Czy ktoś jeszcze pamięta małą Myszkę? Kochane słoneczko przeszło wczoraj operację kręgosłupa na cito. Wypadł jej dysk. Trudno powiedzieć jak to się stało. Maleńka jest skoczna, dużo biega. Zdarzyło się też na spacerze, że duża suka po niej przebiegła. Tylko, że wtedy poza piskiem nic więcej się nie działo. Obejrzałyśmy ją dokładnie i nie wykazywała bólu. Wet powiedział, że ona jest przegubowcem, więc nie musiało być jakiegoś urazu, żeby dysk wypadł.
Niestety przedwczoraj zaczęła się zataczać, łapki tylne odmawiały posłuszeństwa. Rita natychmiast pojechała do ortopedy. RTG wykazał uraz, ale konieczne było zrobienie dodatkowo tomografii. No i na tomografii wyszło, że dysk wypadł i uciska nerw i trzeba szybko operować, żeby nie doszło do niedowładu.
Myszeńka operację zniosła dzielnie. Niestety do wieczora jest w szpitaliku. Jedziemy po nią dopiero po 19. Wszystko już gotowe czeka na nią. Klatka kenelowa pożyczona od Ellig, masa podkładów. Rita po naszym wspólnym spacerze z psami (bo ma jeszcze Summera adoptowanego z Palucha) pojechała jeszcze po torbę do wynoszenia Myszy na dwór. 3 tygodnie może stawać tylko na załatwienie się i jak najmniej chodzić. Za tydzień rusza rehebiltacja.
Bardzo się o nią martwię, bo kocham tego malucha bardzo. Zawsze jak do nas przychodzi domaga się głaskania i smaczków. Jest wspaniała i dzielna. Jest duża szansa, że wyjdzie z tego całkowicie. Zresztą jak znam Ritę, będzie ją rehabilitowała i dawała wszystko co najlepsze. W tym domu psy są zawsze najważniejsze i mają super opiekę.