Jump to content
Dogomania

zuzlikowa

Members
  • Posts

    42560
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by zuzlikowa

  1. [quote name='ewu']Trafiłam na ten wątek z wątku nieodżałowanego Sakunia:( Siedzę cicho i czytam.... Jednak nie wytrzymałam i postanowiłam obiektywnie ocenić całą sytuację. Moja obecność na dogomanii wynika jedynie z miłości do zwierząt a szczególnie do psów. Zawsze myślałam,że dogomaniacy to miłośnicy szczekających czworonogów. Historia Sako dała mi wiele do myślenia i spowodowała zmianę tej opinii o 180 stopni......... Mam więc zasadnicze pytania: Jaki jest powód niechęci jakiś Pań do zabrania starego psa z tak nieodpowiedniego( delikatnie mówiąc) miejsca?????? Kto dał im prawo skazania suni na dożywocie w tym "mega luksusie"????? Dlaczego pod przykrywką pomocy jest krzywda i cierpienie? Czemu inni muszą walczyć o ratunek dla psa a opiekunowie utrudniają im działanie? W jakim celu założono wątek suni, zabrano ją ze schroniska , zebrano deklaracje na jej pobyt? Czy w obliczu zastanej sytuacji i możliwości poprawienia losu Campari ,ta cała akcja wyciągania ze schroniska i ten wątek nie są zwykłą hipokryzją a los suni nie obchodzi sprawców jej podróży ze schroniska do tego "hoteliku"? Pozwolę sobie powtórzyć pytanie zadane przez Joteskę Czy Panie umieściłyby w tym przybytku swoje psy , jeśli je posiadacie ? Z góry dziękuję za wyjaśnienie mi moich wątpliwości. Podkreślam,że nie znoszę awantur na wątkach ale uważam ,że te pytania należało zadać. Powtarzam , bo padają ważkie pytania.
  2. [quote name='zuzlikowa']Jako ,że pojawiła sie na FB informacja Fundacji BERNARDYN,a nie ma informacji z kim konkretnie się kontaktowac w sprawie Campari, przeklejam ją tutaj i mam nadzieję, że odpowiednia osoba odpowie na propozycję Fundacji i skontaktuje się z nią: "Fundacja BERNARDYN jest gotowa przejąć Campari od prawnego opiekuna (właściciela) i ponieść odpowiedzialność za dalsze jej życie". Nie muszę pisać, że Fundacja ma bardzo duże merytoryczne i praktyczne przygotowanie do opieki nad starymi i chorymi psami. Z pewnością ma też możliwość bezwzględnie stworzyć suczce warunki jakich ona potrzebuje ze względu i na stan zdrowia i potrzeby psychiczne. W związku z informacją, że do tego momentu nikt nie skontaktował się z Fundacją, by ew. omówć podaną przez Fundację propozycję... w związku z tym, że jak wynika i z ciszy na wątku, nadal podtrzymywana jest decyzja o pozostawieniu Campari w tych warunkach, przeklejam informację zamieszczoną na FB mówiącą min. o sytuacji prawnej suczki: "Campari tak jak i inne psy adoptowane(na stale czy czasowo) ze schronisk sa wlasnoscia schronisk, sa wydawane do adopcji na okreslonych warunkach i powinny znajdowac sie POD OPIEKA OSOB ADOPTUJACYCH a nie byc przekazywane osobom trzecim, w tym wypadku: nielegalne "hospicjum" miejsce nie spelniejace warunkow do przetrzymywania jakichkolwiek psow: betonowy garaz, bez drzwi. Jesli ktos nie spelnia jakiegokolwiek z warunku adopcji a wiecej przekazane zwierze cierpi przez zaniechanie i zaniedbanie, na rowni odpowiada prawnie ze sprawca bezposrednim tych czynow. Campari to suczka z Palucha. Fundacja Bernardyny CHCE JĄ PRZEJAC POD SWOJĄ OPIEKE. Pani Morisowa i APSA ida "w zaparte" i mysla, ze one moga dalej decydowac o losie tej suni: NIE MOZECIE! Mysla, ze jak usunely zdjecie z nr. ewidencyjnym suni to juz jest "pozamiatane" nie jest: numer suni jest znany, ma rowniez czipa: nr. Campari ewidencyjny: 687/07 przyjeta do schroniska 03.03.2007. OTRZASNIJCIE SIE, nie jestescie Bogami aby decydowac o losie NIE SWOICH psow. ZADEN pies nie nie moze przebywac w takich warunkach i kazdy pies z takiego miejsca moze byc prawnie odebrany, wlascicielski tez!! To, ze PIW tego nie zrobil to tylko dlatego, ze wiedzial jakie sa historie tych psow, ze są to psiaki z roznych schronisk i miejsc z tereny kraju, psow JUZ i tak poszkodowanych przez los i ludzi, starszych psow. PIW DAŁ CZAS aby psiaki odebrac, znalezc im bezpieczne, dobre miejsca. Nie zmuszajcie nas abysmy my i w stosunku do was podjely rowniez kroki prawne, swoje chore ambicje schowajcie do kieszeni. GDZIE tu o dobro psow chodzi??!!!" Bardzo proszę o skontaktowanie sie z Fundacją i z rzeczywistym włascicielem psa, celem znalezienia jak najlepszego i najbardziej dostosowanego do potrzeb psa miejsca na dożycie! Przekłamanie sytuacji prawnej suczki, w najmniejszym stopniu nie zmniejsza zagrożenia, że może przejąć decyzyjność w sprawie jej losu gmina... a jakie tego bedą skutki, wiecie lepiej niż ja!
  3. [quote name='Martika@Aischa']Sama siebie zacytuję zatem :) Biochemia ....próby wątrobowe jak najbardziej w porządku. Wyniki nie budzące żadnych zastrzeżeń! Pies Nie eutanazyjny! Nie wymaga hospitalizacji! RTG nie wykonano : " wystarczy spojrzeć na psa aby stwierdzić że ma problemy z kręgosłupem i stawami" Zalecenie : Wspomagać preparatami na stawy i kości! Odrobaczyć! Dobrze odżywić! Koniec diagnozy. Czerwiec 2011: [quote name='Martika@Aischa'] [FONT=Arial]Misiek ma problemy ze stawami,jego chód jest chwiejny, niepewny, widać, że szybko się męczy i boli go kręgosłup.[/FONT] [FONT=Arial]Oprócz tego ma silne szmery sercowe, będzie wymagał stałego leczenia kardiologicznego. Nerki i wątroba funkcjonują dobrze. Myślę , że odpowiednia terapia przeciwzapalna,leki nasercowe i preparaty na stawy powinny postawić go na nogi na jeszcze jakiś czas,[/FONT] Jak wygląda stan jego serca? Diagnoza została skonsultowana i wstrzymano podawanie leków nasercowych? Jakie leki nasercowe dostawał? Niestety porównanie stanu psa z ulicy(czerwiec 2011) i stanu psa po dotychczasowej opiece(luty 2012) nie napawa optymizmem... z nie wyjaśnionych dla mnie powodów, Misiek ma nie naturalnie "rozdętą" klatke piersiową oraz kręgłosłup w siodło. Czy tu może być przyczyną schorzenie serca? Czy wykonano badania mogące stwierdzić co jest przyczyną tego stanu?
  4. [quote name='APSA']Roma, nie pisałam nigdzie, czego ja chcę. Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel lub PIW. Wyraziłam swoją opinię dotyczącą głównie schroniska. Na tym kończę swój udział w dyskusji. Jako ,że pojawiła sie na FB informacja Fundacji BERNARDYN,a nie ma informacji z kim konkretnie się kontaktowac w sprawie Campari, przeklejam ją tutaj i mam nadzieję, że odpowiednia osoba odpowie na propozycję Fundacji i skontaktuje się z nią: "Fundacja BERNARDYN jest gotowa przejąć Campari od prawnego opiekuna (właściciela) i ponieść odpowiedzialność za dalsze jej życie". Nie muszę pisać, że Fundacja ma bardzo duże merytoryczne i praktyczne przygotowanie do opieki nad starymi i chorymi psami. Z pewnością ma też możliwość bezwzględnie stworzyć suczce warunki jakich ona potrzebuje ze względu i na stan zdrowia i potrzeby psychiczne.
  5. [quote name='APSA']Roma, nie pisałam nigdzie, czego ja chcę. Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel lub PIW. Wyraziłam swoją opinię dotyczącą głównie schroniska. Na tym kończę swój udział w dyskusji.[/QUOTE] Zrozumiałam Twój wpis: "I weź pod uwagę, ze nie piszemy wszystkiego, żeby nie wylecieć z wolontariatu, jak autorka strony psy.warszawa.pl." Nic nie stoi na przeszkodzie by tematu nie kontynuować. Zabezpieczony odpowiednio pies: stary i schorowany, w warunkach jakie są mu potrzebne. I dalsze pytania oraz zainteresowanie zupełnie zbędne... zagrożenia żadnego nie ma, ani dla wolontariatu, ani dla psa. Chętnie zakończę także swój udział i w dyskusji, i w wątku bezpiecznej Campari. Nie sądzę, by inni także palili się do jakiejkolwiek dyskusji nie mającej uzasadnienia w sytuacji psa.
  6. [quote name='APSA']Tak. Byłam u Cz. trzykrotnie - za każdym razem w roli psiego taxi, ale przy okazji spędzałam dwie godziny na miejscu, więc widziałam, dokąd wiozę psy. U nas w schr. byłam jakieś 300-400 razy. I widziałam... dużo widziałam :-( Na tyle dużo, żeby uważać ten garaż i komórkę za dużo lepsze miejsce. ..................................... ( Nawet jeśli taka sytuacja miała miejsce, że ten "garaż i komórka"były na czas zabrania psa, lepsze i bezpieczniejsze dla suczki, to nie są takimi na stałe... na dożyce... na spokojną i w optymalnych warunkach śmierć! Nic nie stoi na przeszkodzie by w czasie gdy tam suczka była, znaleźć jej odpowiednie miejsce! Nic nie stoi na przeszkodzie,by to zrobić TERAZ!... to nie są warunki dla starego i schorowanego psa i nie opowiadaj mi o szokach, traumach itp... nawet dziki pies, potrafi docenić ciepło i odpowiednie warunki... nawet dziki pies może mieć kontakt z człowiekiem taki jakiego potrzebuje: mniejszy lub większy, ale musi mieć pewność co do bezpieczeństwa tego kontaktu, a Ty musisz mieć pewność co do jakości tego kontaktu i oceny jaką "opiekun" wystawia temu psiakowi! Tu jednoznacznie nie masz prawa do takiego zaufania - Sako, Grom, obecny stan Campari... i nie zmienią tego nawet kilkakrotne wizyty. Metodami na zdobycie zaufania psa, nie jest przymuszanie, nauczenie "uciekać" od człowieka, bicie, kręcenie uszu za przyjście do człowieka... Jeśli opisywane przez Cz. metody uznajecie za normalne i zgodne z najlepszą szkołą pracy z "psami wycofującymi się od kontaktu z człowiekiem", to ja zaczynam co nieco rozumieć. Ale moje widzenie sytuacji psa, w przyszłości, wcale przez to nie staje się bardziej optymistyczne! Wprost przeciwnie!) ...................................... Zuzlik, byłaś u nas? :-( U nas psy w takim stanie, w jakim został odebrany Sako, to nic niezwykłego. Napatrzyłąm się na takie. Po długich bojach wywalczyliśmy usypianie psów w takim stanie (tzn. np. po miesiącu niechodzenia i odleżyn), wcześniej musiały umierać same. I nie dostawały nawet tramalu/traumeelu czy czego tam. Mocznica to też norma. Nie usypia się, tylko daje kroplówkę tyle dni, ile potrzeba, zeby pies sam zszedł. W niektórych pawilonach wysiadło ogrzewanie, zimą woda w miskach zamarza, są tylko drewniane podesty do odizolowania psów od podłogi - to uważasz za znacznie lepsze warunki? Poczytaj np. tu i tu. I weź pod uwagę, ze nie piszemy wszystkiego, żeby nie wylecieć z wolontariatu, jak autorka strony psy.warszawa.pl . .................................................. ......... ( NIe, nie byłam u Was w schronisku... nie widziałam naocznie, ale argument, że napatrzyłaś się... że psy są tam w sytuacji takiej jak Sako, nie upoważnia nikogo do oddawania Campari w warunki i pod opiekę, która doprowadziły Sako do takiego stanu! Bardzo uważnie przeczytałam wątek i to nie tylo Sako i Campari, obejrzałam zdjęcia i choć wystrzegam się wydawania jednoznacznych opinii, na podstawie tylko i wyłącznie wątków i zdjęć, to jednak mogę jednoznacznie stwierdzić, że analiza ich treści wzbudza ogromny niepokój i wątpliwości co do warunków, świadczonej opieki, a także losu tego psa w tym miejscu! Campari w schronisku, mimo tak strasznych warunków, nie była psem dzikim... była zdecydowanie psem z zaburzoną umiejętnościa kontaktu z człowiekiem, zaburzonym poczuciem bezpieczeństwa przy człowieku, nieufnym w stosunku do człowieka, ale nie była psem dzikim, z wkodowaną potrzebą unikania człowieka. Kilka spacerów i ten pies "dziki" nawet jeśli umykał w zielska, wypatruje, obserwuje, nie leży spłaszczony jak katatonik... daje się dotykać, zakładać sobie obroże, szelki ? Teraz to jest pies nie tylko walczący o każdy okruch własnej energii i ciepła , skupiający całą siłę organizmu na zatrzymaniu tej energii, która ma... teraz to jest pies z wdrukowaną niechecią, nieufnością i strachem przed człowiekiem! I to człowiekiem, który jest na bieżąco w jego pobliżu. Opowiadasz mi, że w schronisku wysiadło ogrzewanie... tu nie ma co wysiadać. Po prostu go nie było i nie ma! Już na wejściu Campari leży w pomieszczeniu, w którym jest zimniej niż na zewnątrz... - 20... -30... ile musi być na minusie byś to sobie uświadomiła? Zawiozłaś psa z problemami w chodzeniu, ze zdiagnozowaną spondylozą do warunków, o których wiedziałaś... jeśli nie wtedy, to na wątku jest to wyraźnie napisane!... do miejsca, gdzie nie ma ogrzewania i pies musiał najgorsze mrozy, wilgoć spędzić w warunkach ani odrobinę lepszych niż na zewnątrz!!! W jakim celu zawiozłas tam tego psa? Dlaczego nie szukałaś i nie szukasz mu miejsca jakiego potrzebuje pies z takim schorzeniem? Dla niej ciepło, sucho, brak przewiewów i przeciągów jest podstawowym wymogiem w określeniu warunków bytowych... podstawowym, by nie cierpiała i i bezboleśnie przeżyła czas jaki jej pozostał! Nie mam zamiaru zastanawiać się nad faktem, co piszecie, a czego nie... tu było wszystko jasno przez Cz. pisane! I suka w takim stanie i fizycznym i psychicznym ma tam nadal pozostać?) .................................................. .................... Zapytaj Fundację BERNARDYN, w jakim dokładnie stanie przyjechał benek zabrany prosto z naszego szpitala, gdzie był przecież pod bacznym okiem lekarzy. .................................................. .............. ( Nie musze pytać, bo wiem. Tak samo jak wiem w jakim stanie został zabrany z tego przybytku Sako! Poczatek miał być podobny jak u Campari... a jaki ostateczny skutek? Wiesz równie dobrze jak ja! Piszesz, że byłaś 3 razy u Cz. i wszystko widziałaś... naprawdę? Wszystko? Byłąś w zimą w mrozy? I gdzie wtedy byłąś- w "kuchence psiaków", w której z zimna nie można było wytrzymać teraz, gdy temperatura na zewnątrz sięga niewiele poniżej zera?... a moze w "sypialence" psiaków i Sako? A może trzeba było biec sie ogrzać w kuchni domowej i tam spedzić te 2 godziny? Jedź tam TERAZ i zostań godzinę , dwie z Campari na jej"bezpiecznym" miejscu! Dotknij tych koców, materaców, legowisk... spróbuj na nich usiąść i posiedzieć obok tego psa... przytul sie tak jak ona do ściany... i nie biegnij zaraz do domu, na ciepłą herbatkę lub kawę, by się rozgrzać! Nie opowiadaj mi, że nie widziałam schronu. Nie widziałam! Ale widziałam "hospicjum" latem i wystarczyło mi odrobina wyobraźni by zorientować się jakie to warunki dla staruszków w czasie deszczów, przymrozków, chłodu jesieni i mrozów zimowych. Jeśli Tobie brakuje takiej wyobraźni... jedź tam TERAZ i daj się zaprosić Campari na wspólny "odpoczynek" na jej "mięciutkim, suchutkim i cieplutkim" legowisku! Nie opowiadaj mi, że nie widziałam schronu. Nie widziałam! Ale widziałam stan Retro, Toro, Sako i Groma po zabraniu z tego raju... widzę Campari teraz!) .................................................. ........................ Czyli dokładnie tak jak tu: http://img18.imageshack.us/img18/5070/kopiaimg5265.jpg I to znowu przemanipulowane... absolutnie nie tak jak na zdjęciu z "hospicjum"! Luty... Pomieszczenie wewnętrzne, zamknięte, z niewielkim otworem, którym psy mogą wychodzic w razie czego na zewnątrz, teraz zamknięte, ściana o którą opiera się Campari leżąc na palecie drewnianej, wykonana z OSB: drawnopochodnej płyty, która przy dotyku nie jest zimna i wilgoci nie trzyma!; jak sama wczesniej napisałaś... ogrzewane (jeśli ogrzewanie nie strzeli, ale z założenia ogrzewane!)... Campari rzeczywiście wycofana, rzeczywiście niepewna kontaktu z człowiekiem, ale czy "dzika"? Cóż, zdjęcia na dworze zdają się temu przeczyć! Natomiast zdjęcie Campari kryjącej się i skulonej na "swoim miejscu" w tym raju: w wilgoci, chłodzie, w zimnym garażu- przeraża! Po co ją zabrałaś? Po co nadal tam ją chcesz utrzymywać? Tam ma dokończyć swojego zycia?...szybciej niż później? To ma być ten jej raj, który obiecałaś jej zabierając ją ze schroniska? Tego ma dotyczyć tytuł: Dzika i stara - dostała szansę na spokojne dożycie i oby nikt jej tego nie odebał..? Ufasz ocenom i sposobowi postępowania "hospicjum"? Obejrzyj Groma... tego "dzikiego" i aludzkiego psa, który "kamienieje" i którego strach i obawy przed człowiekiem raj nie przełamał przez ponad 2 lata, a pierwszy lepszy człowiek, nawet nie musiał przełamywać! I nie piszę o Magdzie, która jest profesjonalistką i wiedziała jak pokazać psu, że nie musi się bać, ale piszę o kierowcy, który Groma przewoził- to Grom wpakował mu się na kolana i dążył do kontaktu i bliskości z człowiekiem! (Przepraszam za określenie: pierwszy lepszy człowiek. Nie jest lekceważeniem , lecz wskazaniem, że człowiek bez profesjonalnego przygotowania, a odczuwający empatię, mający czyste i jasne dla psa intencje potrafił wywołąć tak radykalną zmianę zachowania psa). [quote name='malibo57']Dostałam własnie filmik z przyjazdu Groma do Magdy - zaraz po opuszczeniu samochodu. Magda przedstawia sie Gromowi - dziś są już na dużo bardziej zażyłej stopie:) [video]https://picasaweb.google.com/108622219983198313626/GromFilmZMagda?authuser=0&authkey=Gv1sRgCLHWn9iJvaH4aw&feat=directlink#5711864974006591810[/video] Jak do tego się maja opinie o psie z tego miejsca? Jakie masz podstawy, by wierzyć, że opinie o Campari są merytoryczne i zgodne ze stanem faktycznym? Dlaczego chcesz nadal zostawić TAM Campari?
  7. [quote name='Kajka_72']Winna Wam jestem jeszcze jedna informacje. Cialo Sakusia zostanie poddane kremacji-indywidualnej kremacji. Podjelysmy z Kasia taka decyzje bez wzgledu na koszty. Prochy pieska nie beda zlozone razem z innymi bezdomnymi pieskami, a osobno bo ....On juz nie byl niczyj :-( Byl Kasi . To juz wszystko co mozna bylo dla Sakunia zrobi. Okazac mu ogromny szacunek i milosc. Nawet po smierci. Przysieglam wczoraj tej biedne istocie, ze jego bol, cierpienie, smierc... nie pojda na marne :shake: Slowa dotrzymam. Modle sie by Bog dal mi cierpliwosc ,bo jak da mi sile.... to za siebie nie recze:angryy: Zegnaj Piesku (*) i wybacz :-( To chyba moja ostatnia informacja na temat Sakunia, choc to jeszcze nie final.. ... Kasia bardzo dziekuje Wszystkim , ktorzy ja wspierali. To bylo dla niej bardzo wazne. Ja dziekuje, ze byliscie z pieskiem do konca jego walki :-(...niestety, przegranej walki. I tu masz przyczynę znikania postów... Sako(*)... kolejny, którego nie będę mogła zapomnieć...
  8. [quote name='wilczy zew']Ta biedna sunia dotyka do ściany zimnej jak lód! http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/423706_10150634826324275_831614274_9180183_1667449212_n.jpg ... i dotyka chorą częścią ciała!
  9. [quote name='Kajka_72']Wiesz na co umarl ? ?????? na opieke w raju, na czlowieka , ktorym jest Diana P, na zaniedbanie , na poturbowanie ....umarl na to !!!!!!! nie mam sily z Toba dyskutowac......bo nic nie rozumiesz!!!! ...malutki... (*) Winter... Wybacz, ale nie mam sił, wiesz jak mi przykro... Nie mam sił... zbierajcie dokumentację! Dokładnie i szczegółowo!
  10. [quote name='morisowa'] Sunia bardzo dziękuje wszystkim za wsparcie. Więcej wsparcia ze strony dogo nie potrzebuje. Co to oznacza w praktyce? Jest wyadoptowana i ma ds? Od kiedy? Jaki bedzie los tego psa dalej? W jakich warunkach spedzi ostatnie miesiące(?) swego życia? "Nadal będę się o nią martwić i o nią troszczyć. " I tu już sądzę, że dogo ma podstawy by obawiać się o los tego psa. [quote name='Martika@Aischa']Kibicuje Campari z całych sił :) wierzę że podejmiecie najlepszą z możliwych decyzji :):):) ...oby ona była najlepsza dla Camparii!
  11. [quote name='morisowa']Jakie warunki panują u Czarodziejki wiedzieli wszyscy od dawna. I piali z zachwytu. Oddałam tam dzikiego psa świadomie. Nie oddałabym go do znanych mi, dobrych hoteli z wewnętrznymi kojcami. Mówimy tu o starutkiej suce. Nie o młodym dzikusie do socjalizacji i w efekcie do "normalnej" adopcji. Campari znałam i próbowałam oswajać kilka lat. A wiele dzików wyprowadziłam na (mniej lub bardziej) prostą. Swojej decyzji nie żałuję. Nadal będę się o nią martwić i o nią troszczyć. Chciała gryźć ze strachu? Załatwiła się pod siebie ze strachu? Jeśli ktoś czytał wątek/zna psa to się chyba nie dziwi tym oczywistym zachowaniom. Guzek? tak wiem, było o tym pisane na samym początku. I nie zamierzam z tego powodu kroić psa, któremu nie wiadomo ile zostało. Przypominam, że gdy sunia jechała do Czarodziejki nie wiedzieliśmy czy jeszcze wstanie, czy pożyje trochę czy wszystko nie skończy się za tydzień- dwa.] Bardzo proszę o zachowanie rozsądku. Nie niszczcie ostatnich miesięcy życia schorowanemu, dzikiemu psu. W imie rozsądku, mam pytanie: zabierając psa ze schroniska,świadomie zawiozłyście go w te warunki? Znacznie gorsze niż miała w schronisku? I przypominam, mówimy o starutkiej suce, której stan zdrowia był Wam dobrze znany. Co do której mieliście pełną świadomość, że może nie wstać? Cóż, masz rację- martwić się o nią będziesz, ale zapewniam, że nie długo, a troszczyć? Jeśli to ma być troska, to zupełnie nie wiem na czym troska polega! Jesli zestawię te dwa zdjecia: schronisko i wspaniałe warunki wybrane przez Was, to zupełnie już nie wiem na czym ta troska polega! Ale zestawiając jeszcze trzecie zdjęcie- ze schroniska... zdjęcie tej "dzikiej " suki ... głupieję zupełnie i zupełnie nie rozumiem o co chodzi! Przy sporadycznych kontaktach z ludźmi... spotkaniach, wyprowadzaniach... suka daje sobie założyć szelki... nie wpada w amok... daje się głaskać i łapać za obrożę... uszy ma postawione i wygląda na nieco zaciekawioną... to jak miała reagowac na człowieka kręcącego sie stale w pobliżu , obok? Niestety dziwię się takim zachowaniom suni... bardzo się dziwię. I nie ma to niczego wspólnego z brakiem rozsądku, ale z prezentowanymi tu faktami: tu nie potrzeba żadnego "wyprowadzania", ale stały kontakt z człowiekiem... i z tego stałego kontaktu z człowiekiem w raju jest pies w postawie jak na zdjęciu pierwszym! Ten pies powinien jak najszybciej trafić jak najbliżej człowieka i jak najszybciej w ciepłe miejsce! Minęło juz trochę czasu od ostatnich badań... leki stale są podawane, a jaki jest ich skutek na organizm suni? Zupełnie nie wiadomo. I ona nie ma nawet badania krwi. Nie masz zamiaru jej kroić? A co wiesz na temat jej potrzeb zdrowotnych? Może taka jest potrzeba by uratowac jej życie- guz nie został zdiagnozowany, stan organizmu także nie... a Ty już wiesz, ze jej "kroić" nie bedziesz? Jak sama zauważyłaś: Mówimy tu o starutkiej suce... i to już na wejściu z poważnymi problemami nie tylko w motoryce! Wiesz, jak czytam to co napisałaś teraz, to niestety zupełnie nie rozumiem, po co ją zabierałaś ze schroniska, mając pełną świadomość jakie są warunki u Czarodziejki. I być może, jesienią ubiegłoroczną można było zapomnieć o zimie, ale widzisz teraz te zdjęcia... widzisz tego psiaka i piszesz, że świadoma takich warunków: swojej decyzji nie żałujesz?:crazyeye: Po co tego psa zabierałaś? Ja nie rozumiem. A może boję się zrozumieć! A czy ten pies rozumie? ...melodramatycznie? Być może, ale to tu w dobrym tonie.
  12. [quote name='malibo57']Jeśli to Campari, a tak wnioskuję z opisu, to tak, zostaje.[/QUOTE] Coś gdzieś czytałam, że jednak nie zostaje... ale nie jestem pewna. w tym garażu siedziało w tym dniu wiecej psiaków- gdzie miały pójść jak nie na "swoje miejsce"?
  13. [quote name='LILUtosi']Jestem na zapytanie. Coś da się o tym psie jeszcze napisać? Jaki do ludzi? Jaki do innych psow, suk? Czy dużo szczeka. Posłuszny czy nie, czy brudzi....wszystko co wiecie. Myślę,że tu najbardziej kompetentna bedzie Luzia...
  14. [quote name='bela51'][B]Racje mają silniejsi. Jak zawsze.[/B] Ale sytuacja jest powazna i naprawde psy trzeba zabrac.[/QUOTE] ...ale nigdy tymi silniejszymi nie są psy!!!! A na dogo na szczęście już jej nie mają "silniejsi"!!!Już nie są w stanie zamknąć nikomu ust, zlikwidować prawdziwe informacje... [B]Bezsilność i słabość zebrana w "kupę" może powalić i dogomaniackiego bezkarnego goliata! [/B] T"ak wyglada to "czarodziejskie hospicjum" dla starych, starganych zyciem, chorych zwierzat!!! W dniu kontroli przez PIW 21 luty 2012r‎ "Czarodziejskie hospicjum okrucieństwa"" [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/846/42749910150634729964275.jpg/"][IMG]http://img846.imageshack.us/img846/3151/42749910150634729964275.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us/"]ImageShack.us[/URL] [B]Campari zaprasza "cioteczki" do siebie...do swojego raju!...[/B] przynajmniej choć odrobinę może ktoś ją rozgrzeje!
  15. [quote name='nika28']Rafi nie musi być w domu. [B]Właściwie to on do domu za bardzo wchodzić nie chce. [/B]Woli być w ogrodzie. U Sylwiso była moja Debra, hotelik super. Tylko że miejsc raczej nie ma, ale zapytam.[/QUOTE] [B]Niko, a na czyich spostrzeżeniach opierasz tę opinię?[/B] Ja byłam tam krótko, ale zapewniam Cię, że może Rafik w domu nie umie się zachować_ jeszcze!, ale na pewno [B]do domu sie garnie!!![/B] Bo tam jest człowiek. I nie mówie tego z powietrza- [B]wdziałam to![/B]
  16. [quote name='malibo57']Zuzlikowa, dzięki, że to tu wrzuciłaś. [B]Grom już bezpieczny,[/B] ale zostały tam inne psy, przeważnie starsze i w gorszym stanie. Pamiętamy o tym.[/QUOTE] I chyba to zdecydowało,że najpierw do Groma je wstawiłam! A nad Gromem nie będę wydziwiać... wiesz jakie miałam obawy i po raz ostatni oparłam je na opiniach Cz. [B]Już nigdy![/B] Zdjęcia już powiedziały wiele, ale film mówi wszystko! [B]Grom niedługo bedzie w pełni adopcyjny![/B] ... bardzo niedługo!
  17. [quote name='Luzia']Na pewno dam. Chciała bym również napisać, że poza miejscem szukamy również deklaracji. Wiadomo, że większość hoteli za psa wielkości Sokoła liczy więcej niż 300 zł m/c a my jak już pisałam mamy tylko 155 zł ( o ile nikt się nie wycofa z deklaracji ). Jak wygląda sytuacja u Sokoła? Wiadomo coś?
  18. [quote name='Vectra']to w tym trwaj , ja popalę za Ciebie ;) ... ja także pomogę, ale Ty zostan przy swoim!
  19. [quote name='zuzlikowa']Czekam w napięciu... ogromnym!!! Mocno, mocno, mocno zaciskam!!!![/QUOTE] Niezmiennie!!!
  20. [quote name='bela51'][B]Racje mają silniejsi. Jak zawsze.[/B] Ale sytuacja jest powazna i naprawde psy trzeba zabrac.[/QUOTE] ...i nigdy to nie są psy. A na dogo na szczęście już jej nie mają "silniejsi"!!!Już nie są w stanie zamknąć nikomu ust, zlikwidować prawdziwe informacje... Bezsilność i słabość zebrana w "kupę" może powalić i dogomaniackiego goliata! [B]Wapiszon...[/B] byś nie musiała szukać, polubiłam ten wpis na FB... i jeśli mogłabym zrobiłabym to po wielokroć! Cytat z FB: "Jesli dalej te idiotki z dogo beda uwazaly ze stworzyly tym zwierzom raj i nie beda zabieraly psow, kombinowaly ze to psy CZ, niech je pieklo pochlonie!! NIKT nie zgodzi sie z tym aby w takich warunakch zyly stare, sponiewarane juz zyciem psy!! NIKT normalny z odrobina nawet empatii!!!! Tak wyglada to "czarodziejskie hospicjum" dla starych, starganych zyciem, chorych zwierzat!!! W dniu kontroli przez PIW 21 luty 2012r‎ "Czarodziejskie hospicjum okrucieństwa"" [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/846/42749910150634729964275.jpg/"][IMG]http://img846.imageshack.us/img846/3151/42749910150634729964275.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] Campari zaprasza "cioteczki" do siebie... przynajmniej choć odrobinę może ktoś ją rozgrzeje!
  21. Czekam w napięciu... ogromnym!!! Mocno, mocno, mocno zaciskam!!!!
  22. [quote name='malizna78']Czyli Szarik jedzie do Teriera? Super w takim razie, Transport wyjdzie na połowe?[/QUOTE] Nie mogę decydować za dziewczyny, ale tak zrozumiałam z ich postów: Szarik jedzie do hoteliku Terrier. Dom, który się kroił z FB, nie odezwał się. A połowa kosztów, to nie całość... zawsze się liczy każdy grosz, tym bardziej gdy go brakuje.
  23. [quote name='malibo57']To już dogadane.[/QUOTE] Czyli jutro 2 psiaki jadą? Szarik i Kasetka?
  24. To ja sobie podniosę Gromowy wątek i przyznaje rację- na zdjęciu także co nieco widać... [IMG]http://img593.imageshack.us/img593/6483/dsc01527nq.jpg[/IMG] [IMG]http://img29.imageshack.us/img29/681/dsc01528fe.jpg[/IMG]
  25. [quote name='Dada M']Dziękuję za przekopiowanie decyzji PIW. Kasetka ma zerezerwowane miejsce w hotelu Terier pod Nowym Tomyślem, zostanie tam zawieziona jutro. Dada, do tego samego hotelu ma jechac i Szarik. Czy nie byłoby możliwości połączyć transport tych 2 psiaków? http://www.dogomania.pl/threads/139665-SZARIK-jest-na-MINUSIE-potrzebuje-kasy-na-hotel!-Gro%C5%BAba-powrotu-do-przytuliska-%28?p=18706036#post18706036
×
×
  • Create New...