Nadejszła. Belmondo w nowym domku :)
Kiedyś na naszych ulicach pełno było żebrających południowców. Jeden z powykręcanymi nogami, jeszcze dzieciak. Chwycił za serce doktora, który dojrzał go jak siedział na ulicy. Był gotów podjąć się operacji, pomimo, że dzieciak nie miał żadnego ubezpieczenia. Rodzina się nie zgodziła. "Jak go zoperujemy, to jak będzie na życie zarabiał?"
Modiś siedzi w klinice. Pobrali mu wymaz z rany, bo podobno zrost nie jest taki jakiego się spodziewali. Zastanawiają się czy opóźnienie spowodowane jest infekcją czy uczuleniem na druty. Wynik wymazu ma być po pięciu dniach, czyli w poniedziałek. Wtedy będzie wiadomo coś więcej.
Tak wygląda łapa naszego robocopa