Jump to content
Dogomania

gosia15

Members
  • Posts

    567
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gosia15

  1. To i ja odwiedzę Kikę... :Dog_run:
  2. Ostatnio do mojego TZ przyszedł pewien pan... - zobaczył na furtce tabliczkę, więc najpierw poszarpał trochę furtką, żeby sprawdzić, czy piesy są na podwórku. Nie było, więc wszedł. Gdy był w połowie drogi między domem a furtką, piesy z wrzaskiem wybiegły zza domu. Słysząc "larmo" natychmiast otworzyłam drzwi i zawołałam piesy (posłuchały:crazyeye:). Pytam: ugryzły pana? A on odpowiada: nie, tylko bardzo obszczekały...:-o. I tak sobie myślę: albo się nie przyznał, albo faktycznie idzie ku lepszemu :razz:.
  3. Oby się udało...:modla:
  4. Dziękuję za ogłoszenie Kiki :loveu:.
  5. [quote name='epe']Szukają bardziej w nocy- wiem,bo wychodzę z Krystkiem ok.24.00! Nieraz się wystraszyłam,a to tylko "poszukiwacze skarbów" z latarkami!:evil_lol:[/quote] To prawda, ludzie wyrzucają śmieci zazwyczaj wieczorem, a wtedy kto pierwszy, ten bogatszy. Nad ranem to w śmietnikach jest już przebrany towar. A wystraszony psiak też może szukać jedzenia właśnie nocą, gdy wielkomiejski szum ucichnie...
  6. Aprzy skupach złomu najwięcej ich rano, gdy te skupy otwierają. Wtedy też często chętnie współpracyją, bo na trzeciego jabola mają trochę za mało puszek...
  7. Przyszło mi do głowy, że w tym czasie znalazła jakiś kąt podobny do schroniskowego boksu, i tam się chowa ( np. zabudowany śmietnik, ciasne miejsce pod chodami..., i jeśli boi się ludzi, to nawet wchodząc do takiego śmietnika można jej nie zauważyć). Wiem też, że w takich sytuacjach warto "zaprzyjażnić" się z tzw. półświatkiem, to znaczy ludźmi szukającymi w dziwnych miejscach złomu, szmat, jedzenia. Oni są bardzo spostrzegawczy, a za obiecaną kwotę bardzo się starają... Takich ludzi łatwo poznać. Trzeba w tym celu udać się do tego skupu złomu i makulatury, który oferuje najwyższą cenę- oni taki skup z pewnością często odwiedzają. Tacy ludzie nie czytają ogłoszeń, nie korzystają z internetu i nie mają komórek, ale znają wszystkie zakamarki miasta... Znależli kota mojej koleżanki miesiąc po zaginięciu w miejscu, o którego istnieniu nawet nie śniłoby się normalnemu ludziowi. __________________
  8. Jest jeden pan , z którym czasami pracuję (ale nieczęsto). Jego narzeczona prowadzi szkolenia piesów dla potrzeb osób niepełnosprawnych, a on sam ma dużą wiedzę na temat wychowania i rozwiązywania problemów. Porozmawiam z nim, bo mam do niego zaufanie. Myślę, że coś poradzi albo będzie wiedział kogo polecić.
  9. Podnoszę śliczną Kikę... Ogłoszenia by się przydały :modla:
  10. To i ja podniosę- dawno mnie tu nie było :oops:.
  11. Nawet, jeśli jeszcze nie śpi w łóżeczku, to przecudnie się przymierza :eviltong:.
  12. [quote name='an1a']To jest kwestia pracy z psem, a nie wytrzymałości i cierpliwości do jej wybryków ;) To młody pies i kilka tygodni, max. miesięcy i kłopotu nie będzie.[/quote] To ja poproszę o wskazówki. To nie to samo, co podawanie łapy czy przybiegnięcie do nogi na zawołanie. W tej materii jestem zielona :roll:.
  13. [quote name='zulugula']A ja widzę, że Gosia jakoś specjalnie nie kładzie nacisku na ogłoszenia ;)[/quote] Z ogłoszenia to na drugi koniec Polski może jechać, a mi zależy na domku gdzieś blisko ;). Adopcja Zuzi nie będzie łatwa- Zuzia nie lubi obcych jak diabli. I wcale się nie wstydzi łapać za łydkę. Dotyczy to nawet osób, które widzi nawet codziennie, np. mój teść, tata, dwóch moich braci. Koleżanki mojej córki toleruje, do kolegi wręcz lgnie (a to ciekawe :razz:). Na spacerach wobec przechodniów jest obojętna. Ostatnio przyjechała śmieciarka opróżnić kubeł ze śmieci. Z punktu widzenia Zuzi, weszły na podwórko dwa intruzy i chciały zakosić ulubioną zabawkę panci (no, przecież Zuzia sama widzi, jak pancia codziennie chodzi do kubełka i chowa w nim cenne skarby). Zuzia bardzo dzielnie kubełka broniła, a pancia od tej pory musi w dniu wywozu wystawiać kubeł przed bramę. Takich epizodów było kilka (spisywanie liczników, ktoś do mojego TZ), jak ktoś z domowników jest na podwórku i zawoła Zuzię, to ona się słucha i przychodzi "do nogi", ale jak piesy biegają same, to biada intruzom.... Jeśli chodzi o gości w domu, to Zuzia kładzie się w pewnej odległości, obserwuje i powarkuje. jak gość wstanie z fotela i idzie do toalety, wtedy potrafi podbiec i złapać za nogawkę. My to wiemy, i osoby, które często u nas bywają, też to wiedzą, ale z nowym domkiem może w tej sytuacji nie być łatwo.
  14. Obawiam się, że ta pani będzie w szpitalu dłużej, niż będzie trwała kwarantanna psiaka :shake:
  15. [quote name='D&J']hahahhaaa udana ta Zuzia, Gosiu mi się wydaje, że ona już lepszego domu od Twojego to nie znajdzie :loveu:[/quote] To samo mówi moja mama :razz:. Ludzie dowiadując się o Zuzię, widząc oba psiaki razem, nie traktują mnie poważnie :roll:. Gdy im tłumaczę, że NAPRAWDę szukam jej domku, patrzą na mnie jak na zwyrodnialca... :mad:.
  16. Kolejny raz wracając z dyżuru chce mi się płakać :-(. Dwie godziny temu pewna pięćdziesięcioparoletnia kobieta wyszła z psem na spacer. Nagle bardzo źle się poczuła i weszła do pobliskiej przychodni z prośbą o pomoc. Wykonane badanie jednoznacznie wskazywało na konieczność hospitalizacji, chociaż pani z powodu pieska początkowo nie chciała zgodzić się na przewiezienie do szpitala. Jej stan nie pozostawiał wyboru...:shake:. Pracownicy przychodni powiadomili schronisko, po pieska przyjechała Straż Miejska. Pogotowie Ratunkowe zabrało panią do szpitala. Ja widziałam psiaka tylko kilka sekund, gdy szłam do pacjentki i jeszcze nie wiedziałam, ze to jej pies. Miał podkulony ogon i bardzo płakał... Spisałam dane tej pani, podała mi swój numer telefonu. Zobowiązałm się, że po jej powrocie ze szpitala osobiście zawiozę ją po psa oraz uspokajałam, że w schronisku będzie miał opiekę. Teraz modlę się, żeby pani wróciła do zdrowia. Piesek jest mały, rudy, trochę "kudłaty", ma osiem lat, wabi się Dżekuś. Dwa lata temu przeszedł operację jąder w lecznicy na os. M. Ma nieważną książeczkę zdrowia- był szczepiony po operacji. Piszę to, bo Straż Miejska chyba nie spisywała żadnych danych. Pani mówiła mi to wszystko w drodze do szpitala.
  17. To i ja odwiedzę Maksia :p
  18. Trochę się zagapiłam, i teraz nie wiem, czy zjedzenie połowy kostki twarożku zajmuje Zuzi sześć, czy osiem sekund :hmmmm:... :roflt: :roflt: :roflt:
  19. O, i tak było dzisiaj. Zuzia od początku na swoim posłanku, Aksel tylko raz próbował wślizgnąć się do nas pod kołdrę. Przeniesiony i przykryty spał u siebie do rana. Ale gdy rano mój TZ wstał do pracy, bardzo chętnie chciały chciały zająć jego miejsce :mad: :eviltong:
  20. Brak słow...:shake:. Z tego co mi wiadomo (a wiadomo), to alergolodzy (ci, którzy dokształcają się regularnie), odradzają oddawanie zwierzaka z powodu alergii. Zwłaszcza, gdy w domu jest dziecko. Silny stres przeżywany przez dziecko w związku z utratą ukochanego zwierzęcia wyrządza mu więcej szkody niż uwalniajaca się histamina. Na histaminę mamy chociażby loratadynę i cetyryzynę w całej gamie produktów, silna reakcja stresowa zostawia ślad do końca życia. Tylko na czas odczulania zaleca się dom zastępczy dla zwierzaka. Zapiszę sobie numer telefonu tej pani i w południe powiem jej to osobiście. Obiecuję.
×
×
  • Create New...