-
Posts
120 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mat33
-
No to fajnie widzę że jednak jesteście na dobrej drodze do rozwiązania problemu. Fajnie że Gucio jest taki cierpliwy, mój Max ma tak samo pozwala się szarpac za uszy i futko nawet znajomym dorosłym psom, w zabawie.
-
Pies agresywny czy nie to dla mnie nie ma znaczenia. Jest zdecydowanie za duży żeby go prowadziła 10 latka. Przecież zawsze może psu strzelić coś do głowy, a dziewczynka nic nie da rady zrobić. Po prostu ręce opadają, co za nieodpowiedzialni rodzice!!! Czy naprawdę tak trudno przewidzieć opłakane skutki wyjscia dziecka z dużym psem na spacer?!! A co gdyby jednak dziewczyunka nie puściła smyczy i pies wyciągnął by ją np. na ulicę, prosto pod auto!!??? Po prostu brak mi słów dla takiej nieodpowiedzialności i glupoty rodziców!!!!
-
Na to właśnie liczę, bo to naprawdę nieuchwytny pies. Dzięki za wsparcie!!!
-
Nie wiem czy kogos to obchodzi, ale napiszę bo dzisiaj stało się coś niezwykłego;). Już jakiś czas temu straciłem nadzieję że zobaczę jeszcze tego bezpańskiego kolaka o którym pisałem. A tu dzisiaj czekała mnie niespodzianka:multi:. Wracając ze spacer z moim MAxem zobaczyłem go wraz z jego kumplem w typie posokowca ( dziś miałem okazję przyjżec mu się dopkładnie) pod furtką mojego domu:crazyeye:, nie mam pojęcia co tam robiły, ale ja byłem w szoku. Niestety Max był nerowy po bójce z innym psem i przestraszył je ujadaniem:shake:. Ale szybko zaprowadziłem go do domu i ruszyłem za psami uzbrojony w kawał żółtego sera:lol:. Widziłem do kąd poszły i udało mi się je dogonić. Oba psiaki dotarły do domu gdzie mieszka suczka aktualnie mająca cieczkę. Podszedłem tam i zawołałem pokazując ser. Elvis ( tak nazywam tego collaka) poszedł za mną kawałek. Najpierw rzucałem mu kawałki sera na ziemię i je zjadał, a potem troche się ośmielił i zaczął jeść z ręki, dopiero wtedy mogłem mu się dokładnie przyjżeć. Jest piękny ale chudy, sztrasznie skołtuniony, brudny i jak się okazało nie śniady ale blue-merle:crazyeye::loveu:. Po prosu wcześniej był tak brudny ze tego nie widziałem, a teraz ostatnie deszcze zmyły z niego nieco brudu na grzbiecie odsłaniając piękne czarne plamki na srebrno-szarym tle. Kilkoma szczeknięciami Elvis zawołał kolegę, który jest w znacznie lepszym stanie i tak szybko skarmiłem cały ser i psie ciastka jakie miałem w kieszeniach dla Maxa. Niestety psy były nieufne, nie na każdy gwałtowny ruch reagowały ucieczką, szły ze mną kawałek, a potem zawróciły. Śledziłem je dość długo i doszedłem do wnisku że robią obchód po mieście, przeszukując śmietniki, jadły co popadło nawet jakieś resztki skórzanej kurtki czt czegoś podobnego:-o. O założeniu obroży nie było nawet mowy więc musiałem je zostawić i iść do domu. Szkoda że tym razem nie udało się ich złapac, no ale cóż może następnym... oby się tylko częściej pojawiały...
-
Cóż nie wiem właściwie jak temu skutecznie zaradzić. Ale myślę że powinieneś cos z tym zrobić bo znam 2 przypadki gdzie szczeniak nie wyrósł z takich zachowań i jako dorosły pies nadal maltretuje uszy starszego. Nie chodzi tu juz nawet o względy estetyczne, to może, choc nie musi prowadzić do poważnych konfliktów między psami w przyszłości. Jedyne co mi przychodzi dop głowy to karcenie małej za takie zachowania np. przeryanie zabawy psów w monencie gdy szarpie gucia za uszy. Wiem że to trudne do wykonania, ale chyba jedyny dość skuteczny sposób. A czapka może się sprawdzić, o ile mała nie obieże jej za cel:evil_lol:
-
JA zrobił bym tak, że poprosiłbym znajomych z dużymi spokojnymi psami o wspolne spacerki. Najpierw w pewnwj odległości i stopniowo zmniejszając dystans, tak aby psiak się zbytnio nie denerwował. Nagradzał bym smakami raczej za przyjazne sygnały w kierunku drugiego psa. Z pewnością sprawę ułatwił by fakt gdyby twoja sunia znała i lubiła właściciela tego dużego pieska. Warto też bawic się z psem i trenowac komendy w bezpośredniej bliskości większego kolegi. Sprawe ułatwił by dostęp do ogrodzonego, neutralnego terenu, wtedy duży na smyczy a mała luzem i zachęcac do podejscia metodami wcześniej opisanymi. Sunia miała by wtedy możliwośc odwrotu, bo smycz może potęgowac strach ( swiadomośc że nie może uciec) i nie ma ryzyka że się przestraszy i ucieknie np. na ulice itp. No chyba że jest bezwzględnie posłuszna i ucieka do ciebie to mozna by spróbowac na nieogrodzonym, ale ja z płochliwym psem nie ryzykował bym na otwartej przestrzeni. PS:Ja z Maxem w taki sposób pomogłem całkiem przekonac bardzo płochliwą jamniczkę do dużych psów. Tylko że ona uciekała do pana i mogła byc luzem na wet w mieście.
-
Wczoraj szukałem i nic:shake::-(. Znam miejsce gdzie prawdopodobnie czasem spał, ale ostatnio była tam jakas obława na bezpańskie psy, wiem że go nie złapali, ale chyba się wystraszył i może dlatego unika okolicy... nie mam juz pomysłów gdzie go teraz szukać...:shake:
-
Niestety, na razie po collie zniknął wraz z topniejącym sniegiem:-(:shake:... znów sypie ale jakoś go nie widać...:-(
-
Właśnie jak możecie to łapcie bezpańskie i do schronu, byle by tylko nikt nie odstrzelił!!!
-
[QUOTE]Kolak to nie jest pies do mieszkania tylko i wyłącznie na "zewnątrz" [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] [/QUOTE] Czemu, moj ma ogród a i tak cały dzień, z własnej woli siedzi z nami w domu.
-
W przypadku collie wszystko zalezy od konkretnego osobnika, ale jesli nie będziesz miec zbyt duzo czasu dla pupila to nie polecam ci tej rasy. Collaki potrzebuja sporo kontaktu z człowiekiemc i pracy umysłowej, ale ruchu też , ich lekkie sylwetki są wprost stworzone do biegania trzeba o tym pamiętać. Jeśli jednak jestes zdecydowana na rasę aktywną ( rozwazalaś przeciez bordera) to myślę że dasz rade nawet studiujac. Co do niszczenia to raczj nie są to typowi demolatorzy mieszkań, jednak znudzony collie szybko znajduje sobie ciekawe zajęcie i może to byc min. wygryzanie w scianie dodatkowego wejścia z kuchni do pokoju, skracanie nóg od krzeseł, plądrowanie lodówki, czy szczekanie na całe gardło na koty za oknem. Nie chce cię zniechecac, po prostu piszę z własnego doświadczenia ( mam wyjatkowo energicznego i nad pobudliwego collie, a którym w okresie szczenięcym były takie problemy). Jęsli w wolnym czsie dostarczysz jednak psu dostateczną ilośc zajęć to kiedy cię nie będzie... pojdzie spać. przy szczeniaku klatka z pewnoscią się przyda, w razie czego mieszkanie będzie bezpieczne. Collie uwielbiają kontakt z ludzmi, w szczególności z właścicielem, szleńcze galopy po łąkach to ich zywioł, a nauka przychodzi bez problemów o ile nie jest pod przymusem, bo tego collie nie zniesie. Są psami raczej jednego pana i wyraznie okazują mu swoja miłość. Jeśli takiego psa szukasz to colllie jest dla ciebie idealny!!! Jak masz jeszcze jakieś pytania to pisz!!!
-
[QUOTE]Mat , ja mam nadzieję, że Ty za to panujesz nad swoim psem ? [/QUOTE] Jasne że tak! Mam psa problemowego, a właściwie miałem, bo juz jest znacznie lepiej, dzięki pracy z nim i wytrwałości, ale mimo to nigdy nie dopuściłem i nie dopuszczę do takiej sytuacji żeby mój pies stanowił zagrożenie dla otoczenia! [QUOTE]a wiecie co - mój lab Bazyl toleruje każde żywe stworzenie, ale nie lubi psów ras pierwotnych.[/QUOTE] Z tymi pierwotnymi to chyba jest tak, że inne samce, szczegolnie te dominujace, nie lubią ich ze względu na postawę, głównie chodzi o ogon zwiniety na grzbiecie, co moż byc interpretowane przez inne rasy jako podniesiony sztywno ogon, czyli demonstracja pewności siebie , grożba. Myślę że atak malamuta na Bazyla tez miał wpływ na jego niechęć do szpiców, ale to by się raczej nie przekładało na miniaturki, tak myślę. no chyba że właśnie ten zakręcony ogon najbardziej sobie zapamiątał u tego malamuta:lol: Mój Max na przykład nie lubi czarnych psów, szczegolnie tych większych, co jest związane z tym że jako szczeniaka kilka razy zaatakował nas ten czarny lab o którym pisałem w poprzednim poście. Przez tą jego niechęc do czarnych moja znajoma ostatnio nazwała go rasistą.:lol::evil_lol::lol:
-
Właśnie to nie tylko z kobietami tak jest. W mojej okolicyjest jeden pan po 40 ktory nie może utrzymac swojego przerośniętego asta ( na oko z 50 kg), więc puszcza go luzem. Juz raz była sytuacja że ten pies zaatakowal Maxa, jak był na spacerze z moją mamą. Ten facet nie mógł go zlapac bo bał się że go ugryzie. Całe szczęście że Max się wywinął i jeszcze dziabną tamtego, ale zakończyło się to urazem psychicznym. Żałuję że mnie tam nie było bo nie zostawił bym tak tej sprawy. Ale jeszcze gorzej jak pies wychodzi z jego żoną, bo ciagnie ją gdzie chce, ona nawet nie moze go zatrzymac w razie pootrzeby, jak widzi innego psa to się łapie drzewa, auta, plotu, słupa , czegokolwiek co jest blisko niej... Po prostu masakra. Kolejnymi osobami które nie panują nad pupilem i zalazły mi za skórę jest rodzinka z czarnym, strasznie agresywnym labem, który juz kilka razy zaatakował mojego psa i wiem że atakował też inne. Jak wychoidzi z nim jeden z dwóch dorosłych synów to jest nieżle bo fizycznie są wstanie go utrzymac, gorzej jak są ... nietrzeżwi bo wtedy siedzą na ławeczce pod blokiem a pies luzem, na środku osiedla, gdzie w każdej chwili zza rogu może wyjśc babcia z pudelkiem, albo dziewczynka z yorkiem. Gorzej jednak jak na spacer ruszy się ich ojciec którego po prostu pies wyprowadza na spacery, a najgorzej jak smycz z psem na drugim końcu znajdzie się w rękach jego żony, która na spacer wychodzi raz na ruski rok i spuszcza psa byle gdzie ( chyba nie jest świadoma co on potrafi) lub dziewczyna jednego z synów, która z kolei wogóle nie jest w stanie go utrzymac i po prostui za nim leci, ten pies już nie raz ja przeciągnął między samochodami po bardzo ruchliwej ulicy... A to tylko te "przypadki" które najbardziej zalażły mi i Maxowi za skórę, jest ich o wiele więcej np. Staruszek z laską i podchalanem,ledwo idąca babcia z astem, dziewczynka szarpana przez dwa srednie kundelki itd. Nie rozumiem dla czego ludzie biorą psy nad którymi nie są w stanie zapanować ani psychicznie, ani fizycznie...
-
Ja też myslę że poza miastem, na odludziu nie ma potrzeby sprzątać. Mój Max zazwyczaj załatwia się w gęstych krzakach, wśród pól gdzie chodzimy na spacery i nie sprzątam po nim. No chyba że zdarzy mu się w mieście to wtedy zawsze mam woreczki w kieszeni i zbieram. Baredzo mnie natomias denerwuje jak ludzie ide z psami chodnikiem, na metrowej smyczy i pozwalają im ( a właściwie zmuszają) załatwiac się na srodku, i to nie tylko zima, ale przez cały rok. Nawet nie sprowadzą psów na trawnik.... Dla mnie to juz jest nie do przyjęcia
-
Z jakimi rasami najfajniej bawią się wasze collie?
mat33 replied to mat33's topic in Owczarek szkocki
No wreszcie:multi:, myslałem że juz nikt nie napisze!!! Widzę [B]Afryko[/B], że twój znajomy collie miał podobny styl zabawy co mój, z opisu wygląda niemal identycznie z tym ze mój Max nigdy sie nie męczy;):lol:, on ma niespożyte pokłady energii;). Ciekawe czy taki styl zabawy preferuja też inne collaki? Może inni właściciele tych wspaniałych psów też sie wypowiedzą??? Szkoda ze prawie nikt tu nie zaglada...:-( -
[QUOTE]Mam taką babę w pobliżu. Wczoraj darła paszcze, że mój pies popsuł krajobraz zimowy, bo śmiał siknąc pod drzewkiem i pobrudził biały śnieg. Zaspy prawie po pas, drzewo 50 m od chodnika, ale co tam.... A jak menele sikaja gdzie popadnie, to nawet nie piśnie... [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] [/QUOTE] Nie no, myślałem że pęknę ze smiechu:lol::lol::lol:, popsuł krajobraz zimowy, co za nawiedzona baba! Jak chce zobaczyć piękny krajobraz to niech idzie za miasto i podziwia prawdziwe piekno, a nie zachwyca się drzewkiem koło bloku. Ja natomiast raz miałem sytuację kiedy zaatakowała nas starsza pani, krzycząc żebym zabierał tego psa z jej trawnika bo ona nie będzie po nim sprzątac, a Max tylko spobie wąchał, jak się po chwili okazało martwego ptaka ( nie widziałem go wcześniej bo trawa była wysoka, dopiero jak się zbliżyłem nieco). Ja odpowiedziałem więc że Max byle gdzie się nie załatwia, zresztą zgodnie z prawdą bo on ma swoje miejsca na takie sprawy, i żeby lepiej sprzątnęła tą padlinę a nie czepiała się ludzi i ich psów. Na koniec dodałem jeszcze z jej trawnik zaczyna się po drugiej stronie ogrodzenia, a to jest pas ruchu drogowego. Panią zamurowało i juz więcej nas nie zaczepiła, a matrwy ptak leżał tam jeszcze chyba ze 2 miesiace, az się rozłożył...:shake:
-
Właśnie to lęk separacyjny, który na dodatek pewnie się pogłębił po kolejnym porzuceniu. Moj pies też miał z tym problemy, choć zdecydowanie nie az tak silne jak w twoim przypadku. U nas pies zostaje w oddzielnym pomieszczeniu gdzie ma spokój i własne posłanie, a nie ma zbyt wielu rzeczy do zniszczenia. Teraz tak się do tego przyzwyczaił ze jak nikogo nie ma to sam tam idzie i... kładzie się spać, po prostu tam czuje się bezpiecznie. Ale my mieszkamy w swoim domu a nie w mieszkaniu. Przypuszczam ze u was nie ma mozliwosci wydzielenia pomieszczenia gdzie pies moze zostać bez ryzyka że narobi strat, ale musicie ją jakos separowac od otoczenia które może zniszczyć , przynajmniej na razie więc może klatka? Tylko jak pisała ewtos musisz ją do niej stopniowo przyzwyczaić. Kłaśc tam zabawki, gryzaki i smakołyki,zeby się jej dobrze kojażyło, najpierw w twojej obecnosci, potem stopniowo przyzwyczjaj od samotności np. idz do innego pokoju na chwilę zamyklajac drzwi za sobą. Na następnym etapie wychodż za drzwi meszkania i stopniowo wydłuzaj swoje nieobecności, oczywiście tak by nie stresowac za bardzo suni. Pozatym zawsze kiedy wracasz, nawet po minucie nieobecności, dawaj jej jakis specjalny ulubiony, smakołyk, zabawke itp. To może pomóc suczce zrozumiec że ty kjej nie porzucisz. Powodzenia !!!;);) PS: Tylko przoszę, daj jej szansę, nie oddawaj jej znowu do schronu bo to będzie dla niej kolejny cios i pewnie już nigdy nie znajdzie kochającego domu !!!
-
[QUOTE] [IMG]http://www.dogomania.pl/images/misc/quote_icon.png[/IMG] Napisał [B]mat33[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/showthread.php?p=14112472#post14112472"][IMG]http://www.dogomania.pl/images/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL] właściciele pozwalają im się pobawic z moim 40 kilkowym collie. Ja bym się dała mojej suce pobawić nawet i ze 100 kg psem, o ile pierwszą rzeczą nie byłaby chęć stratowania (dosłownie) jej, albo zabicia łapą jak to w większości przypadków bywa...[/QUOTE] Świetnie cię rozumiem. Ja w łaśnie z obawy przed nieumyślnym stratowaniem przez długi czas nie pozwalałem maxowi bawić się z psami mniejszymi niż 6-7 kilo. Ale teraz Max jest już nieco starszy ( 2,5 roku) i nabrał nieco ogłady w kontaktach z mniejszymi pobratymcami. Nawet widzę że lubi sie bawic z mniejszymi pieskami i jest wtedy wyjątkowo delikatny. Ale bardzo czesto spotykam się z sytuacją kiedy na nasz widok ludzie w panice łapią swoje miniaturki, bo "ten wielki pies napewno zrobi i krzywde", a to całkowicie zbędne,ale oczywiscie nikt najpierw nie zapyta czy mój pies potrafi się delikatnie bawić...
-
A ja wam powiem że u mnie albo jest coraz więcej odpowiedzialnych właścicieli yorków, albo hodowle jtej rasy w mojej okolicy mają psy z coraz fajniejzymi charakterkami, bo coraz cześciej spotykam yorki które sa entuzjastycznie nastawione do wszystkiego so się rusza, a ich właściciele pozwalają im się pobawic z moim 40 kilkowym collie. A co do labów to zgadzam sie ze zmierzchnicą, po prostu w większosci sa to psy niewybiegane, z nadmiarem energi, które wychodza tylko na spacer w koło bloku, mające ograniczony kontakt z innymi psami i nieumiejące się zachowac odpowiednio w stosunku do nich ( bo mało jest psów tak dużych aby pokazać gdzie ich miejsce i nauczyc szacunku) i na dodatek niczego nienauczone. Często właścicielami tej rasy staja sie ludzie nieodpowiedzialni, którzy ulegli stereotypowi idealnego psa rodzinnego i nie potrafia sobie z nią poradzić. Laby to naprawdę fajne psiaki, ale w odpowiednich rękach.
-
Nie wiem czy kogos to interesuje ale napiszę jak rozwija się sytuacja psów o których pisałem. Ten drugi , staruszek w typie podchalana, okazał się neiprzewidywalny i nietowarzyski. O ile nie zaczepiany jest nieszkodliwy to nie pozwala się dotykać i podchodzić blisko. Poza tym ostatnio gdzies zniknął i nie widziałem go od kilku dni. Ale jest też dobra wiadomośc:multi: pierwszy pies collie znów się pojawil, szukał dzisiaj jedzenia przy śmietniku na osiedlu koło 18.00, tak jak zawsze w towarzystwie małego szczeniakowatego , czarnego pieska przypominającego asta ( ale raczej niezbyt w typie rasy) Początkowo go nie poznałem bo jest tak brudny że widząc go z daleka myślałem że to jakiś czarny, kudłaty kundelek, ale cos mnie tknęło żeby sprawdzić. Podszedłem nieco bliżej i nie mogłem uwieżyć własnym oczom, to był on, a od czasu napisania pierwszego postu w temacie go nie widziałem! Nie było by w tym nic niezwykłego, ale stało się coś niesamowitego, zacząłem wołać delikatnym głosem, patrząc na niego i podszedł w moją stronę, zatrzymał się jakieś 6 metrow odemnie, a potem podszedł bardzo ostrożnie i niepewnie jeszcze trochę bliżej gdzieś na trzy metry. Niestety nie przewidziałem że jego niepewnośc spowoduje zdenerwowanie mojego Maxa. Kiedy pojawił się ten drugi, czarny piesek to Max szczeknął kilka razy i go wystraszył, a pies którego chciałem zwabić, zdążył tylko złapać kawałek sera który mu rzuciłem i pobiegł za kolegą. Niestety oba psy zniknęły nam z oczu między blokami... Ale i tak sie cieszę, gdybyście widzieli jak ten pies się na mnie patrzył, takim wzrokiem radosnym jak do niego mówiłem. On chyba jest spragniony człowieka tylko sytuacja go przeraża i sie trochę zagubił w tej miejskiej dżungli. Poza tym, choć wszystko trwało dosłownie chwile to mogłem go nieco lepiej zobaczyć. Jest mocno w typie rasy, choć uszy ma nieco inaczej osadzone, wydawało mi się też że ma taką jakąś za długą szyję, ale może ty tyklo złudzenie z winy zniszczonej sierści. Nadsal nie znam płci. Mam nadzieje że uda mi się go jakoś obłaskawić, ale iuz wiem że jego kumpel mi tego nie ułatwi. Trzymajcie kciuki !!!
-
1. Owczarek szkocki collie ( zarówno rough jak i smooth) ta rasą mam osobiście:loveu:;) 2. Biały owczarek szwajcarski 3. Boxer 4. Dog niemiecki 5. Border collie Te piec ras najbardziej podoba mi się zarówno z wyglądu jak i pod względem charakteru;);). Pozatym kocham wszystkie psy i uważam ze kazdy jest na swój sposób piękny i wyjątkowy. Rasy które wymieniłem po prostu byłyby moimi faworytami i z nich bym wybierał gdybym miła wziąc kolejnego psa. Bardzo lubie też wszelkie charty, szczególnie polskie i borzoje ale one pozostaną dla mnie chyba na zawsze w sferze marzeń ze wzgledu na pociąg do polowania, bo mam też inne zwierzęta, które mogły by stac się potencjalną, charcią ofiarą...
-
Zakładam ten temat zebyście napisali z jakimi psami najbardziej lubia sie bawić wasze collie. Zauważyłem że najfajniejsze zabawy sa z psami które sa podobnej wielkosci i postury co mój Max np. inne collie (choć w mojej okolicy brak) bordry, charty, szczupłe kndelki, czasem ładnie się bawi też z mniejszymi psami typu sznaucery, pony itp, ale zdecydowanie unika zabaw z ciężkimi dużymi psami jak laby, malamuty, molosowate itp. ( tzn jak sa w miare delikatne to też się bawi ale nie ma tak szaleńczych gonitw i zapasów jak z lżejszymi psami, no i zabawa zwykle trwa krótko). Ale najulubieńsza rasa Maxa sa boxery, on je po prostu uwielbia, jak widzi boxera to juz się cieszy nawet jak to obcy pies i właśni ewsród tej rasy ma najwięcej znajomych. Zauważyłem też że raczej preferuje rozpoczęcie zabawy od gonitwy i dopiero potem zapasy, a jak psy zaczynaja od razy po nim skakać to sie zniechęca. A jakie sa relacje waszych collie z innymi rasami i jaki styl zabawy z nimi preferuja?
-
Właśnie tez to zauważyłem, byłem ze znajoma i jej psami ( bokserki i kundelka) i moim ( collie) na spacerze w południe, psy luzem bez kagańców i ludzie sie zachwycali jak to sie ładnie bawią i lecieli z łapami co psiaki przyjmowały bardzo entuzjastycznie. Następnego dnia wieczorem te same psy ale w kagańcach, co by niczego na osiedlu nie zeżarły i na smyczach (oprócz najstarszej bokserki, która bardzo się pilnuje), również zajęte zabawa i ludzie nas omijali szerokim łukiem, nikt nie odwazył się podejśc...
-
[QUOTE] [IMG]http://www.dogomania.pl/images/misc/quote_icon.png[/IMG] Napisał [B]sleepingbyday[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/showthread.php?p=14074208#post14074208"][IMG]http://www.dogomania.pl/images/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL] ale przez cao na flexi to cały dzień chichotałam [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] Haha, cieszę się, że moja zmora mogła się przydać na poprawę humoru [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/evil_lol.gif[/IMG] Jakbym nie musiała przed nim codziennie uciekać, też bym się pewnie śmiała [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/cool3.gif[/IMG] [/QUOTE] Ja też pewnie bym się śmiał gdyby nie fakt ze ciągle spotykam agresywnego laba na flexi dla yorka i na dodatek z nienormalną właścicielką która , choć widzi nas średnio co 2 dni to zawsze pyta " Czy to pies czy suczka?", a jak mówię ze pies to ona że to nic bo jej to labrador i nie ugryzie, podczas gdy pies juz biegnie w nasza strone wściekle warcząc, bo oczywiscie właścicielka puściła go mimo wszystko ( bo jeszcze by smycz zerwał), całe szczęście ze mozna go odstraszyć wrzaskiem, ale jak nas zaskoczy z nienacka to bywa nieciekawie. Ale ostatnio jakoś coraz żadziej ją spotykamy, chyba zmieniła tereny spacerowe... i całe szczęście!
-
Coż , pewnie ten hodowca chciał cię zarazić miłoscią do jego rasy, niby nic w tym złego ale myśle że jednak nie wie zbyt dużo o prawdziwych labradoodlach.