-
Posts
6383 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pliszka
-
Kruszynka z lasu - porzucone psie dzieciątko czeka na dom
Pliszka replied to Pliszka's topic in Już w nowym domu
Maleńka Mimi uczy się normalnego radosnego psiego życia. Jej tymczasowa pańcia bardzo zajęta, ale muszę ją ponamawiać na jakieś nowe zdjęcia maleństwa :) Nieustająco trzymam kciuki za domek! -
Skleciłam tekścik :oops: Poprawcie jakby co i uzupełnijcie. Misiek. Nie wiemy jaka była przeszłość tego pięknego psa. Pewnego dnia pojawił się na ulicy, ze strachem w oczach, zranioną łapką, pustym brzuchem… Przerażony, opuszczony, zmarźnięty… Taki los zgotował mu człowiek, pan wszelkich stworzeń, okrutny… Przez rok dobre duszyczki przekonywały Misia, że człowiek może być dobry, że ręka karmi, a nie bije, że głaszcze, a nie wymierza kary. Misiek się przełamuje, chce znów zaufać, chce być kochany i już się nie bać. Błagamy o dom dla Misia, dom odpowiedzialny, dom na zawsze, gotowy przekonać Misia, że życie może być piękne. Łapka Misia zagoiła się bardzo szybko, zranione serce potrzebuje więcej czasu…. Pragniemy zmienić los tego wyjątkowego psa. Błagamy, nie pozostawiajcie nas samych z tym trudnym zadaniem! Z cząstkowych gestów da się złożyć ostateczny sukces! Osoby zainteresowane losem Misia proszone są o kontakt pod numerem ….. lub drogą mailową, pisząc na adres ….. Tym z Państwa, którzy zechcą pomóc nam co dzień napełniać miseczkę psiaka pozostawiamy dane do wpłat, a są nimi: Każda złotówka to pełna miska i ogromna pomoc. Dziękujemy. Macie czas ogłaszać czy wykupić mu pakiet ogłoszeń na jakims bazarku?
-
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Pliszka replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tylko, że Ty nie siebie pocieszyłaś, ale Misia przede wszystkim pocieszyłaś... Ja wiem, że każdy stratę przeżywa może inaczej, ale mówienie, że przez pamięć dla zwierzaka, który odszedł, nie stworzę domu dla innego, jest podobne do mówienia, że jestem zbyt wrażliwy żeby pójść do schroniska albo nie zrobię suczce krzywdy i nie wysterylizuję, żeby choć raz została mamą, itp... Nie chcę oceniać, ale nie polubię się z takimi ludźmi. A Stasia pewnie boczki zrywa na wielkiej podniebnej kanapie patrząc jak Was Misiek szczypie po łydkach :) Coś się skończyło, coś się zaczęło. Grunt żeby w każdej sytuacji dawać z siebie wszystko, a Ty Ekiana dajesz chyba 150% :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Pliszka replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ekiano, proszę, nie zapominaj, że byłaś najlepszym co Stasieńkę w życiu spotkało. Czasem tak się dziwnie układa, wiesz i ludzie wyciągają jakieś dziwne wnioski, myślą, że wiedzą najlepiej, a nie rozumieją nic. To podłe. Wiesz, stan naszej Angusi też się pogorszył jak nas nie było. Wróciliśmy i poczułam, ze jest gorzej. Też miała super opiekę, była w domu z bratem mojego męża,którego bardzo lubiła. Wieczorami wylegiwali się razem na kanapie. Też mi ktoś powiedział, że to widocznie z tęsknoty. Z tęsknoty te nerki stanęły? I najgorsze, że wiemy , że coś jest bzdurą, a i tak to nas gdzieś boli i się zastanawiamy... Mojej koleżance, która straciła dziecko teściowa powiedziała, że widocznie coś nie tak zrobiła, że pewnie się potknęła, albo coś i nie chce powiedzieć... Ludzie lubią szukać winnych i oskarżać, wodocznie to sprawia, że się lepiej czują. Jakoś tak mi ta Twoja Stasia zapadła w serce od pierwszego momentu, kiedy trafiłam na wątek. To Wasze wspólne życie było tak piękne, zawsze czekałam na nowinki. Podarowaliście Stasi tak wiele! Nie czuj do siebie żalu, widocznie tak to się musiało potoczyć, nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć. Ściskam! -
oj, tak, to smutne. Misiek pojawił się nagle na ulicy z obrożą na szyi, zakrwawioną łapką i lękiem w oczach. To nam sporo mówi o jego porzednich właścicielach... Ale nie ma sensu się chyba tu zadręczać przeszłością Misia. Nie zmienimy tego jak został potraktowany ten piękny psiak. Skupmy się na jego przyszłości.