-
Posts
9074 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ewab
-
Filip ze schronu w Dyminach - ma swój własny dom!
ewab replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
Zapraszam do Filipka, przekochanego, choć z brakami w wychowaniu. Za dobry dom odwdzięczy się całym swoim sercem:). -
dziękujemy, to są już dwie deklaracje: mimiś 20 zł savahna 50 zł Dziękujemy. Sterylki na jutro nie udało mi się umówić (z mojego powodu). Sunia jeszcze jest w hoteliku w Kielcach. Jutro ustalę termin, kiedy będzie ciachana. Sofi ma ok. 7 m-cy. Erko dziękuję za wzięcie na siebie kontaktu. O suni można powiedzieć, że to wesoły, rozbrykany szczenior. Wskazana do domu, który będzie z nią chciał pracować.
-
[quote name='blacky764']Szczeniak boksera od Tatankas nie żyje :placz: [COLOR=Red][B][SIZE=2]09.11.2010 ok 12 Rocky przegral z parwo [*][/SIZE][/B][/COLOR][/QUOTE] Bardzo boli, gdy wydaje się, że zwierzę jest już na prostej (*)
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
ewab replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='wilczka']przepraszam ale zgubilam ciotke i nie moge znalesc chodzi o osobe ktora zajmowala sie amputacja fuksia,mowila ze caly koszt wynosil 170zl wiec nie zakladam suni na razie watku bo moze uzbieram po rodzinie,a jak nie to dopiero bede prosila o pomoc was,juz mam 135zl no i darmowy transport do kielc na zabieg i po nim do domu.tylko mam prosbe owa cioteczko podaj namiary na tego weta ktory robil zabieg,adres,moze tel-cokolwiek.przeslij prosze mi na pw.jeszcze raz wam dziekuje za rady w sprawie dalszego postepowania z bidulka!!!!![/QUOTE] Nie wiem kto pisał o kosztach amputacji - 170 zł. Nie dotyczyło to Fuksika. Za amputację jego łapki, jak również opiekę nad nim weci nie wzięli żadnej kasy. Czy suni z działek się udało? -
[quote name='backbone']Takie pytanie, co w tekscie przygotowanym do GW jest takie zle ze nie chcecie sie pod nim podpisac ? Sama prawda.[/QUOTE] Rozumiem, że przeczytałeś cały post ze zrozumieniem. Tam jest odpowiedź na Twoje pytanie. [quote name='Em_'][SIZE=2]Dziękuję za wszystkie wypowiedzi-komentarze, ale dziewczyny maja racje, nie ma co "zaśmiecać" wątku, wiec ja się wstrzymuje-kończę (również) temat ze swojej strony[/SIZE] [SIZE=2]Jeszcze tylko pozwolę sobie na prośbę fundacji JMVR zamieścić ich uwagi, muszę dotrzymać słowa :-):[/SIZE] [SIZE=2]Dzisiaj się dowiedzieli, ze są różnice zdań co do płatnego artykułu.[/SIZE] [SIZE=2]Czuja się bardzo zaangażowani w sprawie Dymin, pilnie śledzą te sprawę i tez robią, co mogą. To, co ich ujęło w tej kwestii, to niesamowita współpraca polskich organizacji prozwierzecych - solidarne wystąpienia w obronie katowanych zwierząt, niezależnie od profilu organizacji, miejsca czy sposobu działalności. Nie do wyobrażenia w Holandii, gdzie - gdyby już doszło do takiej współpracy - to w ciągu dwóch godzin byłaby po prostu kłótnia (mówią: gdzie dwóch Holendrów, tam trzy zdania). Ten podziw i szacunek dla was zmotywował ich do jeszcze bardziej intensywnego działania w ramach możliwej pomocy Dyminom.[/SIZE] [SIZE=2]To, ze są różnice zdań, jest wiec normalne. Dlatego, mimo ze czasu mało, namawiają wszystkie zainteresowane strony do skonsultowania tekstu artykułu, ustalenia wersji do zaakceptowania dla wszystkich (nawet za cenę zrezygnowania z pewnych dla danej strony ważnych elementów), by sprawę doprowadzić do końca. Rezygnacja z pomysłu oznaczać może bowiem przegrana w sprawie Dymin, a to byłaby niepowetowana sprawa. [/SIZE] [SIZE=2]Serdecznie pozdrawiają wszystkich[/SIZE][/QUOTE] Dzięki Em_, trochę nas pocieszyłaś, że w Polsce ze stowarzyszeniami i fundacjami nie jest tak źle. Bardzo szanujemy ich stanowiska i nie zamykamy się na dyskusję. W imieniu Stowarzyszenia "Zwierzak" piszę - jesteśmy gotowi do dyskusji. Z przykrością muszę napisać, że nie mogę aktualnie pomóc w wyadoptowywaniu psów ze schroniska. Fizycznie nie mam kiedy tego robić:(
-
Uff gorąco. Musimy nieco uspokoić sytuację. Nie wszyscy jednakowo musimy oceniać sytuację. Powinniśmy jednak współpracować, aby znaleźć sensowny konsensus. Nie ma potrzeby się opluwać, ku uciesze "drugiej strony". Mam już parę lat doświadczenia życiowego. Nie jestem zwolennikiem bitew, w których można się wykrwawić, a które nie przybliżą do zwycięstwa. Historia naszego kraju wiele takich zanotowała. Przykro mi jest czasem czytać, gdy ktoś dorabia do moich działań inną ideologię. Dla dobra zwierząt wiele spraw pomijam milczeniem i niech tak zostanie, bo nie wolno nam ze sobą walczyć. Kto inny jest naszym przeciwnikiem. Poniżej przedstawiam stanowisko Zarządu Stowarzyszenia "Zwierzak" w sprawie listu otwartego, które zostało przesłane do SOZ w dniu 12 listopada: [I][B]"...Nie możemy zostawić w takiej formie ostatniego akapitu. Możemy zostać pozwani w trybie wyborczym, a jeśli "niezawisły" sędzia wyda wyrok zgodny z oczekiwaniami skarżących to będzie oznaczało zwycięstwo aktualnej władzy..." [/B] [/I]
-
[quote name='DuDziaczek']ja chyba ostatnio mam szczęście do psiego nieszczęścia :-([/QUOTE] Dziudziaczku masz kategoryczny zakaz myślenia takimi kategoriami. Mała już jest szczęśliwa, bo ma Twoją opiekę. Pomyśl co by z nią była, gdyby - w najlepszym przypadku - siedziała w kojcu z innymi psiakami, albo w schroniskowej kotłowni. Teraz trzeba już tylko szczęściu pomagać:).
-
Filip ze schronu w Dyminach - ma swój własny dom!
ewab replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
[quote name='Aneta220978']Odezwał się ktoś w sprawie Filipka??? Były telefony?????[/QUOTE] Głucha cisza:( -
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
ewab replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Jeden z kociaków (biały z rudymi znaczeniami) pojechał dziś do domu. Trochę się ucieszyliśmy, że zwierzyńca mniej. Żeby nie popadać w euforię przyjechała córka ze swoim kocurem. I znowu komplet. -
Oto opowieść o Soni. Może przyda się jako tekst do ulotek. Myślę, że autorka nie będzie mi miała za złe drobnej korekty. [B][COLOR=black]25.08.2010 Świętokrzyska wieś. Niedziela. "Heniek! Weź ino idź do Sońki. Znowu ma szczeniaki! Zrób coś z tym!" Heniek w roboczych gumiakach zbliża się do Soni. Sona jest u nich od małego. Wzięli ją od sąsiada, któremu oszczeniła się inna Sonia. Sonia jest dobrym psem. Ma pseudobudę - rozwalające się zbite dechy. Jak przystało na psa stróżującego i typowo wiejskiego ma łańcuch. Długi - bo aż półtora metrowy. To nic że jest chuda, przecież dostaje jeść - kromkę chleba bo nikt nie będzie inwestował w karmę, która przecież jest droga. Heniek podchodzi do Soni z workiem. Sonia cieszy się na widok Pana, delikatnie i nieśmiało merda ogonkiem. Merda bo pamięta jak obroniła dziecko Państwa przez dzikim lisem, chorym na wściekliznę, który zakradł się by upolować kury. Zerwała się ze sznura, którym była uwiązana i pogoniła chorego lisa w las. Za karę przywiązali ją do łańcucha, skrócili, bo ... nieznośna jest i zrywała się z poprzedniego. Sonia kocha swojego Pana. Mimo bólu, który zadaje jej i całej rodzinie jak wraca pijany o domu. Codziennie. Z pokorą przyjmuje wszystkie ciosy zadane czym popadnie. Nie rozumie dlaczego. Czy tak wygląda miłość? Innej nie zna.... Chce się przytulić, polizać Pana po rękach, podziękować, że jest. W zamian za to słyszy mocne tupnięcie gumiakiem i znane jej nie od dziś : BUDA! Chowa się do swojego prowizorycznego azylu, w którym czuje się bezpieczna. Heniek otwiera worek. Sonia nie wie po co. Zaczyna zbierać z ziemi 8 piszczących, malutkich szczeniaków. Sonia jest przerażona. On zabiera jej dzieci! Chce wyjść, poprosić żeby je zostawił. One muszą jeść jej pokarm, którego dużą ilość ma w sutkach. Znowu słyszy: BUDA! Heniek odchodzi. Idzie nad rzekę. Worek piszczy i coś próbuje się z niego wydostać. Słoneczko świeci, ptaki śpiewają, rzeka dzisiaj taka spokojna i nie wylała. Heniek kuca na brzegu. Nuci sobie piosenkę i wspomina jak przy jej dźwiękach bawili się wczoraj do białego rana. Wkłada piszczący worek do rzeki. Nie rozumie pisku, nie rozumie, że malutkie dzieci się boją... Z uśmiechem na twarzy przytrzymuje worek w wodzie. 5 sekund, 20 sekund. Zagląda do środka. "Cholera, jeszcze się rusza!" Wsadza worek głębiej, wciąż nuci piosenkę.... pół minuty, zagląda do środka. Padły wszystkie? Tak, wrzuca worek w krzaki i odchodzi. Jeden był silny. Nie dał się zabić. Leży pośród ciał swojego rodzeństwa. Otwiera oczy próbuje oddychać. Płacze, krzyczy. Nikt go nie słyszy. Jego bracia i siostry nie byli tacy silni... Jest głodny, nie ma co jeść. Płacze, krzyczy, nie ma czym oddychać. Umiera po pół godzinie przeżywając ogromne katusze, czując dokładnie to samo co czułby człowiek zamknięty w plastikowym worku... Heniek wraca do rodziny. "Ubieraj się w garnitur bo się do Kościoła spóźnimy! I zrób coś z suką bo wyje bardzo.” Heniek wyprowadził Sonię do lasu i przywiązał sznurkiem do drzewa. „Wreszcie będzie trochę spokoju” – pomyślał. Wychodzą z domu, spieszą na kazanie. Dzisiaj ksiądz będzie mówił o mordercy z sąsiedniej wsi. "Jak on mógł zabić?" - myśli Heniek. To takie niechrześcijańskie... [/COLOR][/B][B][COLOR=black]Soni udało się przegryźć sznurek. Głodna, spragniona i wyczerpana powlokła się drogą przed siebie. Ból rozsadzał wzbierające mlekiem sutki. Jakaś litościwa dusza zabrała ją do samochodu i odwiozła do schroniska. Lekarza nie było – przecież niedziela - więc jej nie obejrzał. Kierownik nie wpisał do ewidencji. Bo po co? Pisali o tym w prasie kilka lat temu, i co z tego? Sprawa ucichła i jest tak jak było. Nie ma kontroli. „Przecież kolega od kontroli był u Nas w sobotę na kolacji a dzieciaki razem do szkoły chodzą". Sonia miała laktację, cierpiała, była osłabiona, straciła swoje dzieci. Wrzucili ją do boksu ogólnego, tam gdzie siedziały największe psy, nie żałując przy tym kopniaków. W schronisku do którego trafiła najważniejsze było przeżyć. Tak samo jak w więzieniu o zaostrzonym rygorze bez strażników. Silniejsze psy wyczuły słabość Soni. Rzuciły się na nią i rozszarpały. Rwały kawałek po kawałku jej drobniutkiego ciałka - we czterech. Sonia nie miała żadnych szans. Ostatkiem sił położyła się w odległym końcu kojca, zamknęła oczy. Już nie czuła bólu. Widziała Tęczowy Most przez który właśnie przechodziła wraz ze swoimi dziećmi. Szczęśliwa, zadowolona, radosna wkraczała w zielone tereny tęczowych łąk. Tam gdzie nigdy już nie będzie Heńka! Pracownica widziała cale to zdarzenie. Nie zareagowała. Najważniejszy był wypisany na kwotę 1200 zł kwit przyjęcia kolejnego psa. Słysząc zajadłą walkę w kojcu poszła do socjalnego zapalić papierosa. Posprząta później, przecież teraz nie ma odwiedzin, nikt się nie przyczepi, odhaczy w zeszycie kolejne zagryzienie. Przecież nie z jej winy, nie?? Sonia trafiła do schroniska w Kielcach Dyminy. M.K. PS. Wszystkie postacie w artykule są fikcyjne. Jednak opowiadają historię setek a może tysięcy zwierząt, które trafiły do tego schroniska [*][/COLOR][/B]
-
Udział w manifestacji zapowiedział Pan Andrzej Kłosiński behawiorysta, specjalista terapii zachowań zwierząt, członek Polskiego Towarzystwa Etologicznego:lol:.
-
Na konto ŚTOZ wpływają pieniądze na "psy wyciągane z Dymin". Wg mnie można z nich uszczknąć na dopłatę do sterylki suni. Ja rozumiem, że pieniądze są do rozliczenia zgodnie z wolą darczyńców. Ale to jest właśnie realizacja tej woli. Ostatnie zdjęcia pokazują "szpitalik":angryy: w schronisku. Dziś rozmawiałam z Panią Derwisz z rzeszowskiego "Kundelka". Dostaliśmy zaproszenie do odwiedzenia. Pojedziemy, musimy tylko zabrać jakiegoś urzędnika, żeby zobaczył schronisko z prawdziwego zdarzenia.
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
ewab replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='erka']Czy ktos , kto jest zarejestrowany na FB, mógby wsatwić jakis dramatyczny apel o pomoc dla naszych psiaków, bardzo prosiłam juz o to wcześniej. Eve-w pisała na wątku schronowym,zeby wykorzystać te 5 min. zainteresowania schronem, nie tylko dla pomocy dla psów stamtąd wyciąganych , ale również dla tych, ktore tam nie trafiły.[/QUOTE] Najlepiej by było, gdyby nam ktoś pomógł, choćby w pisaniu apeli i wklejaniu zdjęć na inne portale. Ciotki i wujkowie "dobra rada" może mają trochę więcej czasu. Niestety nie jestem zalogowana na innych portalach. -
SZCZENIĘTA Z KIELC - szukają domków. Aktualizacja str.1.
ewab replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Dudzia idź do dr Pierzakowej na Skalistą 40. Przyjmuje w godz. 9-12 i 15-20. Jak potrzeba to zadzwonię i powiem, że przychodzicie. -
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
ewab replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Mam zgłoszenie z gminy Daleszyce o 2 suczkach mało-średnich. Kobieta, która je dokarmia bardzo prosi o pomoc, bo suki zagryzły jej 4 kury. Podobno są nie do upilnowania. Co z nimi zrobić? -
Nie zapominajcie o roli jaką odgrywa w sprawie Prezes PUK - Solecki. Może pokazać skatowane zwierzęta, a zdjęcia opatrzyć np. napisem "Pan Solecki i jego pieski". Nasi włodarze (ale także PUK) współpracują z Chinami. Jeżdżą tam na wycieczki, stworzyli spółkę kielecko-chińską, która dostała lub ma dostać za free działki pod budowę bloków. Pan Gruszewski prowadzi zajęcia z gi gong. Chciał być jak Dalajlama a jest jak Mao.
-
Filip ze schronu w Dyminach - ma swój własny dom!
ewab replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
No właśnie gdzie te ciotki, gdzie te domki. Co z domami dla coraz większej ilości psów błąkających się po ulicach skoro nie można znaleźć nawet jednego dla takiego "sztandarowego" psiaka. TVN go uwieczniał i co... -
[quote name='andzia69']może za mało jest zmęczona za dnia, skoro w nocy spać nie chce...[/QUOTE] W ciągu dnia przeważnie śpi. Jest w domu, gdzie ludzie cały dzień pracują. Socjalizacja pod psim azorkiem, ale jakie jest inne wyjście? Dziś zadzwoniła do mnie pani z pretensjami, że od 21 października nie przyjeżdżamy po psy. I ja zmuszam ludzi do rozwiązywania problemów z psami za pomocą drastycznych metod:angryy:.