Jump to content
Dogomania

Koreksonowa

Members
  • Posts

    649
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Koreksonowa

  1. Oj no bez przesady. Dlatego jestem za niemielonym, bo kisielek się zrobi, a całych nasion pies nie strawi. A po zjedzeniu 100g siemienia lnianego to prędzej sie chyba zejdzie na.. emm.. rozwolnienie. U nas 100 gramowa paczka siemienia starcza na 2-3 miesiące! Gdyby to była aż tak niebezpieczne nie byłoby stosowane w medycynie ludowej, czyż nie?
  2. No jest nie halo bo jest cyjanowodór, ale też nie przesadzajmy:) W ilości pół łyżeczki dziennie raczej nie wyśle nam psa w zaświaty.
  3. Nie wiem czy te ziarnka przerabia, ale dziaają. W trakcie gotowania i tak z nich się robi ten kisielek. Z resztą.. jak ludziska piją gotowane siemie lniane to nasionek się też nie wyjada.
  4. Krecik.. Moj jamnik za swego 14 letniego żywota zagryzł 2 młode kosy jednego kotka i ze trzy jeże. Z jeżami było tak, że pies potrafił zacisnąć szczęki pomimo że kolce przebijały na wylot... Brrr!
  5. Mój jamnik ubóstwiał te najsoczyściej zasmarkane chusteczki.. A i tak najgorsze było jego upodobanie do wyżerania ze stołu. Kiedyś pochłonął zawatość cukierniczki (jakieś 300g cukru na 8 kg psa!), a potem opuchł i zacząl strasznie dużo pić. Nie wiedziałysmy z siostrą co się dzieje, dopiero po chwili dotarło do nas że stół jest obsypany cukrem a cukierniczka świeci pustkami. Raz nakryłam ta parówe potworną jak się skradał po stole. Tak sie przestraszył na mój widok, że zeskakując minął się z krzesłem i pacnął na podłogę. Oczywiście w wieku lat 12 żadnym problemem nie było wskoczenie do kompostownika (jakiś metr w górę), ale jak już pies musiał skadś wyjśc to ledwo łapami powłóczył. Jak ja za tym dziadygą tęsknię:placz:
  6. W sumie jedyną wadą gotowanego jets to że trzeba je ugotować, ale o ile sie samemu cokolwiek gotuje to jeden garnek więcej nie robi różnicy, zwłaszcza że nie wymaga bytnej uwagi. Ach.. i jest jeszcze jedna wada. Gotowane jak żadne inne się klei do uszu :D
  7. Moje jamniczysko sobie nosem pod ogon sięgało i tak fajnie łeb przekrzywiało nastawiając uszy. A jak sie ten żarłok paskudny raz dorwał do odpadków kuchennych to łaził jak za przeproszeniem chodząca fabryczka bio-gazu!
  8. [quote name='wilczanda'] na spacerach jak go wołam po imieniu, to ludzie się patrzą na mnie dziwnie i często pytają o imię "tego słodkiego" pieska.:shake: Myślą, że wołam go "Owca do mnie"!:evil_lol:[/QUOTE] A w sumei czemu nie? Zawołaj go tak na góralską nutę: "Hej łowiecko! Ku mie! Hej!" i przytup z półobrotem!:evil_lol:
  9. Ja bym tu upatrywała własnie winę Pedigree. Dużo glutaminianu to się i piesek rozsmakował. Zdecydowanie bym go odcięła od tej karmy i podawała konsekwntnie inną. Sam sie nie zagłodzi, prawda?:)
  10. uch.. to pewnie stąd się wzięły legendy , że te biedne psiaki sprzedawane na Krupókwach to nie są owczarki podhalańskie, tylko owczarki skrzyżowane z owcami. A gdzie te kopytka ja się pytam?
  11. Właśnie.. ja bym to dla siebie ugotowała :P Moja bestia od szczeniaka na gotowanym wręcz nie przepada za takim przyprawionym rosołkiem.
  12. Szczeniaki od tego są aby gryzły:) A tak poważnie z Korczysławem tez miałąm podobne problemy, ale mniej więcej jak miał pół roku zaczął sie nieco uspokojać. Teraz ma rok i cztery miesiące i jest juz [U]niemalże[/U] poważnym psem. Jedyna rzecz jaka jest u niego denerwująca to zapraszania do zabawy przez wynoszenie kapci na dwór..
  13. Mój śp jamnior Dino (zwany potoczne Dziadem) uraczył mnie kiedys wiodkiem którego nie zapomnę chyba nigdy... Popłudnie. Ogród. Mały staw. Pies wyłania się z szuwarów trzymając cos w pysku. Moja pierwsza myśl; "o, to wygląda jak żabie udko!". Ale skąd niby żabie udko? Jamnk biegnie na trawnik, rzuca nań zdobycz i tarza się z rozkoszą na pysku. Po chwili zrywa sie i idzie w kierunku szuwarów. Zaciekawiona podchodzĘ i widzę co? Mojego kochanego jamnika trzymającego w zębach nieco już nadgryzione zębem czasu zwłoki żaby... Smród był nie do opisania! Dino został wymyty konewką i wężem ogrodowym, a że wody bał się jak zarazy resztę dnia udawał, że cała rodzina nie istnieje. Taki był obrażony :)
  14. Ja nie. Pamiętam jak ciężko było pożegnac psa po 14 latach życia razem. Nie wyobrażam sobie jak by to wyglądało po dwudziestu.
  15. Znacznie wygodniej jest przyzwyczaić psa do jedzenia po posiłku właścicieli. Nie ma to nic wspólnego z dominacją, tylko tak jest zwyczanie lepiej. Pies jak widzi że zaczyna sie obiad kładzie sie spokojnie i obserwuje kiedy skończymy jeść. 9 tygodniowy piesek jeszcze da sie do tego przyzwyczaić. Nawet bez zamykania w łazience. Trzeba przecierpieć kilka posiłków przy akompaniamencie i nie ulegać. Powodzenia :)
  16. Tak samo jest u marmurkowych jamników. Oboje marmurkowi rodzice = potomstwo ślepe/głuche
  17. Aaa! [url]http://img6.imageshack.us/img6/4797/058qpy.jpg[/url] Ten po prawej ma uśmiech Indiany Jonesa! [edit] ojej.. ale mnie wyrzuciło. Chodzi o Kareninowe Kajtki:)
  18. A ma ktoś wyrobioną opinię o salonie w Raciborzu (Markowicach)? Mojego spaniela wypadałoby odkołtunić, ale nie wiem gdzie się udać.
  19. Ja pierwsze dwie noce spędziłam na przemian we własnym pokoju i na kanapie obok posłania zawodzącego szczeniaka. Ale opłacało się nie brać go do łóżka, bo teraz nawet nie rozważa możliwości wejścia na nie. I lepiej nie reagowac na pierwsze zapiszczenie tylko chwilę odczekać, uspokoić psiaka i spac kolejne 20 minut ;P
  20. Ja tam tyle wiem, że jak standardowy uczeń szkoły podstawowej (czyli około 40 kg masy) zje pół ziemniaka to może nie iśc do szkoły bo ma gorączke. A szczeniaki zawyczaj nie ważą 40 kg, więc bym raczej uważała..
  21. Ale jeszcze sobie pogryzie :D, mój skończył podgryzanie ludzi około 6 miesiaca życia, ale do teraz (miesiąc 15) każda pozostawiona samotnie (zwłaszcza na podwórku) gazetka, doniczka kończy jako ażurowe coś. Może Twój psiak okaże się mniej "zjadliwy" :) powodzenia!
  22. Tak tez myślałam :D
  23. Jejku... ja się zawsze zastanawiam jak Wy z 8 prawie identycznych klusek wyławiacie tą jedną, która ma zadatki na championa... Dla mnie to wszystko są takie same fajne kluski :)
  24. Zanim zaczniecie na mnie krzyczeć uprzejmie wyjaśniam, że buda ma służyć li i jedynie jako miejsce "do odsapnięcia" w upalny dzień:) Na pomysł wpadliśmy z rodzicami dzisiaj, kiedy Korczysław wpadł z radością do kartona po krześle i w nim zasnął. Korek dużo czasu spędza na dworze. Latem bywało ze odmawiał zostania na noc w domu i spał w ogrodzie. No i jeżeli trzeba gdzieś wyjśc i zostawić psa na 2, 3 godziny to miałby siegdzie zdrzemnąć. I stąd moje pytanie: [B]Jakie wymiary powinna mieć buda na (wyrośniętego) spaniela?[/B] Może Wasze psiaki też mają jakieś takie rezydencje letnie.. hm?
  25. Kurcze.. nie straszcie tymi obrożami.. Krople wychodzą okrutnie drogo, a ja mam taka przylepną i alergiczną siostrzenicę.
×
×
  • Create New...