Jump to content
Dogomania

Abrakadabra

Members
  • Posts

    4341
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Abrakadabra

  1. A małe, przewrażliwione i rozchwiane emocjonalnie dziewczynki z gimbazy dawno powinny iść spać.... Dioranne - dobranoc :)
  2. Od znalezuienia Lutka w zimie2011r upynęło prawie 2 lata, 2 dwa ostatnie lata preżył szczęśliwie u Doroty w Tłuszczu, ogarniety ciepłem i miością wszystkich domowników, Dorota walczyła o niego do końca z cała determinacją... Nirstety - lika tygodni temu Lutek zasnął na zawsze... Dorcia, w imieniu Lutka - dzziękujemy Ci za wszystko....
  3. Ja mam kolejną (jeszcze nie zakonczoną [I]happy end[/I]-em, bo piesek nadal mieszka w schronisku) przemianę korabiewickiego Daktyla. Daktyl to maluch, waży ok.8-9kg, ma jakieś 5,6 lat. Mieszka w boksie z 3 innymi samcami - razem tworzą najbardziej niezdyscyplinowaną i oszołomiastą gromadkę w Korabiewicach :evil_lol: -niesamowicie lubiąc się i kochając. Świetnie się dogadują, jeden za drugim poszedłby w ogień, cały czas liżą się po pyszczkach, dotykają ciałami.... O ile Daktyl w kontaktach z innymi psami był bardzo otwarty i bezpiecznie czuł się w ich towarzystwie, na tyle na widok człowieka (a bardziej dotyku) po prostu kamieniał.... Wyprowadzanie na spacery polegało na siłowym wręcz wyciąganiu go z budy (wgłąb której uciekał na widok zbliżającego się wolontariusza), wynoszeniu na rekach na teren spacerowy (nasze słynne, piękne pastwisko) i przekonywaniu, że smycz tudzież szeleczki, a co najważniejsze człowiek- to tylko dobro i same pozytywne bodźce. Tutaj Daktyl na swoim pierwszym spacerku poza boksem (chyba w maju) - większość czasu spędził w ten sposób... Przyklejony brzuchem do ziemi, z wzrokiem proszącym: zostaw mnie w spokoju, przewracający się ze strachu na grzbiet i pokazujący brzuszek... :( Zabezpieczony na wszekli wypadek i obróżką i szeleczkami. Nie chciał stać, bał się dotyku, przyjmował bardzo poddańcze pozy.... [IMG]http://i41.tinypic.com/kd1lzk.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/2qkl760.jpg[/IMG] 3 dni temu zrobiłam mu to zdjęcie :) W tej chwili jest pierwszy przy furtce, pierwszy pcha się w ręce, pierwszy jest w kolejce do spaceru i pierwszy do głaskania. Radość, jaką okazuje na widok człowieka jest po prostu nie do opisania :) [IMG]http://i41.tinypic.com/21mgjkj.jpg[/IMG]
  4. [B]B[/B]yłam [B]M[/B]ała [B]X[/B]-lat temu....
  5. 100 lat mnie tu nie było... i nie żałuję :) Pomijając psy na kolcach, zaciskach i innych ustrojstwach... najbardziej zastanawiam się nad wyglądem 150kg Baby na rowerze z psem u boku
  6. [quote name='Nutusia']Serce rośnie, że są jeszcze ludzie, którym psia starość nie przeszkadza w adopcji, a wręcz przeciwnie!...[/QUOTE] Adopcja Maszy była o tyle niesamowita, niewiarygodna i zaskakująco rozczulająca, że para, która ją adoptowała od kilku miesięcy nosiła się z zamiarem KUPNA RODOWODOWEGO SZCZENIAKA WYŻŁA WEIMARSKIEGO ... Los płata figle... zakochali się w starej, schorowanej, śmierdzącej suczce ze schroniska, która stała się ich całym życiem. Szkoda, że Maszka (mimo troskliwej i profesjonalnej opieko vet) tak szybko odeszła... Czytanie wiadomości od jej właścicielki zaczynałam dopiero po zaopatrzeniu się w zapas chusteczek higienicznych :) Co do dywanika - Masza konsumowała na nim krewetki, które wyżebrała, ew. ukradła ze stołu - na sam ich zapach szalała z ekscytacji... Uwielbiała podobno szybką (ale tylko szybką) jazdę samochodem - stanie w korkach i ślimacze posuwanie się do przodu dość mocno ją irytowała i nudziło :) Jej właściciele pokochali ją bardzo, bardzo mocno ... Teraz przypomniała mi się jeszcze jedna adopcja z korabiewickiego "podwórka". Zadzwonił do mnie Pan z Krakowa, właściciel trójłapka, adoptowanego rok wcześniej z krakowskiego schroniska. Poszukiwał kumpla/kumpeli dla swojego pieska. Po wymianie zdań na temat warunków, jakie oferuje itd, powiedział (Uwaga!): niech mi Pani znajdzie psa/suczkę którego nikt nie zechce. Takiego najbrzydzego i najmniej adopcyjnego, który jest skazany na schronisko... I tym sposobem korabiewicka Bromba - staruszka, nieforemna, czarna, z łupieżem, na krótkich koślawych nóżkach, z ropą cieknącą z oka i nosa (miała nieleczoną przetokę) trafiła do Krakowa :) Jest już wyleczona, ma się dobrze, szaleje ze swoim kolegą Bąblem, i chyba jest bardzo szczęśliwa :) Tutaj na spacerku w Korabiewicach (może nie wygląda najgorzej - w końcu zdjęcia robiłąm do ogłoszeń), ale uwierzcie - ta suczka naprawdę miałą "radiową urodę"... Na dodatek na początku nie podchodziła do nas zbyt pozytywnie, troszkę bała się smyczy i dotyku. Wzięłyśmy ją w przysłowiowe "obroty" i niedługo światu objawił się jej niesamowicie wesoły charakter, optymistyczne podejście do życia i fantastyczny temperament. [IMG]http://i40.tinypic.com/otemc0.jpg[/IMG] [IMG]http://i42.tinypic.com/23hlta0.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/9sbfgn.jpg[/IMG] I w DS: [IMG]http://i42.tinypic.com/2i74nr6.jpg[/IMG] Może to metamorfoza nie bardzo spektakularna, ale tak mi się nasunęło a'propos postu Nutusi :)
  7. Na szczęście pod skrzydłami Vivy wszystkie korabiewickie psy otrzymały potrzebną pomoc. Dzięki pracownikom i wolontariuszom Masza zmieniła się nie do poznania - odrosła jej sierść, nabrała zaufania do ludzi i stała się prawdziwym przytulakiem (chociaż trzeba przyznać, że czasami miewała "swoje zdanie na różne tematy" :) i zdarzało jej się być upariuchem:) - ale nigdy już nie pokazywała zębów... Masza była bardzo chora na serce, męczył ją chroniczny kaszel, musiała przyjmować bardzo drogie leki, które przynosiły jej chwilową ulgę.. Znalazła Dom, który podarował jej najcenniejszy dar - CZAS. Miała swoich ludzi, dzięki którym przeżyła jeszcze ponad pół roku... Tu jeszcze w schronisku na spacerze: [IMG]http://i39.tinypic.com/vxhmat.jpg[/IMG] [IMG]http://i42.tinypic.com/296c6qd.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/so3hg8.jpg[/IMG] I w swoim Domu :) [IMG]http://i44.tinypic.com/2daeuk5.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/2d6ql3o.jpg[/IMG]
  8. Jeszcze nie wklejałam tu metamorfozy (wizualnej i charektorologicznej) korabiewickiej Maszki... Tak Masza wyglądała w schronisku w styczniu 2012, kiedy nasza Fundacja przejmowała Korabiewice. Suczka była wyłysiała (okazało sę, że to uczulenie na pchły), bardzo nieufna, przy próbie dotknięcia reagowała gryzieniem, no i z racji wieku (min.10-12 lat) nie "rokowała" jako pies, który ma jakiekolwiek szanse na adopcyję... [IMG]http://i40.tinypic.com/9jjhnc.jpg[/IMG] [IMG]http://i42.tinypic.com/2d7etsw.jpg[/IMG] Cały grzebiet był wyłysiały.... [IMG]http://i40.tinypic.com/2hxanap.jpg[/IMG]
  9. [quote name='kasiaprodex']Takiej ilości psów raczej sie nie da ukryc i przypuszczam iz sasiedzi wiedza najlepiej co w której chałupie piszczy. Może popytac ludzi z tej miejscowości kto ma tyle psów?[/QUOTE] Kasia - nie popytałam- mój błąd, ale jak się okazuje dobrze zapamiętałam adres i obejrzałam z zewnątrz dom, który powinnam obejrzeć (pamięć mnie nie zawiadłą). Domj jak dom. Wysoki, dwupiętrowy, zadbany i okolony bardzo szczelnym, wysokim płotem. Szczelnym... bardzo szczelnym ... robi wrażenie - nie powiem,
  10. EDIT: Fruzia znalazła Dom. Ok 7-mio letnia suczka szuka DS w Wwie: [IMG]http://i41.tinypic.com/a2ya7d.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/2lwat7n.jpg[/IMG]
  11. [quote name='kinia098']Abrakadabra- czy masz jeszcze kontakt z Panem ?[/QUOTE] Kinia, masz może gdzieś zapisany nr tego Pana? Ja oczywiście zgubiłam, a po przeistalowaniu komputera raczej nie znajdę maila z dokłądnym adresem... Kojarzy mi się Błogosław nr 7 - byłam tam tydzień temu, wracając z delegacji, ale nie mam pojęcia czy to ten właśnie dom. Niestety nikogo nie było.
  12. [B]6-cio letnia Fruzia, suczka york[/B], bardzo wesoła, typ rzytulaka, kochająca inne zwierzaki, waży ok 3,5kg szukaDS: [IMG]http://i41.tinypic.com/a2ya7d.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/2lwat7n.jpg[/IMG] Przebywa w Warszawie - kontakt na PW
  13. Ola - zapytaj zatem: ile ogłoszeń, gdzie i jak często odświeżanych ma Diara? Na jakich portalach ? W/g mnie - ona nie ma żadnych ogłoszeń. Owszem, miała kiedyś. Kiedy? Otóż wtedy, kiedy zajmowały się tym tematem PROFESJONALISTKI a nie panienki wykupujące ogłoszenia na bazarkach od przypadku do przypadku. Żeb zajmować się realną adopcją psów TRZEBA MIEĆ MIEĆ POJĘCIE O MECHANIZMACH JAKIE DZIAŁAJĄ NA LUDZI I odnawiać ogłoszenia co drugi dzień... Ps.Widziałam jedno ogłoszenie, dotyczące Diary :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Cyt.początek: suczka ok. 5-letnia...." Brawa za fantazję :) dla "twórcy" teksu ....
  14. Dostałam odpowiedź: Cyt.:" Pani Doroto, zapraszam w takim razie z aparatem, tylko nie wiem jak zareagują na panią nasi podopieczni i nie mogę wziąć całkowitej odpowiedzialności za ich reakcję. Nasze psy nie miały żadnego kontaktu do chwili obecnej z nieznajomymi osobami. Obejście jak to pani określiła jest to ogrodzona szczelnym murem posesja 1500 m/2, z którego korzystają psy i suki w ustalonych terminach czasowych. Nie widzę możliwości fotografowania poszczególnych psiaków przez osobę nieznajomą. Oczywiście zapraszam lecz psy muszą być pozamykane w trakcie pani wizyty w swoich wyznaczonych miejscach. 4 psy maja wybudowany ogrodzony boks wiec zrobienie im zdjęć nie stanowi problemu. Natomiast reszta w chwili obecnej mieszka u nas w domu 5 suk w specjalnie zaadoptowanej kuchni, 2 suki w oddzielnym pokoju w pomieszczeniach mieszkalnych, i 2 psy również oddzielone w następnym pokoju. Proszę przyjechać na miejscu zorientuje się pani dokładniej niż to wynika z mojego opisu. Proszę ustalić termin i godzinę aby na posesji nie przebywały w tym czasie żadne zwierzęta. Pozdrawiam Jerzy " Niestety od jutra, do 30.06. jestem poza granicami kraju, więc nie dam rady się tym zająć przez najbliższe 2 tygodnie.
  15. [quote name='malagos']Abra, zyjesz?........[/QUOTE] Żyję :) Tylko bardziej w realu... Pan Jerzy zapytał mnie dzisiaj mailowo: czy dowiozę mu karmę i czy może liczyć na moją pomoc w tej kwestii. Odpisałam i czekam na odpowiedź.
  16. [quote name='malagos']Abra, wybierasz się do pana?[/QUOTE] Małgosia, taki mam plan od jakchiś 3 tygodni- ale wiadomo jak to jest: wytężona praca zawodowa + wolontariat w innym miejscu... i za chwilę plany biorą "w łeb" Spróbuję dotrzeć.
  17. [quote name='*Gajowa*']A gdzie miałyby sie odbywać sterylki ? Jeżeli w okolicach Piaseczna, Konstancinie to mogę spróbować z transportem, zobaczymy jak to wyjdzie. W jakiej miejscowości są psiaki >[/QUOTE] Psy są w miejscowości Błogosław, w pobliżu Grójca (oddalonego od centrum W-wy jakieś 55km). Sterylki mogłabym załatwić na Pradze za ok. 100zł za suczkę/psa, ale uważam, że to Pan właściciel powinien się pofatygować osobiście (takie mam zdanie, przynajmniej do momentu, kiedy dotrę na miejsce osobiście i nie ocenię warunków. Tzw. wizja lokalna może wszystko zmienić.
  18. [quote name='Consensus']Moim zdaniem Kajo padł ofiarą spostrzegania pudli jako rasy kanapowej. Wyfryzowanych, zabawnych laleczek. A przecież to psy myśliwskie, dowodne! Miały pływać, przynosić kaczki, biegać i współpracować, uczyć się. Kajo potrzebuje teraz silnej ręki, kogoś kto nie przestraszy się jego warczenia, nie odpuści przy pierwszej lepszej okazji. Trafiał widocznie na ludzi słabych, którzy chcieli mieć taką laleczkę na kanapie. Był silniejszy i po swojemu -psiemu- pokazywał człowiekowi jak ma się zachowywać i co robić. Jeśli odwrócimy te role -zaczniemy jemu pokazywać jak on ma się zachowywać -będzie dobrze. Tylko trzeba przestrzegać rygoru -żeby Kajo nie mógł pomyśleć, że może przejąć kontrolę. Zero wchodzenia na kanapę bez pozwolenia, zero jedzenia przed jedzeniem człowieka (wręcz ostentacyjne jedzenie tuż przed jego nosem), pilnowanie przy przechodzeniu przez wąskie przejścia -my wychodzimy/wchodzimy pierwsi. Przy najmniejszym nieposłuszeństwie od razu słowne skarcenie. Nie powinno mu się pozwalać na "stróżowanie". To nasza rola. My pilnujemy. My jesteśmy alfa! On nie powinien mieć swojego posłania, swojej kości, swojej zabawki. Możemy mu łaskawie pożyczać na trochę nasze. To mądry pies, który myślał, że musi zadbać o porządek w "stadzie" bo jest najsilniejszy...[/QUOTE] Kajo zostaje u Was?
  19. [quote name='marlenka']Nic z tego nie zrozumiałam , co za pimpek , gdzie na ten Ds o co wogóle chodzi , bo chyba dużo chciałas szybko napisac , a ja za groma nie kumam o co kaman[/QUOTE] Powtórzę po przedmówczyni.. "Wszelki Duch Pana Boga chwali".... Amen
  20. Szukałam i znalazłam: > Witam, Pani Doroto zgodnie z rozmową przesyłam parę zdjęć psiaków. > Jest ich w sumie 17 i latają według planu po posesji więc ciężko jest > zrobić im zdjęcia po kolei. Nie w tym rzecz. Z adopcjami jest problem > udało mi się oddać w dobre ręce w tamtym roku 6 psów.Było ich 23. Sam > je zaadoptowałem, mam miejsce, tak że to nie jest najpilniejsza > potrzeba. Najważniejsza potrzeba to karma i tu moja prośba szczególna! > Następnie systematyczne sterylizację. Psy są oddzielone od suczek i to > utrudnia bardzo życie. Muszę wybudować jeszcze jeden boks. Nadmieniam, > że karma jest najważniejsza.
  21. [quote name='kinia098']To jak ze zdjęciami ? Abrakadabra- nie miała byś mimo wszystko kogo tam wysłać na interwencję ? Bo to naprawdę wygląda podejrzanie.[/QUOTE] Qrcze, ja teraz jestem w Elblągu i będę tu do końca tygodnia. W niedzielę jadę do Korabiewic, do Grójca mam stamtąd jakieś 30km. Mogę odwiedzić tego Pana bez zapowiedzenia, bo podał mi adres... Ps. W natłoku służbowych maili nie mogę znaleźć jego wiadomości!
  22. [quote name='ostatniaszansa']Żeby nie było - wlasnie wyslalam maila ponaglająco-proszacego ;) Ale i tak mam nadzieje, ze Rusalka przyjedzie na spotkanie psowe w Bern :) /Agnieszka[/QUOTE] Agnieszka dzięki!!!!! Ja normalnie kocham tę suczynkę! Nieopisaną radość sprawiłby mi jej widok z nowymi opiekunami.
  23. [quote name='kinia098']Proszę kogoś o pomoc w "interwencji" !![/QUOTE] Dzsiaj rano dostałam krótkiego maila od tego Pana, opatrzonego kilkoma zdjęciami. Wkleję to wszystko jutro po południu, jak tylko złapię oddech od obowiązków słóżbowych.
  24. [quote name='ostatniaszansa']Aga wróci z wojaży i docisnę o zdjęcia, ale ich wstawić nie umiemy -uprzedzam. Benito,Klara, Lordzik, Puszek, Puszkopodobny :) matko reszty już nie pamiętam, no jeszcze czarna sunia, małe kasztanowo-rude z adhd ... a Trójłapek , cholera co jeszcze ? A widziałyście Pawiego cudaczka - mówiłam,że to piękny pies jak ozdrowieje, odrośnie sierść i będzie szczęśliwy :) Ewa[/QUOTE] Dziewczyny... ja chcę Rusałkę... pleeeaaseee.... Dzisiaj miałam telefon od rodziny, zainteresowanej jej adopcją (musieli dość głęboko grzebać w ogłoszeniach) i głęboka melancholia ogarnęła mój umysł i serce... Odżyły wspomnienia z Korabiewic, związane z tą ślicznotką.
  25. [quote name='sleepingbyday'] ale jaja, nie?[/QUOTE] Noooo.. zwał jak zwał - jaja czy cud - nieważne! Grunt, że chłopina ma fajną rodzinkę. I niech mu nawet będzie Pimpek :evil_lol:
×
×
  • Create New...