-
Posts
2850 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by NaamahsChild
-
Gratkuluję, maleńka!
-
Blacky, ślicznotko, tyle dobrych serc chce dla Ciebie jak najlepiej. Oby dziś Twoja gwiazda rozbłysła ze zdwojoną siłą.
-
Molly wreszcie nauczyła się do czego służy kość:) Wcina swoją namiętnie od wczoraj wieczora. Do tego obie pannice dostały w prezencie od matki twardą piłeczkę do męczenia i nowy sznurek - bo poprzedni w kilka dni Molly obróciła w gałganki;) Nowa karma chyba jej służy - kupka bardzo satysfakcjonująca, a i problem z wypróżnianiem lepszy (chyba kuracje kilkutygodniowe Espumisanem i witaminami, wreszcie przyniosły jakiś efekt). Czas brać się za ogłoszenia, panna musi dom wreszcie znaleźć, w końcu to już dorosły pies:) Może przydałaby się też zmiana tematu na bardziej aktualny?
-
Lili już się nie boi...... Jest bezpieczna!
NaamahsChild replied to amikat's topic in Już w nowym domu
W takim razie Lili - trzymam mocno kciuki! -
Trzymam za Ciebie kciuki, Blacky.
-
P-ń - schorowany Champion już w domu z marzeń!
NaamahsChild replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Czy lekarze zasugerowali dalsze postępowanie diagnostyczne? Przecież on w takim stanie nie może egzystować.. Przecież na samym Calo-Pecie i innych bombach kalorycznych.. ciężko mu będzie stanąć na nogi. Może skonsultować jego przypadek z internistami z Wrocławia? -
P-ń - schorowany Champion już w domu z marzeń!
NaamahsChild replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
O ile się nie mylę, Goniu, to przełyk olbrzymi spowodowany jest nieprawidłowym unerwieniem tegoż. To może przecież być przyczyną aktualnego stanu Champa - wyniszczenia. Co do diety i jej charakteru, to jestem przekonana, że jesteś w tej kwestii doskonale zorientowana. Czyli jest to pies dla bardzo skrupulatnego i odpowiedzialnego właściciela.. Champ.. biedaczku:( p.s. czy bierze on jakieś leki rozluźniające mięśnie przełyku? -
Jeeee, w nagrodę poproszę Scoobi-chrupkę:D
-
Hitler:) Bo ma takie faaajowe wąsy!
-
[email]naamahs_child@interia.pl[/email]
-
Letniak;) Ty mi lepiej wyślij na maila fotki czarnego kocurka, bo mu dom kołuję:)
-
Brrrrr.. Morsy jakieś:) Dla mnie temperatura poniżej -5 stopni to śmierć o śnieżnych oczach:)
-
My czekamy aż się ociepli, bo póki co, ja umieram - dla mnie ta temperatura jest krytyczna:(
-
Właśnie wróciłam z pojedynku z napalonym małym samczykiem, chętnym zapłodnić Mollkę. Ależ się namordowałam. A Molly? Pfff, też była zainteresowana jego propozycją. Odruch kopulacyjny przy nacisku na lędźwia jest, bardziej zmartwiło mnie to krwawienie z odbytu, więc prawdopodobnie USG dla świętego spokoju zrobię..
-
Poniżej przypominany przez Fizię tekst do ogłoszeń: [quote name='fizia']to ja przypomnę tekst, który napisała Naa: Każdy ma w życiu swoje 5 minut. Wtedy jest na topie, w szczycie możliwości, prezentuje się najlepiej jak tylko może, wierząc, że ten czas będzie trwał jak najdłużej. Wiele zwierząt w schroniskach wypina dumnie pierś, pręży się patrząc błagalnie w oczy Człowieka. Często niestety, jest mijane z obojętnością, spisane na straty z powodu uprzedzeń, rozmiarów, czy też błędów i nieodpowiedzialności - zarówno potencjalnych właścicieli jak i prawnych opiekunów. Jednak 5 minut Molly będzie krótkie, zbyt krótkie, by móc przejść obok obojętnie. To czas pełen tragizmu, odwagi, walki ze śmiercią. Molly jest bowiem psem niezwykłym, naznaczonym przez los już od momentu poczęcia. Na świat przyszła prawdopodobnie z wadą genetyczną. Dzięki wolontariuszkom, pomagającym psom w schronisku "As" w Kłomnicach, które wypatrzyły to śliczne szczenię, Molly niedawno opuściła boks i trafiła do domu tymczasowego we Wrocławiu. Teraz jest bezpieczna, ma dużo przestrzeni, odpowiednią karmę i ludzi o wielkim sercu, którzy z zamiłowania opiekują się potrzebującymi pomocy zwierzętami. Dzięki przeprowadzce wiemy na temat tego ślicznego pieska nieco więcej, niż gdyby nadal przebywał za kratami schroniska. Konsultowana u najlepszych specjalistów, których słowa brzmiały jak wyrok: Molly ma skrzywiony i skręcony kręgosłup, który spowodował przemieszczenie oraz nieprawidłowe umieszczenie miednicy, a co za tym idzie - stawu biodrowego. To wada, która nie nadaje się do korekcji operacyjnej, każda próba ingerencji w organizm dziewczynki, może zakończyć się śmiercią lub poważnymi powikłaniami. Mimo swojego kalectwa, Molly jest niezwykle radosnym, ekspresywnym szczeniakiem. Ma w tej chwili około 4 miesięcy i przypomina labradora (jej rodzeństwo jest większe i również w typie retrievera). Posiada niesamowite pokłady energii, szaleństwa, dziecięcej spontaniczności. Bardzo przywiązuje się do człowieka, chodzi za swoim ukochanym Panem jak cień. Akceptuje psy i koty. Nauczyła się żyć wraz ze swoją wadą, która naturalnie utrudnia jej codzienne czynności. Nie potrafi samodzielnie wchodzić po schodach (ze schodzeniem jest tym bardziej trudno, absolutnie nie może tego zrobić), skakać, prawidłowo siadać. Jednak swoim urokiem skutecznie maskuje swoje niedociągłości. Niesamowita uroda, mnóstwo wdzięku, rozkoszny uśmiech, oddanie, zaufanie kształtują obraz psa wyjątkowego od początku do końca. Molly jest psem, który wciąż nie ma swojego domu, szukamy dla niej wymarzonego , upragnionego Właściciela, który zapewni jej szczęście w czasie, który jeszcze został jej dany. Bo wady, z którymi się urodziła, zdecydowanie skrócą jej życie. Nikt nie wie, ile czasu jej zostało. Tygodnie? Miesiące? Boimy się wyrokować. Potrafisz powiedzieć jej NIE..? NIE Molly, nie zasługujesz na szczęście? My absolutnie nie zgodzimy się na taką decyzję. Chcemy, by odnalazł się ktoś, kto pokocha sunię i będzie cieszył się jej obecnością aż do końca. Molly jest przemiłym, uroczym maluchem, który natychmiast skrada serca wszystkich, którzy Ją poznają i w pełni zasługuje na szczęście. Jeśli jesteś zainteresowany adopcją suni lub pomocą w opiece i utrzymaniu Molly - skontaktuj się z jej domem tymczasowym, który udzieli odpowiedzi na wszelkie pytania. Warunkiem adopcji Molly jest wizyta przedadopcyjna oraz podpisanie umowy adopcyjnej. Prosimy o odpowiedzialne i racjonalne propozycje, bo tylko na takie będziemy odpowiadać. W miarę naszych możliwości pomożemy w transporcie Molly na terenie naszego kraju. Kontakt w sprawie adopcji: Marta 509 759 692 @: [email]naamahs_child@interia.pl[/email] Kontakt w sprawie pomocy materialnej: 509 173 446 @: [email]upendo@op.pl[/email] filmiki z Molly [URL]http://www.youtube.com/watch?v=mSwaMUulZfk[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=hlmi69ih3aI&feature=related[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=GNvKl9STGDc&feature=related[/URL][/QUOTE]
-
P-ń - schorowany Champion już w domu z marzeń!
NaamahsChild replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny mają rację, bez paniki. Wygłodzone psy mogą wymiotować, chociażby z łapczywego jedzenia. Poza tym, organizm mógł odzwyczaić się od takiej ilości pożywienia. Spróbowałabym częściej mniejszych dawek + preparat dla osób wychudzonych (dostępny w aptekach). Z doświadczenia polecam, ponieważ niejednego wychudzonego psa na tym podtuczałam: [B]Portagen[/B]. -
Czy w tych książeczkach jest coś ważnego? Rozumiem, że szczepienia ze schroniska itp? I jeszcze jedno, troszkę głupie pytanie - ona trafiła znowu do tego samego schroniska, tak?