Az zazdroszczę. Ja znalazłam jeżyka w pierwszych dniach listopada, włsnie wieczorkiem prosto pod tramwaj zasuwał. Może się jeszcze przebudził, bo było kilka dni cieplejszych, ale generalnie ważył niecałe pół kilo i jakiś taki za chudy mi sie wydawał. Zachwycona nie byłam, bo to i pchły, i psy i koty w domu, ale mieliśmy takie wielkie terrarium po waranie- prawie 2 metry kw., i jeszcze różne mączniaki, drewnojady itp., więc doszłam do wniosku, że jakos to będzie. Po 3 dniach o żadnym zamknięciu nie było mowy - walił w szyby, skrobał, fuczał, serce się krajało, no mój dog , który na nic nie poluje, tylko na jeże zawsze reagował agresywnie. No to wyruszył na swobodę, czyli na podłogę- oba kosze ze śmieciami jego- zawsze trzeba przejrzeć przed wyniesieniem, jak tam wchodzi, to tylko on wie, wyobrażam sobie ile ich ginie, wrzucanych do śmieciar choćby z takich kupek pod śmietnikiem. Ma torf, siano, wióry drzewne,a on chce śmieci. Przez pierwszy okres nie tupał, teraz bezczelny wali łapami tak, że "tętent" na odległość słychać. Ja do garów, jeż biegiem do kuchni, nie ma że biały dzień- będą do mich nakładać ! Koty trzeba odgonić, dogowi chapnąć, a potem wejść do miski i robić sobie huśtawkę. On właściwie nie jest nocny, tylko całodobowy- tu przysnie, tu coś przegryzie. Nie ma w nim żadnej niesmiałości dzikiego zwierzaka, wiczorami siedze przy kompie, to wejdzie mi na stopy, przycupnie, posiedzi. Cholera, może nie trzeba go było tak osmielać, ale poza karmieniem starałam sie go nie oswajać, no i jak ja go teraz na wiosnę wypuszczę ? Do lasu, gdzie nie ma samochodów, ale trudniej zdobyć jedzenie, a on wyraznie przyzwyczajony do resztek spod śmietników ? No to proszę, gdyby gdzieś jeszcze trafił się taki wymagajacy opieki na całe życie jeżyk, nie wiem, bez łapki, kolców czy czego tam jeszcze, to pamiętajcie o mnie. Sorry, za ten elaborat, ale jeżyk to moja wielka, niespodziewana miłość.