Dino miał cuuudny kamień nazębny - był już wyznaczony termin do czyszczenia. Ale moje psisko wzięło sprawy w swoje ręce, przepraszam, łapy - pośrutowało prawie wszystkie patyki w okolicznych lasach i pozbyło się w ten sposób kamienia :evil_lol:. Teraz śrutuje żwacze. Wczoraj jeden wbił mu się w poprzek podniebienia i Dino zaczął się dławić i okrutnie ślinić. I nie dał się tknąć :shake:. W końcu wsadziłam mu łapę w pyszczydło i udało się wyrwać zaklinowany żwacz. Łapa cała, ale Dinkowi polało się trochę krewki :placz:. Już jest dobrze, pychol w porządku.