Mycha pojechała dzisiaj ostro po bandzie .Prześliznęła się między nogami ,jak mama wychodziła.Zwiała prosto na ulicę ,ja mieszkam przy głównej ulicy i drodze krajowej.W ostatniej chwili ,zatrzymałam pędzące auto, Przebiegła przez ulicę i w ogóle sie nie chciała wrócić.Uciekła w ciemną ulice i tam za nia pobiegłam ,wołam a ta bezczelna nic. W końcu zrezygnowałam i wracam bo ciemno jak w dupie u Murzyna patrze a Mycha biegnie znowu w stronę ulicy ,zamarłam bo tam śmierc na miejscu ,tam auta ciurem jadą zawołałam ja i o dziwo szybko przybiegła .Boje sie bo widzę ,ze rozwija skrzydła i zaczyna pokazywac swoją latajacą naturę .
Gryzie też ciągle Funię :angryy:
Zaczyna tez przechodzić dołem pod brama .Brama jest z napędem i wysokości nie mozna obniżyć.Martwię się tym bo nie jestem w stanie stać nad nia w każdej chwili .:shake: Jeszcze
Mycha popraw się :mad: