-
Posts
131 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kelpie87
-
[COLOR=#ff0000]NIEAKTUALNE [/COLOR]Mam do oddania leki które zostały mi po moim zmarłym psiaku. Ipakitine ok.pół opakowania Enarenal 5mg 15 tabletek Gromeloksin 13 tabletek Proszę o PW.
-
Masz niufa? Jeżeli tak to na twoim miejscu nie decydowałabym się na taką myjkę. Złotówka za minutę własnoręcznej harówy... u fryzjera nie wyjdzie drożej, a na pewno dokładniej i lepszymi kosmetykami. Dodatkowo wysuszenie niufa po kapieli bez rozczesywania... będzie potem duuużo pracy, albo dodatkowa kasa na fryzjera żeby psa rozplątał :evil_lol:
-
"PIES" - Kwartalnik Związku Kynologicznego w Polsce
kelpie87 replied to gwiezdny-wyslannik's topic in Czasopisma
A spotkał się ktoś z was z sytuacją że oddział nie wysyła bo nie i już? W sytuacji kiedy nie bedzie można psa kupić poza związkiem, to trudno nie będę go mogła czytać, bo nie będę jeździć specjalnie żeby gazetę odebrać... Tylko szkoda że MUSZĘ za to płacić skoro nie dostaję tego za co zapłaciłam... -
Nie mogę sie napatrzeć na te fotki :loveu: A tę słodką i całuśną Fifi złe nieczułe ciotki męczyły, topiły i dmuchały potworem którego dzielna malutka chciała zjeść :evil_lol:
-
Czy ma ktoś miejsce w sobotę dla 1 osoby + duży pies z Ostrowca Świętokrzyskiego? To jest "na trasie" z Warszawy, Radomia... Proszę o info na mail [EMAIL="kelpie87@wp.pl"]kelpie87@wp.pl[/EMAIL]
-
Ja swego czasu podawałm regularnie płuca w mieszankach podrobowych i nie było żadnych efektów ubocznych. Płuca sa raczej mało pożywne, ale ponoć zawieraja dużo kolagenu. Pół kilo wątróbki na raz może dac potężny efekt przeczyszczający ;)
-
Ja widzę prawie same + barfowania. Moja CTRka wcina surowe prawie 1,5 roku. Je z apetytem i prawie zawsze wszystki znika w ciągu kilku-kilkunastu minut bo wcześniej były z tym spore problemy. Rosnący pies dużej rasy i wieczne grymaszenie nad miską... Chuda była jak szczapa, rosła do pewnego momentu a potem przestała. Na BARF przestawiłam ją jak miała ponad 2 lata i zaczęła nadrabiać braki w rośnięciu (oczywiście w tym wieku już nie wzwyż). Rozwinęła się jeszcze między 3 a 3,5 roku co mnie mocno pozytywnie zaskoczyło, bo ona jest nieduża i lżejsza w typie jak na swoję rasę, a teraz szerokość ma bardzo słuszną jak na swój wzrost i kościec. Ma piękną muskulaturę, mimo że nie bardzo pracuje na nią "fizycznie":lol:. No i ma masę energii, zawsze jest chętna na spacer, zabawę, 20 km marszu (tzn my maszerowaliśmy ona brykała) to pestka. Na suchej karmie (różne testowałam) była jak "wypompowana". Kilkunastomiesięczny pies którego trzeba na siłę zachęcać do zabawy i na spacerach trzeba go wlec bo nie wytrzymuje 0,5h marszu? Niestety tak właśnie bywało. Na BARFie okazało się że pies ma temperament i to nie byle jaki:diabloti: Poza tym zęby piękne, bo na suchym odkładał sie kamień. Z minusów (chociaż to są minusy indywidualne): -problemy z nadwagą bo wykorzystuje w 100%, jada ok. 2,2-2,3% masy ciała, łatwo "przedobrzyć". -załatwiłam jej kamenie w pęcherzu, bo do kamieni moczanowych do których ma genetyczną skłonność dołączyły się kamienie fosforanu wapnia i szczawianu wapnia, bo ja gupia za dużo kości jej dawałam. Same mięsne kości, a samego mięsa niet i przedobrzyłam z wapniem. Teraz jest na diecie. Z kolie mój 13-latek z problemami sercowo-nerkowymi przez ponad rok był na BARFie, który mu służył, ale sie dziadek wypiął, przestał jeść cokolwiek innego poza mięsnymi kośćmi. Nawet mielone mięso albo podroby z niewielką ilościa warzyw powodowały że w panice uciekał przed miską:-o A pies w jego wieku nie może samych mięsnych kości żreć bo by się zaraz zatkał. Potrafił przez trzy dni unikać miski jak ognia i w końcu się wkurzyłam że ja mielę, kroję, porcjuję itp. a on nawet nie spróbuje i kupiłam mu wór suchego żarcia. Jest przepyszne i wciąga jak odkurzacz:angryy:
-
Mnie bardzo wkurzają ludzie którzy puszczają luzem szczeniaki i wydaje im się że piesek będzie się grzecznie zachowywał i nic złego sie nie stanie. Może on nikomu krzywdy nie zrobi, ale sam może zapłacić wysoką cenę za beztroskę właścicieli. Byłam kiedyś uczestnikiem bardzo przykrej sytuacji na zawodach jeździeckich. Wśród publiczności byli ludzie z pitbullem i drudzy z malutkim szczylkiem. Maluch molestował pitta, który na początku cierpliwie to znosił. Ludzie przestali po pewnym czasie go pilnować i nawet nie widzieli wypadku jaki się wydarzył po jakimś czasie. Pitt położył się i zaczął przysypiać, a maluch ciągle mu dokuczał. Odgonił go więc kłapnięciem zębami. Efekt kłapnięcia był taki że maluch z okropnym płaczem zaczął uciekać na oślep, traf chciał że w moją stronę. Załpałam go i zobaczyłam że ma zakrwawiony pysk. Bardzo się szarpał i cały czas płakał, więc mama pomogła mi go unieruchomić. Okazało się, że maluch ma złamaną dolną szczękę z obydwóch stron, i połowa żuchwy po prostu dyndała mu na skórze, a krew pochodziła z pokaleczonego języka. Właściciele psiaka byli w szoku, nie wiedzieli co robić. Udało nam się z mamą jakoś malucha uspokoić mocno trzymając go dłońmi za tułów. Bandażem przyniesionym przez ratowników z karetki unieruchomiłyśmu mu szczękę i wysłaliśmy włascicieli do weta. Niestety nie wiem co z psiakiem bo właściciele byli przyjezdni. Mam nadzieję że podjęli się leczenia go, a nie uśpili... Do tej pory mam łzy w oczach jak sobię przypomnę rozdzierający serce płacz tego psiaka, właściciele swoją beztroską zafundowali mu okropne cierpienie...
-
[QUOTE] Z tym, że tu jesteśmy już daleko od BARFu.[/QUOTE] Jeszcze dalej by było gdybym jej gotowała ryżyk albo pasła karmą weterynaryjną;) [QUOTE]Pies je papki bez problemu?[/QUOTE] Jest papkowym smakoszem. Samej by może nie zjadła, ale wystarczy dodać odrobinę czegokolwiek a żre aż miska tańczy:lol: Potrafi po zjedzeniu swojej porcji mięsnych kości pochłonąć porcję warzywek z kefirem drugiego psa jak się tamten buntuje i robi strajk głodowy:eviltong:
-
Moja psica ma hiperurikozurię. Muszę ograniczyć pokarmy bogate w puryny, więc zastąpienie mięsa rybami, strączkowymi czy orzechami odpada, bo to zamiana złego na gorsze :roll: Psica musi jeść dużo papek warzywno-owocowych, na razie przyjęłam ok pół kilo dziennie (na 44 kg psa) Mięso i mięsne kości to max połowa dawki. Bezpiecznym zamiennikiem w tym przypadku jest nabiał i jajka, i jakoś te jajka mi sie wydają najlepsze. Jakoś nie uśmiecha mi się stosowanie takiej "diety light" i pasienie jej białym serkiem i jogurtem. Zresztą Nykea ma ten sam problem i jej pies je kilkanaście jajek (w postaci jajecznicy o ile pamiętam) dziennie, a mięsa prawie wcale.
-
A ja ponawiam pytanie: czy kilka surowych jajek codziennie może zaszkodzic psu?
-
No te dane bardzo sie różnią zależnie od źródła. Ale chyba nie ma "jedynej słusznej zawartości" i jajko jajku nie równe a kurczak kurczakowi ;) Ale co do jajek to takie wartości są we wszystkich tabelach jakie sprawdziłam w necie.
-
W różnych tabelach kalorycznych zawartość białka w całym jajku jest określana na 11-13 g na 100 g, a w różnych rodzajach mięsa zwykle 20-25g na 100g. Czyli 3 jajka 60 gramowe to 1,8X12= 21,6g białka. :) Odnaśnie białego sera to dane sie bardzo różnią, trzebaby patrzeć na opakowaniu, ale biały ser jej dużo trudniej "wchodzi" niż jajka.
-
No a co innego może być? Jajka maja na tyle dużo białka że 3 jajka zastąpią 100 g mięsa, ewentualnie może byc twaróg ale nie wiem czy dałaby radę takie ilości zjeść ;)
-
Mam pytanie do bardziej doświadczonych. Z powodów zdrowotnych muszę obciąć mojej psicy dawki mięsa i muszę czymś to zastąpić. Najlepsze wydają mi się jajka, ale pojawia się pytanie, czy pies może jeść kilka surowych jajek dziennie? Dawać jej surowe i się nie martwić, dawać jej surowe i suplementować biotynę, czy dawać jajka "na miękko"?
-
Temat stary więc już coś o tym wiem ;) Po pierwsze sedziowie nie zwracaja na to zbytniej uwagi i dość sporo psów tak biega lekko pod skosem. Po drugie ja wypracowała metodę maskowania tego, ale to sie sprawdzi przy dużym psie wystawianym na "mocnym kontakcie". Biegnąc "od sędziego" trzymam ją krótko przy szyi i "naprowadzam" ją smakołykiem. Odwraca głowę w kierunku smakołyka i automatycznie całe ciało zmienia oś ruchu. Ja muszę już tylko kontrolować czy ciało jest dobrze ustawione względem sedziego. Ewentualnie można biec leciutko pod skosem, w przeciwnym kierunku niż pies skasza.
-
ZKwP ma w swoim statucie punkt:[FONT=CentSchbookPL-Roman][SIZE=2][COLOR=#231f20][FONT=CentSchbookPL-Roman][SIZE=2][COLOR=#231f20] [LEFT][SIZE=2][FONT=CentSchbookPL-Roman][COLOR=#231f20]"Celem Związku jest oparta na podstawach naukowych organizacja hodowli i szkolenia psów rasowych dla [/COLOR][/FONT][/SIZE][SIZE=2][FONT=CentSchbookPL-Roman][COLOR=#231f20][B]osiągnięcia jak najwyższego poziomu[/B] zarówno pod względem eksterierowym jak i użytkowym."[/COLOR][/FONT][/SIZE][/LEFT] [SIZE=2][FONT=CentSchbookPL-Roman][COLOR=#231f20]To chyba powinno wyjaśniać wymóg kwalifikacji hodowlanych :p[/COLOR][/FONT][/SIZE] Nie można selekcji pozowtawic całkowicie w gestii hodowców, bo większość z nich amatorzy, posiadający tylko podstawy wiedzy na temat hodowli, genetyki czy wzorca swojej rasy. A obecne wymogi jakie stawia ZKwP sa moim zdaniem za niskie. Więcej ras powinno być objętych obowiązkowymi badaniami i testami psychicznymi (które powinny byc inaczej skonstruowane). Np. w mojej rasie (czarny terier rosyjski) nie ma obowiązkowych prześwietleń na dysplazję, a powinny być. Większość hodowców prześwietla, ale zdarzają się tacy którzy jak "nie trzeba" to nawet dla dobra swojej suki tego nie zrobią, albo tacy którzy prześwietlą, wynik jest ściśle tajny, a suka jest kryta:roll: A te trzy wystawy i bdb dla suki to o wieeele za mało. Byłabym za zastapieniem ich przeglądem hodowlanym, pod warunkiem że byłby odpowiednio rygorystyczny. Wiadomo, nie ma psów idealnych, ale odpowiednim doborem partnera można niedostatki poprawić. Tymczasem są sytuacje kiedy jest kryta suka która w życiu nie powinna byc dopuszczona do hodowli, bo sędzia nie chce być "za ostry". Na ostatniej wystawie widziałam jak właścicieli reproduktorów zaczepiali i wypytywali właściciele suki, która owszem, ma hodowlankę, tyle że na samych bardzo dobrych. Suka właściwie jest poprawnie zbudowana, nie ma wad budowy ale... nie przypomina swojej rasy. I gdzie tu mówić o hodowli, to raczej chodowla.:shake: [/COLOR][/SIZE][/FONT][/COLOR][/SIZE][/FONT]
-
Ja dwa lata temu przeprowadzałam 10-latka z budy do domu. Przyzwyczaił sie szybko i nie stracił odporności. Prawie codziennie spędza kilka godzin na dworze niezależnie od pogody i pory roku (ma oczywiście w dalszym ciągu budę do dyspozycji) i ani razu nie był przeziębiony.
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
kelpie87 replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Ja z zasady nie wierzę w nadprzyrodzone historie, ale miewam, hmm... przeczucia i już sama nie wiem co o tym mysleć. Opiszę te najwyraźniejsze które sie sprawdziły. 1. Miałam dziwny sen. W pierwszej części śnił mi się duży grobowiec. Wiedziałam że skrywa straszną tajemnicę a ja muszę ją poznać chociaż bardzo tego nie chcę. Potem śniło mi się dziecko biegające po padoku. Sen urwał się w momencie kiedy na padok wpadł rozszalały koń a ja rzuciłam się w kierunku dziecka próbując je ratować. Sen był bardzo wyrazisty i dokładnie go zapamiętałam. Dzień czy dwa później dowiedziałam się że bliska mi osoba właśnie straciła ciążę, o której wcześniej mi nie mówiła. 2. Kiedyś moja mama leżała w szpitalu, a ja będąc w szkole w ten dzień na każdej przerwie biegłam do sklepiku i kupowałam butelkę wody, tak mi się koszmarnie pić chciało. Później rozmawiałm z mamą i okazało sie że przez kilka godzin nie wolno jej było nic wypić i dręczyło ją pragnienie. 3. Trzy lata temu śniła mi się trąba powietrzna niszcząca miasto. Następnego dnia rano słuchałam radia i aż mnie zatkało jak w wiadomościach zaczęli mówić o katastrofalnych skutkach trąb powietrznych które przeszły nad Polską. 4. Dwa razy byłam poważnie chora, bez odpowiednoio wczesnej diagnozy i leczenia mogłabym zostać na trwałe kaleką lub umrzeć. Problem w tym że nie miałam żadnych wyraźnych objawów, tylko sama byłam przekonana że jest coś nie tak. Dopiero jak pozawracałam głowę lekarzom, którzy myśleli że coś zmyślam i zrobili mi odpowiednie badania okazało się że naprawdę jestem poważnie chora. Dzięki szybkiej diagnozie ;) udałao mi się z obydwóch chorób wyjść tylko z bliznami pooperacyjnymi na pamiątkę. -
Zwykłej. Ale moja dama pije bardzo ostrożnie i moczy tylko usta ;) Brodę myję co tydzień i nakładam duużo odżywki. Jak "coś" wyrośnie to dodatkowo myję manusanem. Brodę dokładnie rozczesuję pudlówką i grzebieniem w zależności od potrzeby, czyli po myciu, albo jak wymacam jakieś splątanie. Unikam czesania nieświeżej brody, bo wiadomo że wtedy za dużo włosa się traci.
-
Ja miło wspominam spotkanie na ringu z p.Vivą. Zwraca b.dużą uwagę na zachowanie wystawcy wobec psa. Słyszałam jak powtarzała kilku osobom że powinny być spokojne, nie szarpać psa, pogłaskać, zachęcić. Co bardziej nerwowym sama pokazywała jak bez stresu ustawić psa i jak nie zaplątać się w ringówkę. Werdykty rzeczywiście bywają dość zaskakujące, faworyci do wygranej nie mogą u niej czuć się zbyt pewni siebie ;) Widać że p. Viva lubi psy i lubi to co robi. W każdym psie potrafi coś dostrzec i skomplementować. Mimo że nie dostałam tego na czym mi zależało, to nie czułam się zawiedziona po tym jak sędzina wciąż zachwycała się zjawiskowo pięknymi oczami mojej psicy (mam to nawet w opisie) i gratulowała mi jej pięknego umięśnienia. A pierwsze słowa jakie usłyszałam po wejściu na ring, to był okrzyk zachwytu na temat pięknego nosa naszej konkurentki (czyli dużego i szerokiego, na mocnej kufie).
-
Właśnie o to chodzi. Ja chcę mieć "nowy" podszerstek. A co do szczyli. Teraz tnę dwóch takich smarkaczy kilkumiesięcznych. Obydwaj za pierwszym razem wyglądali jak brązowe miśki. Dopiero po ścięciu duuużej ilości puchu przy skórze ukazał się ładny czarny włos. Gdyby nie plany wystawowe, to zamiast bawić się w kilkukrotne przycinanie tego, zaproponowałabym ogolenie.
-
[quote name='Agucha'] Ja mam jeszcze takie techniczne pytanko - jakiej długości powinna być sierść na grzbiecie i ogonie? Bo rozumiem, że broda jak najdłuższa, a nogom i klatce nadaje się kształt :)[/QUOTE] A na takie pytanie to się już tak łatwo nie odpowie:evil_lol: Włos ma być takiej długości, żeby było dobrze:lol: A to u każdego psa jest inaczej. Ruska nie tnie się "na centymetry" tylko tak się modeluje i operuje długościami włosa żeby uzyskać pożądany efekt. Ja na kłębie zostawiam ok 5 cm, do tyłu stopniowo coraz krócej, na lędźwiach prawie po skórze, na zadzie odrobinkę dłużej zeby nie wyszedł ścięty. A efektem ma być równiutka i płynnie opadająca do tyłu górna linia. Brzmi prosto, ale przestaje takie być jak się nam trafi pies z niezbyt modelowym grzbietem:diabloti: Ogon tnie się na taką długość żeby pasował do reszty. Brodę można przyciąć żeby poprawić kształt i usunąć zniszczone końce. A samo trymowanie bez sensu bo bez podszerstka i tak fryzura nie wyjdzie.
-
Nie ma pomponika tylko ogon zwinięty w precelek:lol: A odnośnie golenia, to ruski często sie goli żeby włos poprawić. Np. często goli się szczylki, i to już parotygodniowe na golaska (oprócz głowy i łap) żeby przyspieszyć wymianę szczenięcego puchu na dorosły włos. Dorosłe wystawowe psy też niektórzy raz na jakiś czas golą np. żeby odrosła "świeża" sierść. Sama tak zrobię za tydzień i na listopadowe Kielce spodziewam się ładnego włosa bez wypłowiałego podszerstka:cool3:
-
Skoro już mowa o ruskach:diabloti: Pocieszę wasze oczy wystawową fryzurą i piękną brodą:cool3: [URL]http://imageshack.us/photo/my-images/845/dscf0836k.jpg/[/URL] [URL]http://imageshack.us/photo/my-images/30/dscf0834k.jpg/[/URL] [URL]http://imageshack.us/photo/my-images/808/dscf0826n.jpg/[/URL] PS. Nic z tego, chyba nie pooglądacie... Trudno ...