Jump to content
Dogomania

zuzlikowa

Members
  • Posts

    42560
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by zuzlikowa

  1. [quote name='malibo57']Szukamy z Luzią cały czas - dobre miejsce w kojcu - mamy. Domowe? Trudny temat. Pies jest duży, a miejsc domowych jak na lekarstwo. Szukamy, bo co nam pozostało? Może znajdzie się PDT? Nie wiem, czy na FB wiedzą, że szukamy nie tylko hotelu.[/QUOTE] Pisałam i na domu się skupiamy! A moze zrobic jednak choć kilka ogłoszeń: allegro, cafeanimal, tablica i gumtree, że Sokół szuka domu, choć tymczasowego??? Portale poczytne, a i niezbyt ich dużo, wiec zawsze szansa jest wieksza. Zdjęć też jest trochę, informacji o zachowaniu psa juz też nieco konkretnych... co do zdrowia są niejasności, ale te można ew. domkowi wyłuszczyć dokładnie. Może znajdzie się taki jakiego Sokół potrzebuje?
  2. [quote name='joteska']dziś poszedł mój skromny grosz na posag dla Sokoła :) widzę, ze bela i tu się wycofała się z deklaracji:shake: smutne to wszystko ot co[/QUOTE] Chciałam komentować, ale nie będę... bez sensu. Dziewczyny, mam nadzieję,że jest już na tyle środków, by najpilniejsze badania uzupełnić? Jak Sokół?
  3. [quote name='docha']zapytajcie Fundację B. i [B]uspokójcie się już, wszystko jest w porządku z Homerem[/B].[/QUOTE] Homer jest w Fundacji?
  4. [quote name='joteska']... musi jak najszybciej znaleźć miejsce, które będzie zaakceptowane przez dyrekcję schroniska. Oby tak sie stało!
  5. [quote name='joteska']też mam taką nadzieję, czarna anda, nie przeszła obojętnie wobec prośby, wobec wołania o wyjątkowo niepewnej sytuacji suni - zjawiła się natychmiast i zadeklarowala konkretną pomoc dla Campari Sunia już jest w schronisku, musi jak najszybciej znaleźć miejsce, które będzie zaakceptowane przez dyrekcję schroniska. Masz tę informację potwierdzoną?
  6. Wstawiłam informację o domatorze Sokole na wydarzenie... może nieco środków i tu uda się zdobyc.
  7. [quote name='bela51']DONnko, dzieki maliznie i kasiek Campari trafi na Paluch. Co jeszcze chcesz wiedziec? Czy Czarnej Andzie uda sie ja ocalic? Daj Boze, jak ktos jej nie podłozy nogi, bo przeciez Campari tu jest najmniej wazna.[/QUOTE] Niezupełnie ścisłe... Dzięki maliźnie i kasiek, Campari nie zostanie w NIE RAJU Czarodziejki, a min. dzięki belli trafi na Paluch ( nie bądź taka skromna, przeciez nie musisz się wstydzić swoich skutecznych działań;) ). Mam ogromną nadzieje,że może Campari bedzie miała jakąś szansę. Być może u Czarnej Andy. Daj Boże, by działania "opiekunek" nie podłożyły jej nogi, bo przecież dla nich Campari tu jest najmniej ważna.
  8. Gdziekolwiek jesteś suniu... niech szansa zostanie Ci dana! ... dla dobra Cmpari... wyedytowane.
  9. ..........................................................................
  10. [quote name='waldi481']A ja się nie będę powstrzymywać od zadawania pytań:która fundacja?I jakie zarobki?Konkretnie proszę,bo ogólników mam już dość! Chcę pomóc suce,chcę pomóc każdemu psu,ale jestem skołowana komu i oco właściwie chodzi-dlatego oczekuję odpowiedzi na zadane pytania.I będę je powtarzać do znudzenia.Poprzednie pytania zadawane przeze mnie np.kto dawał psom psychotropy nie doczekały odpowiedzi to tu mam nadzieję będzie inaczej.Zgnoiło się ludzi,głupie PW były to i mam nadzieję,że i konkretne odpowiedzi będą. ---------------------- Bez odpowiedzi jasnej kto,na czym,ile zarobił,która fundacja i jakie zarobki nie wyślemy pisma.To są poważne oskarżenia i sorry,ale nie wierzę już w nic.To jest własnie zasługa takich wątków,takie udawadnianie racji,a psu nie chcę szkodzić.Napisania o zarobkach fundacji -jakiejkolwiek fundacji- to jest godzenie w dobre imię fundacji i nie wiem,ale to jest sprawa dla sądu,a więc piszcie ludzie konkretnie albo wcale..Jakieś niedomówienia to jest pole do domysłów..Oto chodzi? Elżbieta[/QUOTE] Myślę,że nie tylko Elżbiecie należy sie tu jasna i jednoznaczna odpowiedź.
  11. [quote name='Evelin']Chciałam jeszcze tylko napisać,że osobiście znam i morisową i apsę.. Oczywiście -poznałam je przy okazji pomocy róznym futrom...Wiem,że są to osoby,które zrobia wszystko,zeby pomóc zwierzakom... Dlatego wierzę,że decyzje podejmowane przez morisową są podyktowane wyborem najlepszym dla Campari. Najlepszym z możliwych. ...najlepszym z możliwych, czyli takich. Oj, biedna nasza Polska cała, skoro morisowa, takie miejsce jako najlepsze dla Campari wybrała. Ten pies całą zimę spędził w tych warunkach...dokładnie w tych: Uploaded with ImageShack.us Uploaded with ImageShack.us [quote name='zula131']"ale ma też prawo wydać psa do adopcji osobie, u której obecnie pies przebywa." Chcecie wyadoptować ją czarodziejce?.............................................. ...no tak, przecież tam RAJ miała.
  12. [quote name='wapiszon']Dostałam PW od Morisowej. Wyraziła zgodę na umieszczeni treści na Dogo Witaj, chciałabym, żebyś wiedziała jak cudownie zakłamana jest fundacja Bernardyn. I jeśli chcesz, możesz publikować moją wypowiedź. W piątek Campari miała jechać do innego DT (żeby uchronić ją przed Wojtyszkami czy powrotem na Paluch). Te działania zostały wstrzymane po telefonie od pani Ewy J. z Fundacji Bernardyn, w którym powiedziała, że Campari może zostać, jeśli będzie miała budę i zostanie przepisana na Czarodziejkę. Co się stało dalej, wiesz. Po co ta obłuda i pisanie o gotowości przyjęcia psa? Nigdy ne została mi przedstawiona propozycja przyjęcia psa przez kogokolwiek poza jedną osobą z mojej rodziny, która awaryjnie chciała pomóc! Kłamstwem jest też twierdzenie, że złamałam umowę adopcji tymczasowej. Podpisana umowa wyjątkowo nie zawierała zapisu o konieczności przebywania psa u mnie. Z wolontariuszami, którzy mieli okazję poznać Campari osobiście prowadzimy akcję wysyłki maili do dyrekcji. Witajcie, możliwe, że już znacie tę sprawę, możliwe, że słyszycie o niej pierwszy raz. Mówiąc najkrócej - 4 miesiące temu stary, bardzo lękliwy pies znalazł spokojne miejsce, by godnie dożyć swych dni. Teraz ma wrócić do schroniska... Mamy bardzo mało czasu by działać, ale nigdy nie można się poddawać, gdy chodzi o dobro psa. Pisałam do Dyrekcji Schroniska Na Paluchu w tej sprawie i o to samo proszę Was. Wysyłajcie poniższe pismo (lub własne pisma) na adres Dyrekcji: dyrektor@paluch.org.pl, Schroniska: info@paluch.org.pl oraz oraz BOŚu: Sekretariat.BOS@um.warszawa.pl Proszę też, rozsyłajcie tego maila swoim znajomym, umieszczajcie na forach, fb i własnych stronach. Uratujmy psa przed bezsensownym cierpieniem. Zwracam się z prośbą do Dyrekcji Schroniska o ponowne rozpatrzenie sprawy dotyczącej dalszego losu suczki znanej jako Campari (nr 0687/07) . Zgodnie z umową adopcyjną Schronisko ma prawo zawsze skontrolować warunki, w jakich przebywa pies. W momencie, gdy dociera informacja, że psu może dziać się krzywda jest wręcz obowiązkiem Schroniska sprawdzić sytuację i nie dopuścić do dalszych zaniedbań w opiece nad zwierzęciem. Zrozumiały i słuszny jest więc niepokój o losy suczki Campari. Apeluję do Dyrekcji Schroniska o podjęcie dobrej, przemyślanej decyzji w sprawie dalszych losów suczki Campari. Przypominam, iż umowa adopcji tymczasowej nr 2419/11 nie została naruszona przez adoptującego (adoptujący dostał możliwość umieszczenia psa pod innym adresem niż miejsce zamieszkania adoptującego a warunki były dostosowane do specyficznych potrzeb tego konkretnego psa). Jeśli kontrola, która ma być w dniu dzisiejszym przeprowadzona przez pracowników Schroniska stwierdzi brak zaniedbań, Schronisko ma możliwość nie tylko zabrać psa (który obecnie należy do Schroniska z powodu zerwania umowy tymczasowej) ale ma też prawo wydać psa do adopcji osobie, u której obecnie pies przebywa. Campari to suczka lękliwa, bardzo nieufna od obcych, źle znosząca wszelkie zmiany i nowości. W obecnym miejscu przebywa od czterech miesięcy. W tym czasie oswoiła się z terenem, po którym swobodnie się przemieszcza, zaakceptowała i polubiła osobę u której przebywa oraz jej córkę. Nabrała do nich zaufania, została wytworzona więź emocjonalna z człowiekiem tak potrzebna każdemu psu a tak trudna do odbudowania w przypadku psa skrajnie nieufnego do ludzi. Campari zyskała też psiego przyjaciela imieniem Aron, w którego obecności czuje się pewniejsza i bezpieczniejsza. Czy teraz Sunia straci to wszystko? Czy w imię zaspokojenia ambicji fundacji Camapri straci dom, ludzi i psiego przyjaciela? Czy zostanie jej odebrane wszystko co ma, wszystko co daje jej obecnie radość życia? Wszyscy dobrze wiemy jakim dramatem dla psa jest utrata domu. Znane są przypadki, gdy stary pies poddaje się psychicznie i w krótkim czasie odchodzi. Niestety biorąc pod uwagę delikatną psychikę Campari taki koniec jej historii jest wielce prawdopodobny. Z pewnością nie jest to celem Schroniska. Apeluję do Dyrekcji Schroniska, by podejmując decyzję kierowała się dobrem starego, bardzo lękliwego psa nie ulegając naciskom fundacji, którym zależy jedynie na rozgłosie i zarobku. Wiadomym jest, iż wywierana jest presja by odebrać psa. Czym jednak kierują się te osoby i fundacje? Dobrem psa czy własnymi ambicjami? Oczywiste jest, że przejęcie medialnego psa oznacza dla fundacji duże wpływy. Na portalach społecznościowych pojawiły się informacje, że pies trafi pod opiekę fundacji zanim Schronisko podjęło decyzje o dalszym jego losie. Czy tak powinno być? Czy każdy ma prawo decydować i narzucać swoją wolę Schronisku? Wierzę, że Schronisko podejmie słuszną decyzję kierując się dobrem psa. Może to dobry pomysł z tymi mailami do dyrektorki Palucha, może nas wysłucha? A jeśli chodzi o Fundację Bernardyn , to do tej pory wierzyłam im. Robią ( tak mi się zdaje dużo dobrego dla benków). Teraz mam wybór wierzyć im albo Morisowej. Wierzę jednak Morisowej, Dla dobra Campari powstrzymam się od komentarza...
  13. [quote name='magdyska25']Zuzlikowa- nie wiem do kogo ten ostatni post. Ja jestem wyjątkowo spokojna i opanowana- właśnie dla dobra Campari. Edit: A pomoc dla suczki- czego się nie pisze na wątku- nie oznacza, że tego nie ma.[/QUOTE] Nie odpowiadam na wszystkie posty... uogólniłam i post jest jednoznacznie skierowany... nie jest do tych, którym los suni rzeczywiście leży na sercu... Mam nadzieję, że i nie do Ciebie. Mnie nie interesuje pisanie na wątku... lecz efekty dla psa. Ta suka przetrzymała "pomoc" zimą... zobaczymy jak przetrzyma i teraz, tę, która jest, a się o niej nie pisze. Poczekamy i zobaczymy. Niestety spokojna nie jestem... dobrze,że ktoś moze być optymistyczny i z nadzieją. Przyda się to i mnie.
  14. [quote name='epe'] To może Fundacja Bernardyn zleci kontrolę PIW na Paluchu:diabloti: I wystąpi z oskarżeniem o łamanie Ustawy o ochronie zwierząt przez dożywotnie kierownictwo? Świadków do sprawy będzie wystaczająco dużo! I takiej oto osoby / kierownictwo/, broni jak niepodległości zacna Aniela - wielka obrończyni zwierząt:angryy: Brak słów! ..................[/QUOTE] Jeśli masz coś do zrobienia na własnym podwórku, rób to własnymi rękoma. Daj pokazówkę jak to się robi!Być może będziemy mogli się czegoś nauczyć. A jeśli sobie chcesz pogadać... poużywać i podowcipkować, to idź na gł. wątek "hospicjum"... ten pies nie wiadomo, czy przeżyje dotychczasowe "zainteresowanie" wolontariuszy swoją osobą. Przetrzymał tam zimę i mrozy i cudem jest ,że przeżył! Nie odbieraj mu tej odrobiny nadziei jaka mu została, uskuteczniając wyśmiewanie i obrzucanie błotem kogoś od kogo być może zależy jej życie! W obliczu jej niepewnego losu, tu nie ma miejsca na dowcipkowanie...
  15. Mając pełnię świadomości, że wątek ten jest czytany przez osoby decyzyjne w stosunku do Campari, zrobiłyście z niego arenę walki z tymi osobami... nie bacząc na konsekwencje dla tego psa. To jest pomoc Campari? Czy sposób na rozładowanie własnych frustracji i rozszerzenie pola działania? Pomoc równie odpowiedzialna, skuteczna i dająca ten sam efekt, co dotychczasowe działania "pomocowe" dla tego psa- pozostawienie jej na mrozie - 30 stopni. Jeśli to przeżyje, to ponownie będzie cud. Gratuluję.
  16. [quote name='magdyska25']Powiedzcie mi jedno: czy jest miejsce dla Campari- nie typu "ktoś, gdzieś słyszał", tylko takie realne? Alternatywa zamiast schroniska? Według mnie dom z ogrodem + dobra buda + socjalizacja (kontakt z człowiekiem) + może inne psy też by w tym pomogły (?) to dobre rozwiązanie. Nie wiem jakby mogła się zachowywać w mieszkaniu i raczej tam bym jej nie umieszczała. Powrót do schroniska szczególnie dla tak wycofanego psa nie wchodzi w grę.[/QUOTE] Dokładnie taki o jakim piszesz! Dokładnie w każdym słowie! I z ogromnym doświadczeniem i z psami z problemem w zachowaniu(i z wycofującymi się psami)... z ogromnym zapleczem weterynaryjnym... a do tego w pełni już sprawdzony przez APSĘ!... był i czekał... kilkakrotnie oferował, że zabierze psa... ale co dzisiaj?... jakie ma pole manewru? Cóż dzisiaj zrobisz, by Campari nie wróciła do schroniska?
  17. SOKÓŁ: "Zaistniało podejrzenie, że Sokół widzi! Reaguje na ruch ręki, wodzi oczyma, pomimo, ze smaczek znajduje się w drugiej ręce. Jego źrenice reagują na światło. W tej sytuacji mamy projekt wizyty u dra Garncarza - co Wy na to? Zaćma nie oznacza całkowitej ślepoty - sądzę, że Sokół powinien natychmiast dostać preparat z luteiną. Poza tym, Sokół jest psem domowym, zachowuje czystość, widać, ze przebywanie w domu sprawia mu przyjemność. Ze spacerów pruje prosto do drzwi i czeka, aż się je otworzy- stojąca na terenie niezasiedlona buda i zadaszenie są dla niego zupełnie nie interesujące. I jeszcze jedno - Sokół wygląda na zdjęciach, jak ON przeciętnej wielkości. W rzeczywistości jest olbrzymi:smile: Sokół nie reaguje na imię Sokół, więc pewnie wkrótce otrzyma pieszczotliwy pseudonim:evil_lol:" "Proszę się nie martwić o to, że Sokół trafi do kojca lub budy. Sokół wykazał się kulturą osobistą i sznytem psa domowego ( tak, jak Grom przed nim:smile:), więc szukamy dla niego miejsca domowego." GROM: Dostałam własnie filmik z przyjazdu Groma do Magdy - zaraz po opuszczeniu samochodu. Magda przedstawia sie Gromowi - dziś są już na dużo bardziej zażyłej stopie:smile: https://picasaweb.google.com/1086222...64974006591810 ...a to już nieco inny, ale może także wart obejrzenia... Grom na spacerze, na smyczy: http://www.youtube.com/watch?v=ke-kYH8W3IE&feature=player_embedded MISIO: "Z Misiem byłyśmy dzisiaj w Almavecie w Sosnowcu, gdzie miał zrobione: prześwietlenie klatki piersiowej, prześwietlenie jamy brzusznej, EKG serca, badanie kału Prześwietlenia stawów nie można wykonać, stan serca na to nie pozwala - znieczulenie nie wchodzi w rachubę. Misio ma zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i dysplazję. W ocenie lekarzy nic nie można na to poradzić poza podawaniem środków przeciwbólowych i przeciwzapalnych. Powiększona lewa komora i lewy przedsionek serca. Szmery w serduchu, śledziona b/zm, robali nie ma. Wyników EKG serca jeszcze nie ma. Będzie dostawał zwiększone dawki leków Vetmedin 2x dz 5 mg Furosemid 0,5 tabl 2x dz Trocoksil zwiększona dawka z 30 na 60 mg to w kwestii medycznej W kwesti dt, Misiu jest już w hoteliku Raszka."
  18. Piesku(*)... pamiętam.
  19. [quote name='Delph']Czyli myślałaś, że morisowa jest wolontariuszką i najwyżej wyleci z wolontariatu, tak? Najwyżej nie będzie mogła pomagać setkom innych psów, żeby tylko wyrwać jej natychmiast Campari w ramach tej dzikiej akcji? Niespodzianka, była pracownicą, i co teraz? Lepiej czasami pomyśleć, zanim się coś zrobi/napisze/postanowi. Cóz, rzeczywiście tak myslałam i rzeczywiście dlatego nie byłam w stanie zrozumiec działań wolontariuszki "ratującej" psa i oddającej jej do Cz. i pozwalającej jej tam nie tylko zamarzać, ale nadal skazującej ją na te same warunki i na tę samą "opiekę". Rzeczywiście niespodzianka. Nie zmieniła ona jednak ani o jotę treści pytań kierowanych do morisowej i APSY. Delf, a na jakiej podstawie przypuszczasz,że kierowały mną jakiekolwiek inne motywy niż te które podałam? Wyrwać? [quote name='donacja']do Zuzlikowa Nie będę cytować tego posta, odpowiem tak; z tego wszystkiego wynika, że należy się od tej sprawy trzymać jak najdalej, po tym co tu się wydarzyło. Proponowałam transport, ale teraz poważnie się zastanawiam, czy to ma sens, bo być może przeczytam jutro na FB, że przyjechała blondi, za....a psa i nikt nie wie kto, skąd i dokąd. Zresztą nikt się ze mną nie kontaktował, więc uznaję, że transport nie potrzebny. Sorry, ale wkurza mnie ta chora akcja. [quote name='Zofia.Sasza']Przypuszczam, że dokładnie to, co jest napisane. Nie mam problemu ze zrozumieniem. I tak, uważam, że morisowa podjęła w tym przypadku błędną decyzję. Jednak osoba/osoby/organizacja która powiadomiła Paluch narobiła o wiele więcej szkody. Obawiam się, że nieodwracalnej. To już druga błedna decyzja morisowej w stosunku do psiaków z Palucha i to ze znacznie szerszym skutkiem niżby chciała. Nie mam zielonego pojecia jak było z donosem( był czy nie był)... ale nikt bardziej kompetentnie nie znał i nie zna sytuacji w tym schronie niż pracownik tego schronu. Kto znał lepiej realia tej sytuacji, wszystkie ew. niuanse i zagrożenia? I takie decyzje podejmowała, że mogły rykoszetem trafić i w nią i w psiaki? A być może jeszcze szerzej? Co wiedział przeciętny dogomaniak? Wiedział, że "opiekunki" nie mają zamiaru przenieść tego psa z "hospicjum". Wiedział, że przekazały go "włascicielowi", który podejmuje decyzję... że pozwoliły by decyzję tę podejmował PIW!!! Morisowa podjęła błędną decyzję nie tylko w stosunku do Campari. Fala poszła szerzej. Donacjo, a kto inny poza "opiekunami" psa miał się z Tobą kontaktować w sprawie transportu tego psa? Czy to nie jest także potwierdzenie, że nie zamierzano psa stamtąd zabrać?... że taki wniosek, to nie jest to moja konfabulacja, czy też nadinterpretacja? Teraz nagle u psiaka takie zainteresowanie ratowaniem Campari? Teraz pies interesuje wszystkich, tylko nie zuzlikową? Ano, niech tak będzie! Mam jedynie nadzieję, że rozpętana walka o utrzymanie status quo u czarodziejki... kłamstwa, kombinacje i organiczna awersja do zrobienia czegokolwiek dla polepszenia sytuacji tych psów... przepisywanie psów na nie wiem kogo... nadal nie będą skuteczne, mimo decyzjom min. morisowej! Ktoś napisał: nie byłam u Cz... nie widziałam, nie mogę ocenić. Nie będę dyskutowała... ot i jego prawo! Ja nie byłam na Paluchu... nie widziałam, nie mogę ocenić. Ale kilka osób było i tu, i tam... widziały i mogły ocenić! Podjęły decyzje- własne i niezależne. A podejmując je przyjęły na siebie odpowiedzialność za ich skutek... ona także spada na nie. Tak jak na mnie odpowiedzialność za zawiezienie i odebranie stamtąd Toro i Retro... co jak kto chce może sobie nazywać. "Lepiej czasami pomyśleć, zanim się coś zrobi/napisze/postanowi." Epe... jak wygląda sytuacja Campari teraz, tego nie wie nawet Cz. Umiejetność oceny przez nią zachowania psa pokazała się już przy Gromie. A, że o stan psychiczny i fizyczny Campari mamy podstawy się obawiać? Mamy, co pokazała sytuacja z Gromem , ale i z Sako. Epe... a cóż tak Cię zdenerwowało w mojej wypowiedziach? może ten post z 25.02 : "[quote name='zuzlikowa']Zrozumiałam Twój wpis: "I weź pod uwagę, ze nie piszemy wszystkiego, żeby nie wylecieć z wolontariatu, jak autorka strony psy.warszawa.pl." Nic nie stoi na przeszkodzie by tematu nie kontynuować. Zabezpieczony odpowiednio pies: stary i schorowany, w warunkach jakie są mu potrzebne. I dalsze pytania oraz zainteresowanie zupełnie zbędne... zagrożenia żadnego nie ma, ani dla wolontariatu, ani dla psa. Chętnie zakończę także swój udział i w dyskusji, i w wątku bezpiecznej Campari. Nie sądzę, by inni także palili się do jakiejkolwiek dyskusji nie mającej uzasadnienia w sytuacji psa. Mam być ta zła... byłam już raz, mogę być następny!Woda na młyn Cz. , ale to mnie zupełnie nie interesuje! Oby tylko pozostałe psy szczęśliwie udało się z tego miejsca zabrać w bezpieczniejsze warunki niż mają teraz!I mam nadzieję, że tak jutro się stanie!
  20. [quote name='magdyska25']Przepraszam bardzo a gdzie napisałam żeby Campari tam została??? Dlaczego mnie oceniasz? bo wydaje mi się, że tak właśnie jest. Pisząc cytując mój post i o "wolontariacie", który przyprawia o dreszcze i przerażenie. Nie wiesz Zuzlikowa co piszesz! Ja za te swoje brzydkie, stare, nieadopcyjne psy dałabym się pochlastać! chce dla nich jak najlepiej. Przez te kupę lat nie będę mówiła o "adopcyjnych cudach", gdzie właśnie te stare i brzydkie mają swoich właścicieli a ja stały z nimi kontakt. No ale masz rację- ahh ci wolontariusze! Nie wiem i nie wiedziałam jak wygląda wolontariat z Palucha... "znałam" jedynie te osoby odpowiedzialne za Campari i na ich obrazie wyrobiłam sobie opinię o całym wolontariacie! Jeśli fałszywy, to bardzo sie cieszę i już nie będę w najmniejszym stopniu uogólniac!!! Przepraszam szczerze kazdego, kto nie ma nic wspólnego z obecną sytuacją Campari i innych psiaków z Palucha umieszczonych w "hospicjum"!!!! Bo własnie o taki wolontariat o jakim piszesz bezwzglednie chodzi: taki który dałby sie pochlastać i nie zostawił psa na zamarzanie w warunkach "hospicjum"!!!!
  21. [quote name='magdyska25']Ocelot- nie, nie zbesztam Cię. Ja niestety też tak myślę...Nie chce mówić o warunkach Czarodziejki ale co teraz będzie z suką? Gdzie Campari jest? Nadal u Czarodziejki? W całej tej wojnie myśli się o psach? O psach takich jak Campari? Odechciewa się normalnie wchodzić tu na forum...kończę swój bazarek i robię przerwę bo normalnie psychicznie się można wykończyć. Nie wiem o czym kto myśli... ale, ja tak- myślę o psach. Myślę o Campari. Nie znam suczki bezpośrednio, nie widziałam jej na oczy... i myślę o tym psie z przerażeniem! O tym co przeszła w czasie mrozów w tym "hospicyjnym" garażu!O tej opiece jaką może miec zaserwowaną, gdy już nie będzie miała siły wstać... o tym, jaką siłę miał ten psiak, że przetrzymał to co mu "zaoferowałyście" ratując ja z Palucha! Pisząc o tej suce... może wróćcie i do innych psiaków... i odpowiedzcie na pytanie: Czy takie warunki jakie miały w "hospicjum" te stare i schorowane psy, chcecie serwować starym i chorym psom ratowanym z Palucha? Takie umieranie Waszym zdaniem jest humanitarne, godne, bezbolesne i odpowiadające ich potrzebom? I prawdę mówiąc, nie mam już nic do dodania... poza tym, że taka "opieka", taki "wolontariat" przyprawia mnie o dreszcze i przerażenie!
  22. [quote name='zuzlikowa'][quote name='APSA']Roma, nie pisałam nigdzie, czego ja chcę. Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel lub PIW. Wyraziłam swoją opinię dotyczącą głównie schroniska. Na tym kończę swój udział w dyskusji.Żałuję, że nie napisałaś nigdzie, czego TY chcesz dla tego psa... pisząc być może zadałabyś sobie to pytanie i dała odpowiedź, czy własnie takiego końca i takich warunków dla tego psa, URATOWANEGO przez Ciebie, właśnie sobie życzyłaś! Może doszłoby i do głębszego zastanowienia: Czemu ma służyć TAKIE ratowanie? Czy na tym właśnie ma polegać WOLONTARIAT? Bo myślę,że nadszedl najwyższy czas własnie i nad tym sie zastanowić: Na czym ma rzeczywiście polegać Twoja pomoc tym psiakom staruszkom wyciąganym na siłę ze schroniska! Jak się ma to hasło z Twojego banerka do losu jaki fundujesz tym staruszkom u CZ.? Dokładnie pasuje do ich sytuacji w tym "hospicjum": My tu sobie tylko umieramy... Koszyczek pełen niechcianych staruszków! Bo i dziwne jest, że psiaki przeżyły te gigantyczne mrozy w tym garażu lub "sypialence"! Nie wszystkie miały takie szczęście... A i koszyczek też pełen min. dzięki Tobie- dowoziłaś tam psiaki hurtowo- staruszki bez mała w stanie terminalnym także! Jakie oczekiwanie na śmierć im szykowałaś? Byłas tam 3 razy... i mogłaś spokojnie spać, żyć i planować uratowanie następnych staruszków, gdy termometr za oknem wskazywał temperaturę poniżej 20 stopni? Dokładnie wiedziałaś w jakich warunkach jest Campari... i pozostałe psiaki!Wiedziałaś, że Cz. absolutnie nie weźmie żadnego psa do domu, bez względu na to co dzieje się na zewnątrz i co dzieje się z psem! Wiedziałaś, że nie ma nawet "udawanych" drzwi by nie tylko przed temperaturą Campari chronić, ale i przed zamieciami i zacinającym wiatrem!Co do temperatury w "sypialence"... nie będę komentować. Ty wiesz najlepiej jaka ona była- z pewnością nie sypialniana! Gdy pytam o psa, którego Ty "ratujesz" i umieszczasz na dożycie (ledwie się powstrzymuję, by nie napisać: na do...cie) w takich warunkach... i to w pełni świadomie, właśnie w takich warunkach, a Ty mi wyrażasz opinię o schronisku? Jaki związek ma dzisiejszy los tych psiaków(który Ty im zafundowałaś), ze schroniskiem, z którego Ty je zabrałaś do NIE RAJU? Czy schronisko jest odpowiedzialne za stworzone TAM warunki, zupełnie nie odpowiadające potrzebom staruszków i raczej dające im realną szansę na śmierć i pogłebienie choroby, niż na życie? Kończysz dyskusję? To jak ma teraz skończyć Campari?... bo jakimś cudem jej życie jeszcze się nie skończyło... Ty kończysz dyskusję i w lustro patrząc widzisz odpowiedzialną i rzeczywiście o psiego staruszka dbającą twarz? Twarz osoby, która może sobie spokojnie spojrzeć w oczy i powiedzieć: tak, to ja pomogłam tym staruszkom dożyć wygodnie i jak najdłużej ... to ja pomogłam odchodzić im godnie, odpowiednio zaopiekowanym i w warunkach jakich potrzebują staruszki z chorymi kręgosłupami, osłabionymi sercami... i nie ufające ludziom?! Dałam im bezbolesną, spokojną i godną śmierć?! Możesz to powiedzieć, wcześniej spojrzawszy na Campari z 23 lutego 2012??? Przepraszam... ale może już pora żebyś sobie napisała( bo przeanalizować i przemysleć wtedy wiele można, a wydaje mi się, że i trzeba) , czego TY dla tych psich staruszków chcesz!!! A wracając do decyzyjności w sprawie Campari... Masz rację... nie ma po co prowadzić jakiejkolwiek dyskusji... Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel( a to nie Wy) lub PIW. Bardzo przykre jest to, że ktokolwiek traci środki do utrzymania... przykre. Ale i teraz w świetle nowych faktów nie napisałabym ani słowa inaczej.Pisałam ten post min. do morisowej/wolontariuszki, nie mając świadomości rzeczywistego jej statusu... i nadal w pełni świadomie podtrzymuję każde słowo! Zrozumiałym i do przyjęcia byłoby umieszczenie w Raju psów w takim stanie jak Campari, na chwilę, nim znajdzie się im odpowiednie miejsca do spędzenia zimy, ale nie zrozumiałym jest dla mnie ratowanie psa przed Paluchem i serwowanie mu zamarzania w tych warunkach... serwowania im śmierci w takim cierpieniu. Nie byłam na Paluchu, nie znam Wojtyszek... i nie o tym tu była mowa! Cały czas apelowałam i prosiłam o podjęcie działań zmierzających do zabrania Campari z tego miejsca i uratowanie jej w miejsce i warunki odpowiednie dla tego psa... odpowiedź była jednoznaczna: Campari dostała swoją szanse i ją wykorzystała. Chora, stara ale korzysta z życia - chodzi, ma swój teren, poznała co to wolność a nawet przekonała się do swojej opiekuni. Miała szczęście. Teraz jej szczęście zależy od "dobrych" ludzi. Ale mam nadzieję, że dobro starego, dzikiego psa zostanie uszanowane i nikt nie zmusi jej do dogorywania w strachu w małym, ciepłym pomieszczeniu... Padła konkretna propozycja... i cisza! Bo miało być tak jak sobie życzyła morisowa i APSA... Nikt miał nie odbierać Campari "szczęścia" na dalsze umieranie u Cz.! Chciałyście się na to godzić? Teraz będzie się twierdzić, że bezmyślnie starając się o zmianę sytuacji tego psa, doprowadziło się kogokolwiek to nieszczęscia? A jak ma się do tego samaoświadomość morisowej? Nie widziała, że dalsze utrzymywanie psów w tym Raju może doprowadzić do tego, że poniesie konsekwencje i ona? Kto mógł mieć większą świadomość zagrożenia niż ona? Piszecie o donosie... nie wiem i nie chcę wiedzieć, czy doszło do czegoś takiego, ... w piątek w czasie wizyty PIW , już bez obecności organizacji jakiejkolwiek, przyjechał z czytnikiem czipów i odczytał je. Czy cokolwiek z tym zrobił? Nie wiem, ale chyba nie zrobili tego tylko dla wpisania w papierki?... choć kto to wie? Nie jednokrotnie prosiłam i ostrzegałam, by nie dopuścić do sytuacji gdzie dalsze działania podejmą urzędnicy państwowi! Tracimy wtedy kontrolę nad sytuacją i losem psów! A jak się okazuje nie tylko. Odpowiedź była jedna: [quote name='APSA']Roma, nie pisałam nigdzie, czego ja chcę. Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel lub PIW. Wyraziłam swoją opinię dotyczącą głównie schroniska. Na tym kończę swój udział w dyskusji. Jak zrozumiecie to stwierdzenie? Czy nie jak zgodę na to by ten pies albo został u Cz. albo pojechał do Wojtyszek, a moze w konsekwencji wrócił na Paluch? To miał byc ten raj dla uratowanej z Palucha Campari? Po co było ją tak ratować? Morisowa: Dzika i stara - dostała szansę na spokojne dożycie i oby nikt jej tego nie odebał...
  23. [quote name='Fundacja BERNARDYN']U p. Diany mogą pozostać następujące psy (pomijając w wykazie te, o których wiemy, że wyjechały lub lada moment wyjadą): Aron, Bej, Isia, Homer Psy, które mogły pozostać, lecz decyzją prawnych opiekunów zostały lub zostaną zabrane: Kaja, Kasetka, Sokół, Rafi W przypadku Campari została rozwiązana przez schronisko Na Paluchu dotychczasowa umowa adopcyjna i suka albo wraca do schroniska albo przechodzi pod opiekę naszej organizacji. W przypadku Homera czekamy na formalne potwierdzenie wymówienia umowy adopcyjnej z dotychczasowym opiekunem. W tej chwili jest wyjaśniana sprawa Reksa. Pies ma zidentyfikowany w bazie czip i właściciela. Kolejna, trzecia, kontrola PIW w środę. Zostały 2 dni. Nie mamy jako organizacja dostępu do wszystkich dokumentów. Występujemy w sprawie jako obserwator. Będziemy obecni podczas kontroli w środę. Nie mam nic do dodania...
  24. [quote name='APSA']Roma, nie pisałam nigdzie, czego ja chcę. Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel lub PIW. Wyraziłam swoją opinię dotyczącą głównie schroniska. Na tym kończę swój udział w dyskusji. Żałuję, że nie napisałaś nigdzie, czego TY chcesz dla tego psa... pisząc być może zadałabyś sobie to pytanie i dała odpowiedź, czy własnie takiego końca i takich warunków dla tego psa, URATOWANEGO przez Ciebie, właśnie sobie życzyłaś! Może doszłoby i do głębszego zastanowienia: Czemu ma służyć TAKIE ratowanie? Czy na tym właśnie ma polegać WOLONTARIAT? Bo myślę,że nadszedl najwyższy czas własnie i nad tym sie zastanowić: Na czym ma rzeczywiście polegać Twoja pomoc tym psiakom staruszkom wyciąganym na siłę ze schroniska! Jak się ma to hasło z Twojego banerka do losu jaki fundujesz tym staruszkom u CZ.? Dokładnie pasuje do ich sytuacji w tym "hospicjum": My tu sobie tylko umieramy... Koszyczek pełen niechcianych staruszków! Bo i dziwne jest, że psiaki przeżyły te gigantyczne mrozy w tym garażu lub "sypialence"! Nie wszystkie miały takie szczęście... A i koszyczek też pełen min. dzięki Tobie- dowoziłaś tam psiaki hurtowo- staruszki bez mała w stanie terminalnym także! Jakie oczekiwanie na śmierć im szykowałaś? Byłas tam 3 razy... i mogłaś spokojnie spać, żyć i planować uratowanie następnych staruszków, gdy termometr za oknem wskazywał temperaturę poniżej 20 stopni? Dokładnie wiedziałaś w jakich warunkach jest Campari... i pozostałe psiaki!Wiedziałaś, że Cz. absolutnie nie weźmie żadnego psa do domu, bez względu na to co dzieje się na zewnątrz i co dzieje się z psem! Wiedziałaś, że nie ma nawet "udawanych" drzwi by nie tylko przed temperaturą Campari chronić, ale i przed zamieciami i zacinającym wiatrem!Co do temperatury w "sypialence"... nie będę komentować. Ty wiesz najlepiej jaka ona była- z pewnością nie sypialniana! Gdy pytam o psa, którego Ty "ratujesz" i umieszczasz na dożycie (ledwie się powstrzymuję, by nie napisać: na do...cie) w takich warunkach... i to w pełni świadomie, właśnie w takich warunkach, a Ty mi wyrażasz opinię o schronisku? Jaki związek ma dzisiejszy los tych psiaków(który Ty im zafundowałaś), ze schroniskiem, z którego Ty je zabrałaś do NIE RAJU? Czy schronisko jest odpowiedzialne za stworzone TAM warunki, zupełnie nie odpowiadające potrzebom staruszków i raczej dające im realną szansę na śmierć i pogłebienie choroby, niż na życie? Kończysz dyskusję? To jak ma teraz skończyć Campari?... bo jakimś cudem jej życie jeszcze się nie skończyło... Ty kończysz dyskusję i w lustro patrząc widzisz odpowiedzialną i rzeczywiście o psiego staruszka dbającą twarz? Twarz osoby, która może sobie spokojnie spojrzeć w oczy i powiedzieć: tak, to ja pomogłam tym staruszkom dożyć wygodnie i jak najdłużej ... to ja pomogłam odchodzić im godnie, odpowiednio zaopiekowanym i w warunkach jakich potrzebują staruszki z chorymi kręgosłupami, osłabionymi sercami... i nie ufające ludziom?! Dałam im bezbolesną, spokojną i godną śmierć?! Możesz to powiedzieć, wcześniej spojrzawszy na Campari z 23 lutego 2012??? Przepraszam... ale może już pora żebyś sobie napisała( bo przeanalizować i przemysleć wtedy wiele można, a wydaje mi się, że i trzeba) , czego TY dla tych psich staruszków chcesz!!! A wracając do decyzyjności w sprawie Campari... Masz rację... nie ma po co prowadzić jakiejkolwiek dyskusji... Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel( a to nie Wy) lub PIW.
  25. [quote name='_Aga_']Prawną opiekunką jest z tego co wiem anula42.[/QUOTE] [quote name='_Aga_']Skontaktuję się z nią, mailowo lub telefonicznie. Moje zdanie jest takie - nawet, gdyby u Czarodziejki był raj, to mimo wszystko jest to hotelik. A ten pies zasługuje na dom stały. Więc skoro anula42 nie jest w stanie mu tego zapewnić - powinna się zrzec praw do niego i pozwolić mu zaznać tego, czego do tej pory chyba nigdy nie miał....[/QUOTE] [quote name='malibo57']Święte słowa. Jeśli Anula nie chce sama pilotować tej adopcji, to proszę o kontakt i zrzeczenie na Fundację VIVA! - zajmiemy się tym.[/QUOTE] [quote name='Anula']Ale jak anula24 jest prawnym opiekunem Homera i opłaca mu samodzielnie "hospicjum" to się nic nie zdziała.No chyba,że instancja wyższa wyda nakaz wywozu do Wojtyszek wtedy będzie można odebrać jedynie psa z Wojtyszek.[/QUOTE] [quote name='malibo57']Jest propozycja DS - obowiązkiem opiekuna prawnego psa bezdomnego jest reagować na takie sygnały. Chyba, ze Homer nie jest psem bezdomnym?[/QUOTE] [B] Jest psem bezdomnym i nadal "własnością" schroniska/ azylu w Tarnowie![/B] Nawet jesli psiak został wyadoptowany przez anulę 42, to w świetle faktów, nastapiło złamanie umowy adopcyjnej i to w bardzo istotnych punktach: warunków bytowych psa! Ale nie tylko. Jakie są tego skutki, prawnik wie najlepiej... ale nie tylko. [B]Na chwilę obecną anula42 nie ma prawa podejmować decyzji odnośnie psa! [/B] Tylko azyl w Tarnowie i PIW, władni są decydować losem tego psa. Gdyby odpowiedzialnie podeszła do jego losu, już dawno mogła skorzystać z pojawiającej się propozycji domu stałego dla tego psiaka i aktywnie włączyć się w proces sprawdzania domu oraz podejmowania decyzji o ew. adopcji... albo mogłaby skożystać z propozycji malibo o przekazaniu psa( tu nawet mogłaby przecież ustalić, jakie warunki dla psa proponuje malibo), a nie utrzymywać decyzji o tym, że Homer ma "odejść godnie" w NIE RAJU. Taką przyszłość przewidziała dla swego "podopiecznego" anula? Taką mu obiecała, zabierając ze schroniska? Niestety, Homer zszedł na plan dalszy... jego potrzeby dla "opiekunki" nie są ważne. Co jest? Nie wiem i nie będę nawet próbowała odpowiedzi wymyślac. [quote name='edek']Aga ma namiary !!!! Dziewczyny nie dajcie trafić Homerowi do Wojtyszek to gorsze miejsce niż schronisko w Tarnowie, w którym był !!!![/QUOTE] Edek, bardzo dobrze rozumiem Twoje przerażenie, choć ani w Tarnowie, ani w Wojtyszkach nie byłam... wystarczy mi jednak świadomość, że ten stary psiak [B]ma szansę nawet na CUD- dom stały,[/B] a jednak może trafić do schroniska:-(. Dlaczego??? Niestety, Homer zszedł na plan dalszy... jego potrzeby dla "opiekunki" nie są ważne... zagrożenie jakie się pojawiło dla tego psiaka także nie! Co jest ważne? Na czym się teraz skupia w jego sprawie? Nie wiem i nie będę nawet próbowała odpowiedzi wymyślać.
×
×
  • Create New...