nie było mnie, bo mam dziadka ciężko chorego w szpitalu.....telefony w sprawie Dorki są przekazywane na bieżąco telefonicznie .......i jak narazie są to bardzo głupie telefony....
dzwonił Pan, który najpierw normalnie zaczął rozmowiać w stylu, że lubi zwierzęta, potem nagle coś bredził o tygrysie, a na końcu dodał, że tata mu zmarł i Dora byłaby na jego grób i zaczął się śmiać !
jeden telefon był ze Śląska, jedna rozmowa, Pani jak usłyszała o wizycie to się rozmyśliła...
następnie dzwonił ktoś kto mówił, ze Dorka jest jego psem i chce przyjechać i się rozłączył....
ludzie sobie żarty robią...