-
Posts
1022 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by scarlet
-
:modla::modla::modla::modla: dzięki za tą wypowiedz bo już sama zaczęłam wątpić w swoje poglądy
-
murka proponuje takie warunki: Witaj, W tym momencie możemy zaoferować tylko stodołę, bo wszystkie miejsca mamy zajęte i jest kolejka... W stodole jest dużo miejsca, jest tam w miarę ciepło, nie ma ciemności, jest prowizoryczna budka z sianem, psiaki na pewno nie będą marznąć, będą oczywiście wychodzić na ogród przynajmniej dwa razy dziennie. Pozdrawiam
-
marchewka ostateczna decyzja i tak nalezy do ciebie ja tylko wyrażam opinię.
-
miło by było gdybyś nie naskakiwała na mnie - nic na siłę nie robię i nikogo do niczego nie zmuszam
-
za krótko na dogo jestem, zeby wiedzieć wszystko :(
-
ja chyba bym zaryzykowała - może to szansa dla suni na dom - a ktoś kto mieszka w pobliżu zawsze mógłby w miarę możliwości kontrolować sytuację
-
nie uważam, ze ludzie mieszkający w bloku są bardziej odpowiedzialni. Chodzi mi tylko o to, ze mieszkanie w domku ma swój plus - piesek może być częsciej wypuszczany na dwór (oczywiście spacery równez są potrzebne), ale jednak piesek mieszkający w domu ma większą swobodę niż ten mieszkający w bloku. A poza tym, jak Pani będzie chciała pieska to i tak albo weźmie ze schornika, albo kupi na giełdzie. Nie możemy tez stawiać wymagań nie do pokonania i szukać domku, który będzie ideałem - bo zawsze są wątpliwości
-
chodzi chyba tylko o to, że wlazły nieproszone na jej teren :evil_lol:
-
cholreka :/ najperw chciałabym wiedziec czy halbina weżmie na dt czy nie bo to też ważne. Co do wieliczki.............. nieogrodzone podwóko mnie przeraża, bo tak jak mówi pixe nawet krótkiego siusiu nie będzie bo nie ma pewności, że sunia nie da nogi... Co do dzieci (niemowlaków) mam mniejsze obawy - moja młodsza siostra wychowała się przy psie, moja mama pracowała, ja miałam 9 lat, tatuś miał nas w d... i dałyśmy sobie radę - kwestia organizacji tylko czy ta Pani to wie. Z drugiej strony jeżeli jak twierdzi wychowała się z psem to zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności. - czy mają w planach ogrodzenie podwórka?? - domek jest ich czy tylko p. wynajmują, opiekują się pod nieobecność właściciela?? Bo jeżeli kobietka się uparła na pieska i weźmie od nas to znaczy, że chciałaby pomóc. Nie zabronimy jej posiadania psa ze względu na warunki -jak nie my to i tak kupi..... Lepszy taki dom niż w bloku - wtedy kategorycznie powiedziałabym NIE - a tu nie wiem :(
-
[B]Bounty poczekaj cierpliwie marchewka napewno napisze co i jak - jeżeli możesz to narazie nie bierz żadnego psiaka[/B] [B]co do płatnego DT - jeżeli będzie potrzeba to dostałat takie info:[/B] Witaj, Biłgoraj jest od nas ok. 30 km. Jeśli chodzi o koszty, to gdyby był jeden maluch to 8zł/doba, jeśli dwa psiaki to każdy po 7zł/doba, jeśli więcej to 6zł/doba od jednego maluszka. Jeśli będzie karma to zawsze spuszczamy z ceny do momentu zjedzenia karmy: - w przypadku 8zł/doba lub 7zł/doba na 6zł/doba - w przypadku 6zł/doba na 5zł/doba. Pozdrawiam
-
gdyby ta jedna poszla do krakowa to zostają 3. Ciężko mi coś powiedzieć bo wyjeżdżam i nie chcę duzo mówić i obiecywać. Płatny Dt byłaby u Murki też ok 10 zł ale psiaki nie byłby w domu bo pełno już mają :( nie wiem co robić..............
-
[B][SIZE=4]dajcie numer konta na PW to wyśle parę groszy od siebie[/SIZE][/B] :) A co do niepoważnych osób pełnoletnich - to oczywiście masz rację, ale to osoby pełnoletnie podejmują decyzję czy pryjmują pieska pod swój dach i na ile. A nie, że dziecko powie, że na tydzień a po tygodniu rodzice mówią, że koniec i psa ma nie być - chodzi mi tylko o to, ze nie jest to osoba decyzyjna :) (bez obrazy)
-
Śliczny 2 miesięczny CZEKOLADOWY Mutu - Zostaje w DT
scarlet replied to BBeta's topic in Już w nowym domu
to moze kiedy już wszystko jasne warto zmienic tytuł? -
słuchajcie jeżeli sytuacja jest baaaardzo podbramkowa to mam płaty DT
-
[quote name='Kolia']Ja też nie potrafię zrozumieć, że naraziła suczkę na utratę zdrowia, biorąc ją w takie zimno na kilka godzin i szukając jej domu na giełdzie. Ale czy nikt z Was nie popełnił nigdy błędu, tym bardziej będąc przypartym do muru? Karilka przyznała, że to co zrobiła było głupie. Ale czy możemy na nią patrzeć tylko przez perspektywę jednego wydarzenia? Na osobowość człowieka składa się całokształ jego zachowań, a nie incydent, nawet niewiadomo jakby był głupi i nieodpowiedzialny. Rozmawiałam kilka razy z Kariną i wiem, że nie zrobiła tego dla przysłowiowej kasy. To dziewczyna, która pomaga zwierzętom, działa na ich rzecz - wielu dogomaniaków zna ja osobiście i wie ile zrobiła. Powtarzam - każdy kiedyś popełnił błąd. A Karina się tego nie wypiera! A odnośnie jej PW o nie przekazanie umów - to jest najwidoczniej efekt naszej rozmowy, w której powiedziałam jej, że umowa adopcyjna jest udokumentowaniem "transakcji" zawartej między nią, a osobą adoptującą i z prawnego punktu widzenia, dwie kopie tej umowy muszę znajdować się odpowiednio u soby wydającej psa i adoptującej psa. Tak więc Karila nie może Wam ich dać. Nie widzę jednak powodu, dl aktórego nie mogłaby ich pokazać, w celu udokumentowania wyadoptowania psa. Jesteście złe, bo zostało skrzywdzone zwierzę, ja też jestem zła, ale mszczenie się na dziewczynie, która popełniła błąd, przyznała się do tego i stara się pomóc dalej Ince chyba nie jest najtrafniejszym rozwiązaniem. Uspokujmy się i po ludzku rozwiążmy sprawę z Kariną. Nerwy, gadanie co to byśmy nie miały ochoty jej zrobić, niczego nie wnosi do sprawy. Myślę, że Karina nie będzie miała nic przeciwko udostępnieniu do wglądu umów adopcyjnych, czy rozmowy na temat Inki. Tylko kierujmy się rozumem, a nie emocjami. Raczej nikt nie ma ochoty na dyskusję z osobą, przez którą przemawiają nerwy, chęć zadośćuczynienia, która wygraża itp. A tak na zakończenie, na bazarku dla Inki zostało jeszcze kilka fajnych rzeczy - może która cioteczka się skusi? :)[/quote] wiesz ja jej nie znam i nie oceniam jej tylo to co zrobiła. skoro tak kocha zwierzęta i tylke dla nich zrobiła to jak mogła zabrać chorą sunię z króciutką sierścią na takie zmino i to na parę godzin? Popatrz na zdjęcia - sunia zwinięta w łębek posłusznie leży na malutkim kocyku - pewnie przemarzła do kości. CZY KTOŚ KTO KOCHA ZWIERZĘTA MÓGŁBY SPOKOJNIE PATRZEĆ NA COŚ TAKIEGO?? (bo ja nawet jak wyprowadzam moją sunię na dwór i widzę jak podnosi łapki w górę bo jej zimno to zabieram ją do domu i to jest spacer półgodzinny a nie parogodzinny). Drugą rzeczą jakiej nie rozumiem to sprawa umów. Dlaczego nie chce ich pokazać, dlaczego nie odbiera telefonów?? Jej wypowiedzi naszpikowane są emotnikami i moim zdaniem zachowuje się tak jakby nic złego się nie stało, nie odpowiada na zarzuty - nic dla mnie zero skruchy. A zresztą gdzie tu skrucha skoro przez tak długi czas pomagała psiakom, starała się zaradzić niekontrolowaniemu rozmnażaniu (kastracja czy sterylka przed adopcją), a na giełdzie chciała sprzedać niewysterylizowaną, chorą sunie - I NA DODATKE SKŁAMAŁA NT RASY PSA. Dla mnie nie ma wytłumaczenia takiej sytuacji i myslę, ze wiele osób mnie poprze. Tym bardziej, że ja nie byłam czynnie zaangażowana w pomoc i nie przemawia przez mnie złość bo jej nie znam - oceniam tylko sytuację i jej postępowanie. Tym bardziej, że podobno w schronisku pracują dziewczyny z dogo i gdyby zaniosła tam sunie to napewno coś dałoby się zrobić
-
o kurde ja poszukam chętnych :/
-
ja jeszcze piszę z Pania zainteresowaną sunia, ale dokładnych info nie podają, bo nie chcę zapeszać :) więc zostałaby jeszcze jedna gdyby mi się udało :)