Jump to content
Dogomania

mat33

Members
  • Posts

    120
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mat33

  1. Cóż to młoda i nieuznana rasa, jak wiele innych. Rasa nie powstała jak myśli wiele osób po prostu z krzyżówki pudla i labradora tylko z przemyślanych krzyżówek wioelu ras. Założeniem miało byc otrzymanie inteligentnego psa rodzinnego, na dodatek ładnego i to się udało. Nazwanie wszystkich hodowli tej rasy pseudo jest z pewnością bardzo krzywdzące, bo sa też i tacy którzy hodują te psy z miłosci do nich jak każdą inne rasę. Ta hodowla z linku wydaje mi się jak najbardziej ok, ale przeciż możesz samemu napisać do hodowcy i się o wszystko wypytać, a nawet umuwic na wizyte u niego i przekonac się osobiście o jakie to psy. Labradoodle nie będzie miał rodowodu ze względu na niezatwierdzenie rasy, ale jeśli bedzie to przemyslany wybór ze sprawdzonej hodowli to dla mnie jest ok. Byle byś tylko nie klupował psa od prawdziwego pseudo, jak jeden pan w mojej okolicy "po matce labradorce i tatusiu pudelku" ( opisałem to w kiedyś w "najdziwniejszych komentarzach dotyczących psów" jak ci się chce to możesz poszukać). Ps; Z ciekawości, jaką rasę hoduje osoba która nagadała ci o marketingowych bzdurach?
  2. Jak się uda to albo zoastanie u nas;), albo poszukam mu domu;). Wszystko zależy od tego jakim okaże się psem i czy jego adopcja wogóle będzie możliwa, jak nie to zostanie;). Ale na razie nie ma co zapeszać bo nie wiadomo nawet czy się uda.
  3. ;)Dzieki za przywrócenie mi wiary w sens moich działań;), w domu wszyscy mi wmawialiże to nie ma sensu tak usilnie, że sam zacząłem tak mysleć. Na razie po psie nie ma śladu:shake:, ale moje starania zwabiły innego w podobnej sytuacji, staruszka, mixa podchalana ( ale mniejszego), w fatalnym stanie. Już raz go widziałem jeszcze latem z daleka ale myślałem że to jeden z psów które wedrują w okresie cieczek bo w tedy był w lepszym stanie, z obrożą i nie wydawał mi sie w tak podeszłym wieku, ale nie był tez tak blisko mnie. Ten osobnik dla odmiany daje się podejść bardzo blisko:multi:, ale nie szuka kontaktu z ludżmi, wogóle traktuje ich jak powierze:-(, podobnie z psami. Jest strasznie zrezygnowany, nie wykazywał żadnej agresji, nakarmiłem go ale nie odwazyłem się dotknąć. Obroża na jego szyi wygląda na niezdejmowaną od lat, jest brudny, chudy i skołtuniony, jego biała sierśc ma kolor brązowo-szary. Żal mi go tym bardziej że jest to pies w podeszłym wieku, ale najprawdopodobniej nie będzie łatwo go obłaskawić, bo pewna osoba mówiła mi ze on patroluje śmietniki również tylko nocą i jedynie wyjątkowo pojawia sie za dnia. Na dodatek jest chyba głuchy bo nie reaguje wogóle na żadne dżwięki, nawet te głośne bardzo blisko niego ( sprawdziłem nawet się nie odwraca). Ale się nie poddam, dzięki wam;). Mam nadzieję że uda się go oswoić.
  4. [B]gops [/B]współczuję bo przez jakiś czas też byłem w podobnej sytuacji ale ostatnio jest corz lepiej już nie muszę chodzic z psem po krzakach, toleryje podbiegaczy którzy się nie rzucają od razu z zębami, jestem w stanie go na tyle uspokoić głosem podczas spotkania że wiem iż nie zaatakuje nawet psa agresywnie nastawionego, a był już taki okres ze po kilku atakach zacza rzucać sie na każdego dużego samca. Cóż praca z psem nie poszła w las, ale ile to razy jakiś nieodpowiedzialny właściciel wszystko zniszczył puszczając do nas swojego agresora. Dobrze że Max stał się trochę bardziej odporny psychicznie, nie wiem czy to efekt mojej pracy z nim, czy tego że jest starszy i bardziej doświadczony, ale teraz spacery nareszcie stały się czystą przyjemnością dla mnie i psa. Nawet dzisiaj była sytuacja że staranował nas bokser, duży samiec średnio przyjażnie nastawiony, ale Max był opanowany, kłapnął tylko zebami paręrazy gdy tamten pies usilni próbował położyć my łape na karku, nawet się chwile pobawili. Teraz z powodu dużej ilosci śniegu jesteśmy zmuszei częściej chodzic po mieście i jest dużo lpiej niz kiedyś. Muszę jednakl przyznac że "nasze łąki" nadal są najlepszym terenem spacerowym i tam się czujemy najlepiej.
  5. na razie mam zamiar sbróbowac go nieco oswoić, bo żadnym służbom raczej nie uda się go chocby zlokalizować, nawet jak widuję go co kilka, kilkanaście dni, wychodzi tylko nocą, teraz prztnajmniej widac jego sylwetke na śniegu. Jak narazie priorytetem jest dla mnie ustalenie miejsca gdzie sypia żeby miec jakiś punkt zaczepienia, bo szuklanie go nocą po całym mieście to szukanie igły w stogu siana, on może byc wszędzie. Jak na razie poszukiwania pozwoliły wykluczyć kilka miejsc na potencjalna kryjówkę, ale mam już nowy trop. Trochę się martwię bo od kilku dni nikt psa nie widział, może komuś udało się go obłaskawić?
  6. Natomiast ja nie wyobrażam sobie puscić psa w kagańcu bo co by było gdyby się wystraszył czegoś i uciekł, pogonił za zwierzyna, suka w cieczce itp. a potem się zgubił i nie umiał trafic zpowrotem do domu? Takie sytuacje moga się zdarzyć wtedy jeśli pies sam nie zdejmie kagańca to gedzie głodował. Oczywiście w przypadku psów agresywnych kaganiec jest jednak obowiązkowy, choc nie jest to najskuteczniejsza ochrona, bo duże psy kagańcm potrafią czasem wyrządzić większa krzywdę niz zębami. Szczegolnie mniejszym pobratymcom. Ja mam psa który kocha wszystkich ludzio i psy więc nie ma ryzyka ataku, ale jeśli zostanie zaatakowany to moze się bronić pozaty w kagańcu niedośc że jst strasznie spiety ze względy na świadomośc że jest bezbronny, to jeszcze przyjmuje pozycje prowokujące inne psy do konfrontacji więc wolę go puszczać bez kagańca, tym bardziej że jest odwoływalny.
  7. Widzę że temat oświeżony i dodrze się składa bo nie będe zakładał nowego wątku z podobnym problemem. Otóż od jakiegos czasu widuję psa rasy owczarek szkocki. Pies jest nakwyrażniej bezdomny, brudny, skołtuniony. pokazuje sie tylko w nocy w centrum miasta, chodzi po blokowiskach i szuka jedzenia przy śmietnikach. Bardzo trudno go spotkać bo jest niesamowicie płochliwy. Można do niego podejśc na góra 25 metrów. Trudno nawet ocenic czy to pies czy skua bo po ciemku z takiej odległości nie widać. Rozmawiam z róznymi ludżmi, kilka osób go widuje, ale sporadycznie od jakichs 5 miesięcy, zawsze póżno w nocy. Próbowałem juz go śledżic żeby znależć miejsce gdzie spędza noce, ale zawsze znika między blokami, jedzenie też go nie przekonuje do zblizenia się choćby o kilka metrów. Próbowalem też wysłać mojego psa (tej samej rasy) po niego, ale Max może się zblizyc na jakieś 10 metrów poczym pies znów się oddala, choć znacznie spokojniejk niż w przypadku ludzi. Chciałem go jakoś udomowić ale nie wiem czy to wogóle ma sens, jak myslicie? W końcu wiem o nim tylko tyle że jest i w której części miasta najczęściej można go spotkać. Podejrzewam że koczuje gdzieś w polach i do miasta wpada tylko jak tam nie znajduje nic co może zjeść. poradżcie mi czy szukanie go i oswajanie ma wogóle jakiś sens?
  8. No właśnie chodziło mi o socjalizacje z innymi samcami bo to większy problem. Z opisu widać że Sator faktycznie calkiem nieżle radzi sobie w kontaktach z psami, ale to że Demon mieszka z innym samcem to nie znaczy że będzie chętny do kontaktów z innymi, obcymi. Myślę że mimo wszystko oba psy trzeba jeszcze zapaoznawać ze spokojnymi dorosłymi samcami żeby w przyszłości gdy dorosną umialy się odpowiednio przy nich zachowywać., bo samce które w mlodym wieku nie kontaktowały sie zbyt często z innymi samcami w wielu przypadkach mogą stać się agresywne w stosunku do psów tej samej płci. Oczywiście to tylko taka moja mała prywatna rada;);), wcale nie musi dojśc do rozwoju agresji. Mam jeszcze taka rade;) . Jesli psy lubia się z wami bawic to bawcie się znimi osobno w małej odlehłości, obficie nagradzajac za każda próbę kontaktu z drugim psem ( szczególnie Demona), może to sprawi że będą sobie dobrze kojarzyły wzajemne towarzystwo. I jeszcze niech narazie Sator bedzie na smyczy, a Demon niech biega luzem. Wtedy będzie mógł podjśc lub odejśc od kolegi w dowolnym momencie i nie powinien się bać. Jak podejdzie do Satora i nie będzie szczekał ani warczał to go nagradzajcie, a jak w końcu sam zacznie zaczepiac kolege do zabawy to puść Satora. Może ten sposób podziała.;)
  9. PS: tylko starajcie się odróżnić strach od zabawy bo psia zabawa często polega na gonitwie
  10. Wygląda na to że oba psy po prostu nie sa zsocjalizowane z pobratymcami 9 bo jak dla mnie psy z rodziny się nie liczą) i w tym cały problem. Wydaje mi się że po prostu nie umieja się ze sobą odpowiedni komunikować, nie do końca wiedzą co robić, jak się bawić to wywołuje niepokuj i w efekcie strach u młodszego i słabszego Demona. Najlepiej by bylo przyzwyczajać psy do siebie stopniowo tzn. najpierw ćwiczyc z nimi komendy i bawic się w jakiejś odległości od siebie, póżniej zmniejszac dystans, dawać smakołyki w obecności kolegi, chwalić jeśli psy chcą się bawić, poto żeby zrozumiały że to jest fajne. Rdziłbym też aby na początku najpierw Satora posadzić blisko siebie i zachęcac Demona do podejścia jako pierwszy, bo z opisu wydaje mi sie że to on sie boi. Dobrze by było też zorganizowac spotkanie na zamkniętym yerenie ( neutralnym) żeby nie było mozliwości ucieczki psiaków kiedy Demon się spłoszy.
  11. Ja też często oględam programy o psach razem z moim Maxem bo jego też iteresują pobratymcy po drugiej stronie ekranu;) ( a tak nawiasem mówiąc z niewiadonych przyczyn uwielbiał też oglądać BrzydUlę:lol:;)). Czasem oglądamy Ja albo moj pies albo policje dla zwierząt i porzewodnik po rasach psów na Animal planet;);)
  12. U nas jak braknie wody to Max wydaje z siebie pojedyńczy charakrerystyczny wysoki ''szczek'', który się powterza jeśli nikt się nie zainteresuje. Takidżwięk wydaje tylko w tej jednej określonej sytuacji. Podobnie wygląda sytacja jeśli pusta jest miska z jedzeniem, ale w tym przypadku ''szczek" jest wyższy. Jak chce sie bawić to po prostui przynosi jabawki i kładzie na koplanach lub do ręki. Na\jciekawsze jest jednak zachowanie kiedy zdarzy się że nie dostanie gotowanego jedzenia ( bo dostaje zawsze raz dziennie). Podchodzi wtedy do mnie lub mamy jak jesteśmy w kuchni traca nosem i pokazuje pyskiem, a także wzrokiem na lodówkę ( jeśli pamięta że mqama schowała tak cżęść posiłku ugotowaną poprzedniego dnia) lub na zamrażarkę ( gdzie jest mięso potrzebne do przygotowania jedzenia). Jak mama wyjmuje mięso z zamrażalnika to on oczywiście obserwuje i asystuje przy całym procesie przygotowywania jedzenia i się niecierpliwi jak widzi że już jest gotowe ale jeszcze musi wystygnać. Wiele osób mi nie wierzy że on taki spostrzegawczy jest, ale to prawda;) Max cały czas nas obserwuje i próbuje naśladować. Wten właśnie sposób przez nikogo nie uczony, nasz spryciarz np. zapala światło ( lub gasi) kiedy chce ( choć tylko w pomieszczeniu gdzie śpi w nocy, szczególnie jak cos się dzieje za oknem), otwiera dzwi i furtkę z klamki, wie gdzie jest jedzenie, skąd wyjmuje się orzechy włoskie ( jego przysmak) itp. A ostatnio w święta jak na stole stało ciasto i bardzo mu pachniało najpierw próbował wydębic kawałek od kogos z nas , ajka nie poskutkowało to wszedł na odsunięte krzesło, usiadł i próbował zjeść z talerza, no bo przeciez jak wszyscy tak mogą to może on też;):lol: ;)
  13. [QUOTE]No odnosnie tego karmienie np. Z buzi [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] czy to nie sprawi ze pies kiedy dojrzeje a ja np. Bede jadla to poprostu wyrwie mi jedzenie z buzi ??????[IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] [/QUOTE] To przecież nie o to chodzi by ciągle tak robić, ale jeśli ufasz swojemu psu to chyba nie powinnaś się obawiać;). To że raz czy dwa pozwolisz psu wyjąć kęs z ust nie spowoduje że przy każdym posiłku pies będzie skakał ci na twarz i wyrywał jedzenie;). Ale nie ma obowiązku robienia czagoś takiego, jeśli nie chcesz to nie musisz. Na pewno uda ci się zbudowac silną więż z psem bez wyjmowania jedzenia z ust;). To tylko jenen ze sposobow budowania wzajemnego zaufania Co do tego przypadku kiedy amstaff rozerwał dziecku buzię to juz nieodpowiedziailnośc rodziców dziecka. Co innego dorosły człowiek, a co innego małe dziecko. Taka sytuacja że dziecko je chrupki w towerzystwie psa bez nadzoru nie powinna mieć miejsca. Ast to duży silny pies mó ł to zrobic niechcąco, a rodzice dziecka od razu okrzyknękli go niedoszłym mordercą:angryy:, twierdząc że zrobił to z premedytacją, podczas gdy nawet nie widzieli zajścia:shake::angryy:. Jak dla mnie to ta sytuacja wynikła z nieodpowiedzialności ludzi.
  14. To bardzo ciekawe. ja mam kolak niestety bez rodowodu i jego matka była właśnie agresywna w stosunku do szczeniąt przez co mój pies przejawiał różne dziwne zachowania związane z gryzieniem nas ( oczywiście nie do krwi, ale jednak boleśnie), na szczęście już to opanowaliśmy jednak dalej nagminnie łapie zębami ludzi i inne psy, ale teraz bardzo delikatnie. Behawiorysta stwierdził że takie zachowanie może byc wynikiem zachownia jego matki w stosunku do niego w przeszłości,po prostu matka wpoiła mu że nieuzasadnione gryzienie to coś normalnego. Więc na ten aspekt agresji suk do szczeniąt też warto zwrócić uwagę. Na szczęście nie bedę miał okazji przeonać się czy zachowanie matki mojego Maxa przejdzie na jego córki, nbo z oczywistych względów nigdy nie będzie dopuszczany.
  15. Jak dla mnie to, że on tak sprawnie chodzi na dwóch nogach jest niesamowite. To najlepszy przykład na to, że wiara czyni cuda!!!
  16. [QUOTE]Mam dwa pitbulle. Śpią ze mną i na mnie, wychodzą pierwsze przez drzwi (bo tak mi wygodniej), czasem jemy razem posiłek, a jak mam dość siły, to nieraz nawet ja wyrwę zabawkę podczas przeciągania. I co, zdominowały mnie? Ależ skąd. One są ode mnie uzależnione psychicznie, wykonują plecenia, nie próbują przejąć "władzy" i jestem jedyną osobą, której słuchają (innych słuchają, gdy mają w tym interes, czyli sporadycznie). [/QUOTE] Zgadam się [B]Greven[/B], u mnie jest dokładnie tak samo nie licząc tego że póki co mam tylko jednego psa i nie pita;);)
  17. [QUOTE]mat, jezeli ktos ma alergie na alergen x to nie jest istotna ilosc tego alergenu ale sama jego obecnosc. Alergia to taka paskudna specyficzna przypadlosc - dysfunkcja ukladu immunologicznego w ktorej juz sladowa ilosc substancji x wywoluje w organizmie reakcje o potedze niemal wojny atomowej. Ponadto psy zaniedbane to glownie takie ktore siedza w schronisku lub na lancuchu, maja niemal zerowy kontakt z czlowiekiem wiec nie wiem co moga wywolac. Zaden szampon, zadna kapiel nie usunie ze skory do konca ani roztoczy, ani grzybow czy bakterii, ani tym bardziej ton zluszcajacych sie komorek nablonka - a to juz naprawde potezny alergen obecny nawet w duzych ilosciach na psach nagich.... Jezeli ktos ma alergie na psa - nie wolno mu miec psa. Jezeli dziecko ma takowa to lepiej odczekac kilka lat bez kontaktow z psami bo byc moze bez stalego kontaktu z alergenem owa alergia mu przejdzie niz probowac z kolejnymi psami probujac sobie dopasowac, oddajac co chwila kolejnego i wywolujac u dziecka stan permanentnie trwajacy cale zycie.... To tak od immunologa z wyksztalcenia nie praktykujacego zawodowo ale majacego kontakt z alergiami na codzien - ja sama + moja corka [/QUOTE] Ja się nie zgodze że w kazdym przypadku u osoby z alergia śladowe ilości alergenów mogą wywołac silną reakcję. Wiem co mówię sam mam alergię od urodzenia. Nie twierdzę że za pomocą szamponu można usunąc wsystkie alergeny z ciała psa, ale pies który nir jest regularnie kąpany, czesany i większość dnia spędza na zewnątrz ma niporównywalnie więcej alergenów na chocby w sfilcowanym podszerstku, niż zadbany pies domowy, wychodzący 3 razy dziennie na spacer. Reakcja osoby z alergia " na psa " ( nie zaleznie od tego na co konkretnie)na tego pierwszego na pewno będzie silna, a na drugiego znacznie słabsza, wiem to z własnego doświadczenia. Pozatym nie mam zamiaru wykłócać się z immunologiem ale nie moge się zgodzic że w każdym przypadku izolacja dziecka od alergenu może sprawić że alergia minie, a stały z nim kontakt permanentny stan na całe życie. W moim przypadku było zupełnie odwrotnie, im dłużej nie miałem kontaktu z psami tym reakcja była silniejsza, kiedy wzięliśmy psa z początku reakcja była, potem tylko przy bezpośrednim kontakcie, potem tylko na obce psy, aż zniknęła bezpowrotnie. Podobnie było też np. z pyłkami roślin czy chomikiem, im częściej miałem z nimi kontakt tym reakcja była słabsza, aż do całkowitego zaniku. Ostatnio na testach wyszło, ze z całej gamy alergenów które mnie uczulały w dzieciństwie, mam jeszcze tylko lekką reakcję na sierść kota (chyba trzeba sobie sprawić;):lol:;)). Broń Boże nie chcę tu nikogo przekonywac że trzeba kazde dziecko z alergia wystawiac na pezpośredfnie działanie alergenu. Po prostu chc ę pokazać jak bardzo indywidualna jest reakcja alergiczna i że nie kążdy przypadek da się traktowac tak samo. Muszę też dodać że ja nigdy nie miałem tak silnej reakcji na alergen by zagrażała ona mojemu życiu, miam raczej łagodną postac alergii ;)!!!
  18. [QUOTE]I to "powszechne uwazanie" jest podwójnie błędne bo: 1/włosy i to zarówno okrywowe jak i podszerstek ZAWSZE wypadają bo podlegają wymianie jak wszystkie martwe i żywe twory organizmu- róznica jest tylko ilosciowa ( jedne wymieniane są intensywniej sezonowo a drugie równomiernie w miarę ich "starzenia się" - nic zresztą nadzwyczajnego przeciez nam też czasem włos z głowy spadnie [/QUOTE] Tak zgadzam się, o to mi właśnie chodziło, tylko pisałem skrótami myśłowymi i wyszło na to że istnieją psy wogóle nie gubiące włosów, a to nieprawda. Ale te które mają tylko włosy okrywowe gubia go mniej, a na przyklad z mojego collie podszerstek póżną wiosną wychodzi garściami. Więc dla właściciela któremu przeszkadzają walające się wszędzie psie włosy to jest istotne. [QUOTE]2/z punktu widzenia własciwości alergizujacych nie ma znaczenia czy włos jest jeszcze "na psie" czy już na dywanie a im dłuższa i obfitsza szata tym wiecej się w niej "zmieści" alergenów o których juz pisałam wyżej ( roztocza , zarodniki grzybów, kurz , pyłki itd)[/QUOTE] Tu się zgodzę, , dlatego właśnie psy zaniedbane częściej wywołuja silną reakcję alergiczną. Oczywiście ze alergia jest sprawą indywidualną i nie da się dobrac rasy odpowioedniej dla każdego alergika. Mój poprzdni post mial tylko rozwiac wątpliości na temat nazewnictwa, bo pomiomo twoich wyjaśnień dalej trwała polemika. Co do powszechnej opini, moze żle się wyraziłem, dla mnie tom rownoważne z mitem.
  19. Taka sliczna i nikt jej nie chce? Oby szybko znalazła dom!!!
  20. Ja też podnoszę, oby szybko znalazł dom. Osobiście widziałem go jeszcze przed tym jak został zabrany do schroniska, ale bał się podejść bo chyba wystraszył się mojego psa. ktory na widok nieznajomych samców zawsze przyjmuje postawę z ogonem nad grzbietm i naprężonymi mięśniami. Przynajmniej w schronie jest bezpieczny. Trzymam za niego kciuki!!!
  21. Jeśli pies broni kości, czy wogóle jedzenia to warto zacząć od karmienia z ręki. Mozna np. zamiast dac psu kość to trzymać ją w ręku i pozwolić gryżć, po jakims czasie ja zabrać na chwile a potem znowu pozwolić psu konsumować. Pies zauwazy szybko że wcale nie chcewsz zabrać ko0ści dla siebie i przestanie sie obawiać ze ja straci co ułatwi dalszą prace nad tym problrmem. Pozaty karmienie z ręki buguje więż miedzy psem i czlowiekiem.
  22. Moimzdaniem skoro suche je normalnie, a tego cezara nie chce to po prostu go nie lubi, a z widlelca zjada bo wtedy jest w centrum zainteresowania, awłaśnie o to mu chodzi. Karma z puszki nie jest zbyt zdrowa dla psa więc nie ma konieczności jej podawania, mój pies wiecznie nienażarty tez nie specjalnie chcial jeść coś takiego więc go nie zmuszam, aza to codziennie mu gotujemy, bo takie jedzenie jest zdroesze od puszki i na dodatek smaczne. Może tez powinnaś spróbować? Ja wogólę nie popieram teorii dominacji w relacji pies-człowiek i uważam że ciągły dostęp do pełnej miski nie sprawi że pies poczuje się wyżej w chierarchi od właściciela. Moj ma pełną miskę suchego cały czas i sam decyduje ile chce zjeść , a gotowane dostaje raz dziennie przed południem i nie jest wcale otyły ani nie rządzi w domu. Karmienie psa z ręki wzmacnia natomiast więż psa i właściciela. Nie chodzi mi tu oczywiście o to by stac nad miską i podawać psu kolejno małe porcje aż do wyczerpania jej zawartośći, ale np. dać mu z ręki jakiś smakołyk, czy potrzymać kość w trakcie ogryzania. W tej sytuacji , nawt jeśli patrzec na nią uwzględniając teorię dominacji, to człowiek wydaje jedzenie i decyduje że pies moze to zjeść. Nie widzę nawet nic złego w podzieleniu się czasami z psem np. kawałkiem chleba z kanapki. Ja czasem tak robię, wolam psa, daje mu siad i kawałek chleba. Nie widzę w tym nic złego o ile nie utrwali sie w psie żebrania przy posiłakach ( ale jeśli czeka obok w nadzieji że zechcesz się podzielić i zerka tęsknym wzrokiem na twój posiłek to też nic złego o ile sie nie awanturuje przy tym). Ja dziele się ze swoim psem czasem, on czasem też mi coś przynosi, np. kość i mi ja daje żebym mu potrzymał ( w końcu to jego posiłek więc nie musi się ze mną dzielić). Tylko proszę nie piszcie ze pies w ten spodsób wydziela mi posiłki bo padnę ze śmiechu;). (Ja mu daję jedna kośc, którą uwielbia, a on mi ją dobrowolnie oddaje by podkreślić swą wyższość:roll:) Po,mprostu wie że dałem mu tą kość więc jest jego i nie musi się obawiać że mu ja zabiorę, przynosi mi ja chwilę ją pooglądam, potrzymam, on troche poogryza i mu oddaję po czy on zajmuje sie jedzeniem jej. jak dla mnie to przejaw zaufania, anie dominacji, szczegolnie w przypadku psa ktoremu jedzenie przysłania resztę świata;);) Wnioski: Nie wpychać psu czegoś czego nie lubi i na dodatek jest niezbyt wartościowym posiłkiem oraz nie doszukiwać się wszędzie podtekstów dominacyjnych.;);)
  23. Nie ma co się kłócić z biologicznego punktu widzenia [B]każdy ssak posiada włosy[/B]. Ciało myszy , psa, kota, konia czy jelenia pokrywają właśnie włosy, [B]ale całość okrywy włosowej u zwierząt nazywamy sierścią.[/B] Natomiast [B]człowiek nie posiada zwartej okrywy włosowej na całym ciele dlatego nie mówi się o sierści u człowieka lecz włosach.[/B] To chyba logiczne;);) Idąc tym tokiem myślenia można by powiedziec ze chiński grzywacz też ma włosy, ale ponieważ zanik okrywy włosowej jest wtórny i utrwalony przez człowieka oraz dlatego, że psy jako gatunek mają sierść nie używa się tego określenia w stosunku do tej i innych podobnych ras [B]Nie da się więc podzielić psów na te z sierścią i te z włosami[/B], [B]bo każdy pies posiada włosy[/B]. Jednak [B]psy posiadają 2 rodzaje włosów,[/B] [B]okrywowe[/B] które chgronią przed warunkami zewnętrznymi typu deszcz, śnieg, kolce krzewów itp oraz tak zwany [B]podszerstek[/B], który stanowi warstwę izolacyjną, chroniąc psa przed niekożystną temperaturą. Część ras wychodowanych przez człowieka w głównie w ciepłym klimacie, w wyniku selekcji pod tym kętem ( nie zawsze świadomej) straciło podszersatek i pozostały im tylko włosy okrywowe ( tzw włos okrywowy, choć ''włos'' to l. pojedyńcza a nie ''ogół włosów''). Stąd [B]możemy podzielić psy na te posiadające podszerstek i nie posiadające go[/B]. Powszechnie uważa się że rasy bez podszerstka o długim, stale rosnacym włosie nie uczulają bo go nie gubią lecz to nie do końca prawda bo można być uczulonym nie tylko na sierść, ale również wydzieliny ( np. ślinę ) psa. Jeśli chodzi o nie gubienie włosa przez rasy bez podszerstka to tyczy się to tylko psów którym włosy nie wypadają ( rasy szorstkowłose i z włosem stale rosnęcym). Mówimy pies długowłosy bo pies ma długi pojedyńcze włosy okrywowe, nie koniecznie każdy włos sierści ( np. podszerstek nie). No, maqm nadzieję że udało mi się nieco rozwiac wątpliwości;););) Co do collie rough to się nie zgodzę, one maja tony podszerstka ( wiem co mówię bo też mam kolaka). Wogóle chyba wszystkie owczarki mają podszerstek i to w dużych ilościach. Więc aby temu panu polecić jakąś rasę musi usciślić dlaczego chcre psa "z włosem".
  24. No też nie bardzo bo większość takich terenów to okręgi łowieckie i może myśliwy psa odstrzelić niestety... Jedyna alternatywa to wlasne podwórko albo park dla psów, a jak jednego i drugiego brak to dłuuuga linka.
  25. Ja sie zgadzam w pełni że ksiądz tak jak każdy człowiek może się psów bać, być na nie uczulonym czy po prostu ich nie lubić i należy to uszanować. Wyprowadzenie psa do innego pokoju na te 10 minut napewno mu nie zaszkodzi. W mojej okolicy każdy tak robi, od zawsze tak było, chyba że ksiądz poprosi o wypuszczenie psa, czy innego zwierzaka. Ksiądzmoże róznie zareagowac na zwierzaki, u nas zwylke nic nie mówi bo wszystkie są na czas jego wizyty w innych pomieszczeniach, ale raz przyszedł taki co nawet moje gady chiał obejrzeć bo po prostu libi zwierzęta. U nas wogóle są fajni księża i zawsze przy okazji kolędy rozmawiają z parafianami, ogolnie takie rozmowy są zwykle bardzo sympatycze, czego by nie dotyczyły, choc dla nas psiarzy znacznie milej się rozmawia jak ksiądz do zwierzaków też się życzliwie odnosi. Ale moim zdaniem nie ma się co burzyć jak ksiądz uprzejmie poprosi o wyprowadzenie psa.
×
×
  • Create New...