-
Posts
206 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by selenicereus
-
Moje typy to: 1.Samoyed 2. Karelski pies na niedźwiedzie 3. Pomeranian 4. I troszkę z innej bajki - Cavalier King Charles Spaniel
-
Dramat w gdańskim domu. Przerażone, rozmnażane kundelki...
selenicereus replied to selenicereus's topic in Już w nowym domu
Sukę, która zostaje pan ma sterylizowaną. Szczerze mówiąc wolę takiego pana, który jest świadom popełnionego błędu, niż uroczą staruszkę, która wynosi kotkom do piwnicy mięsko nasączone trutką na szczury. Bo i takie się zdarzają. Teraz nie jest czas na formułowanie oskarżeń i piętnowanie pana, ale poszukiwanie sensownych rozwiązań. Które będą dobre dla psów i dla tego człowieka. Może zaskoczę Cię, dolores181, pan wie, że trzeba psy odrobaczać, szczepić, sterylizować i ograniczać im płodność. I robił to póki mógł wychodzić swobodnie z domu. Nie było też jego pomysłem nauczenie swoich zwierząt załatwiania się w domu. Samotność i choroba zazwyczaj spadają na człowieka nagle, kiedy się tego nie spodziewa. A wierz mi, ludzi gotowych pomagać innym ludziom tez nie jest za wiele. Łatwiej przykleić łatkę "stary wariat" i pozostawić własnemu losowi. -
Dramat w gdańskim domu. Przerażone, rozmnażane kundelki...
selenicereus replied to selenicereus's topic in Już w nowym domu
Chcemy mu zostawić nawet dwa - te, które są z nim najdłużej - nie opisanych tu w wątku Fafika (ojca szczeniąt) Czarnusię - sunię z rozszarpanym kiedyś gardłem. Pozostają psy w warsztacie. Dwa z nich to starowinki, w tym jeden ślepy i głuchy. Ten warsztat to jedyny świat jaki znają - najlepsze co można zrobić to zapewnić im budę, jedzenie i spokój tam gdzie są. Pozostaje suczka - tę musimy obejrzeć i może uda się wynegocjować. To będzie długa i dość trudna sprawa. -
5tyg.Maleństwo Lilu - wygrała z chorobą i ma wspaniały dom :)
selenicereus replied to BUDRYSEK's topic in Już w nowym domu
Halo jak tam się ma nasza gwiazda? Cioteczki - proszę o zajrzenie i podbijanie. Bardzo, bardzo proszę. [url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/gdansk-opiekun-juz-nie-jest-w-stanie-sie-nimi-zajmowac-136957/[/url] -
"Był sobie pan. Miał psa - Fafika, bardzo go kochał i rozpieszczał. Aż kiedyś znalazł na swej drodze sunię z rozszarpanym gardłem. Zabrał ją do domu i wyleczył. I tak do naszej historii dołączyła Czarnusia..." [COLOR=Red][FONT=Arial Black]Tak zaczęłam wiosną. Pana serce przerosło, niestety odjęło też trzeźwą ocenę sytuacji. Pan okazał się kolekcjonerem. Kiedy jak lwica broniłam pana wszystko układało w sposób napawający nadzieją na rozwiązanie sytuacji.[/FONT] [FONT=Arial Black]Szczeniaki zabrane zostały do nowych domów. Rozmawiałam z panem o sterylizacji Basi - bo druga sunia miała być wysterylizowana (nie sprawdzałam czy ma gdzieś jakieś blizny, bo nie pozwalała do siebie podejść). I z dnia na dzień kontakt się urwał. Przez miesiąc do pana wydzwaniałam, byłam parę razy pod domem, ale mi nie otworzył. Potem miałam wyjazd służbowy do połowy września. Po powrocie znów wydzwaniałam do pana. Aż pewnego pięknego dnia zadzwonił. Już wtedy wiedziałam, ze dość żartów - zabierzemy co się da. Pan zadeklarował, że odda wszystkie, oprócz najstarszego. OK. A ile ich jest? A 3. Ale nie dodał, że 3 szczeniaki i 3 dorosłe. A i jeszcze jedno - zniknęła Łatka. Na pytanie gdzie jest pan wybiórczo głuchnie. [/FONT][/COLOR] Pan pracował i przygarnął jeszcze pieska, który pilnował mu warsztatu. A potem drugiego . I jeszcze jednego. A potem była jeszcze Basia, a potem Łatka z Czarnusiem. A teraz jeszcze Basia powiła 5 szczeniaczków. A były jeszcze inne psy - przychodziły do domu, leczyły rany i pan znajdował im dobre ręce. Historię, którą streściłam w kilku zdaniach należy rozciągnąć na lata. W trakcie tych lat zdrowie pana bardzo się pogorszyło. Aż przyszedł moment, kiedy zwykły spacer urósł do rangi wyprawy podejmowanej etapami. Pan poprosił nas o pomoc - chce znaleźć domy dla części swoich podopiecznych, bo nie ma już sił się nimi zajmować. [COLOR=DarkRed]PILNIE POTRZEBNY TYMCZAS DLA SZCZENIAKÓW. ORAZ BASI. OCZYWIŚCIE POTRZEBNY DLA DRUGIEJ SUKI I PSA. Szczeniaki już w nowych domach. [/COLOR] Szczeniaki - 2(prawdopodobie 3) beżowe pieski i 2 suczki tricolor [IMG]http://i44.tinypic.com/2wfjyh0.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/2uomlb5.jpg[/IMG] [IMG]http://i43.tinypic.com/rmi44x.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/2i1mskj.jpg[/IMG] Szczeniaczki nie będą duże, raczej średnie - do 50cm w kłębie, sądząc po obojgu rodzicach. Są wesołe, ufne jak to szczeniaki, bawią się z pozostałymi psami. Ale lejki z nich straszne. Z resztą nie tylko one:shake:. Basia - ich matka [IMG]http://i39.tinypic.com/2zyhkk4.jpg[/IMG] Basia nie dogaduje się z pozostałymi psami od czasu gdy urodziła młode. Sytuacja jest o tyle drastyczna, że z braku miejsca w maleńkim domu może być odizolowana od pozostałych tylko na korytarzyku. Wyjście z domu to dla opiekuna cała operacja logistyczna. Czarnuś - wcielony lęk. Czarnuś jest po prostu przecudnej urody. Ma przeuroczą białą plamkę na brodzi i białe skarpetki. Bielusieńkie. Trzeba tylko sprawić aby zechciał komuś jeszcze, poza swoim opiekunem, zaufać. Idealnym rozwiązaniem byłby dom tymczasowy. Poza zaufaniem, Czarnuś musi się jeszcze nauczyć załatwiać potrzeby poza domem... [IMG]http://i43.tinypic.com/15p25ua.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/21e6p9d.jpg[/IMG] Pozostaje jeszcze Łatka - biało-czarna sunia na zdjęciu z Czarnusiem. Ma około roku. Na razie pan chciałby ją zatrzymać. Ale będziemy negocjować. To młodziutki pies. Potrzebuje ruchu, zabawy. Opiekun nie jest w stanie jej tego zapewnić. Wkrótce przekażę kolejne wieść. Ale teraz proszę o dom, lub tymczas dla tych piesków. Ich opiekun się zamartwia, najchętniej zatrzymałby je wszystkie, ale wie, że nie jest w stanie. Proszę o pomoc - nie tyle dla piesków, bo im, poza ruchem i zajęciem, w zasadzie nic nie brakuje, ale przede wszystkim dla ich opiekuna. Teksty ogłoszeń: Basia – mama szczeniaczków, których adopcje prowadzi Trójmiejski Patrol Obron Praw Zwierząt. Jest średnią suczką. Ma powyżej 2 lat. Trafiła do swojego opiekuna jako dorosła, jak większość jego psiaków - z ulicy, po ciężkich przejściach. Jest wesołym, łagodnym i bardzo przyjaznym psem w stosunku do ludzi, ale z pozostałym pieskami w mieszkaniu pozostaje w konflikcie odkąd urodziła szczeniaki. Musi być więc od nich odizolowana. Basia wymaga uwagi i cierpliwości, ale osobie, która da jej nowy dom odda całe swoje psie serce. Będzie wierną towarzyszką spacerów i strażniczką domu. Warunkiem adopcji psa jest podpisanie umowy adopcyjnej. Kontakt: TPOPZ tel. 516 60 94 94 lub mail: [EMAIL="selenkowo@wp.pl"]selenkowo@wp.pl[/EMAIL], [EMAIL="adopcje@tpopz.pl"]adopcje@tpopz.pl[/EMAIL] Czarnuś - kolejny z piesków z ostatniej interwencji Trójmiejskiego Patrolu Obrony Praw Zwierząt. Młody, około roczny samczyk. Czarnuś jest młodym, przepięknym psem. Ma jedwabistą sierść i uroczą białą plamkę na brodzie. To piesek średniej wielkości (około 50cm), bardzo drobnej budowy. Jest nieśmiały, boi się obcych, potrzebuje trochę więcej czasu niż pozostałe pieski. W stosunku do pozostałych psów łagodny i cierpliwy, szczeniaki robią z nim co chcą. Ale broni jedzenia. Piesek zdecydowanie domowy i kanapowy. Szukamy dla niego domu bardzo odpowiedzialnego tymczasowego lub stałego domu i opiekunów gotowych poświęcić mu wiele uwagi i pracy. Warunkiem adopcji psa jest podpisanie umowy adopcyjnej. Kontakt: TPOPZ tel. 516 60 94 94 lub mail: [EMAIL="selenkowo@wp.pl"]selenkowo@wp.pl[/EMAIL], [EMAIL="adopcje@tpopz.pl"]adopcje@tpopz.pl[/EMAIL] Pięć szczeniaczków szuka domu. Pieski pochodzą z interwencji Trójmiejskiego Patrolu Obrony Praw Zwierząt 2 suczki - tricolor, 2 beżowe pieski. Trzeci piesek beżowy schował się i nie poddał oględzinom. Prawdopodobnie to suczka. Pieski są uroczymi mieszańcami. Sądząc z rodziców (a oboje byli "do wglądu") będą średnie, około 50cm, z gładką, krótką sierścią. Pieski czekają na nowe domy w Gdańsku. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej. Pieski wydajemy po pierwszym szczepieniu. Kontakt w sprawie piesków 516 60 94 94 mail: [EMAIL="selenkowo@wp.pl"]selenkowo@wp.pl[/EMAIL] lub [EMAIL="adopcje@tpopz.pl"]adopcje@tpopz.pl[/EMAIL] [EMAIL="adopcje@tpopz.pl"]linki do zdjęć:[/EMAIL] [URL]http://i44.tinypic.com/2wfjyh0.jpg[/URL] [URL]http://i40.tinypic.com/2uomlb5.jpg[/URL] [URL]http://i43.tinypic.com/rmi44x.jpg[/URL] [URL]http://i41.tinypic.com/2i1mskj.jpg[/URL] [URL]http://i39.tinypic.com/2zyhkk4.jpg[/URL] [URL]http://i43.tinypic.com/15p25ua.jpg[/URL] [URL]http://i40.tinypic.com/21e6p9d.jpg[/URL] [EMAIL="adopcje@tpopz.pl"] [/EMAIL]
-
5tyg.Maleństwo Lilu - wygrała z chorobą i ma wspaniały dom :)
selenicereus replied to BUDRYSEK's topic in Już w nowym domu
ze zdjęcia to faktycznie podobna. A z tego co czytam to charakterek im iście "Jack-Russell- Terrierkowaty" A w galerii hodowli Fioletowa Magia to znalazłam zdjęcie prawie "sobowtórka" Lilu:evil_lol: [IMG]http://www.fioletowamagia.pl/galeria.htm[/IMG] -
I listki mlecza i kwiaty, perz, krwawnik, babkę lancetowatą, liście czarnej porzeczki (jeszcze ich nie ma), trawę zwykłą, pokrzywę (te listki lepiej ususzone bo pieką w łapki...). Z koniczyną zazwyczaj uważam, bo nie może być jej dużo i nie może być wilgotna - powoduje wzdęcia, a czasem nawet skręt kiszek bo szybko fermentuje. Tylko świeże rośliny trzeba stopniowo wprowadzać do diety bo nadmiar na nieprzygotowany żołądek grozi biegunką. Ogłoszenia adopcyjne są też tu: [URL="http://koszatniczka.org/viewforum.php?f=12"].:Degu Serwis:. Koszatniczka w Internecie :: Zobacz Forum - Zamienię, przyjmę, oddam[/URL] Jedną samotną znalazłam też na allegro - nie jest młoda, ale to że przez długi czas była samotna powoduje, że może się zgodzić z inną. [url=http://www.allegro.pl/item620263828_koszatniczka_slodziak.html]KOSZATNICZKA SŁODZIAK !!!!! (620263828) - Aukcje internetowe Allegro[/url]
-
Po raz kolejny się wtrącę. Łączenie z młodą samiczką nie powinno stanowić problemu. Jeśli trochę zatęskni za towarzystwem to łatwiej zaakceptuje. Łączenie powinno się odbyć na neutralnym gruncie, zwłaszcza, że jak piszesz, przed kotami broni terenu. Może też bronić terenu przed inną koszą. Dlatego połączenie z dorosłą samiczką lub kastratem może być (ale wcale nie musi) trudniejsze. W przypadku mojej dominantki Fumy łączenie z maleńką wtedy Brombą przebiegło bez problemu, ale jak teraz chciałam dołączyć do stadka (już obu dorosłych) trzecią - moją tymczasicę - mało nie skończyło się tragedią. Namawiam jednak do próby połączenia z maluchem. Samotna będzie bardzo nieszczęśliwa. Widziałam to u mojej tymczasicy - bardzo domagała się towarzystwa "ludzia" ale jak poczuła zapach moich koszatniczek to zaczął się tak rozpaczliwy płacz, że serce pękało. Próbowała do nich przeleźć między szczebelkami, uspokajała się dopiero kiedy zestawiałam klatki. Ale moja Fuma chciała Myśkę rozerwać żywcem, skończyło się na paskudnym ugryzieniu w nos. Ostatecznie Myśka pojechała do Katowic gdzie z miejsca zaprzyjaźniła się z tamtejszą rezydentką. Są przeszczęśliwe. Co do zapewnienia rozrywek - gałązki do gryzienia - z listkami, mogą być nawet z kwiatkami - jabłoń, grusza, brzoza, orzech włoski, lipa. Może przydałoby się kółeczko - ale musi mieć średnicę około 22-28 cm - nie wiem, czy wejdzie do klatki. Takie skrytki do rozbrojenia, o których pisze Martyna, tez są ok - tylko coś kuszącego musi wystawać, bo jeśli kosza nie będzie tego znała nie zainteresuje się. Z grubszych gałącek możesz jej porobić takie dodatkowe minipóleczki.
-
[LEFT]Wiele mogło być przyczyn, a najwięcej takich na które nie ma się wpływu. Kosze bardzo często mają choroby genetyczne i wiele z nich nie dożywa 3 roku. Nie obwiniaj się - na pewno od Ciebie otrzymały taką opiekę jaką powinny mieć. Ale wcześnie...i właśnie to "wcześniej" prawdopodobnie było przyczyną. Jak patrzyłam na zdjęcia koszy wydawało mi się, że jedna jest "dziwna" grubiutka, jakby smutna - bo była ona? Przyszedł jej czas - przecież nikt nie wie na pewno w jakim są wieku, czy rodzice byli rodzeństwem itd.. A gdyby się czymś podtruła to nie chciałaby jeść, byłyby bardzo konkretne objawy - wiedziałabyś od razu. To musiala być choroba tocząca ją od dawna, ot tak po cichutku, nawet nie ujawniając się za bardzo. Ta, która została zaakceptuje drugą mlodziutką samiczkę. Nie powinno byc problemu o ile połączysz je stopniowo. Jutro prześlę poradniczek - albo zajrzyj na koszatnoczka.org - do art. o łaczeniu Trzymaj się:glaszcze:. [/LEFT]
-
Ok - to ja trwam w pogotowiu. Czekam tylko na sygnał kiedy. Na razie deklaruję zatem, że nie przed wtorkiem, bo będę przez te dni bez netu. Ale chyba do tego czasu nie odrośnie całkiem:shake: Piękny pies - oby się do niego szczęście uśmiechnęło. A przy okazji - jestem gotowa pomóc przy każdej akcji ogłoszeniowej. Wystarczy tylko sygnał.
-
5tyg.Maleństwo Lilu - wygrała z chorobą i ma wspaniały dom :)
selenicereus replied to BUDRYSEK's topic in Już w nowym domu
Budrysku i cioteczki- wybaczcie, ja jestem d...z uszami. Miałam porobić ogłoszenia ale czekałam na nr tel., który jest w podpisie Budryska. Ogłoszenia dla chłopczyka wrzuciłam dopiero dziś...na cafeanimal, przygarnij.pl, przygarnijzwierzaka, ale. gratka, zgubiomo-znaleziono i e-zwierzak. -
Agresywny labrador do uśpienia. Mamy 2 dni:/
selenicereus replied to Betbet's topic in Już w nowym domu
Poza agresją psa jest jeszcze problem stosunku właścicieli. Trzeba aby ktoś im pomógł opanować lęk przed zwierzęciem, nauczył postępowania z nim, odbudowy zaufania. A tego nie załatwi żadne szkolenie stacjonarne. Pies to nie samochód, że ktoś mu poreguluje kabelki a potem właściciel będzie sobie używał bez przeszkód. To jest bardzo indywidualny przypadek, pies ma rany w psychice. Taki trafił do właścicieli, a oni nieświadomi ich część problemów psa mogli utrwalić(?), wzmocnić (?). Nie jest to zarzut, tylko stwierdzenie faktu - opierasz się na założeniu, że otrzymałaś psa o określonych cechach, o zakodowanym systemie zachowań, bo tak Ci powiedziano. A potem w praniu wychodzi, że pies deklarowanych cech nie posiada, a utrwalone ma zupełnie inne zachowania. "Uporządkowanie" zachowań psa to jedno, ocena czy można jeszcze tego dokonać to drugie. A trzecia sprawa to, aby właściciele pod okiem i z pomocą behawiorysty nauczyli się skutecznie komunikować ze swoim psem. Chociaż ja tez mam bardzo mieszane uczucia - wielokrotne pogryzienia w tym właściciela, niemożność narzucenia psu kontroli, agresja w stosunku do innych zwierząt stanowi podstawę do uśpienia. Zwłaszcza, że pani podejmowała bardzo konkretne kroki, aby przeciwdziałać. Czy jest jeszcze możliwa ułożenie relacji, pozbycie się lęku? Nie potrafię tego ocenić. -
Agresywny labrador do uśpienia. Mamy 2 dni:/
selenicereus replied to Betbet's topic in Już w nowym domu
Pies jest w domu. Jest już wyznaczony termin spotkania z behawiorystą. Niestety dopiero po długim weekendzie. Niby nie długo, ale dla osób, które czują się więźniami we własnym domu to przeraźliwie długi czas. -
O tak, znamy to ...:cool3: Furiatki:cool3: A co do podejrzenia cukrzycy - część ludzi z DS kupuje gdzieś w hurtowni wet. paski do badania moczu - można kupić takie na cukier. Kosza do transporterka jak naleje to w tą kroplę pasek i mniej więcej wiadomo jaki jest stan zacukrzenia organizmu. Inny wskaźnik to mocz - gęsty, ciemny jakby czerwonawy. To znak, że nerki już nie są w stanie oczyszczać krwi z cukrów. Ale czerwone siusie (z tym, że przezroczyste) są po burakach, gałązkach jabłoni i orzecha włoskiego. No i oczy - zaćma - szczególnie widoczna kiedy w ciemnym pomieszczeniu poświeci się latarką na oczko. Ale przy odpowiedniej diecie kosze z cukrzycą mogą żyć jeszcze długo. Podawaj im do jedzenia pokrzywę - może być nawet taka z rozerwanej torebeczki z herbatki, możesz też co jakiś czas dać parę listków białej lub zielonej herbaty.
-
Wspaniała wiadomość:multi: Życzę Lunie szczęścia. Pousuwałam już ogłoszenia - bo i tak przez najbliższe pół roku ludzie będą o nią się dobijać. A zaczną za 2 miesiące :eviltong:
-
Agresywny labrador do uśpienia. Mamy 2 dni:/
selenicereus replied to Betbet's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam z panią od labradora - pies jest umówiony na kastrację na dniach, ale wet uprzedził panią, że może być lepiej albo gorzej. Pani się waha w związku z tym. Znalazła w Gdyni behawiorystkę - p. Michalską. Ma się umówić. Tak sobie myślę, że jeśli pani chce walczyć o tego psa to trzeba połączyć kilka działań - kastarcja (nie przyniesie co prawda efektu od ręki, ale na dłuższą metę pewnie tak), behawiorysta i pełna diagnostyka weterynaryjna. Bo teraz to zaczęło się już błędne koło - pies już wie, że się go boją i stosuje swoje metody. A im bardziej je stosuje tym bardziej się pewnie boją. Jedno tylko nie daje mi spokoju - jedna z sytuacji była kiedy pies zwymiotował, a osoba, która próbowała posprzątać stała się ofiarą. Pochylała się nad nim. Agresja bo bronił swojego hmmm, czy był wcześniej bity za brudzenie w domu? [SIZE=2]Mój pół- krwi labek miał ciągoty dominacyjne, jak już kogoś wyczuł to nie popuścił. Ale jakoś sobie dawaliśmy z nim radę - pogryzł kilkakrotnie tylko mnie. Ale bardzo się o to prosiłam...[/SIZE] -
A na wybiegu jest aktywna? Inne parametry życiowe - jedzenie, koo, sioo? Zwłaszcza to ostatnie - czy nie siusia jakoś na gęsto, ciemno lub mętnie? Rozumiem, że wybieg kończy się nie ich dobrowolnym powrotem, a zaganianiem lub łapaniem? Kosze robią się "na kulkę" do drzemki. Potrafią też w różny sposób manifestować swoje niezadowolenie - moja starsza rzuca miską albo zrzuca drabinkę. A jeśli wybieg kończy się złapaniem i wsadzeniem do klatki to jest się o co obrazić. Moja młodsza nie lubi być łapana i brana na ręce. Raz kiedy ją przytrzymałam, dłużej w celu obejrzenia kontuzjowanej nogi, zemdlała. Autentycznie - posadziłam ją na półce a ona jak flaczek przewróciła się na bok. Jeśli nie ma innych zmian zachowania (np nie jest osowiała ciągle, nie śpi więcej niż zwykle, nie stroszy sierść też ciągle), nie zmienia się jedzenie i wydalanie, sierść nie sprawia wrażenia brudnej lub mokrej to myślę, że nie ma powodu do obaw. Po prostu obserwuj. Ogłoszenia na e-zwierzak, cafeanimal, przygarnijzwierzaka.pl. No i oczywiście dalej na DeguSerwis Na razie, będzie więcej.
-
Wsadzić razem do klatki, o ile dotąd biedulki były rozdzielone, i niech sobie tak szczęśliwie żyją. Ja je ogłaszam zatem jako dwie piękne panie;). Dziś się zgłosił do mnie pewien chłopczyk, który już miał koszatniczki. I chciałby mieć ponownie. Ale myślę, że nie wola 10-latka powinna być tu decydująca, a jego rodziców. Te dziewczyny zasługują na bajkowy domek stały, który będzie je mądrze kochał, dbał o ich bezpieczeństwo i zdrowie. I któremu się nie znudzą po kilku tygodniach.
-
Czekoladowy Doberman Maxiu pojechał do Nowego Domku!!!
selenicereus replied to Zbójini's topic in Już w nowym domu
:multi: Oby był szczęśliwy i Maxik i jego nowi państwo. Dobermany to wspaniałe psy.