-
Posts
147 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by goldenka
-
ok to bede obserwowac i narazie nie reagowac. tak zastanawialam sie poprostu jak sie zachowywac zeby nie rozochocic w niej tego szczekania. dzisiaj rano jak mała szczeknela tak o przy zabawie to moja ciotka zaczela do niej oh jak slodko no hau hau dobry piesek a ja do niej CISZA jak do psa :D i sie obrazila :evil_lol: staralam sie wyjasnic ze zachecanie psa do szczekania nie jest dobrym pomyslem bo o ile teraz to faktycznie smieszne to w przyszlosci ja sie bede meczyc z ujadajacym psem. ale jak zwykle nic z tych słow do niej nie dotarło :) jednak watpie by ten epizod nakrecil szczeniora... masz racje moze to bylo jednorazowe, bede sie bacznie przygladac...
-
Dzisiaj na dworze sunia strasznie sie rozszczekała, tu na sasiada tam na rowerzyste albo na babke z wózkiem mimo ze juz duzo wczesniej widziala takie "dziwactwa" ;););) i nie reagowala takim szczeniecym dziamkaniem tylko z zainteresowaniem przygladala sie i podchodzila spokojnie, wiem ze sznaucery potrafia byc halasliwe bo to psy stróżujace i taka ich natura ale moze jest szansa aby zmniejszyc do minimum takie szczekanie. Martwi mnie przyszlosc bo niechce takiego dziamkajacego psa ktory pod byle pretekstem sie drze bez opamietania. sasiadka ma sznaucera mini samca i jest taki wlasnie hehe ;) szczekacz delikatnie mówiąc... Może powinnam przy nastepnym ataku szczekania odwracac jej uwage albo jakos ja wyciszac? mowiac spokojnie glaskac i dac jakis smakołyk? ja narazie nie reaguje nie chwale ani nie krzycze "cicho" moze brak reakcji zwiekszy jej czujnosc bo pomysli ze ja nie slysze jej alarmu? doradzcie blagam :loveu:
-
Uśmiech :p [url]http://i39.tinypic.com/1zou3c9.jpg[/url] Joł :) [url]http://i41.tinypic.com/2rzp7w5.jpg[/url]
-
juz dawno mialam tu odpowiedziec ale nie mialam nawet chwilki czasu. Wet wmawial mi ze to u szczeniaków normalne i ze mam sie tak nie przejmowac. Ja jednak postanowilam posłuchać swojego głosu rozsadku i zmienilam suni karme z eukanuby na belcando i wszystko wróciło do normy. do tego mocze jej przegotowana ciepla woda zeby bylo bardziej strawne ;)
-
Cała moja prace szlag trafił :-( przyjechala do mnie w odwiedziny rodzinka z szalona ciotka na czele nikt nie slucha o co prosze, One wiedzia lepiej niz ja! Bo ja jestem młoda - niedoświadczona a one starsze - madrzejsze! Za moimi plecami robia po swojemu i sunia nauczyła sie żebrac, zaczela piszczec kiedy wychodze ze starszym psem, rzuca sie na nogawki od spodni.. itd itd. do tego sunia jest dokarmiana na lewo przez ciotke szynkami i serami wiec ma albo wzdecia albo zatwardzenia albo bolesnosc brzucha. Powinnam walnać ich wszystkich patelnia po łbie :mad: Co ja moge teraz od suni wymagac skoro pójdzie do jednej z ciotek i tam bez wiekszego wysilku dostanie wszystko co chce. Czekam z niecierpliwoscia na niedziele - dzien ich wyjazdu. Staram sie czuwac ale nerwowo wysiadam. No bo co to u licha jest ze ja odwracam tylko glowe a ona podrzuca psom kielbaski itp, kątem oka widze i mówie jasno i wyraznie NIE KARMIC PSA PRZY STOLE TYMBARDZIEJ TAKIM JEDZENIEM SUNIA MA PROBLEM Z ŻOŁĄDKIEM i MA JESC TYLKO SUCHA KARME!! to w odpowiedzi slysze albo ze no tylko kawałek! albo wysluchuje jaka to ja jestem straszna i wogole czarownica ze mnie ze szczeniaczek je tylko jakies suche bobki. i tak w kółko... Czyli od poniedzialku zaczynam od poczatku... najbardziej boje sie ze namieszam jej w głowie ze to wszystko jest nie do naprawienia... totalna załamka :placz:
-
hmm... a co z powszechnie znanym hasłem : "marchewka zamiast kija" że zamiast karać psa, gdy coś źle zrobił, lepiej go chwalić i nagradzać wtedy, gdy jest po prostu grzeczny, nawet jeśli niczego od niego nie chcieliśmy. Troche jestem zbita z tropu bo w książkach które czytałam, artykułach i w psim przedszkolu do którego uczeszczałam z poprzednia sunia ta metoda (jesli moge tak to nazwac?) byla mi przedstawiona i bardzo bardzo mi pasowała zeby bez przemocy wychowac psa, zeby problem z psem wziasc sposobem a nie klapsem. Poprzednią sunie tak własnie wychowywalam i postepy byly widoczne z tygodnia na tydzien : nie gryzla po rekach, potem przestala ciagnac za wlosy,podgryzac stopy czy niszczyc meble itd itd Chcialam w ten sam sposób poprowadzić Lili ale kazdy pies ma inny charakter, i z Lili jestem w kropce. teraz to wyglada tak: No bo przez to ze jest taka łakoma łatwiej mi z nia ćwiczyc takie komendy jak siad,lezec,do mnie, itp bardziej oczywiscie w formie zabawy niz kilkuminutowego maratonu cwiczen bo jest jeszcze za mała. ale jestem zszokowana ze tak chetnie i szybko załapała te podstawowe kroki ... a druga strona medalu jest taka że coraz gorzej z tym gryzieniem! stosowałam sie do rady za -jak tylko gryzie po palcach wsadz jej cos do buzi, niech to mietosi. w naszym przypadku dziala na dwie sekundy. próbowalam konga,gryzakow,pluszakow, itd -kiedy zacznie cie gryzc za mocno zapiszcz glośno jesli pusci pochwal jesli nie przestanie gryzc obraz sie na 5 minut potem wróć zaproponuj np. siad za smaka i pobaw sie chwile -jezeli ugryzie nie na zarty do krwi to uszczypnij ja w lapke wtedy ona zapiszczy i zrozumie nastepnym razem ze pisk oznacza ze za bardzo boli Zaczela sobie siusiac i kupkac gdzie jej sie podoba albo zaraz obok gazety a nie na nia - kiedy widze ze ma zamiar sie załatwic zanosze ja bez slowa na gazete ona z powrotem tam gdzie sobie upatrzyla wiec ide za nia zanosze na gazete a ona dwa kroki i robi "to" obok :cool1: porazka. jestem cierpliwa i nie reaguje krzykiem czy biciem moze to teraz tylko taka faza i niedlugo jej przejdzie albo i nie.
-
Mam problemy u suni ze wzdetym brzuszkiem. Do tego brak stolca od 12 h Gadałam z wetem ze jesli wciagu 2 h nie pojawi sie kupka to mam ja przywiesc Narazie masuje jej brzuch. Może macie jakieś rady jak jej ulżyć albo w jaki sposób masowac brzuch? ja dwoma palcami zataczam kółka tak pośrodku. Czy tak dobrze? To juz trzeci raz kiedy ma wzdecie. Za pierwszym razem wet powiedzial ze masakrycznie zagazowana jest kazal zmniejszyc jedzenie dał zastrzyk rozkurczowy i wszystko wrócilo do normy na dwa dni. Po dwóch dniach znow wzdecie ale wydaje mi sie ze masaż pomógł bo przeszlo... albo to nie bylo wzdecie... I dzisiaj znów! Jesli macie jakies rady prosze piszcie sunia sznaucerka miniatura 8 tygodni okolo 2kg wagi karmiona eukanuba dla ras malych junior
-
Mam problem z przyzwyczajeniem Lili do obróżki .... to przechodzi ludzkie pojecie.... tydzien temu zalozyłam jej pierwszy raz ... zaczela panikowac i histeryzować krecila sie w kółko i stracila chęć do dalszej zabawy (czytalam ze najlepiej zakladać podczas czegos przyjemnego np zabawy wyjscia na spacer czy jedzenia) zbuntowana poszla spac.. kiedy sie budzila nawet pileczki misie nic nie robilo na niej wiekszego wrazenia. tylko sie drapala i stękała. Robiąc przy tym mine jakbym jej założyła na szyje drut kolczasty :mad: Przeczytalam potem w necie ze trzeba stopniowo przyzwyczajac psa. Wiec kiedy tamtego dnia ponownie zasnela odpielam jej obroze Do Lili wrócila chec życia. Od tamtego czasu codziennie w trakcie zabaw czy jedzenia przypinam jej obroze na dwie trzy godziny ale efekt jest ten sam, sunia pogrąża sie w rozpaczy i żalu i stękaniu i idzie spac :roll: poprostu przypomina male dziecko ktore tupie nóżka krzyczac NIEEE JA TEGO NIE WŁOŻE :cool1: obroża wygląda tak : [IMG]http://i39.tinypic.com/eiqzuo.jpg[/IMG] Ja bym sie nie przejmowala tym jej marudzeniem gdyby nie fakt ze sunia smutnieje i traktuje to jak kare a przeciez ma to traktować jak przyjemnosc... to co to dopiero bedzie przy szelkach :placz::placz::placz:
-
Wesoła Lili zawsze chętna do zabawy :loveu: [IMG]http://i44.tinypic.com/20u7klj.jpg[/IMG] tutaj ulubionymi zabawkami: [IMG]http://i42.tinypic.com/2is77lx.jpg[/IMG] no i jak sie rozkręci to wygląda tak: :evil_lol: [IMG]http://i39.tinypic.com/adfcef.jpg[/IMG] urocza :lol::lol:
-
Po wielu wielu cieżkich chwilach zwiazanych z przybyciem suni sznaucerki miniaturowej Lili postanowiłam założyć galerie ;) Postanowiłam że ja wychowam - z pomocą dogomaniaków Postanowiłam że zostanie ze mna na dobre i złe Postanowiłam być odpowiedzialną, konsekwetną, kochającą, wyrozumiałą, cierpliwą, oddaną właścicielka sznaucerki miniaturowej [B]Lili - (liluni, liliany, liluly, lilki, lilji )[/B] Zobaczymy czy nam się to uda ;) Oto Lili [IMG]http://i39.tinypic.com/mqbkw.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/5ebp0x.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/312zjm9.jpg[/IMG] [IMG]http://i42.tinypic.com/105v5n8.jpg[/IMG] dobranoc :loveu:
-
tak ... właśnie nad tym musze popracować... czasem samemu ciezko jest zrozumiec ze cos jest nieczytelnie ... moze pora znalesc "tatusia" do naszego rodzinnego grona ;);););) jak pamietam przy wychowywaniu poprzedniej suni pomagał mi narzeczony tzn pomagal :cool1: czasem cos tam marudzil i upieral sie przy swoim :eviltong: kilka razy mial racje i ja zaczelam sluchac rad innych :evil_lol::evil_lol: teraz samemu ciezko zobaczyc swoje wlasne bledy :cool3: ale staram sie! jak boga kocham... np. teraz młoda odkryła ze z lodówki wydobywa sie jedzenie i jak tylko wchodze do kuchni to slysze za soba szczeniecy opierdziel to takie niby szczekniecie ale jeszcze bardziej przypomina jazgot :lol: dzisiaj w szoku na nia spojrzałam a ta dumna usiadla i czekala to sobie pomyslalam a czekaj ... twrada byla siedziala tak 15 minut potem nasypalam jej suche do miski :razz: troche zabawy i poszla grzecznie spac. Wogóle czuje ze jakas taka milsza jest, ale niechce zapeszac :lol: Aa! [EMAIL="M@d"]M@d[/EMAIL]!! oglądnełam twoją galerie i musze Ci powiedziec ze Mafia baardzo baardzo przypomina mi moja śp sunie Normalnie az sie poryczalam jak zobaczylam to zdjacie które tu wrzuciles. Strasznie za nia tesknie. Mafia jest piekna... całuski dla niej od szalonej ciotki pepeszki ;););):lol:
-
Gadałam dzisiaj z Papryczka z dogo na gg i dodała mi sil :lol: Mam sporo czasu ktory poswiecam psom inaczej nie bralabym mlodej niewiem tylko czy odpowiednio ja wychowam, czy sama moja milosc wystarczy, czy poradze sobie z takim charakterkiem... Ale musze powiedziec ze chyba widze jakis maciupnki efekt, wczesniej jak ja bralam na rece to gryzla na oslep rece twarz szyje wlosy ciagnela. teraz podgryza tylko palce a twarz liże, wiec chyba jest to jakis pozytywny znak... ;) Bylam z nia dzisiaj u znajomej, kurcze jest niesamowicie odważna, po 2 sekundach czuła sie jak u siebie w domu... zobaczyla kominek i ogien w srodku i oczu odewac nie mogla. wpatrywala sie zaczarowana... Heh zastanawia mnie jeszcze jeden fakt... Ona dostaje szalu jak slyszy telefon. Jak zadzwoni domowy odrazu zrywa sie z miejsca i biegnie zaniepokojona do szafki na ktorej stoi... A jak zadzwoni komórka nie daj boze... jak jest przy niej to rzuca sie wrecz z zabkami :cool3: o co chodzi? Kupilam jej pluszaka do zabawy ktory po nacisnieciu brzucha gra taka melodyjke (tupta i smieje sie - dosc wkurzajacy dzwiek) to dobrze? oswoi sie w ten sposób z takimi dzwiekami?
-
:-(:-( zaczynam sie zastanawiac czy nie lepiej byloby Lili znalesc nowy dom - u kogos kto dalby sobie rade i cieszylby sie tymi szczeniecymi chwilami. Moze popelnilam blad biorac szczeniaka, tak jak pisalam na poczatku w kwietniu stracilam 8 miesieczna sunie ktora kochalam nad zycie. Kazdy mi radzil zebym wziela szczeniaka ze to mi pomoze (popadlam w duza depresje, nic mi sie niechcialo) z wielkim wachaniem ale podłapalam to i wzielam Lili Tylko jestem wyczerpana nie mam sily na tak trudne szczenie, ciagle trzeba uwazac, i zaznaczac ten autorytet. Jezeli cos schrzanie to pies bedzie walniety przez kolejne 15 lat :-(:-( Dopiero co odchowalam tamta sunie juz byla po pierwszej cieczce, juz rozumialysmy sie bez slow Jeszcze do dzisiaj sadzilam ze jakos dam rade, ze potem przedszkole po przedszkolu moze jakis sport dla rozladowania emocji, moze agility Ze jakos sie ulozy. Po tym co mi uswiadomiliscie zaczynam myslec ze to bez sesu. ze ciagle bede ja porównywac do tamtej suni. Ze zawsze bedzie tym gorszym psem nie takim jak tamta. piszac to czuje sie okropnie, jak popie.przone dziewcze ktore nie mysli racjonalnie tylko dziala pod wplywem emocji i chwil. Mam ochote sama siebie w leb zdzielic. A mam 21 lat, mieszkam sama zawsze bylam samodzielna i odpowiedzialna, a teraz ja poprostu niewiem co zrobic :-(
-
[quote name='leepa']Parę dni temu rozciąl mi pierwszy raz skórę :P Ał, ał jeszcze się goi. Kocha mnie, krzywdy nie zrobi ale czasem po prostu chce mieć święty spokój. Ale przyznam ze z wiekiem też uczy się pieszczot. Tzn. kiedyś nie dało się go dotknąć bo odchodził, teraz da sie potulić.[/quote] AAAAAAAAAAAAAAAAA :lying: nie strasz!! czyli moja suka nie odbiega od reszty szczeniaków sznauceraków? kurde sama juz niewiem czy mi ulżylo. Rady sie przygaja dziekuje... staram sie wprowadzac je w zycie. niewiem czy dobrze... :roll: Wlasnie jak uzarla mnie w stope to najdelikatniej jak tylko mi sie udalo odchaczylam ją powiedzialam NIE WOLNOOO i wcisnelam jej misia w pysk, Misia wypluła i rzucila sie na moje rece :shake: sila z jaka to zrobila odbila ją i odrzucila do tylu i mocno gruchnela o podloge :placz: maskara :cool1:
-
ja mam podobny problem i zastanawiam sie nad zapewnieniem takiemu szczeniaczkowi mozliwosci widywania drugiego szczeniaka tu jest link do mojego problemu [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f71/miniatura-potrzebna-pomoc-w-wychowaniu-138988/[/URL] szkoda ze jestes z Sosnowca :-( ja Wrocław. moze ktos w twojej okolicy tez ma szczeniaka w podobnym wieku, popytaj. oczywiscie musi byc zdrowy, sprawdz najpierw czy ma zaczete szczepienia
-
Mam 8 tygodniowa sznaucerke miniature, zastanawiam sie nad nasza wspolna przyszloscia i z przerażeniem musze przyznać ze slabo to widze, Sunia niestety przejawia sklonnosci do dominacji (juz teraz potrafi niezle dac popalić) Pod koniec kwietnia stracilam 8 miesieczna sunie, w której wychowanie wlożylam ogrom czasu i serca ale też i sunia miala cudny charakter. Bardzo ulegly ale nie byla bojazliwa czy strachliwa. Wybierajac Lili (obecna sunie) nie wyczulam tej zbytniej pewnosci siebie i checi rzadzenia ;) Nie zrozumcie mnie zle, wiem ze mozna wychowac nawet bardzo trudne psiaki ze sklonnosciami agresywnymi. Przeczytalam ogrom ksiażek, artykułów, i Lili ma dopiero 8 tyg. ale chcialabym posluchac waszych rad jak postepowac z malenstwem ktore jest dosc charakterne kiedy chce ja wziasc na rece wtedy kiedy ona nie ma na to ochoty rzuca sie na wszystkie strony i piszczy i zawodzi jakby jej sie krzywda dziala - trzymam ja do mometu kiedy przestanie tak chisteryzowac :/ kiedy ja jestem czyms zajeta to jej to nie obchodzi gryzie mnie po stopach i ciagnie za spodnie zebym tylko zwrócila na nia uwage - staram sie ja olewac, ale w przypadku kiedy wbija mi kielki w stope wciskam jej do pyska zabawke. No i najwiekszy problem to gryzienie po rekach i warczenie warczenie przy zabawie a gryzienie po rekach ciagniecie za wlosy i generalnie jak to szczeniak uspokaja sie kiedy idzie spac... Myslalam tez zeby moze wyszukac kogos z takim szczeniakiem w jej wieku, moze to pozytywnie na nia wplynie? co sadzicie? A kupilam ksiażke dzisiaj [IMG]http://i41.tinypic.com/255uf0k.jpg[/IMG] niestety zawiodlam sie troche... ale nie znalazlam innej ksiażki nt sznaucerów. załamka.
-
Od miesiaca był dziwny, ale zwalalam to na cieczke suni potem po smierci suni na ewentualna depresje. A dopiero w zeszlym tygodniu pojawilo sie zapalenie skóry i jak mówiłam, na poczatku najpierw byl nerwowy to poszlam do kliniki gdzie nic nie stwierdzili a dwa dni pózniej zaczoł sie wylizywac i wygryzac to miejsce i poszlam do innego weta gdzie dostal antybiotyk, dwa dni pózniej sterydy. Dzisiaj znow antybiotyk, ten żel od weta cudownie łagodzi kiedy ma atak swedzenia i zaczyna sie wylizywanie. opinia weta jest pozytywna podobno ładnie sie goi, a w srode powinien dostac ostatnie lekarstwa, zobaczymy... ja zaczelam sie martwić że to może mieć jakieś inne podłoże chorobowe, tak strasznie chce mu zrobić wszystkie badania wtedy bylabym spokojna, od smierci suni mam mysli ze on tez napewno mnie opuści/umrze wiem ze dziwnie to brzmi ale chociaz jego jeszcze mam...
-
Przydało sie dziekuje :loveu: fachowo to zakażenie nazywa sie Hot Spot :cool3: niestety nie znalazłam tam odpowiedzi na wczesniej zadane przezemnie pytanie. :roll: Nie dla mnie tylko dla kolegi, nie dziwie sie w sumie boi sie ze moj pies zarazi jego psa. w sumie to gdybym nie musiala to napewno bym nie pojechala, zostawiajac go u kolegi bede baaardzo sie stresować czy moj pies nie liże sobie tego, czy go boli, czy w razie pogorszenia kolega zauważy i zaareaguje, W sumie wyjezdzam w środe wracam w niedziele ... ale i tak niewiem co zrobić. Była w sumie z tym u 3 róznych wetów każdy mówil mniej wiecej : 1ze to nic takiego ale zastosujemy antybiotyk 2ze to dosyc powazne, że cieżkie do wyleczenia 3podawanie sterydów powinno wystarczyc, i samo powinno minąć i juz sama niewiem komu wierzyć i ten mój wyjazd. Mam totalny chaos w głowie :-(
-
Czytałam ten post o pałeczce ropy błękitnej ale to chyba nie ma nic wspólnego z zapaleniem ropnym skóry?? Może coś mi umkneło, ale tamto wyglada na jakąś wirusową chorobe mój przypadek tzn psa jest to choroba skórna. A może sie myle to z góry przepraszam Pies dostaje zastrzyki co drugi dzien, wygolili mu to miejsce i saczy sie ropa z tego, wcieram mu kojący żel od weta kiedy tylko ma napady bólu :-( Mam pytanie, czy moge sie tym zarazic? Albo inny pies? W srode wyjezdzam na 4 dni i pies zostaje u znajomego który ma suke, i dlatego to pytanie.
-
likwidacja pseudohodowli - da się coś z tym zrobić???
goldenka replied to PapryczkaChili's topic in Maltańczyk
oks jutro zaczynam działać razem z pewna sympatyczna papryczką ;) bede pisac na bieżąco jak sie sprawy maja -
Właśnie wróciliśmy od weta. okazało sie że to ropne zapalenie skóry :roll: niewiadomo skąd i po co porostu... dostał zastrzyk sterydy i jutro kolejny oraz jakąś maść która mam smarować w podrażnionym miejscu :cool1: kamień z serca moge tylko napisać Ufff właśnie wkońcu spokojnie zasnoł... :klacz:
-
Nie to już nie są żarty!!! Coś sie dzieje!!:placz::placz::placz: wygryzł sobie futro przy ogonie! :placz: chyba nawet do krwi nie daje nic pokazać! tylko zerkam co chwile. Dzwonilam do poleconego weta od kolezanki ale dopiero o 14 bedzie przyjmowac, i to na drugim koncu miasta ale nie wazne. podobno jest dobry, jezu dziewczyny on tak piszczy :-(:-(:-(:-( co mu jest:-(:-(:-(
-
likwidacja pseudohodowli - da się coś z tym zrobić???
goldenka replied to PapryczkaChili's topic in Maltańczyk
Wznawiam temat! Prawdopodobnie natrafiłam na pseudohodowle. Znalazłam mase ogłoszeń różnych ras psów za małe pieniadze po rodowodowych rodzicach z tej samej miejscowosci z tym samym nr tel. I jeszcze sa to ogłoszenia umieszczone mniej wiecej w ciagu ostatnich 2 tygodni. Jaki podjąć pierwszy krok, żeby ich nie spłoszyć ale i dowiedzieć sie jak najwięcej. Co robić? jak sie zachować? Rady poprosze! jestem nowicjuszka w takich akcjach. A coś mi tu w tej sprawie mocno śmierdzi. Tyle różnych ras psów??? Za małe pieniądze??? piszcie bo jak sobie pomyśle że nikt jeszcze w tej sprawie nie zadzialal a jest to pseudohodowla to mi serce pęka -
Ale ja chcialam zrobić badania krwi i USG!! Po to tam poszłam! A wet tak mnie omotał i wyszło na to że ja przesadzam i że pies jest zdrowy, ze tylko tak panikuje. Nie jestem wetem ale on mówil ze wsadzajac mu palce w tylek sprawdza gruczoły. Najlepsze jest to ze to w sumie klinika która specjalizuje sie w USG. Ja poprostu niewiem czy to jakies psychiczne zachwiania właśnie po tarumie ze śmiercią naszej suni czy faktycznie coś go boli. Czyli dziewczyny, podsumowując moje obawy sa uzasadnione?! Nie są to wymysły przewrażliwionej właścicielki psa? Też byście sie zmartwiły? Co pierwsze? USG? Jechać jutro do tej kliniki i żądać USG? Czy szukać innego weta?
-
:-(:-(Błagam pomóżcie mi zdiagnozować co dolega mojemu psu. Od ponad miesiąca non stop lizał sie w "miejscach intymnych" ale to prawdopodobnie było spowodowane moja śp. sunią która odeszła za TM dwa tygodnie temu (miała cieczke) Na moich i jego oczach została potracona przez samochód. W poniedziałek byłam z nim u weta. Opowiedziałam o tym co mnie niepokoi : -nagłe zrywanie się z miejsca bez wyraznego powodu, czesto towarzyszy temu pisk -dalej non stop liże sie w okolicy siusiorka i tyłeczka -nie odstepuje mnie na krok, -włazi/wciska sie pod stół krzesła mimo iz sie nie miesci, piszcząc (miewa takie ataki) -kiedy wstaje nagle zamiera a za chwile odwraca głowe patrzy na ogon i ... ucieka -Śpiąc w nocy co chwile sie wierci, raz prawa raz lewa, wstaje kreci sie w kółko znów sie kładzie, piszczy... -beka, puszcza bączki (częściej to pierwsze niż drugie) -kiedy uda mu sie zasnać to miewa koszmary senne, bo piszczy przerazliwie i wtedy musze podchodzic i go wybudzać bo nie moge na to patrzeć Wet wsadzil termometr w tylek temp 39 stwierdzil ze to ze stresu Wsadził mu palec w tyłek (strasznie sie wyrywał ledwo go utrzymalismy i oczywiscie piszczal) wet stwierdzil ze on tylko panikuje, generalnie stwierdzil ze pies jest zdrowy. I zaszczepił psa przeciw wściekliznie, bo ostatnie takie szczepienie miał w 2006r A objawy wcale nie ustały tylko sie nasilaja i zaczynam sie bać własnego psa!!! Może brzmi to wszystko dosyć spokojnie ale uwierzcie mi że pies stał sie jakiś nieprzewidywalny. Ma okolo 9/10 lat kundel (znajda) waga 26 kg apetyt mial w normie dostal jesc okolo 12.00 zostawil pól dokonczyl okolo 20.00 Przed chwila próbował wdrapać sie na moje kolana :placz: Jest jakiś przestraszony i niespokojny. Znów sie zaczyna wiercic i dziwnie zachowywać. Co się z nim dzieje? pomocy...