serce mi pęka jak widzę te psiny, a jeszcze bardziej bym nie mogła znieśc tego jakbym patrzała jak umierają . Za nim wzięłam Miśka ze schroniska mój pierwszy piesek umierał na raka to było straszne gdyż byłam z nią bo to była suczka bardzo związana, to był mój pierwszy pies w zyciu, również uratowany bo odkupiony od pijaka za butelkę wina miała wówczas z 3 tygodnie widać było że dopiero oczy otwarła bo były takie niebieskawe i nie umiała sama jesć, więc dokarmialiśmy ją strzykawką. Była z nami 13 lat, do tej pory często ją wspominam i czasem śni mi się w nocy.