[quote name='Kudłaty Smok']Absolutnie nie koosiek. Mnie w tym hotelu nie było od 1,5 roku, albo i dłużej, więc o obecnych warunkach nie mogę się wypowiadać. Choć zdjęcia mówią wiele. I wiele mówi zachowanie Aśki w zaistniałej sytuacji. Widzę, że świetnie się bawi wchodząc w nadaną jej tutaj rolę wariatki. Ktoś tu pisał o Gombrowiczu - przysporzyli jej Gęby, to ma Gębę, ale rozsądny człowiek zastanowiłby się, skąd ta Gęba się wzięła...
Memory, dużo piszesz. Może pisz trochę mniej, a czytaj więcej, ze zrozumieniem, to znajdziesz trochę innych szczegółów, które przekręcasz :)
ZwP - nie moja sprawa, ale jednak mocno rzuca się w oczy, że wielokrotnie pisały, że czują się winne zaistniałej sytuacji. A Ty uparcie powtarzasz, że zrzucają całą winę na Aśkę.
W przekręcaniu jest świetna i sama Aśka. Pisałaś też o Chiloopie - to ostatni pies u Aśki, z którym miałam jakiś związek. Gdzieś tu na dogo czytałam jej wypowiedź, jak to miała szczeniaki przewieźć do lecznicy, zadzwoniła tam i okazał się, że lecznica nic o tym nie wie. To nieprawda - lecznica wiedziała, przekłamaniem (nie moim, prezes otwockiego TOZu, ja byłam tylko poproszona o załatwienie transportu, żadnego innego związku z tymi szczeniakami nie miałam) było stwierdzenie, że trafią tam na DT, bo lecznica, a dokładnie wetka współpracująca z Psem na Zakręcie, miała je tylko chwilowo przechować i szukać DT. Gdyby DT się nie znalazły - miały trafić do schroniska w Celestynowie (gdzie wtedy sprawnie działał wolontariat, miedzy innymi Zwierzęca Polana) i skąd szczeniaki szybko były zabierane. To Aśka podjęła decyzję, że małych nie odda. Na potwierdzenie moich słów mam smsy od niej. Mimo że była to jej decyzja, pomagałam ze szczeniakami, załatwiałam karmę, weta. Gdy Chiloo trafiła do Aśki proponowałam ogłoszenia - bez odzewu, bo pani była obrażona. Z osobą, u której jest siostra Chiloo, mam kontakt.
I jeszcze co do pomocy dla Aśki, której ponoć nie było - otrzymywała jej dużo więcej, niż o tym mówiła. To nie jest krucha, zahukana osóbka, która nic nie potrafi załatwić. Niemal każdy, kto do niej trafił przeze mnie, jakoś jej pomagał. Wolontariusz z Palucha, który robił kojec dla Szamana - załatwiał przez swoją dziewczynę tańsze leki ze Stanów. Dziewczyny ze Szczekamy na Dom - o ile dobrze pamiętam też środki na odrobaczenie. I tak dalej... Nic z tego, co ja załatwiałam dla Szamana, nie jest uwzględnione w rozliczeniach Aśki na dogo na jego wątku i nie jest to pierwszy raz, gdy załatwiała pomoc dla jednego psa, nieraz na to samo, z kilku źródeł, nie informując ich wzajemnie o tym, że pomoc już uzyskała. Nigdy tego nie wypominałam, bo i tak szło na psy, zresztą głupio było mi cokolwiek wypominać, gdy miałam wobec niej zobowiązania finansowe.
Rozumiem, że Aśka miała ciężką sytuację finansową, mieszkaniową, że psy u niej były zadłużone. Ale ciężko sobie na to zapracowała swoją bezczelnością, kręceniem, bardzo konfliktowym charakterem. I zgarnianiem kolejnych psów, kiedy nie mogła wykarmić już posiadanych - sorry, ale w takiej sytuacji lepsze już schronisko (a Radysy, o których ktoś tu wspominał, nie są jedynym schroniskiem w Polsce;tam faktycznie żaden pies trafić nie powinien).
Szczeniaki, które tu wrzucono, mogę ogłosić grzecznościowo na naszej stronie. Więcej w tej chwili nie mogę zaoferować, nie mamy środków na kolejne psy ani wolnych tymczasów. Jeśli ta oferta zadowala opiekunkę psów - proszę podesłać zdjęć i tekst na maila [EMAIL="fundacjakudlatysmok@gmail.com"]fundacjakudlatysmok@gmail.com[/EMAIL][/QUOTE]
Bożenko,rozumiem,że już nie jesteś Koosiek,tylko występujesz bardzo odważnie,mając za plecami fundację.
Masz rację co do jednej rzeczy -nie jestem "krucha i zamykana".Wydarzenia ostatnich m-cy rzeczywiście mnie mocno podłamały,ale to minie za chwilę.
Mam parszywy charakter, tu też masz rację - mówię to,co czuję i myślę od razu i czasem dość gwałtownie.
Trudno mi zaciskac zęby i milczeć, czytając to,co niektórzy to piszą.Wiem,powinnam być opanowana itd itp.Tak miałam robić,żeby jeszcze mieć szansę na pomoc dla psów,które u mnie są .Jednak Ci, co chcą i tak to robią,więc być może już nie muszę być tak powściągliwa...
Bożenko, w sądzie rozwalilabym Twoja "prawdę " w kilka minut bez pomocy adwokata.Problem w tym,ze internet to nie sala sądowa,tu każdy może rzucać błotem ile wlezie.
Na szczęście rzeczywistość jest gdzie indziej.Tu każdy może się kreować na kogo chce,ale potem będą się liczyły tylko fakty,dowody,zeznania profesjonalistów,wyniki badań, a nie to,co każdy sobie uroil na temat mojej osoby,moich finansów,życia,przekonań itd itp.
Nie mogę pojąć, jak można wypluwac z siebie przypuszczenia,domysły,oszczerstwa,groźby i nie bać się choćby odpowiedzialności karnej, bo o uczciwości tu prawie wszyscy zapomnieli. Prawie.
Bożenko,niewdzieczna dziewucho, tak mam taki wredny charakter, że czerpię energię z cudzej podłości i nienawiści.Po chwilowym oszolomieniu przestaję pytać "jak można? " i mówię sobie, że czas działać.
Jeśli komukolwiek się wydaje, że ukryje się w kąciku lizać rany i. pozwolę się opluwać dalej,to jest w błędzie.