Z powodu wyjazdu rodziny musiałam zaopiekować się ich 8-letnią suczką Sonią,drobniutką, średnią pudelką, wrażliwą, delikatną wymagającą odpowiedniego żywienia. Sonia bywała u mnie wcześniej parę razy po 2-4 tygodnie. Świetnie dogadywała się z moją Zuzią 14 letnią jamniczką, niestety Zuzi nie ma już z nami, teraz mam Tośka 2,5 letniego szpica średniego(wykastrowanego),pierwszego zakapiora na osiedlu. Kiedy szczeka z balkonu wiem jaki pies przechodzi pod oknem,trochę się obawiałam o Sonię jest taka wrażliwa tymczasem Tosiek siedzi w przedpokoju albo w łazience,chodzi po domu z opuszczonymi uszami,patrzy na mnie z wyrzutem i pytaniem w oczach "po co tu ona?", przywoływany zajrzy tylko na chwilę do pokoju zatrzymując się w drzwiach salonu w którym na wersalce leży Sonia.Teraz budzimy się codziennie z Sonią w łóżku chodż ona też ma swoje posłanie. Tosiek nigdy wcześniej nie pchał się do łóżek , zawsze mu było goraco a nam się to podobało za to był chwalony teraz kicha.Szkoda mi tego naszego dzentelmena , nie wiem jak go dowartościować , jak nie zrazić Soni,o wspólnych spacerach nie ma mowy.Latem spotykali się na działce Soni i świetnie aportowali , pływali i grali w piłkę.Jesteśmy w tym układzie 3 dni ,przed nami jeszcz ponad 2 tygodnie.Może ktoś mi poradzi jak ich na nowo zaprzyjażnić?