-
Posts
744 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gunia
-
Bezdomna suczka z dwoma szczeniakami - okolice Radomia
gunia replied to gunia's topic in Już w nowym domu
[quote name='pati851']witam, czy jest szansa zrobienia dokladniejszych zdjec mamy i maluchów??? za chwilke wlozylabym na strone 4 łap. Oczywiscie pomozemy z karmą[/QUOTE] Ola jest właśnie w drodze do Radomia i obfotografuje dzisiaj, najpóźniej jutro całą trójkę. Bardzo dziękuję za pomoc ! Może dam Oli namiar na 4 łapy to się umówicie konkretnie co do karmy bo ja jestem z Warszawy ale ona jest na miejscu do niedzieli i zmotoryzowana więc to nie problem podjechać. Jeszcze raz bardzo dziękuję. P.s Przeczytałam odpowiedź, którą przesłaliście mi na maila. Super, że jest szansa na pilotowanie adopcji. Czy mam podać Oli numer ten z Waszej strony ? -
Bezdomna suczka z dwoma szczeniakami - okolice Radomia
gunia replied to gunia's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam dzisiaj z Panem z TOZu radomskiego i tak jak pisałam wcześniej schronisko ma zakaz przyjmowania psów, a TOZ nie weźmie pod skrzydła kolejnych psów ani nie będzie tym samym pomagał w adopcji (tak jak pisałam wyżej, może Ci ludzie co chcą te dwie małe suczki podpisaliby umowę z jakąś organizacją bo nam trudno będzie egzekwować od nich punkty w umowie). Nie wspomogą nas karmą również. Pan polecił, żebym napisała do 4 łap i tak też zrobiłam. Może pomogą z karmą i profilaktyką chociaż. Czyli wracamy do planu takiego, ze szczeniaki przyjeżdżają do Warszawy w niedzielę i mogę tu zostać do końca czerwca, czyli dwa tygodnie. -
Bezdomna suczka z dwoma szczeniakami - okolice Radomia
gunia replied to gunia's topic in Już w nowym domu
Właśnie się nad tym też zastanawiałyśmy. Ola i tak będzie je miała na cały weekend, żeby je oporządzić więc można powiedzieć tej sąsiadce, że jakby przyjechali po nie to żeby podjechali do Oli. Tylko czy taka osoba prywatna jak ja czy Ola może podpisać umowę adopcyjną na bezpańskiego psa, który nigdzie nie widnieje jako jej i czy może egzekwować w jakikolwiek sposób punkty tej umowy ? Może zwrócić się z taką prośbą do fundacji jakiejś ? W ogóle okolica raczej mało psia, ciągle są tam jakieś podrzutki lub cieczkujące suki wiejskie puszczone samopas. Albo zrobić tak, że jak nie będą chcieli podpisać umowy to im pięknie podziękować i zamknąć furtkę przed nosem :) -
Bezdomna suczka z dwoma szczeniakami - okolice Radomia
gunia replied to gunia's topic in Już w nowym domu
Plan jest taki : - w sobotę Ola zabierze szczeniaki do siebie na podwórko, psiaki wykąpie, odpchli i postara się odrobaczyć, zrobi też zdjęcia - w niedzielę przywiezie psy do mnie do Warszawy, ja z nimi mogę zostać do czwartku bo w czwartek wieczorem wyjeżdżam i wtedy przekaże je Oli lub komuś innemu ode mnie z weterynarii i w zasadzie aż do końca sesji czyli mniej więcej końca czerwca uda się te małe suczki przetrzymać. Oczywiście jak będą zdjęcia to będziemy je intensywnie ogłaszać. Tylko co będzie jeśli nie znajdą domu do lipca ? Paluch ? - co do mamusi - byłoby super gdyby Sterylkowa Skarpeta zapłaciła za zabieg w Radomiu. Od wtorku zaczniemy się orientować gdzie można zrobić to najtaniej w Radomiu. Problemem jest tylko przetrzymanie kilka dni po zabiegu, chyba, ze suczka dostanie rozpuszczalne szwy, to wtedy może posiedzieć 1-2 dni w lecznicy lub chociaż na podwórku kogoś. Jak znajdziemy lecznicę i Ola będzie jechała do siebie do Radomia to wtedy wyślę PW do Malagos. Bardzo, ale to bardzo dziękuję ! Niestety po zabiegu wróci w to samo miejsce bo na schron, a raczej wyjście z niego nie ma szans. Ją też będziemy ogłaszać. Potrzebujemy karmy dla całego towarzystwa, bo nie mamy pieniędzy na kolejne 3 psy więc jutro zadzwonię do tej osoby, na którą dała mi namiar Ania Tygrysiczka. Będę informować o przebiegu sytuacji. Jeszcze raz bardzo dziękuję ! -
Bezdomna suczka z dwoma szczeniakami - okolice Radomia
gunia replied to gunia's topic in Już w nowym domu
Aniu, bardzo dziękuję za pomoc, numer zapisałam jutro będę dzwonić. Odpiszę może tutaj i odpowiem na pytania. Sunie mają wykopaną norę pod tym starym domem, w razie co się tam chowają więc na głowę im nie pada. Mama koleżanki jest codziennie, koleżanka co tydzień bo mieszka w Wawie. Dostają gotowane jedzenie plus wodę, chociaż karma by się przydała bo pochłaniają jej tonę. Niestety gdy mama koleżanki była dzisiaj to okazało się, że sąsiadka z tej posesji obok tej opuszczonej działki mówiła, że te dwie małe suczki ktoś chce w niedzielę wziąć do gospodarstwa do miejscowości Bartodzieje gdzieś koło Radomia. Być może dom nie jest zły tylko obawiam się, że nikt nie będzie chciał podpisać umowy adopcyjnej i pozwolić na sprawdzenie warunków nie wspominając już o sterylizacji... I obawiam się, że dwie suczki w gospodarstwie o którym nic nie wiadomo to zły pomysł. Mamy nikt nie chce bo pewnie nie jest taka słodka jak szczeniaki. Nie wiem zbytnio co mam robić z tymi psiakami bo nie chcę żeby suczki poszły "na wieś", a mama przepadła. Możemy jakoś się z koleżanką nimi "podzielić" ale nie mogą zostać na długo u nas bo mnie rodzice za drzwi wystawią z kolejnym psem na stałe, u koleżanki podobnie. Narazie możemy je odrobaczyć i odpchlić, tylko nie wiem co dalej. A czy w Radomiu można byłoby załatwić gdzieś tańszą sterylkę dla mamy ? -
Bezdomna suczka z dwoma szczeniakami - okolice Radomia
gunia replied to gunia's topic in Już w nowym domu
Aniu dziękuję za PW, wieczorem odpiszę na nie oraz tu na wątku. Sytuacja się.o tyle skomplikowała, że ktoś chce zabrać te małe suczki obie do jednego gospodarstwa na wieś. Więcej napiszę wieczorem jak wrócę i usiądę do kompa. -
Bezdomna suczka z dwoma szczeniakami - okolice Radomia
gunia replied to gunia's topic in Już w nowym domu
Z tego co wiem cieczki nie ma, psy nie są nią zainteresowane. Ale pewnie niedługo będzie miała. Narazie stanęło na tym, że jak do piątku koleżanka nie znajdzie innej alternatywy dla rodzinki to niestety trafią do schroniska, tylko pytanie do jakiego najlepiej (wiem, wcale nie najlepiej ale nie można czekać aż ktoś zlikwiduje problem w inny sposób). -
Bezdomna suczka z dwoma szczeniakami - okolice Radomia
gunia replied to gunia's topic in Już w nowym domu
Ok, dziękuję mtf zalesie. Zaraz do nich napiszę. -
Dostałam informację od koleżanki, że w miejscowości Jastrzębia koło Radomia na terenie opuszczonej posesji przebywa suczka z dwoma szczeniakami - też suczkami. Wykopała sobie norę pod starym domem i tam urodziła szczeniaki. Szczeniaków było 5 - z tego 3 znalazły nowe domy (to jest informacja od pani, która mieszka na tej ulicy). Została mama : nieduża, taka do kolana, wiek około 2-3 lat i dwie suczki - wiek około 8-12 tygodni. Suczki raczej będą podobnych rozmiarów co mama. Wszystkie psy są łagodne do ludzi, szukają kontaktu z człowiekiem. Na szczęście mama koleżanki i ta pani z tej ulicy dokarmiają psiaczki, więc nie są głodne. Problemem jest to, że mogą niedługo zacząć komuś przeszkadzać, a poza tym są suczkami - wiadomo, za pół roku będą znów szczeniaki po mamie, a za rok po dwóch córkach :-( Nie wiemy co z tą psią rodzinką zrobić - w schronisku w Radomiu przepełnienie (koleżanka próbowała skontaktować się z pracownicą, ale bezskutecznie), okoliczni mieszkańcy zabrali wszystkie 3 pieski z tego miotu i nie chcą suczek. DT mogłabym dać ale tylko do początku lipca bo później nie będę miała z kim zostawić tylu psów, koleżanka podobnie. Opcja wysterylizowania mamy i wypuszczenia w to samo miejsce to też niezbyt dobry pomysł bo jak mówię, może zacząć komuś przeszkadzać. Znacie może kogoś z tamtych okolic, kto mógłby pomóc lub miał pomysł co z tym fantem zrobić ? Zaraz zacznę pisać do fundacji z tamtych okolic. Podaję też numer do Oli, która psy znalazła i je dokarmia - 500 135 803. Zdjęcia psiaków : [URL]http://images38.fotosik.pl/2074/348c93cae776cb19gen.jpg[/URL] [URL]http://images44.fotosik.pl/722/0069fc0b436ad6b3mc.jpg[/URL] [url]http://images50.fotosik.pl/1980/a7428f88a94ca06fgen.jpg[/url]
-
Westie w potrzebie/znalezione/zaginione
gunia replied to Magda's topic in West Highland White Terrier
[quote name='masuimi33']cyt:[I]więc wybacz, ale będziesz ostatnią osobą, do której zadzwonię, gdy znajdę westa.....[/I] no i szkoda, bo reakcja byłaby natychmiastowa, wolisz psa zostawić w niebezpieczeństwie niż pomóc... na to wygląda [B]BO NIE POMOGŁAŚ W REZULTACIE[/B] i o czym Ty piszesz? zostawiłaś psa i piszesz że wykonałaś telefon do osób które nie chciały 4 liter z kanapy podnieść. Masakra generalnie mam to w doo.ie, że nie zadzwonisz do mnie w przypadku pomocy dla westa, szkoda westa tylko, bo Ci co mnie znają wiedzą, że reaguję od razu, Ty nie musisz dzwonić dla siebie, a widzisz...gdybyś wtedy, miała numer i zadzwoniła sprawa załatwiona była by inaczej i natychmiast. I na pewno pies nie został by do środy bez reakcji. Bzikowa i ja dopiero wczoraj pojechałyśmy. Gdyby pies nie miał faktycznie właściciela i sprawa wyglądała by tak jak ją najpierw opisałaś, to mogło by to się zakończyć tragicznie. A wiesz są jeszcze telefony na Policję, służby miejskie i co czemu nie zareagowałaś?hmm?Nie miałaś wyrzutów sumienia po powrocie do domu? I Ty jesteś wielkim pomocnikiem i mamy być Ci wdzięczni za to, że nie pomogłaś i masz jeszcze jakieś "ale" bo ktoś za Ciebie wyjaśnił sprawę... o to mi tylko chodzi, jesteś niezadowolona i dziwisz się, że się cieszę. Cieszę się bo znam sytuację od innych właścicieli firm, a Ty znasz sytuację opisaną przez pijaczka. Ale owszem Ty sobie wybierasz pomocników i osoby, które jak widać "lecą, pędzą z pomocą i mało się nie zabiją" co widać po załączonym przykładzie...zostawiłaś psa przy drodze a Twoi pomocnicy gdzie???? cytuję Ciebie droga koleżanko: [I]Myślisz, że tak wszyscy chętnie lecą w sobotnie popołudnie po psa, do którego jednak kawałek trzeba dojechać ? Proszę, zejdź na ziemię...[/I] a widzisz ja lecę... i tutaj masz odpowiedź. Wybacz ja robię wszystko dla psów a nie wybieram sobie ludzi do pomocy tak jak Ty, którzy są tacy skuteczni i pomocni jak widać. Nie tłumacz się bo obnażasz swoją nieudolność i próbujesz wytłumaczyć jaka jesteś pomocna ale zostawiłaś psa... a z pomocy innych jesteś niezadowolona.. Nie będę tu pisać bo Ci co znają wątki Koki - Śnieżynki od Angel, czy Westki z obory od Arktyki, czy wielu innych psów wiedzą że jestem skuteczna i pomocna jeśli ktoś ma problem z westem lecę od razu. Poza tym jak widzisz psa którego może walnąć auto zostawiasz go przy drodze...zamiast zadzwonić gdziekolwiek, Fundacje, Służby i inne... Co zrobiłaś żeby zapobiec? Byłaś skuteczna? Nie masz sobie nic do zarzucenia?Po co Ci dt jak nie masz psa??? nie zrobiłaś nic by go skutecznie odsunąć od niebezpieczeństwa...Wiadomo czasem, nie da się samemu złapać psa, ale Legionowo to nie wieś zabita dechami, po za tym Fundacje odbierają telefony i często oferują pomoc w złapaniu psa, wystarczy zadzwonić do znajomego żeby na szybko pogrzebał w necie i podał namiary na kilka Fundacji. Więc przestań demonstrować swoje oburzenie, bo poza wykonaniem paru fotek nie zrobiłaś nic by zapobiec niebezpieczeństwu, a oburzasz się że się cieszymy, że sprawa zamknięta. sama sobie odpowiedziałaś na wszystko, więc: wybieraj dalej pomocników w takich sytuacjach, jestem Ci tylko wdzięczna za to, że to nagłośniłaś, to lepsze niż nic. a ja też skończyłam, nie będę kopać się z koniem. Pojechałam od razu jak tylko odczytałam wiadomość, zapytałam i sprawa zakończona. Chcesz coś więcej? Jesteś niezadowolona z załatwienia sprawy? To za mało? To tak jak pisałam rusz d...sko i jedź pogadać z właścicielem, właściciele innych firm wiedzą kto nim jest i gdzie można go zastać. I napisz co osiągnęłaś. Czyny-nie klikanie w klawiature. Tylko to pomoże potrzebującym Pamiętaj.Powodzenia i bez urazy.[/QUOTE] Chciałam sobie darować komentarz do tego elaboratu, ale tak się składa, że w poszukiwaniu bernardyna natknęłam się na Twoje ogłoszenie [URL]http://www.bernardyn.org.pl/ogloszenie150.html[/URL] i przypomniałam sobie Twoją krytykę oraz Twoją 100 % skuteczność i natychmiastową reakcję. Przypomnę Ci, że są telefony na policję, straż miejską, jeszcze została masa Twoich znajomych, którzy na pewno by im pomogli oraz premier i prezydent, którzy też na pewno by wpadli pomóc. Czemu pouczasz innych jak sama też zostawiasz psy w niebezpieczeństwie ? Nawet nie chciało Ci się zrobić zdjęć ani je nakarmić. Mogłaś je złapać tego dnia, skoro jak napisałaś "pewnie by podeszły"... Prośba na przyszłość - zanim zaczniesz odwoływać się czyjegoś sumienia i mieszać z błotem, przypomnij sobie swoje poczynania. Pozdrawiam i usuwam subskrypcję tego wątku. -
Westie w potrzebie/znalezione/zaginione
gunia replied to Magda's topic in West Highland White Terrier
No i fajnie, zrobiłaś szum może się zacznie bardziej interesować. Ja też przy każdej nadarzającej się okazji będę tam zaglądać. Żałuję, że nie zrobiłam mu zdjęć przy ulicy jak śmigał. Pozdrawiam. -
Westie w potrzebie/znalezione/zaginione
gunia replied to Magda's topic in West Highland White Terrier
Gratuluję Masuiimi33, jesteś mistrzem wyciągania pochopnych wniosków oraz czytania bez zrozumienia. Jak dotąd nie dyskredytuję niczyich poczynań tylko właściciela kretyna. Dotarło czy drukowanymi napisać ? Widzę, że cały czas Ty dyskredytujesz moje poczynania, chociaż ani razu nie napisałam, że psu pomogłam. Czujesz się lepiej ? Dowartościowujesz się w jakiś sposób, prawda ? -
Westie w potrzebie/znalezione/zaginione
gunia replied to Magda's topic in West Highland White Terrier
Masuimi33, nie będziemy się przerzucać kto i ile pomaga, bo to dziecinada, nie uważasz ? Miałam gotową odpowiedź na Twój złośliwy i obraźliwy post ale uważam, że nie tędy droga. Dzwoniłam i do straży miejskiej w Legionowie, która nie chciała przyjechać, do schronu w Józefowie, do kilku osób, które zawsze w takich sprawach mi pomagały ale akurat nie mogły. Długo mnie nie było na dogo, długo już nie pomagałam psom więc zrozum, że moje kontakty nieco się uszczupliły. Firmy były zamknięte, była to sobota przypominam. Psa próbowałam złapać z moim chłopakiem ale nawet jedzenie nie skutkowało. Myślisz, że ten pies nie siedział mi w głowie ? Przez ten dzień załatwiłam mu tylko albo aż DT (za co zaraz znwou zostanę przez Ciebie złajana jak pies pewnie) i ekipę, żeby go spróbować złapać w środę, bo dopiero na środę miałabym klatkę łapkę. Ja nie jestem zmotoryzowana, zawsze muszę kogoś prosić. W ogóle mam nie pomagać bo byłam w tym przypadku nieskuteczna ? To powiedz to tysiącom ludzi na dogomanii, żeby sobie poszli stąd w cholerę bo się nie nadają do tego. Ja nie mam pretensji do Was, ja mam pretensję do nieodpowiedzialnego gościa, który naraża swojego psa na niebezpieczeństwo. Bzikowa, ja tez powróciłam na łono dogomanii, może jest to niezbyt dobre posunięcie bo zamiast uczyć się anatomii (właśnie, jak idzie Tobie ?) to siedzę na forum :) -
Westie w potrzebie/znalezione/zaginione
gunia replied to Magda's topic in West Highland White Terrier
Masuimi33, przykro mi, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem i że wiesz lepiej ode mnie co zrobiłam widząc tego psa. Nie mam w zwyczaju spowiadania się na dogomanii, nawet nie ja tutaj napisałam o nim więc skończ z tymi wydumanymi pretensjami. Psa próbowałam złapać, również na jedzenie ale uciekał. I dla Twojej wiadomości, wychodził również na tę drogę, za przystanek i chodził wzdłuż niej, a obok niego jeździły samochody. Psa nikt nie pilnuje i nie siedział jak go zobaczyłam koło bramy tylko przy drodze. Uważasz, że to, że znalazłam mu DT oraz zorganizowałam ekipę, żeby po niego jechać wczoraj to mało ? Myślisz, że spod tej bramy nie próbowałam telefonicznie kogoś ściągnąć z pomocą ? Myślisz, że tak wszyscy chętnie lecą w sobotnie popołudnie po psa, do którego jednak kawałek trzeba dojechać ? Proszę, zejdź na ziemię...Na szczęście lub raczej nieszczęście ma takiego właściciela. Widać Ty i ja mamy zupełnie inne wyobrażenie na temat opieki nad psem - dla mnie nie wystarczy, że założy mu się obrożę i się go karmi więc wybacz, ale będziesz ostatnią osobą, do której zadzwonię, gdy znajdę westa. Nie mam pretensji do osób z dogomanii, bo wiem, że każdemu zależy na psach i pomaga jak może. Jestem po prostu zdziwiona, że dla kogoś stąd taki właściciel jest ok. Dla mnie koniec tematu. -
Westie w potrzebie/znalezione/zaginione
gunia replied to Magda's topic in West Highland White Terrier
[quote name='masuimi33']witam.. Dominika z tej strony.... wreszcie się zalogowałam, bo już myślałam że nie mam tu konta, ale pokombinowałam i o;) Na moją stronkę westów na fb napisała mal3na :) byłam tam w Michałowie Reginowie i się okazało, że piesek ma właściciela, tam jest ogólnie dużo firm i przy zatoczce autobusowej też jest dużo firm, do kilku z nich jest wjazd przez tą czarną bramę przy której na fotce siedzi piesek. Ten piesek zawsze tam siedzi w godzinach pracy właściciela, jest też tam dalej pan który ma bulodożka też przed firmą. West ma właściciela. A wystarczyło gdyby osoba weszła do którejkolwiek z firm przy bramie i zapytała.... Wszystko jasne, a dla ścisłości byłam tam dziś o 1300 ;) psinki nie było, a w środku w firmie wylegiwał się buldożek;) Wszystko gra;) cieszę się że westis ma własciciela;)[/QUOTE] Poczułam się wywołana do tablicy gdyż ja tego psa pierwsza zobaczyłam i dałam znać Bzikowej, która napisała na terierkowym (bardzo dziękuję Aniu). Pies lata samopas przy ruchliwej drodze, zachowuje się jakby bał się własnego cienia. Zobaczyłam go w sobotę późnym popołudniem, siedzącego przy drodze. Firmy były zamknięte i jedynych, dość niejasnych informacji udzielił mi pan spod sklepu. I że tak zapytam : gdzie tu wszystko gra ? Temu psu dalej grozi niebezpieczeństwo przez bezmyślnego właściciela. I z czego tu się cieszyć, bo nie bardzo rozumiem ? -
Pilnie potrzebny domek tymczasowy, lub hotelik! Na już!
gunia replied to Salo's topic in Już w nowym domu
Jedyne co mogę zrobić to podnieść. Salo, przeszukaj mapę pomocy z dogo i może poszukaj osób z bliskich okolic. W kilka osób łatwiej coś zorganizować. -
Pilnie potrzebny domek tymczasowy, lub hotelik! Na już!
gunia replied to Salo's topic in Już w nowym domu
Napisałaś w tytule, że potrzebny hotelik lub tymczas do piątku, a z postu wywnioskowałam, że od piątku. Zmień proszę tytuł na bardziej zauważalny. W ostateczności jest jeszcze schronisko, ale na pewno nie zostawiaj jej na pastwę losu. -
[quote name='Talagia']Jak ja startowalam na wete to bylo 161 pkt do Wroclawia na dzienne i 163 do Warszawy. (z biol i chem rozszerzonej) W tym roku progi byly jakies kosmicznie niskie - ale nie wiem jak ile dokladnie.[/QUOTE] W Warszawie w rekrutacji 2011/2012 najniższy próg na stacjonarne był 149 (suma rozszerzonej biologii i chemii więc z można było mieć np z chemii 80, a z biologii tylko 59 np), a na wieczorowe w pewnym momencie był próg 108, czyli praktycznie żaden.
-
[quote name='Justa']Ja uważam, że nie ma co się oglądać na innych - To Ty sama się kształtujesz na to jakim chcesz być lekarzem w przyszłości. A inni? Cóż, ich sprawa. Prawda jest taka, że trzeba być też niezłym psychologiem, ale tego na studiach się nie nauczysz, tego nauczysz się w klinice przebywając z właścicielami, słuchając ich, filtrując informacje. No i kolejna prawda jest nietety taka, że ludzie potafią być baaaardzo niewychowani, wręcz bezczelni. Ja wciąż się uczę panować nad sobą, a czasem to naprawdę trudne.[/QUOTE] Z tym się zgodzę w 100 %. Słyszałam, że praca weterynarza wymaga pewnych predyspozycji i elementów psychologii bo często opiera się na przekazie ustnym właścicieli (często zbytnio subiektywnym, bo wiadomo uczucie i emocje związane z chorobą swojego zwierzaka).
-
[quote name='Justa']Zaznaczyłam, że obie te rzeczy mogą iść w parze, ale często nie idą - i z dwojga złego wybieram dobrego diagnostę niż uczuciowca.. Oczywiście - kontakt z pacjentem i z właścicielem jest bardzo ważną sprawą - jeśli jest dobry, budzi zaufanie. Bardziej chodzi mi o to, że może przysłonić faktyczne umiejętności. Tą samą zasadą kieruję się u lekarzy ludzkich - czy to, że w internecie słyszę, że lekarz jest nieprzyjemny, oschły ale zna się na rzeczy oznacza, że nie powinnam iść do niego? Co kto lubi, ja nie mam z tym większego problemu. I uważam, że dokształcanie się nie musi być wprostproporcjonalne do miłości do zwierząt. Można po prostu kochać medycynę.[/QUOTE] Też uważam, że umiejętności są najważniejsze, ale nie można być w czymś dobrym, jeśli chociaż trochę nie lubi się przedmiotu swojej pracy. Nie chodzi mi o to, że trzeba od razu obcałowywać każde zwierzę w gabinecie, bo to byłoby też trochę irytujące, tylko o to, żeby kierować się jednak dobrem zwierząt, nie działać na ich szkodę, nie opowiadać herezji (patrz mój pierwszy post). Dla mnie lekarz nie musi być wylewny ale powinien zachować chociażby podstawowe zasady kultury osobistej, a niestety i z tym wielokrotnie jest na bakier. Być może zbyt idealistycznie podchodzę do tego zawodu i świata nie zbawię. Jedynie co mogę, to sama się kierować tymi zasadami i otaczać się podobnymi ludźmi.
-
[quote name='Squ']U mnie jest to samo :([/QUOTE] Czyli nie tylko ja mam takie odczucia. No trudno, trzeba robić swoje i tyle. I żeby było jasne, nie mówię tutaj o takiej chorej miłości, że każdy ma płakać nad chorym pieskiem czy kotkiem i na siłę go ratować albo posiadać w domu kilkadziesiąt zwierzaków. Mam na myśli empatię, ludzkie odruchy, świadomość losu zwierząt w Polsce, szacunek i troskę.
-
Moim zdaniem to nie musi być na takiej zasadzie jak przedstawiasz, "albo rybki albo akwarium". Nie uważasz, że Ci lekarze, którzy mają serce do zwierząt częściej się nimi interesują poza pracą i chętniej się dokształcają w tym kierunku ? Życie tak naprawdę niewiele weryfikuje, bo nawet lekarze ze złą opinią dalej pracują i leczą, niestety.
-
[quote name='Justa']No niestety - tak było, jest i pewnie tak będzie.. Nie tylko na tych studiach. Każdy ma prawo studiować to co zechce i być tym kim zechce - niezależnie od poglądów i przekonań, a to jakim będzie lekarzem czy kimkolwiek innym zweryfikuje życie..[/QUOTE] Wiem, że ma prawo, tylko, że moim zdaniem mniej szkodliwa jest np. niezadowolona ze swojej pracy pani przy kasie, niż nie lubiący zwierząt weterynarz. Bo jednak tu chodzi o stworzenia czujące, a nie o handel pietruszką :) Tak się tylko pożaliłam. Są tu też bardzo fajni ludzie także mnie to trochę na duchu podnosi.
-
A ja chciałam komuś pożalić. Jestem na pierwszym roku wety, to nie są moje pierwsze studia, ale na pewno te wyczekane i wymarzone. Takie do których dojrzałam. Na forach ludzie straszyli, że będzie ciężko, ale tak naprawdę wszystko jest do przejścia, nawet histo i anatomia i nie trzeba w ogóle rezygnować z życia (przynajmniej ja nie muszę, żeby zaliczyć). I co mnie tak bardzo rozczarowało ? Ludzie na roku. 1/3 nie lubi zwierząt, niektóre najchętniej by zlikwidowała, duża część osób, która jest sfrustrowana, że nie dostała się na studia medyczne (medycyna lub stoma). Stosunek do bezdomnych zwierząt - najlepiej zlikwidować, ale nie kastrować bo przecież szkoda jajek... Bardzo dużo osób jest dziećmi weterynarzy, ale takich, którzy wetę kończyli w latach 80tych, czyli takich co głoszą mit, że suka musi urodzić, żeby przeżyłą szczęsliwe macierzyństwo itd. Jest też spora liczba osób, która nie widzi nic złego w rozmnażaniu kundelków i dachowców, bo przecież szczeniaki/kociaki są takie sweetaśne... Część z nich uczy się dobrze, pewnie skończy te studia ale mnie po prostu krew zalewa, że ludzie bez empatii. bez przekonania do studiów będą leczyć zwierzęta. Jestem bardzo zawiedziona, naprawdę...
-
Westie w potrzebie/znalezione/zaginione
gunia replied to Magda's topic in West Highland White Terrier
Słuchajcie, a te maluchy to takie bardzo westowe czy nie ? Szukam szczeniaka, suczki dla koleżanki. Jestem z Warszawy.