemy trawienne wykluczaja go z kastracji ale napewno jechac autem moze gdziekolwiek (reakcja na normalne zarcie i stres, kazdego psa przyprawia o takie klopoty). Ciekawe jest, ze jak zastanawialam sie bardzo czy wiezc pogryzionego, ledwo stojacego na nogach i w tragicznm stanie masakrycznie wychydzonego boksera do fundacji BwP do Wawy, to mnie zapewnialo grono dogomaniakow, ze napewno moze jechac i ze nic mu nie bedzie ble ble (na szczescie pojechal dopiero po czesciowej rekonwalescencji). Jesli na sile dalej szukacie boksera w potrzebie (pregusek juz takim psem nie jest) i macie ten hotelik i pieniazki na kastracje, napiszcie do SOS-ow, u nich macie 10 psow, ktore czekaja na wyciagniecie ze schroniska. Fundacja napewno nie odmowi.
  4. Czytacie co Wam wygodniej albo ja jestem jakas niekomunikatywna. Z moich slow zrobiliscie dramat. Pies w koszmarnym stanie, nie przezyje podrozy!!! Pozbierajcie sie ludzie. Pies jedzie do fundacji notboxer.
  5. [quote name='Erazm']Dobrze ze padła nazwa fundacji oczywiście ze się z nimi skontaktuje[/quote] Prosze bardzo, tylko niech nie bedzie neiporozumien. Tego psa pod opieka fundacja nie ma, bo w tym przypadku miec nie musi ale o psiaku wie i o calej sytuacji. Porozmawiac proponuje o mojej osobie konkretnie i moich sporobach dzialania. Nie mam nic do ukrycia. PS powtarzam po raz kolejny, bo jakos nikt tego nei zauwaza. Pies nie jedzie w nieznane. Ta fundacja jest sprawdzona.
  6. Po pierwsze powtirze to, co juz pisalam kiedys i glupia bylam, ze sie tego nie trzymalam. To moj ostatni posta na temat boksera na dogomani. Oprocz nerwow i bezsensownych oskarzen, umoralnien i traktowania nas jak amatorki bez wyobrazni, wiedzy (to jeszcze zniose). Ale oskarzanie o pozbycie sie problemu, to juz przesada. Jak Wam nie pasuje nasz styl dzialania, to przypominam, ze nad moimi poczynaniami piecze trzyma SOS bokserom i jesli macie jakies ale proponuje napisac do nich skarge albo najlepiej zadzwonic i osobiscie porozmawiac. Najlatwiej jest pisac i sie madrzyc nie znajac realiow, osob ani psa. Pies nie zostanie wykastrowany teraz, bo jego stan na to nie pozwala. Wazy 20 kg po jedzeniu potrafi zwymiotowac i ma luzne kupki. Nie mam zamiaru brac odpowiedzialnosci za jego zycie i sadze, ze moj weterynarz rowniez. W boksie jest zestresowany i jego rekonwalescencja wcale nie musi przebiegac latwo i przyjemnie. Do tego 24.09 jedzie do Niemiec.
  7. [quote name='epe']Ageralion! Tak było,wiem to napewno! Może teraz się coś zmieniło -na lepsze?;)[/quote] Czy na lepsze nei wiem. Dalej w schronie panuje zasada kto pierwszy ten lepszy. Na szczescie nie ma dyskryminacji i psow za plecami nie wydaja "swoim" ludziom. Sprawa byla jasna i pytanie czy bokser pojedzie do fundacji czy nie. Jak nie, szukamy mu domu tutaj a Julka odwoluje miejsce dla niego zaklepane w notboxer.
  8. [quote name='epe']Erazm! W schronie w Szczecinie,który ma umowę z p.Draabe,to właściwie nikt nie ma nic do powiedzenia. P.Draabe wybiera psy i tyle -przyjeżdża Julia-kierowca i psy są zabierane! Może kierownictwo mogłoby zaprotestować,ale wydaje mi się,że nie chce:cool3:[/quote] Kompletna bzdura. Pies jest wyadoptowany na Sventata i osobiscie w 3 gadalysmy (trzecia byla Julia) czy psiak ma jechac do fundacji. I zapadla decyzja, ze tak wyslemy go, bo notboxer sprawzdone.
  9. [quote name='Erazm']Skąd ten pośpiech ? Pies miesiąc w schronie, bez kastracji i wywozimy? Gdyby poczekal te dwa tygodnie nic by mu nie było , zwykle fundacje sterylizuja w Polsce, tak jest taniej.... Dziwna ta historia[/quote] Tutaj nie ma zadnego pospiechu. Siedzial dwa tyg w schronie na obserwacji, wiec nie byl schroniskowy. Pozniej ok tygodnia nikt sie niem nie interesowal (znaczy interesowal ale schronisko nie mnialao nikogo na niego zapisanego), wiec kto mial chciec tej kastracji? Jak pisalam juz wczesniej przez ten wspomniany tydzien Julia juz szukalam mu domku za granica na prosbe TOZ-u i udalo sie jej w fundacji notboxer, ktora akurat znam i jestem spokojna o losy preguska.
  10. [quote name='aicrew']Ogólnie jak dla mnie funacja super Pełna nazwa canis gratia e.v.[/quote] A co to za fundacja?
  11. Niestety schronisko zaczelo sie robic bardzo dokladne w papierkach. W sobote dziewczyna brala boksera na siebie. Musiala go wyadoptowac, zeby go przyjac na tymczas (bo nie jest wolontariuszka schroniska). I teraz 24 przyjezdza dziewczyna, ktora znow przepuje go go na siebie, zeby pies mogl pojsc w kolejne rece. Pomieszanie z popapraniem ale inaczej bardzo krecili nosem :shake:
  12. Co do wyciagniecia psiaka ze schronu, proponuje kogos z TOZ. Po pierwsze, nie beda musieli placic za psiaka. Po drugie jesli ktos go wyadoptuje na siebiem, oficjalnie nie moze sie go zrzec na nikogo. Chyba, ze Greven udalo by sie zalatwic telefonicznie jego wydanie na swoja fundacje (w to wierze troche mniej, ze sie moze udac), bo wtedy inaczej jest sprawa papierkowa zalatwiana.
  13. [quote name='Cudak']Wiem tylko tyle: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/co-powinnismy-wiedziec-wyadoptowujac-poza-granice-polski-89321/?highlight=niemieckie[/URL][/quote] Czytalam caly watek przed adopcja pierwszego boksera. Rozmawialam z ludzmi, ktorzy zostali zbannowani za wypowiadanie sie wlasnie w tematach handlu psami za granice itp (np. Donvitow, ludzie z SOS-ow) i wtedy strasznie chcialam psiaka zostawic w kraju ale wyszlo inaczej. Teraz jestem juz spokojniejsza i los boksiaka i wiem, ze dziewczyna ktora miala go na DT, ogromnie kochajaca zwierzeta, pracujaca teraz cale wakacje w fundacji w Niemczech, nie oddala by swoejgo podopiecznego w zle rece. Rozmawialam z nia zreszta wczoraj i nie zmienila zdania, ze Parys jest w bardzo dobrych rekach. Co do oddawanych psow do adopcji niemieckich to rozmawialam duzo rowniez z Julia, ktora tepsiaki wozi ze schronu i TOZ, z kierowniczka schroniska, ktora osobiscie sprawdzala warunki do jakich ida psy (ogladalam zdjecia osobiscie na jej komputerze), no i Monika, ktora 3 miechy teraz robila w fundacji.
  14. Szczerze mowiac Greven jest bardziej znana w schronisku niz ja i ma duzo wieksze dluzsze doswiadczenie wspolpracy z tymi ludzmi niz ja. Ja sie moge tylko podzielic tym co mnie spotkalo podczas wyciagania pogryzionego boksia (prawie 2 miesiace mi to zajelo). Jamnisia nie wyciagne jesli nie bedzie mial kto byc ze mna w schronie, zeby go odrazu wziac na siebie. Ja nie mam jak go przygarnac, bo ta moja czarnula go zameczy niestety, a i moj aktualny stan nie pozwala na dogadywanie dwoch psiakow w chalupie :-(
  15. Wiem co czujesz, bo jak pierwszy raz sie z tym spotkalam to jak strzal w pysk :shake: Ja juz bylam tak zaawansowana, ze nie mialam zamiaru sie poddac (psa mi nie wydano pomimo zalatwionego laczonego transportu do Wawy przez Szczecinek - tydzien nad tym pracowalam). Majac tyle bid na glowie, wcale sie nie dziwie, ze pasujesz, bo cala sytuacja schronisko-TOZ jest cholernie pogmatwana i trudna :shake:
  16. Dziewczyny sluchajcie, to z allegro to nie wymysl schroniska, tylko reakcja na afere, ktora sie rozpetala kiedys. Ludzie zadzwonili z pretensjami, ze ktos zbiera pieniadze na schronisko przez allegro, a schronisko nic o tym fakcie nei wiedzialo. Jest ustalony zakaz wystawiania psow na platnych potralach i nie zostanie on zdjety (to wiem, bo dokladnie pogadalam z kierowniczka niedawno, jak szukalam domku dla innego psiaka). Co do rezerwacji TOZ, to wiem rowniez z wlasnego doswiadzcenia, ze wystarczy przejsc na druga strone ulicy, do ich siedziby, pogadac o psie i TOZ wystawia kartke, ze rezygnuje z rezerwacji (tez sprawdzone podczas tamtej nielatwej adopcji Rokiego). Tak wiec dla chcacego nic trudnego, tylko trzeba pogadac z obiema stronami (schronisko i TOZ).
  17. Fundacja to not-boxer, ich strona www [URL="http://www.notboxer.de/"]ZUFLUCHT F�R NOTBOXER: Vermittlung von, Hilfe f�r Boxer und -Mischlinge in Not[/URL] W maju pojechal tam juz jeden boksio (Red/Parys) i ma sie dobrze. Obu psiakom miejsce zalatwila Julka, wiec teraz juz jestem spokojna, ze maja dobrze. Przy pierwszej adopcji mialam duze watpliowsci i nie za bardzo mialam wplyw na to gdzie pies trafi (trafil do schroniskowego DT i on wydal go dalej). Teraz Julka dzialala rownolegle z tym watkiem i jak worcilam, skontaktowalam dziewczyny ze soba w sprawie tej adopcji. Co do kastracji, to nie bylo mozliwosci go ciachnac, bo musial by zabawic kolejne 10 dni w schronisku na rekonwalescencji.
  18. Fundacja to not-boxer, ich strona www [url=http://www.notboxer.de/]ZUFLUCHT F
  19. [quote name='Cudak']Wyszło coś z tego?[/quote] Chyba nie, bo jesli dobrze widzialam to sunia pelni teraz role stroza schroniska. Nie wiem czy to dobry pomysl, zeby siedziala w kojcu jak ida chlodniejsze dni. Jest spokojniutka i nie skacze na kraty jak sie przechodzi z innym psiakiem. Za to po odejsciu probuje sie podkopac pod orodzeniem kojca bidulka (tam jej nikt nie poglaszcze i nie przytuli)
  20. Ciesze sie, ze pregusek biega luzem, klatka byla dla niego tak stresujaca, ze przy pierwszym poglaskaniu (pomimo ze z daleka machal ogonkiem i odrazu przytulil sie do krat do glaskania) sie biedak posiusial, udalo mi sie na szczescie odsunac, bo padla bym ofiara tego szczescia :evil_lol: Z boksu to wyprowadzil on mnie, a nie ja jego. Lecialam za nim jak latawiec. Uspokoil sie dopiero jak dociagnal mnie do trawy (naciagnal mi lydke i plecy i cos brzuszek lekko, wiec leze od dwoch dni :-(). Jak juz pochodzil, poskakal na smyczke, powykonywal komendy siad i lapa za parowke, uspokoil sie i tak nie ciagal biednej ciotki :lol: W samochodzie byl calmkiem spokojny, chociaz nie wiedzial chyba co to auto, bo trzeba bylo go zachecac do wejscia smaczkami. Co do kotow, to potwierdzam, ze ignoruje kompletnie. Nawet trzeba bylo go "ratowac" jak kot na niego prychnal przy misce z woda. Uciekl i nie chcial juz pic, poki kot nie poszedl. Za drugim razem napil sie dopiero jak stanelam miedzy nim a kotem :evil_lol: Na spacerku ignorowal praktycznie ludzi, nie staral sie skakac, witac itp Cociaz jak zobaczyl starszego faceta, strasznie go interesowal, ciezko mialam go nawrocic na kierunek spaceru. Mial okazje zobaczyc suczke schroniskowa, ktora prowadzili do boksu, to byl bardzo zainteresowany ale w przyjacielski sposob. Macal ogonkiem i probowal ciagnac w jej strone, zeby sie przywitac (skubany ma sile i ciag). Do ludzi tez sie lasil odrazu, zadnej oznaki agresji badz leku, calusniak w 100%. Potrafi sie zapomniec i skoczyc na opiekuna (wracalam ze sladami zabloconych lapek na brzuchu, spodniach itp;))
  21. [IMG]http://img3.imageshack.us/img3/4285/p1070113x.jpg[/IMG] A kuku [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/6830/p1070118m.jpg[/IMG] Pilnuje terenu [IMG]http://img6.imageshack.us/img6/338/p1070122u.jpg[/IMG] Co? Ten profil lepszy? [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/9990/p1070126a.jpg[/IMG] A moze ten lepszy? [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/2909/p1070127.jpg[/IMG] To sie rozhulalam z fotkami :evil_lol:
  22. [IMG]http://img12.imageshack.us/img12/2434/p1070055.jpg[/IMG] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/9180/p1070058n.jpg[/IMG] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/3549/p1070069c.jpg[/IMG] [IMG]http://img81.imageshack.us/img81/6857/p1070078.jpg[/IMG] [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/1933/p1070097m.jpg[/IMG]
  23. Mambulka na nowym terenie, pileczka i nic wiecej do szczescia nie potrzeba. [IMG]http://img11.imageshack.us/img11/2156/p1070017s.jpg[/IMG] [IMG]http://img91.imageshack.us/img91/1456/p1070019m.jpg[/IMG] Chwila relaksu [IMG]http://img91.imageshack.us/img91/1432/p1070021.jpg[/IMG] [IMG]http://img225.imageshack.us/img225/5660/p1070028.jpg[/IMG] No i na plazy [IMG]http://img91.imageshack.us/img91/2434/p1070055.jpg[/IMG]
  24. Szkoda ze ma zone :eviltong: Powodzenia faflaku :multi:
  25. A mysmy wrocily z tygodniowego urlopu :diabloti: plaza, piasek i szlenstwa w lesietak mi zmienily psa, ze czasem jej nie poznaje, taka grzeczna :evil_lol: po powrocie przespala mi dwa dni, miala w nosie wszystko, nawet spacerki na siku (wytrzymala 14h bez sikania :lol:). Zaczyna mi zarastac sierscia powoli i juz nie smierdzi. Zaczela sie znow drapac ale to zastrzyk pewnie przestal juz dzialac, wiec jutro do weta znow pedzimy. Jak zgram fotki, to wrzyce kilka (sama ich jeszcze nie widzialam ;)).
×
×
  • Create New...