Godzina czy półtora po lesie to dla nich pikuś ,ja mało nie padłam ,a te gadziny dalej i dalej i szybciej Lolo chodził po lesie bez smyczy ,świetnie się pilnuje ,jednak bałyśmy się że pogoni za psem i nawet przepyszne parówki nie zatrzymają urwisa ,i wrócił na smycz. Bawiły się tak jak nigdy ,nawet naumiały bawić się plecionką sznurkową ,pierwszy raz z tym szalały .