Jump to content
Dogomania

kamixx

Members
  • Posts

    266
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kamixx

  1. Weroniu jak sobie poradziłaś ze stratą Elzuni, mój Fred umarł w piątek wieczorem, nie potrafię sobie miejsca znaleźć, przytulam się do podłogi i szukam śladów łapek, cierpie, nie porafie uśmiechać się do mojej 3 miesięcznej córki
  2. z przykrością zawiadamiam że nasz ukochany Fred odszedł od nas na zawsze w piątek wieczorem (09.04.2010 r.) sekcja wykazała nowotwór serca, a ścislej naczyniomięsak prawej komory serca, guzy były też na śledzionie i miał powiększoną wątrobę. Strasznie cierpie... Fred od 2 tygodni kaszlał, dostawał od weta antybiotyki, bo myśleliśmy, że jest podziębiony, poza tym czuł się dobrze nie miał gorączki, jadł, biegał, przełom nastąpił w czwartek pod wieczór nagle przestał się cieszyć, zaczął sikać pod siebie, w piątek pojechaliśmy do weta dostał kilka zastrzyków, ale za trzy godz. już nie żył. Najdziwniejsze jest to, że osłuchowo wet nie stwierdził żadnych nieprawidłowości w sercu biło normalnie. Cierpiał bardzo przed śmiercią :( wspomóżcie mnie dobrym słowem, pocieszcie, bo serce mi pęknie
  3. dawno tu nie zaglądałam, miałam nadzieje, że piesek ma już swój domek :(
  4. [B] dorobello[/B] przykro mo, że Twoja sprawa się jeszcze ciągnie. U nas narazie cicho tzn. od miesiąca, baba chyba odpuściła. Dostała ten nr polisy, ale chyba nie zjawiła się do PZU bo byśmy dostali jakieś pismo. Fred chodzi w kagańcu. Ja wciąż boję się wychodzić na miasto, że tą babę gdzieś spotkam. Niestety kastracja nic nie pomogła na to jego szczypanie w nogawki obcych ludzi, więc to objaw agresji lękowej, ale cóż trzeba mieć to na uwadze biorąc psa ze schroniska. Pozdrawiam cieplutko i życzę powodzenia.
  5. no i sprawa się pogmatwała z tym ugryzieniem wklejam z innego wątku bo już mi się nie chce pisać: "pozwole sobie napisać o moim problemie jestem zrozpaczona. Mam psa ze schroniska jest to mieszaniec w typie jamnika szorstkowłosego, nie potrafimy określić ile ma lat wet powiedział, że coś w granicach 7-10 lat. Bardzo się do nas przywiązał, niestety nie toleruje naszych gości i ludzi przechodzących blisko niego na spacerze (nie wszystkich nie wiem od czego to zależy) rzuca się i gryzie w nogę. Mieliśmy ostatnio bardzo nie miłą sytuację moja mama go trzymała na smyczy, informowałam ją o tym, że trzeba go pilnować, aby nikogo nie uszczypnął, ale ona się zapomniała i pies ugryzł przechodzącą kobietę w nogę. Oczywiście afera z jej strony, poszła do lekarza, kazała nam psa oddać na obserwacje do weta, mimo, że miał aktualne badania i szczepienia, dostała 110 zł celem rekompensaty mimo, że pies nie uszkodził odzieży. Ja dużo nerwów zjadłam, bo uwielbiam tego psa, a jestem w 7 m-c ciąży i nerwy nie są mi wskazane. Na dodatek teście, którzy nie lubią zwierząt również nam aferę zrobili, że powinniśmy uśpić tego psa, co zupełnie mnie dobiło, powiedziałam sobie, że prędzej odejdę od męża niż dam mu zrobić krzywdę. Pierwszym krokiem który zrobiliśmy to wykastrowaliśmy psa, ale chyba za wiele to nie pomogło, bo dalej warczy na przechodzących za oknem ludzi i dostaje szału jak ktoś dzwoni do drzwi, od wykastrowania minął tydzień. Baba ma przyjśc 19.10. po to zaświadczenie boję się , że znowu będzie chciała jakies pieniądze :-(. Szukam pocieszenia wśród Was, bo chyba jako jedyni mnie zrozumiecie." CD. " nie mam nic potwierdzonego, nietety, że wzięła ode mnie te pieniądze napisałam takie pisemko jakby ugoda i jak przyjdzie tego 19.10 to chcem aby je podpisała. Kobieta była u lekarza, ale jej lekarz powiedział, że mam dostarczyć to zaświadczenie od weta, że pies zdrowy i nie ma wścieklizny. Z wetem mam już załatwione przyjeżdża do nas co te pare wymaganych dni i wystawi zaświadczenie wogóle to bardzo dobrze zna naszego psa bo czesto chodzimy na różne porady. Mieszkam w bardzo małej mieścince i tu chyba ludzie nie bardzo się orientują co powinno być wymagane, baba powiedziała, że chce tylko to zaświadczenie jeszcze i nie bedzie mnie denerwowac bo widzi, że jestem w ciąży, a lekarz powiedział jej, że o tym czy będzie zawiadamiać jakieś organy decyduje tylko poszkodowana. Więc nie wiem czy mam ich sprostowac i powiedziec o tym sanepidzie czy lepiej siedzieć cicho. " cd: "nie długo trzeba było czekać przyszedł dziś pijany syn pani ugryzionej przez mojego psa, i że mamie się rana nie goi i on chce to poplubownie załatwić i chce 200 zł a jak nie to idzie na policje. Zadzwoniłam po teścia przyjechał i faceta postraszył, że na policje to my możemy zadzwonić że nachodzi mnie pijany, a rozmawiac to możemy tylko z poszkodowaną. Facet poszedł, ale boję się normalnie w domu siedzieć co on wykombinuje, co jak rzeczywiście rana się nie goi :-( Okazało się, że jesteśmy ubezpieczeni tzn. dom jest ubezpieczony, a w opcjach dodatkowych mąż rok temu zaznaczył ugryzienie przez psa, jak to powinno się teraz załatwić?" cd: "sprawa się pogmatwała, kobieta jak pisałam dostała ode mnie 110 zł mam poświadczenie tego faktu przez nią na piśmie, dostała też polisę ubezpieczeniową, aby mogła dochodzić od firmy odszkodowania. Nie przestali nas nachodzic najpierw pijany syn (żadał kolejnych 200 zł), rzucał się wręcz do mojego teścia, że go uderzy, wczoraj teściową gonili na mieście i znowu z pretensjami, że baba ma iść do szpitala. Z tego co zaobserwowaliśmy to ona ma jakąś egzeme, czy łuszczycę, bo jest cała nawet na rękach pobandażowana. Przypominam, że mój pies ją uszczypnął, nawet spodnie, ani rajstopy pod spodniami nie zostały uszkodzone. Dostali polisę jednak chyba nic z nią nie robią, bo teściowej powiedzieli, że oni nie będa się gdzieś po PZU włuczyć. Poważnie zastanawiam się nad oddaniem sprawy do sądu za nachodzenie i próby wyłudzenia pieniędzy. Jeszcze tylko chcę iść do lekarza do którego ona podobno chodzi i okazać mu zaświadczenie o stanie zdrowia mojego psa. Dzisiaj mam je otrzymać. Co myślicie czy powinnam iść do tego sądu?"
  6. u mnie też sprawa się pogmatwała, kobieta jak pisałam dostała ode mnie 110 zł mam poświadczenie tego faktu przez nią na piśmie, dostała też polisę ubezpieczeniową, aby mogła dochodzić od firmy odszkodowania. Nie przestali nas nachodzic najpierw pijany syn (żadał kolejnych 200 zł), rzucał się wręcz do mojego teścia, że go uderzy, wczoraj teściową gonili na mieście i znowu z pretensjami, że baba ma iść do szpitala. Z tego co zaobserwowaliśmy to ona ma jakąś egzeme, czy łuszczycę, bo jest cała nawet na rękach pobandażowana. Przypominam, że mój pies ją uszczypnął, nawet spodnie, ani rajstopy pod spodniami nie zostały uszkodzone. Dostali polisę jednak chyba nic z nią nie robią, bo teściowej powiedzieli, że oni nie będa się gdzieś po PZU włuczyć. Poważnie zastanawiam się nad oddaniem sprawy do sądu za nachodzenie i próby wyłudzenia pieniędzy. Jeszcze tylko chcę iść do lekarza do którego ona podobno chodzi i okazać mu zaświadczenie o stanie zdrowia mojego psa. Dzisiaj mam je otrzymać. Co myślicie czy powinnam iść do tego sądu?
  7. [quote name='betty_labrador'] ps. [B]kamix[/B] pisalas ze udaje Ci sie odprowadzic psa do innego korytarza, gdzie placze. a zajalby sie tam czyms do jedzenia? czy raczej(co podejrzewam bardziej) zostawil by pyszne cos-np do obryzania etc. i dalej by skomlal?[/quote] niestety zje dopiero jak go wypuszczę
  8. kurczę szkoda, że w Polsce nie ma takiego programu telewizyjnego jak ten angielski na TVN Style z Wiktorią jako treserką
  9. u mnie też nie długo trzeba było czekać przyszedł dziś pijany syn pani ugryzionej przez mojego psa, i że mamie się rana nie goi i on chce to poplubownie załatwić i chce 200 zł a jak nie to idzie na policje. Zadzwoniłam po teścia przyjechał i faceta postraszył, że na policje to my możemy zadzwonić że nachodzi mnie pijany, a rozmawiac to możemy tylko z poszkodowaną. Facet poszedł, ale boję się normalnie w domu siedzieć co on wykombinuje, co jak rzeczywiście rana się nie goi :( Okazało się, że jesteśmy ubezpieczeni tzn. dom jest ubezpieczony, a w opcjach dodatkowych mąż rok temu zaznaczył ugryzienie przez psa, jak to powinno się teraz załatwić?
  10. [quote name='karjo2'] Rady udzielane na odległość, bez obserwacji i analizy zachowania zwierzęcia, mogą okazać się nie tylko nieskuteczne, ale nawet bardzo niebezpieczne. Nie da się ocenić, nie widząc psa i jego relacji z rodziną, czy niepokojące zachowania wynikają z nadmiernego rozpieszczenia, braku zajęcia, czy są rezultatem nieodpowiednich zabaw z psem (bo to też możliwe), czy pies naprawdę stwarza bardzo poważne zagrożenie." [URL="http://pies.onet.pl/13,2213,42,problemy_z_agresja,ekspert_artykul.html"]Problemy z agresją - Zofia Mrzewińska - Onet.pl Pies[/URL][/quote] nasz Fred nas uwielbia tzn mojego M i mnie, nigdy na nas nie zawarczał ani nie ugryzł nawet jak zajmujemy się jego raną (po kastracji) czy chorym uchem poddaje się nam całkowicie tylko obcych nie toleruje
  11. więc tak jak ktoś wchodzi do mieszkania to szczeka warczy i się napinina, od jakiegoś czasu udało mi się, gdy dzwoni domofon nauczyć go że odporowadzam go do drugiego korytarza i zamykam. Daje się odprowdzać tzn idzie za mną nie musze go ciągnąć i zostaje w tym korytarzu ale płacze, nie raz szczeka i zawodzi. Gdy goście są już w środku i idą do pokoju gościnnego to go wypuszczam, bo w pokoju gościnnym nie gryzie tylko na korytarzu w holu głównym, ale wiadomo goście czasem muszą iśc do kuchni czy do łazienki to przechodzą przez ten korytarz, a on wtedy szczypie, rzuca się do nogawek bez alarmu i to jest dziwne tą kobietę którą mijaliśmy chodnikiem też bez ostrzeżenia capnął.
  12. nie mam nic potwierdzonego, nietety, że wzięła ode mnie te pieniądze napisałam takie pisemko jakby ugoda i jak przyjdzie tego 19.10 to chcem aby je podpisała. Kobieta była u lekarza, ale jej lekarz powiedział, że mam dostarczyć to zaświadczenie od weta, że pies zdrowy i nie ma wścieklizny. Z wetem mam już załatwione przyjeżdża do nas co te pare wymaganych dni i wystawi zaświadczenie wogóle to bardzo dobrze zna naszego psa bo czesto chodzimy na różne porady. Mieszkam w bardzo małej mieścince i tu chyba ludzie nie bardzo się orientują co powinno być wymagane, baba powiedziała, że chce tylko to zaświadczenie jeszcze i nie bedzie mnie denerwowac bo widzi, że jestem w ciąży, a lekarz powiedział jej, że o tym czy będzie zawiadamiać jakieś organy decyduje tylko poszkodowana. Więc nie wiem czy mam ich sprostowac i powiedziec o tym sanepidzie czy lepiej siedzieć cicho.
  13. pozwole sobie napisać o moim problemie jestem zrozpaczona. Mam psa ze schroniska jest to mieszaniec w typie jamnika szorstkowłosego, nie potrafimy określić ile ma lat wet powiedział, że coś w granicach 7-10 lat. Bardzo się do nas przywiązał, niestety nie toleruje naszych gości i ludzi przechodzących blisko niego na spacerze (nie wszystkich nie wiem od czego to zależy) rzuca się i gryzie w nogę. Mieliśmy ostatnio bardzo nie miłą sytuację moja mama go trzymała na smyczy, informowałam ją o tym, że trzeba go pilnować, aby nikogo nie uszczypnął, ale ona się zapomniała i pies ugryzł przechodzącą kobietę w nogę. Oczywiście afera z jej strony, poszła do lekarza, kazała nam psa oddać na obserwacje do weta, mimo, że miał aktualne badania i szczepienia, dostała 110 zł celem rekompensaty mimo, że pies nie uszkodził odzieży. Ja dużo nerwów zjadłam, bo uwielbiam tego psa, a jestem w 7 m-c ciąży i nerwy nie są mi wskazane. Na dodatek teście, którzy nie lubią zwierząt również nam aferę zrobili, że powinniśmy uśpić tego psa, co zupełnie mnie dobiło, powiedziałam sobie, że prędzej odejdę od męża niż dam mu zrobić krzywdę. Pierwszym krokiem który zrobiliśmy to wykastrowaliśmy psa, ale chyba za wiele to nie pomogło, bo dalej warczy na przechodzących za oknem ludzi i dostaje szału jak ktoś dzwoni do drzwi, od wykastrowania minął tydzień. Baba ma przyjśc 19.10. po to zaświadczenie boję się , że znowu będzie chciała jakies pieniądze :(. Szukam pocieszenia wśród Was, bo chyba jako jedyni mnie zrozumiecie. Tu jest wątek Fredka z przed roku jak do nas trafił : [URL]http://http://www.dogomania.pl/forum/f85/fredzik-piekny-piesek-zmaltretowany-przez-inn*****-w-ds-122162/?highlight=[/URL]= __________________
  14. wchodziłam na stronę treserów z Poznania, którą mi podałaś ale tam widze, że piszą o szkoleniach raczej szczeniaków, czy orientujesz się czy szkolą też dorosłe psy? Myślisz, że jak napisze do nich do odpowiedzą? no i wracając do tej kolczatki myślałam, że kolczatkę zakłada się tylko dużym psom, przypominam, że mój jest mały wielkości jaminka szorstkowłosego waży 10 kg.
  15. dziękuje dziewczyny, strasznie się ciesze, że ktos się odezwał. mam mnustwo pytań jeśli chodzi o kolcztkę to niestety wolałabym zrezygnować jak pisałam to już nienajmłodszy pies nawet zrezygnowaliśmy ze zwykłej obroży na korzyść puszorków bo strasznie się dusił przy lekkim nawet pociągnięciu. [B]betty_labrador[/B] bardzo bym chciała ten fragment z książki "z miłości do psa" oczywiście poszukam też jej w necie ale za nim przyjdzie to już mogłabym coś działać. widzicie z moim psem to jest tak, że zupełnie nie wiem dlaczego jednych atakuje, a innych nie. Mam dla niego kaganiec, ale ostatnio był spokój (był nawet z nami na parę dni nad morzem) i nie robił takich akcji nie wiem dlaczego ugryzł włąśnie ta kobietę więc nie ubrałam go na ten felerny spacer. [B]mam również pytanie czy orientujecie się ile może kosztować profesjonalne szkolenie u tresera? i ja długo może trwać nauczenie psa dobrych manier?[/B] miałam kiedyś pieska od szczeniaka jako 10 letnia dziewczynka bardzo szybko udało mi się go nauszyć prostych komend typu łapa, siad, leżeć, ale to był młodziutki pies, nie wiem jak długo trwa szkolenie dorosłego psa?
  16. witam, wątek już dawno nie odwiedzany, ale pozwole sobie napisać o moim problemie jestem zrozpaczona. Mam psa ze schroniska jest to mieszaniec w typie jamnika szorstkowłosego, nie potrafimy określić ile ma lat wet powiedział, że coś w granicach 7-10 lat. Bardzo się do nas przywiązał, niestety nie toleruje naszych gości i ludzi przechodzących blisko niego na spacerze (nie wszystkich nie wiem od czego to zależy) rzuca się i gryzie w nogę. Mieliśmy ostatnio bardzo nie miłą sytuację moja mama go trzymała na smyczy, informowałam ją o tym, że trzeba go pilnować, aby nikogo nie uszczypnął, ale ona się zapomniała i pies ugryzł przechodzącą kobietę w nogę. Oczywiście afera z jej strony, poszła do lekarza, kazała nam psa oddać na obserwacje do weta, mimo, że miał aktualne badania i szczepienia, dostała 110 zł celem rekompensaty mimo, że pies nie uszkodził odzieży. Ja dużo nerwów zjadłam, bo uwielbiam tego psa, a jestem w 7 m-c ciąży i nerwy nie są mi wskazane. Na dodatek teście, którzy nie lubią zwierząt również nam aferę zrobili, że powinniśmy uśpić tego psa, co zupełnie mnie dobiło, powiedziałam sobie, że prędzej odejdę od męża niż dam mu zrobić krzywdę. Pierwszym krokiem który zrobiliśmy to wykastrowaliśmy psa, ale chyba za wiele to nie pomogło, bo dalej warczy na przechodzących za oknem ludzi i dostaje szału jak ktoś dzwoni do drzwi, od wykastrowania minął tydzień. Chciałabym zabrać się za szkolenie, ale zupełnie nie wiem jak.
  17. no i stało się Fred został wykastrowany, żal mi na niego patrzeć jak się męczy w tym kołnierzu. Wogóle mam wyrzuty sumienia, że może jednak rozumie co mu zrobiliśmy :(. Mam tylko nadzieje, że choć trochę spokornieje, bo ostatnio uszczypnął w nogawkę kobietę przechodząca chodnikiem.
  18. podnoszę Liska rudego, gdzie znjadzie się domek dla nieszczęśnika???
  19. [URL]http://http://www.youtube.com/watch?v=itAOlLuJIB8[/URL]
  20. dajemy radę ,ale ciągle nie toleruje gości, nie umiem sobie z tym poradzić, żeby go wyszkolić mam krótki filmik jak fred je truskawki, ale nie udaje mi się wstawić
  21. najnowsze zdjęcia Freda zgreda :): [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/2417/dsc00057kzh.jpg[/IMG] [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/5325/dsc00058kfq.jpg[/IMG] [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/9858/dsc00059rvv.jpg[/IMG] [B]I tych kotków co szukamy dla nich domu:[/B] [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/8789/dsc00063ckt.jpg[/IMG] [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/8132/dsc00064mzp.jpg[/IMG]
  22. [B]szukam domku dla kotów[/B] [B] w szopie na podwórku okociła się dzika kotka są 4 kotki: 2 czarne, 1 rudy, 1 szary[/B] [B]kotki mają ok 4 tygodni więc za chwilę będą do wydania, naprawdę nie wiem co z nimi zrobić jak nie znajdzie się dom[/B]
  23. hej hej u Fredzia wszystko w porządku, uwielbia szaleć i tarzać się w trawie teraz jak jest ciepło to nie chce w dzień do domu wracać, a w zimie ciężko było go wyciągnąc na siku :) wczoraj nie pierwszy raz zresztą nas totalnie zaskoczył bo zjadł ogryzek od jabłka całkiem ze smakiem :)
  24. Kastracje będzie miał za miesiąc ja wróci nas znajomy wet, teraz dostał tabletki uspokajające na ten tydzień troche pomagają ale nie całkiem
  25. mamy mały mexyk w domu od tygodnia, cioci sunia z którą dzielimi podwórko ma cieczkę. Fred strasznie szaleje płacze, wyje, trzęsie się, ziaja, nie je i ogólnie strasznie jest denerwujący... czekamy z utęsknieniem na koniec tych warjacji macie jakieś sposoby, aby go uspokoić?
×
×
  • Create New...