-
Posts
4341 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Abrakadabra
-
Wklejam korabiewicką Rusałkę, zwaną również Rutką..., starszą efemeryczną suczkę, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia w kwietniu br... Rusałka mieszkała w boksie ze sporą (ok. 9-cio "osobową"), sforą psów... Była najmniej przebojowa, najsłabsza i najbardziej nieśmiała - jej dość gęste futerko skutecznie przykrywało szkielecik, którym stawała się z dnia na dzień... współmieszkańcy skutecznie odpędzali ją od jedzenia. Nie podchodziła do krat, inne psy zawsze ją ubiegały... Któregoś dnia (chyba w lipcu) razem z SBD udało nam się ją wyciągnąć z boksu - myślałyśmy, że jest głucha - była tak zajęta jedzeniem, że nie zauważyła, że zapięłyśmy ją na smycz. Tutaj w boksie, w którym mieszkała ze stadem: [IMG]http://i48.tinypic.com/2nrfwh5.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/335fsrt.jpg[/IMG] Została przeniesiona do lecznicy, a potem do boksu bardzo przystojnego staruszka Serwacego :) Świetnie się dogadali, zdarza im się spać w jednej budzie, a co więcej podobno bawią się jak szczeniaki :) Na spacerach ogon trzyma w górze, oddycha pełną piersią, biega żwawo po trawie, nabrała ciałka - nastąpiła naprawdę piękna metamorfoza psychiczna. Rusałka jest jeszcze w Korabiewicach, jednak mam nadzieję, że dzięki wzmożonej akcji ogłoszeniowej ktoś się w niej zakocha i przygarnie to cudowne zjawiskowe stworzenie, mimo tego, że suczka ma już ok. 9 lat...: Troszkę odmłodniała, prawda? [IMG]http://i46.tinypic.com/15ga5xs.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/21cyph5.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/n4tjj4.jpg[/IMG]
-
Potrzebna pomoc dla koczującego psa w Markach
Abrakadabra replied to Malwla's topic in Już w nowym domu
[quote name='malagos']Malwla, nie obrażaj się. Może pani Wacława coś wiecej wie i psie?[/QUOTE] Piesek zniknął i nie pokazuje się od 3 dni, ostatnio kulał na nóżkę... U p. Władysławy (nie Wacławy :) ) był ktoś z Rottki. Jeśli się zjawi, p.Władysława ma psiaka "zgarnąć". -
[quote name='Neris']Ja sama rozpaczliwie szukam pomocy dla Diary, czy to taka zbrodnia? Nikogo z wątku o to nie proszę, sama usiłuję coś wykombinować. Wczoraj zostałam przez Abrę potraktowana jak jakiś stróż, nie spodziewałam się że można tak z kimś rozmawiać, szczególnie jeśli się przyjaźni. Do teraz nie mogę tej rozmowy zrozumieć i przegryźć. NIe zrobiłam ani nie robię nic złego, chcę uchronić psa przed czymś koszmarnym. [B]Dla mnie to jest osobista tragedia.[/[/B]QUOTE] Widzisz Neris, każdy ma swoje własne, prywatne tragedie... Dla mnie tragiczną tragedią jest Twoja interpretacja naszej rozmowy, po tym jak wreszcie raczyłaś odebrać mój telefon. I dlatego, że się przyjaźnimy, przełknę jakoś Twoją wypowiedź n/t tego jak Cię potraktowałam. Nie rozumiem, przed jakim KOSZMAREM chcesz ustrzec Diarę??? [B]NAPISZĘ JESZCZE RAZ DRUKOWANYMI LITERAMI: [/B]Jako [COLOR=#ff0000][B]OPIEKUNKA [/B][/COLOR]psa podjęłam decyzję (wynikającą z przyczyn ode mnie niezależnych, przyziemnych, banalnych , aczkolwiek [COLOR=#ff0000][B]DLA MNIE NAJISTOTNIEJSZYCH [/B][/COLOR]w aktualnym momencie życia - krótko mówiąc z przyczyn finansowych), że [B]Diara pojedzie do schroniska[/B]. W miejscu, w którym na codzień pracują osoby dobrze mi znane, kochające zwierzęta i do których mam zaufanie ... [B]w miejscu, w którym bywam co tydzień[/B] - [COLOR=#ff0000]Diara zamieszka w swoim własnym kojcu[/COLOR], [COLOR=#ff0000][B]A JA NADAL BĘDĘ SZUKAĆ JEJ DOMU[/B][/COLOR]! Neris - jestem Ci bardzo wdzięczna za poszukiwanie alternatywy finansowej dla psa (i wszystkim osobom, dzięki którym Diara przebywała przez ostatnie 2 miesiące u Ciebie w DT), szkoda, tylko, że nie informujesz mnie o swoich krokach... Niestety - opłacenie kolejnego JEDNEGO miesiąca dzięki jednorazowej deklaracji (za co dziękuję) [B]nie rozwiązuje problemu, a jedynie odracza go w czasie. [/B]Kojec, w którym ma zamieszkać Diara za chwilę może znaleźć innego lokatora, a ja nie będę miała jej gdzie umieścić. Podjęłam decyzję i jej nie zmienię. Rozumiem, że przez rok zżyłaś się z Diarą - to naturalne. Rozumiem. Ale nie zachowuj się jak rozhisteryzowana nastolatka. Chyba, że chcesz ją adoptować - będę "Za" i w każdej chwili mogę pojechać do Ciebie z umową adopcyjną. Przelałam na Twoje konto 200zł - pies ma opłacony DT do 09.11.2012., czekam na sygnał ze schroniska, kiedy mogę przywieźć psiaka. [COLOR=#ff0000]Cały czas ogłaszam ją w internecie, i tak będzie do momentu, kiedy nie znajdzie DS[/COLOR]. [B]Agusiazet[/B] - pobyt Diary u Neris to koszt 200zł/m-c (Neris, po raz kolejny dziękuję za promocyjną stawkę) [B]Lolalola[/B] - mam nadzieję, że przeczytasz ze zrozumieniem to, co napisałam - i spróbujesz spojrzeć na tą sytuację z innej strony :) PS. Neris... Kto jak kto, ale akurat Ty nie powinnaś wypowiadać opinii n/t miejsc, których osobiście nie odwiedziłaś... Jeśli to robisz, stajesz na równi sama wiesz z kim :) Chyba wiesz, jakie to potrafi być krzywdzące... W każdej chwili możesz zajrzeć do schroniska. Nikt nie przewidział takiego obrotu spraw, życie ... samo życie... Gdybym chciała pozbyć się "problemu" już dawno zawiozłabym psa do "pierwszego lepszego" DS, który się nim zainteresował. A zapytań i chętnych było do tej pory sporo - O CZYM PISAŁAM OTWARCIE. [COLOR=#ff0000][B]Podsumowując: Jeśli do momentu wybudowania kojca Diara nie znajdzie DS - jedzie do schroniska. [/B][/COLOR]
-
Potrzebna pomoc dla koczującego psa w Markach
Abrakadabra replied to Malwla's topic in Już w nowym domu
[quote name='Malwla']Nie wiem skąd i od czego może mieć te rany, ja go przecież nie śledzę i za nim nie chodzę ani nawet go nie widziałam. Podobno też trochę utyka trochę na jedną łapę. Ja dziś rozmawiałam z Panią Wacławą bo chciałam jej podać ten numer ale ona mówi, że rok temu wezwała policję do innego jakiegoś łagodngo schorowanego staruszka to podobno przyjechali z jakimś chyclem z wielkim łańuchem i mówi, że do tej pory ma wyrzuty, bo nie wie, co się z nim stało... I nie ma tam do nikogo zaufania[/QUOTE] To czego w takim razie oczekujesz, bo nie bardzo rozumiem? Bo czegoś oczekiwałaś zakładając ten wątek. Chcesz, żeby ktoś pojechał na miejsce i zabrał psa na DS? -
Potrzebna pomoc dla koczującego psa w Markach
Abrakadabra replied to Malwla's topic in Już w nowym domu
[quote name='malagos']Abra, a to daleko od EVA, moze ona by podeszła i obejrzała tego psiaka?[/QUOTE] Małgosia, prędzej ja dojadę, niż Eva dojdzie :) A tak serio - niedaleko, jakieś 4km w linii prostej. Jeśli da radę, to byłoby fajnie. Może się na niego napatoczy, bo ja jakoś nie mam szczęścia... Chociaż będę próbować. -
Potrzebna pomoc dla koczującego psa w Markach
Abrakadabra replied to Malwla's topic in Już w nowym domu
[quote name='Malwla']Dostałam podpowiedź i znalazłam taką stronę [URL]http://zwierzaki.marki.pl/[/URL] Czy oni faktycznie dobrze dobrze pomagają czy to tel hycla, który psa odławia i nie wiadomo, co dalej się psem dzieje?[/QUOTE] Musiałabym w to głebiej wniknąć, ale to są raczej namiary na lecznicę. Pani Wacława nie odbiera... Malagos już pytała, a ja ponowię jej pytanie: co to za rany i skąd się wzięły? -
Potrzebna pomoc dla koczującego psa w Markach
Abrakadabra replied to Malwla's topic in Już w nowym domu
Fajny jest, faktycznie. Ja osobiście go nie kojarzę, chociaż, tak jak pisałam jeżdżę tamtędy bardzo często. Malwla, wyślij mi na PW telefon do tej Pani, pogadam z nią, ale absolutnie nie jestem w stanie "zagospodarować" go gdziekolwiek. Jeśli zacznie komuś przeszkadzać i ktoś zgłosi go do Gminy - to najprawdopodobniej trafi do Kolna (Marki w tamtym roku miały podpisaną umowę z tym schronem - jak jest teraz? nie do końca wiem). -
RUDY odnaleziony, poszedł za TM
Abrakadabra replied to Noemi1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Inga, faktycznie ... za dwa dni upłynie rok od dnia kiedy Rudy się zgubił... , a za chwilę będzie rocznica jego odnalezienia. To była pamiętna jesień... I tyle się przez ten czas wydarzyło...- 903 replies
-
- dom na resztę życia
- dom stały
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
[quote name='Journey']A co z wyżywieniem i ew. szczepieniami? Czy fundacja to zapewni? Dorotka, w przyszłym tygodniu się tym zajmę, ponieważ dziś wyjeżdżam.[/QUOTE] Justyna, jeśli dobrze zrozumiałam, to Viva udostępni swoje konto, na które będzie można zbierać fundusze na tego typu potrzeby. Comiesięczne, regularne łożenie na karmę raczej nie wchodzi w grę. Dodatkowo (tak jak pisałam wyżej) może powstać Allegro cegiełkowe, które dotyczyć będzie jedynie Kajo i wszelkie wpłaty dokonane przez darczyńców będą zasilały budżet psiaka. AniaRe - dzięki, że tak naprawdę zapewniłaś psiakowi lokum po naprawdę promocyjnej cenie! I że jeszcze przez chwilę może u Ciebie zostać.
-
Spokojnie - Diara trafi w naprawdę dobre miejsce... Będzie miała swój własny, obszerny kojec, z którego raczej się nie wydostanie (jest właśnie w budowie). Wprawdzie nie zadaszony, ale z budą. No i moje cotygodniowe odwiedziny... [B] Oczywiście nic nie zastąpi DT u Neris[/B], której serdecznie dziękuję za prawie roczną opiekę nad Burakiem za symboliczną, bardzo niską opłatę. Za naukę posłuszeństwa, komend, nieciągnięcia na smyczy, nie skakania na ludzi w przypływie radości... i całościowe ogarnięcie "totalnie nieogarniętego" potworka. [B]Oczywiście - cały czas będę jej szukać DS -[/B] to nie tak, że pozostawiam ją samą sobie w schronisku na przysłowiowe "dożycie" i pozbywam się w ten sposób problemu.
-
1. Kajo drogę z Korabiewic do Warszawy (ok.70km) spędził na tylnej kanapie mojego samochodu, jechał bardzo grzecznie przez jakieś 10 minut, po czym władował się na siedzenie pasażera i tak dojechaliśmy do Warszawy. Na dźwięk i widok przejeżdżającego motocykla wyraźnie się pobudził, oznajmiając to głośnym szczekaniem. 2.Przed wizytą u p.Romy odwiedzilismy veta, w celu ogólnego przeglądu i sprawdzenia, czy nie posiada chipa. Dał sobie zajrzeć w uszy, mordę i pod ogon. 3.Był w odwiedzinach u córki p.Romy, bawił się z jej wnuczkami. 4.Wieczorem p.Roma chciała go wykąpać, ale ponieważ zawarczał - odpuściła. 5.Następnego dnia rano wyczesała go i podczas odkładania szczotki na półkę regału została zaatakowana przez psa bez żadnego warknięcia. 6.Trasę powrotną: Warszawa-Korabiewice spędził w moim samochodzie na siedzeniu pasażera - siedział grzecznie i gapił się przez okno. 7.Dłoń p.Romy była szyta, rany kąsane (płytsze niż na dłoni) miała również na przedramieniu. Co do pomocy ze strony Vivy: Jeśli znajdzie się osoba, która zgodzi się udostępnić kawałek podwórka, Fundacja pomoże: a) sfinansować budowę kojca i zakup budy (Agata nie określiła dokładnej kwoty, ponieważ na razie cały plan pozostaje w sferze przypuszczeń i gdybania - chyba, że Equus ? ustaliłaś już z kimś jakieś konkrety?) b) udostępni swoje konto do zbiórek na rzecz Kajo (na karmę, szczepienia, ew. leczenie - nie zapominajmy, że przypuszczalnie połowę życia psiak ma już za sobą ) c) zrobi allegro cegiełkowe dla psa, licząc przy tym na pomoc w rozsyłaniu wici i agitowaniu do wpłat osób zaangażowanych w ratowanie zwierzaka d) nie podejmie się wzięcia całkowitej odpowiedzialności za Kajo e) opcja opłacania DT/Hoteliku nie wchodzi w grę, ale to chyba jest dla wszystkich zrozumiałe ... Zapraszam na stronę Korabiewic (zresztą nie tylko Korabiewic.. takich miejsc jest setki) idzie zima - na JUŻ poszukuję DS dla kilkunastu mikropsiaków - ślicznych adopcyjnych, wpatrzonych w człowieka, podbiegających do krat na głaski i mizianie, dla których chwila lizania człowieka po twarzy to jak wstęp do raju. Żeby nie było tandetnie i landrynkowo - duże, średnie, szaro-bure, trójłapki, "nieudane" podróbki rasowców, stare i młodsze - przyjazne i wpatrzone w człowieka też czekają na domy. W sumie i tak nie wiem po co to napisałam.?..Może (przypuszczenie, graniczące z pewnością) kogoś to rozbawi. Historia ( i nawet ten portal) zna takie przypadki... Yourney, Equus, Energy (sorry, ale gdzie jest w tym wszystkim Tusinka?) - jeśli macie jakiś plan, to działajcie.
-
Potrzebna pomoc dla koczującego psa w Markach
Abrakadabra replied to Malwla's topic in Już w nowym domu
[quote name='Malwla']Zapomniałam napisać, że on koczuje gdzieś przy skrzyżowaniu Piłsudskiego i Kościuszki, więc może ktoś z Was tam przejeżdża przez tą okolicę[/QUOTE] Ja przemierzam tę trasę dość często, ale nigdy tego psa nie widziałam (a zmysły mam wyostrzone, jeśli chodzi o błąkające się czworonogi - uwierz mi). Dzisiaj przejechałam okolice ok.12.00 i 21.00 - żadnego koczującego psiaka nie zauważyłam. -
[quote name='Equus']Journey - oczywiście masz rację - opieka nad 11 a 3 psami jest nie do porównania. I nie zamierzam twierdzić inaczej. Co do kojca to Kajo od pewnego czasu i tak mieszka w kojcu i z tego o mówiła Ania to specjalnie z tego powodu nie cierpi. Oczywiście psem trzeba zajmować, a nie tylko wrzucać miskę - to oczywiste. Czy któraś z dziewczyn, które do tej pory ustalały różne kwestie z AniąRe mogłaby zadzwonić i dopytać Vivę o te warunki? Co konkretnie mogą zaoferować? Jeśli będę znała konkrety to mogę coś dalej szukać. Chyba, że decyzja już zapadła i mam się nie wtrącać?[/QUOTE] Equus, z tego co wiem, żadna decyzja nie zapadła, więc wtrącaj się. Jak najbardziej się wtrącaj. W przypadku Kajo zjawisko nosi naukową nazwę pt. "rozproszenie odpowiedzialności". Najlepszym wyjściem z tego impasu jest to, że objawi się ktoś z JAJAMI i przejmie sprawę w swoje ręce. Oczywiście - pewnie się nie objawi... Ja w przypadku Kajo JaJ nie mam, swoje zdanie wyraziłam dość jasno. Obiecuję jednakże, że porozmawiam z przedstawicielami Vivy i ustalę, co mogą uczynić w kwestii jego pobytu poza schroniskiem, w DT, tudzież hoteliku.
-
[quote name='Iljova']do jakiej ?[/QUOTE] Do wizyt przed i po adopcyjnych ... Wykorzystuję Nerisową i miewam z tego powodu wyrzuty sumienia.... Ps.Wiem o co pytała Lola... - na razie nie odpowiem. Dostałam przed chwilą zapytanie na tablica.pl o szczegóły, związane z umiejętnościami Buraka w zakresie stróżowania. Odpisałam i czekam na odpowiedź....
-
[quote name='ostatniaszansa']Abrakadabra czytam, czyta, co znaczy Magda Sz kazała mi je zabrać ( mięso ) ? [B]A co Ona może kazać ? [/B]Korabiewice to jak stajnia Augiasza, zrobić tam porządek ...:( dużo kasy, dużo ludzi na codzień i czas. Ponad trzy lata porządkujemy Boguszyce i to wcale nie jest koniec , jeszcze niemało przed nami . Ewa[/QUOTE] Ewa, nie wiem co masz na myśli pisząc o "zrobieniu tam porządku"... P.Magda ma tam swoje prawa, zagwarantowane umową . Prowiant i tak dostarczyłam - chciałam zwrócić uwagę na to, że wypowiedzi p. Magdy, opisane szczegółowo przez p.Prezes Fundacji Emir należy traktować hmmmmm... jakby to ująć? "Z przymrużeniem oka"?
-
SBD - Buuuuuu, a ja się zaniepokoiłam i zmartwiłam nawet.... Słuchaj, może my co tydzień (z niewyjaśnionych przyczyn) padamy ofiarami zbiorowej halucynacji :placz:! Ostatnio, kiedy przywiozłam mięso (wieprzowo-wołowo-drobiowe), to P.Magda kazała mi zabierać je z powrotem - w/g niej w Korabiewicach pieski jedzą tylko wołowinkę. Jakoś nigdzie tej wołowinki nie widziałam.... Może my naprawdę mamy omamy??? Polecam artykulik, wczoraj go czytałam: [URL]http://niewiarygodne.pl/kat,1031983,title,To-prawdziwy-cud-i-medyczny-przelom-Na-przedramieniu-kobiety-wyhodowano-ucho,wid,14982055,wiadomosc.html?smgajticaid=6f4a7[/URL] Myślicie, że wyhodowanie np. mózgu na innej części ciała (niekoniecznie ręce :) ) to tylko kwestia czasu? Dla wielu ludzi mogłoby to być prawdziwe wybawienie...