Jump to content
Dogomania

malibo57

Members
  • Posts

    10423
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by malibo57

  1. Joan, zamów taksówkę i jedź, ja zapłacę.
  2. Info od Patrycji: "Ostatnio robiliśmy przemeblowanie i naszą sypialnię oddaliśmy dla mojego siostrzeńca Adasia a my wróciliśmy do pokoju gościnnego. Lilka która zawsze schodzi z drogi Adamowi teraz zgłupiała i ciągle wchodziła do pokoju w którym do tej pory spała z nami. I nawet w końcu spała z Adasiem w pokoju pomimo tego że drzwi były otwarte i mogła przyjść spać koło nas. Adaś mówił że jak się kładł spać to Lilka cały czas się na niego patrzyła tymi swoimi szeroko otwartymi oczami i nienaturalnie wykręcała szyję żeby go widzieć. W końcu Adaś znieruchomiał a ona chyba się zmęczyła tym wykręcaniem szyji położyła się normalnie i zasnęła. Co do jej dzikości to ma lepsze i gorsze dni. Rano zawsze jest oswojona, kiedy nas nie widzi dziczeje, a wieczorem jak już zje i wie że teraz to już wszyscy siedzimy w domu to pozwala sobie na relaks przy nas. Kiedy coś jemy to siedzi pod stołem i czeka aby jej coś dać . Kiedyś była tak przejęta że bierze od nas z ręki że zdarzało się jej nas ugryźć w palce, teraz panuje nad tym. Podchodzi na smakołyk do nas nawet na dworze. Ale nie da się złapać. Nie chodzi już przy lewej nodze, jeśli chce być blisko to idzie za mną prawie depcząc mi po piętach. Na spacerze podchodzi też czasami i dotyka mojej ręki nosem, a kiedy niosę reklamówkę na grzyby to robi mi psikusy i łapie znienacka za torebkę, wyszarpując dziurki. Mojego męża szczypie w co się da bo cieszy się że on idzie wypuścić Rufusa na pobieganie. A mnie uszczypnęła niedawno z tego samego powodu. Nie może też powstrzymać szalonego szczekania. W domu często sprawdzam co gryzie. Bo na początku wygryzła mi parę dziur w pościeli i poduszkach, ale teraz chyba się nauczyła rozpoznawać psie zabawki. Od niedawna Lilka wymyśliła sobie głupią zabawę na spacerze mianowicie znienacka straszy moją najmniejszą suczkę to znaczy robi taki pozorowany atak z warczeniem i skokiem. Tak że moja Tipi boi się ode mnie oddalać. Ja zawsze wtedy krzyknę (przeważnie jakieś głupie słowo jak hej czy ej) i awantury nie ma. Ale ostatnio Lilka próbowała tak nastraszyć ciutkę większą wzrostem od Tipi i dużo większą duchem Kanu, i się pokłóciły. Parę razy też Lilka próbowała zacząć zabawę z Kanu która robiła akurat jakieś ważniejsze rzeczy i też się złapały na krótko. Ale mam nadzieję że to takie trochę poznawanie gruntu,czy ustalanie zasad." Zaraz będzie kilka fotek.
  3. Ciągle nie wiem, jaka odległość dzieli Kajtuna od weta?
  4. Info o Burce sprzed 2 dni: "Dzień dobry ! Właśnie wróciłam ze spaceru na którym układałam w myślach co napisać o Burce i lepiej mi to szło niż teraz kiedy jej nie widzę. Burka to taka "baba" "stara wyga" ale... o gołębim wrażliwym serduchu. Jest bardzo skryta i na pierwszy rzut oka może się wydawać taka nijaka. Ludzi traktuje jak nadistoty, które lepiej trzymać na dystans od przyziemnych psich spraw. Bo Burka kiedy jest już na smyczy czy w domu to nie wykazuje żadnej agresji do człowieka, można z nią zrobić wszystko nawet grzebać w misce czy robić zastrzyki. Pewnie dlatego czuje się tak bezbronna i bezradna kiedy jest już na łasce człowieka a ponieważ spotkało ją wiele przykrych przeżyć z ludźmi to woli radzić sobie sama (a doświadczenie to ma). Nie lubi być zamykana i wiązana, chociaż znosi to ze spokojem nie buntuje się w jakiś chałaśliwy czy nadpobudliwy sposób. Jeśli jest w domu to na noc i z tym jest sobie w stanie poradzić i pogodzić się ale nie zostawiłabym jej samej bo wydrapie dziurę w drzwiach. Potrafi zręcznie manewrować siatką i przeciskać się przez dziury których inne psy nigdy by nie znalazły. Pomimo całej swojej masy potrafi przeskoczyć 1,5 metrowy drewniany płotek. Czasami korzysta z tych swoich umiejętności żeby wyjść sobie za ogrodzenie kiedy jej zdaniem zbyt długo zwlekam ze spacerem. Na spacerze po lesie trzyma się stada ale kiedy wchodzimy z powrotem za furtkę to Burka gdzieś w pobliżu się zaszywa i przeczekuje aż się schowamy i dopiero po jakimś czasie wchodzi i chowa sie pod domek jakby się bała żeby jej nigdzie nie uwięzić. W sumie swoje przeszła - była więźniem w Krzyczkach potem w schronisku gdzie uśpili jej wszystkie szczeniaki. Czasami ulega moim usilnym namowom żeby wrócić i przejść przez furtkę ale wtedy szybko mnie mija i biegnie się schować, żebym jej przypadkiem nie zamknęła gdzieś. Przez te jej ucieczki przez jakiś krótki okres podczas naszej nieobecności w ciągu dnia ( w nocy nigdy by nie wyszła) była wiązana i biegała na takiej długiej linie, do której przypięta była właściwa trochę krótsza lina przesuwająca się po tamtej linie. Właściwie mogła chodzić po całe działce ale nie mogła wyjść za ogrodzenie, ale to jej też nie odpowiadało (chociaż przyśpieszyło jej "oswajanie"). Nie umiała korzystać z tak dziwacznie ograniczonej wolności i zawsze stała na końcu swego terytorium i kopała doły. Tzn wyglądało to tak jakby chciała przyciągnąć tą całą resztę do której nie może podejść. Ale ziemia nie dywan , wskutek czego Burka wykopała nam mały staw, który po deszczu długo zatrzymywał wodę. Burka ma dolną szczękę centymetr czy dwa cofniętą do tyłu może dlatego nie posługuje się paszczą, nic np nie przegryzie ,żadnej smyczy, czy linki i czasami ma problem z podnoszeniem jedzenia. Toleruje wszystkie moje suczki, psa i koty ale nie lubi nowych zwłaszcza suk na swoim terenie. Chyba że jest to mały sznaucer płci męskiej, do tych ma słabość. (albo tylko do tego jednego)" Mam kilka zdjęć, postaramy się wstawić.
  5. Bolo i Rudolf maja zapas karmy do 25 grudnia. Piszę o tym, bo potem zapomnę;-) Teraz mają Joserę, zakupioną przez p. Małgosię ( zwrócę pieniądze), a potem Lukullusa 30 kg.
  6. Nie usuwaj, niech zostanie. Bez kastracji, pies nie pójdzie do adopcji, to jasne.
  7. Agata, daj Bolowi jeszcze ze 3 dni, żeby nie zapeszyć. Niech chłopina odpoczywa i zdrowieje.
  8. Trochę wyprze3dziłyśmy rzeczywistość, w takim razie;-) Za kilka tygodni będzie. Jak tylko Bolo wróci do zdrowia i kojca. Izuniu, dzięki za "wyciskacza" - kochana jesteś:fadein:
  9. Rany boskie! Jak daleko masz do tego weta?
  10. Jej, biedny "rzygacz"! A co mu? Przecież w podróży z Elbląga chyba nie zwracał? W kazdym razie, nie zaszkodziło mu to na urodę:)
  11. Cieszę się, że ruch u chłopaków. Ktoś pytał skąd tyle szczeniaków na raz - z głupoty ludzkiej. Zamiast szukać pomocy w sterylizacji suki w ciąży, to dokarmiają, dowożą słomę, szczeniaki się rodzą i po 2 miesiącach telefon się urywa - pomocy! 8 szczeniaków + matka, 19 szczeniaków w Józefowie, 6 gdzieś tam, no horror. A gdzie byli ci ludzie wcześniej? "Niech się urodzą", "szkoda", "szczeniaki znajdą domy", "suka wykarmi", ot i cały problem. Nie mówię tu u maluchach z rowów, bo one są właśnie remanentem takiego myślenia.
  12. [quote name='Viris']Zaraz podam link do tematu w pierwszym poście. Co do Bola można podać kontakt do mnie - 608339230. Już i tak dostaję pogróżki ;>[/QUOTE] Jak to, pogróżki? W sprawie psów? To podajmy kontakt do DIF i do mnie - też chcemy usłyszeć te pogróżki. Rozmawiałam z p. Małgosia. Zabrakło karmy - nie bardzo rozumiem, jakim sposobem, ale niech będzie. P. Małgosia kupiła gdzieś worek Josery dość tanio, więc zwrócę jej pieniądze, a na wszelki wypadek zamówiłam 2 worki Lukullusa dla chłopaków - za parę dni dojadą. Czyli, karmy Josera powinno wystarczyć do mniej więcej 25 listopada, a potem 30 kg Lukullusa - do 25 grudnia. Psy dostają po 0,5 kg dziennie, zgodnie z dawką zalecaną przez producenta. P. Małgosia dokładnie sprawdziła podbrzusze Bola - ranki sa obie bardzo małe - ok. 2 cm kazda- i goja sie b. ładnie. Nie wiem, jakim cudem pan Wojtek to zrobił, bo przecież musiał ciąć powłoki brzuszne, a rana jest jak po laparoskopii! Super! Bolo siedzi w domu i dyszy, bo ma termoregulator ustawiony na inną temperaturę i wilgotność. Nie pójdzie do boksu, bo musi być "na oku", więc sobie dyszy. Poza tym ma dobry apetyt, załatwia sie normalnie, temperatura w normie. Pani Małgosia mówi, ze on jest niezwykły, na spacerach chodzi przytulony do uda i cały czas patrzy w oczy - ktoś go uczył utrzymywać kontakt z przewodnikiem? Jak myślicie?
  13. O,witam wszystkich sygnatariuszy petycji Rudolfa!:diabloti: jednak atrament coś może. Słuchajcie, czy Rudi jest wykastrowany?! Czy to tylko nieporozumienie? Ja wiem, że tak stało w tekście do ogłoszeń, tak przyszłościowo. Zamówiłam Rudolfowi termin zaraz po rekonwalescencji Bola, ale może on faktycznie wykastrowany? DIFciu, czy możesz w 1-szym wkleić link do wątku Bola - braciszka? Bardzo dziękujemy obydwoje z Rudolfem za wątek:Rose:
  14. Historia jakich wiele na dogomanii.... :shake: Rudolf przebywał wraz ze swoim kumplem, Bolem na terenie pewnej firmy. "Pracowali" w charakterze ochrony, ale jak to w życiu bywa a czasy są ciężkie, firma się sprzedaje o ani obaj dostali wymówienie z pracy bez ogólnie obowiązującego wypowiedzenia! :-( Dzięki dogomaniakom oba psiaki zostały odebrane "opiekunom" i umieszczone w hotelu. Oto ich wspólny wątek: Dwa psy stróżujące - likwidacja firmy w Ostrowcu Świętokrzyskim! Teren sprzedany=MORBITAL! Rudolfik ma ok. 8 lat. Tyle czasu przebywał na terenie firmy - tak przynajmniej twierdzi "opiekun". Jest psem raczej nie przypominającym konkretnej rasy. Prześliczny, ale mocno zaniedbany psiak w kolorze mlecznej czekolady, Zaniedbana sierść z kleszczami. Wykrzywione łapy w stawach - mimo to chodzi sprawnie, dobrze sobie z tym radzi. Zero agresji, bardzo ciekawski - model "wchodzący w obiektyw". Okropnie przesympatyczny psiak. :loveu: Bardzo serdecznie prosimy o pomoc w szukaniu domku dla Rudolfika. Potrzebny jest również banerek dla niego i ogłoszenia, w tym również allegro. Tekst do ogłoszeń: "Rudolf - sportowy pies o obniżonym zawieszeniu, świetnie pokonuje zakręty bez konieczności spojlerowania. Przepiękna wersja kolorystyczna (czekolada), doskonały silnik, kilkuletni, z małym przebiegiem - świeżo po przeglądzie, karoseria dobrze zakonserwowana.Przeprowadzono mały lifting - kastrację. Rudolf to pies z duszą, egzemplarz kolekcjonerski - szukamy dla niego dobrze wyposażonego garażu wraz z obsługą oraz właściciela, który CHCE go mieć i kochać. Zapewniamy, że warto! Rękojmia obecnych opiekunów, którzy już go pokochali - gratis!!!! Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej oraz wizyty przed i po adopcyjne." ALBUM RUDEGO RYDZA:) Pan Czekolada w zimowym wydaniu! Jest różnica, prawda???!!! :loveu: :loveu:
  15. [quote name='Zofia.Sasza']Nie znam Morii, ale czy nie sądzicie, że może tu wchodzić w grę problem zbieractwa? Przy czym dodam od razu, że zarobkowy charakter działalności wcale tego nie wyklucza. Próba zdefiniowania zjawiska (z wątku na forum miau [URL="http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=114273&start=0%29:"]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=114273&start=0):[/URL] [B] Czytając forumowe wątki co chwila natrafiamy na powtarzający się schemat: [/B] Ktoś alarmuje: "Koci Anioł" w potrzebie! Pomoc potrzebna dla Pani i jej kotów. Dwudziestu, trzydziestu, czterdziestu... Rusza akcja. Wolontariusze sprzątają, dowożą karmę, proponują pomoc w adopcjach. Pani jest zachwycona. Po pewnym czasie okazuje się, że adopcje tak, ale każdy konkretny kot, który ma szansę na dom jest "ulubieńcem", Pusią wychowaną od kociaka... Słowem bierzcie każdego, tylko nie tego, którego chcecie wziąć. Propozycje zmian są odrzucane, Pani chce tylko karmy, pieniędzy... Bo to przecież dla kotów, nie dla niej. Po pewnym czasie współpraca staje się niemożliwa. Wątek zamiera. Najczęściej po to, aby powrócić przy okazji kolejnego kryzysu. I wszystko zaczyna się od nowa. [B]Oczywiście te historie różnią się w szczegółach.[/B] Pani sterylizuje/zgadza się na sterylki lub nie. Koty są mniej lub bardziej chore. Jednak pewne rzeczy są zawsze takie same: duża liczba kotów, niechęć do wydawania ich do adopcji. Zawsze też pojawia się na tych wątkach dylemat: Pomagać dla dobra kotów, czy nie pomagać, bo to prowadzi do powiększania "kolekcji"? [B]WARUNKI KONIECZNE I WYSTARCZAJĄCE, ABY MÓWIĆ O ZBIERACTWIE TO:[/B] 1. Duża liczba kotów pod opieką przy jednoczesnym niezapewnieniu im dobrostanu (w rozumieniu Ustawy o Ochronie Zwierząt: [URL="http://www.eko.org.pl/lkp/prawo_html/ust_ochrona_zwierzat.html"]http://www.eko.org.pl/lkp/prawo_html/us ... erzat.html[/URL]) 2. Odmowa wydawania kotów do adopcji [B]Przetłumaczony przez casicę materiał na temat zbieractwa[/B] [COLOR=#4000ff]KIM JEST KOLEKCJONER, SYNDROM DIOGENESA. Syndrom Diogenesa jest zjawiskiem opisanym w 1966 r., a nazwanym tak przez Clarka w 1975 roku, charakteryzującym zaburzenia zachowania u osób starszych. Zjawisko to charakteryzuje się między innymi: - skrajnym zaniedbywaniem higieny osobistej i higieny otoczenia - patologicznym zbieractwem (syllogomania); gromadzeniem różnorodnych obiektów - ucieczką od rzeczywistości (odrealnienie) i pozbyciem się uczucia wstydu - izolacją społeczną - odrzucaniem wszelkiej pomocy traktowanej jako natrętna ingerencja - osobowością chorobliwa, cechująca się podejrzliwością, przebiegłością, zdystansowaniem, z tendencją do wypaczania rzeczywistości Kolekcjoner, to osoba, która posiada więcej zwierząt niż pozwalają na to jej możliwości i którymi nie jest w stanie zająć się właściwie. Osoby takie generalnie odrzucają opinie, że zwierzęta, które zgromadziły cierpią z powodu poważnych zaniedbań. Kolekcjonerzy są często porównywani do narkomanów, nie są jednak uzależnieni od zwierząt, lecz od ich obecności, od ich egzystencji we wspólnej przestrzeni, od ich gromadzenia. Charakterystyczne cechy kolekcjonera: - potrzeba posiadania licznych zwierząt, a często też przedmiotów, w tym samym miejscu (zespół uzależnienia) - inteligencja i talent do komunikacji, prawdziwa zdolność do wzbudzania sympatii do własnej osoby, bez względu na stan zwierząt - irracjonalna odmowa rozstania się z jednym ze swych zwierząt nawet, gdy istnieje możliwość jego adopcji lub konieczność eutanazji zwierzęcia chorego (w skrajnych przypadkach przechowywane są nawet ciała zwierząt padłych) - sposób życia najczęściej skromny, skryty, antyspołeczny; z reguły ma miejsce ogromny kontrast pomiędzy „publicznym” wizerunkiem kolekcjonera, a jego życiem prywatnym. Niektóre z takich osób są dobrze i szeroko znane, a jednak w rzeczywistości wiodą bardzo samotne (odosobnione) życie - tendencja do zaprzeczania rzeczywistości, twierdzenie, iż chore zwierzęta mają się dobrze; że te zamknięte i żyjące przez długi czas w klatkach żyją komfortowo; że ich duża ilość nie ma wpływu na ich cierpienie, choroby etc. - recydywa (jedynym rozwiązaniem jest pomoc psychiatryczna) – kolekcjonerzy wracają do swojego sposobu życia nawet po wyrokach skazujących za znęcanie się Co motywuje kolekcjonera? Nie został zrealizowany żaden program naukowy na bazie syndromu Diogenesa czy też syndromu kolekcjonera, toteż większość ludzi jest przekonana, iż kolekcjonerów motywuje „bezgraniczna miłość” do zwierząt. Jest to i owszem jeden z czynników (nie jedyny), mamy bowiem do czynienia z różnymi wpływami, typami, szczegółami, które różnią się zależnie od osoby kolekcjonera. 1. Miłość do zwierząt połączona z brakiem odpowiedzialnej nad nimi opieki. 2. Przekonanie, że szacunek dla życia jest równoznaczny z jego ochroną, bez względu na jakość życia. 3. Zespół świętego (bohatera) - męczennika: nie zapominajmy, że w naszym społeczeństwie troska o zwierzęta jest dobrze postrzegana. Kolekcjonerów często ocenia się pozytywnie, jako osoby poświęcające się dla dobra zwierząt, a ci koncentrują się na swoim publicznym wizerunku. 4. Paradoksalna (maniakalna) potrzeba pełnej kontroli, pełni władzy nad życiem swych zwierząt. [/COLOR] WYPOWIEDŹ EWYY6: [I]"rozważając podloże ksztaltowania się kolekcjonerstwa to po pierwsze wskazałabym na wyraźne podobieństwo ze zbieractwem, po drugie na cechy OCD występujące tutaj. OCD - zaburzenia obsesyjno - kompulsyjne charakteryzują się swoistym przebiegiem, w fazach: 1. faza uspokojenia - 2. faza napięcia (pojawia się myśl o wykonaniu jakiejś czynności - przykładowo "chcę mieć kota" - 3. faza wzrostu napięcia (w tym przypakdu myśl o wzięciu kota coraz silniejsza, poszukiwanie usprawiedliwienia) 4. realizacja (rytuał - w tym przypadku wzięcie kota) i momentalna ulga, spadek napięcia - wracamy do 1 i cykl się powtarza Należy podkreślić, że w tak analizowanym modelu forum ma dużą moc sprawczą chociażby z tego względu, że nagradza, promuje wzięcie kota, dopatruje się w tym wrażliwości, dobroci. każdy aniołek, serduszko wklejony osobie tak się zachowującej jest silną nagrodą Jeżeli przyjąć, że kolekcjonerstwo zwierząt ma cechy OCD to płyną z tego pewne wnioski praktyczne: 1. nie jest możliwe negocjowanie - osoba z OCD będzie twierdziła to, co chcemy usłyszeć i robiła swoje 2. możliwa jest kontrola i terapia ale na ścisłych zasadach behawioralnych - nagroda za powstrzymanie się od rytuału, negatywne konsekwencje za złamanie zasady 3. jakkolwiek sami pacjenci z OCD są dość chętni do terapii (choroba im przeszkadza) to niestety osoby z syndromem zbieractwa nie są w ogole chętne do terapii. praktyka pokazuje, że osoby cierpiące na syllogomanię (czy jakaś podobna nazwa...) nigdy nie zgłaszają się same po pomoc, nie widzą problemu. Nie ma co liczyć na to, że zbieracz kotow będzie chciał zmniejszyć swój problem 4. biorąc pod uwagę przesłanki wynikające z wiedzy o OCD oraz zbieractwie rozsądne wydaje się 1. nie pomaganie, nie wspieranie osób kolekcjonujących poprzez wyrażanie podziwu, współczucia dla sytuacji, radości, że wzięły kolejne zwierzę 2. dążenie do przejęcia kontroli nad sytuacją przede wszystkim na drodze nawiązania kontaktu z otoczeniem: najczęściej bowiem otoczenie doskonale widzi, co się dzieje a nie widzi tego osoba dotknięta problemem To tylko kilka informacji bardziej może wynikających z teorii i pracy psychologa"[/I][/QUOTE] Ten post powinien pojawić się na kilku watkach. I, jest bez znaczenia, że jakiś "zbieracz" nie spełnia kilku opisanych tu warunków lub zachowuje się "ciutkę" inaczej, lub ma dodatkowe motywacje - zjawisko wciąż to samo. Często to ludzie "wielkiego serca", Psie i Kocie Anioły.
  16. Jeszcze jakiś "wyciskacz łez" by się przydał. Agata, myślę może, żeby podać kontakt do nas - w razie konieczności wizyty, będziemy się organizować terytorialnie. Możesz też podać kontakt do Viris - decydujcie.
  17. A ja mam tekst dla innej części populacji, hehe "Bolo - szukam pracy !!!! Wspaniały pies w średnim wieku, zrównoważony, spokojny, bardzo kontaktowy - stracił pracę z powodu redukcji etatów. Pilnie poszukuje nowego zatrudnienie wraz z utrzymaniem. Odwdzięczy się stokrotnie, prezentując liczne przymioty charakteru oraz wielki, niewykorzystany kapitał serca. W grę wchodzi również etat do podziału z miłą, inteligentną suczką. Nasz kandydat na wspaniałego kompana i stróża w jednej osobie jest zaszczepiony, odrobaczony, wykastrowany, słowem - zdrowy. Daj mu siebie i pracę, płatną z góry dobrym słowem, pełną michą i dachem nad głową! Warunki adopcji: wizyty, umowa adopcyjna - tylko tyle. Warto!!!"
  18. Jasna sprawa;-) Nie byłabyś Mru, gdybyś czekała, aż ktoś Ci coś podsunie. Mam nadzieję, że domcio okaże się akceptowalny.
  19. Pewnie, że warto. Kozienice? Czy tam w pobliżu nie ma AnnyA?
  20. Stachuuuu, trzymaj się!:) Może i Lence teraz też się uda? Ona też się tuła, biedaczka.
  21. Podesłałam 150 na "fundusz sterylkowy" Lunki. Kciuki trzymam.
  22. No, rozkręcona ewidentnie:) A Agatka, co? Obiecuje i nie daje?!
  23. Miejmy nadzieję. Może kraczę, ale jeszcze zostały bezkarne przywry, lamblie i włosogłówka.
×
×
  • Create New...