-
Posts
7366 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by lilk_a
-
Mamy niestety nie będzie do świąt. Ma dostęp do internetu przez telefon , ale jakoś nie radzi sobie w nim z dogomanią. Jest plakat Samiego, ale z nieaktualnym numerem telefonu i imię też poprzednie. Poprawię , wstawię linka. Ogłoszeń na tablicy ma trzy od mamy , ale myślę że może być jeszcze jedno. Kaśka
-
Joszka ma cudowny dom u obiezyswiat75 :)))) !!!
lilk_a replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[quote name='Nutusia']To czekamy! A w sprawie jaśka - napisz do Mikołaja - może Ci przyniesie, bo przecież grzeczna byłaś przez cały rok! :)[/QUOTE] to bardzo dobry pomysł , napisz koniecznie :D ja napiszę o swoją połowę łóżka bo mój figulec jako że większy okupuje całą połowę i tak przepychamy się co noc ;)... -
Inka znalazła swoje miejsce na kanapie i swój dom :)
lilk_a replied to szafra's topic in Już w nowym domu
brawo :klacz: -
Bezio zaginął! Warko ,pomóż w poszukiwaniach Kudłatego!
lilk_a replied to jostel5's topic in Już w nowym domu
a ja bym sprawdziła mimo wsztstko , charakter psa może się zmienić a i wiek różnie można ocenić -
postaram się dzisiaj wypisać osoby które zalegają z deklaracjami (nagminnie ) aktualny arkusz na pierwszej stronie wątku niedługo będą nowe zdjęcia Zapa nie wiem co z ogłoszeniami
-
[quote name='sleepingbyday']jestem na babskiej imprezie, ale nie wytrzymałam i wyskoczyłam do gabinetu, żeby wpaśc. po trosze dlatego, że tak coś czułam, po trosze z nadzieją. rację macie - nie mamy prawa decydowac. ale co ważniejsze, nie mamy prawa myśleć o spokoju własnego sumienia, gdy w grę wchodzi cierpienie, dlugie i bez nadziei na polepszenie. więc tak cierpimy, mamy myśli, że może można było pomóc, że zrobiliśmy źle - wyrzuty sumienia, tęsknota, poczucie zdrady - to cena za oszczędzenie psu bólu i cierpienia. trzeba tę cenę ponosić, bo trzeba ograniczać bezsensowny ból. tak mi sie wydaje - jak zbyt długo nie mogłam podjąć decyzji o uśpieniu mojej poprzedniej suki, to właśnie dlatego miałam do siebie potem pretensje, że dla spokoju własnego sumienia dałam jej cierpieć. ze chciałam ją miec przy sobie, nie pozwalałam jej odejść z godnością. teraz sobie obiecuję, ze nigdy się to nie powtórzy, ale wcale nie wiem, czy będe miała dość siły. niech kaczki podepczą tego, kto teraz zostawi delph z długami. mamy się spiąć i żeby nie wiem co pomóc jej w ich spłąceniu. każde 5 zł, każdy grosz będzie się liczył. delph, co tu powiedzieć... moje kondolencje. żeby ten drań, co sajuki nie leczył, co pogrzebał jej szanse na może zdrowe życie zaniedbując leczenie, żeby on tak spokoju w życiu nie zaznał. ide się napić.ode mnie z bazarku z klaunami , tak jak obiecałam bedzie 100 zł dla Saj, niestety wcześniejsze zaniedbanie leczenia doprowadziło do ataków kaskadowych.... [quote name='Delph']Ja nawet nie zamierzam się usprawiedliwiać, czegokolwiek sobie tłumaczyć. Zabiłam psa, podjęłam decyzję o zabiciu żywej istoty. I jestem tego świadoma. Położyłam na szali zostawienie spraw własnemu losowi - wtedy Saj odeszłaby w czasie ataków w cierpieniach sama w domu, w obcym otoczeniu opuszczona w lecznicy lub chora i otumaniona na skutek powikłań po leczeniu. Już nawet nie wspomnę o tym, że mógłby ją porzucić kolejny dom w przypadku nieudanej adopcji. Wzięłam na siebie odpowiedzialność i wybrałam inną opcję, że nie dopuszczę do żadnego z powyższych scenariuszy. Wiem, że nie miałam do tego prawa, wiem, że nie powinno decydować się o życiu i śmierci. Podjęłam decyzję świadomie i poradzę sobie, muszę, mimo że od wczoraj żyję jak w koszmarnym śnie. Nie żałuję tego, że wzięłam ją pod swój dach, zrobiłabym to ponownie, gdyby miało to dać psu chociaż znikomą szansę na normalne życie. Szkoda mi tylko Saj, ona nie zasłużyła na żadną z tych strasznych rzeczy, które ją spotkały. Miałam wspaniałego psa, który mimo choroby dał mi dużo radości i uczuć, jestem jej za to bardzo wdzięczna. Pożegnałam się z nią wczoraj i nigdy jej nie zapomnę. Delph, podjęłaś właściwą decyzję [quote name='morisowa']Delph - podejmowanie takich decyzji jest częścią pomagania. I uważam, że mamy do tego prawo a nawet obowiązek skoro jest taka możliwość, by ulżyć cierpieniom, gdy nie ma innej możliwości, nie ma już nadziei na lepsze życie psa. To trudne decyzje, ciężkie. Ale są sytuacje, gdy trzeba je podejmować. Zrobiłaś dla Saj bardzo dużo. Pewnie byłaś jej pierwszym, prawdziwie kochającym domem... Trzymaj się Ty i Twój TZ. Saj miała szczęście, że trafiła na Was. Gdyby nigdy nie wyszła ze schr? Gdyby została u "adoptującego"? Jaki miałaby koniec...?bardzo dobrze napisane
-
jednak ją uśpiłaś ... niestety nieraz trzeba podjąć taką decyzje choć wszystko w nas krzyczy "nie" chyba każdy z nas ma za lub przed sobą taką decyzję 10 lat temu , razem z mężem stanęliśmy przed wyborem - zastrzyk czy powolna śmierć naszego psa w bólu i cierpieniu wybraliśmy eutanazję , ale nie mogę się z tym pogodzić do dzisiaj i prawdopodobnie nigdy tego nie zapomnę , to jest po prostu ból , ból fizyczny , nic nie pomaga , ani tłumaczenie sobie, że tak było lepiej , że nie dało się Nera uratować, że pożyłby może jeszcze parę miesięcy, ale w jaki sposób ? Do dzisiaj widzę jego błagający wzrok , i nie wiem czy błagał o życie czy o śmierć , pamiętam jak lizał mnie po rękach i nie wiem czy prosił czy się żegnał boże ... piszę to i płaczę .... a wtedy ? zachowywałam się jak oszalała , lekarz siedział i czekał , a my ... my żegnaliśmy się z naszym ukochanym psem ... był chory na raka odbytu ,lekarze rozłożyli ręce ... a my musieliśmy wytłumaczyć sobie, że to lepiej dla Nera , humanitarnie i świadomie , że to mądra miłość.... nie! to wcale nie lepiej i nawet kiedy rozsądek i rozum mówi "dobrze zrobiłaś " to jednak tuż za tym przychodzi okrutna myśl "zabiłaś go , przez ciebie nie żyje ... nie miałaś prawa odbierać mu życia" no i co można zrobić ? nauczyć się z tym żyć ? jak ? można zagłuszyć ból , ale świadomość podjętej decyzji i pytanie czy była tą najlepszą pozostaje ... i boli jak cholera ..... Saj .... żegnaj puchata suńko , zawsze będę pamiętać to zdjęcie kiedy wtulona leżałaś przy Delph
-
Bezio zaginął! Warko ,pomóż w poszukiwaniach Kudłatego!
lilk_a replied to jostel5's topic in Już w nowym domu
no jakby Bezik ;) -
[quote name='mari23']cieszę się, że nie tylko ja skorzystam z tych rad :) cierpliwości nie brakuje, jak się patrzy sercem na psa, ale w tak licznej grupie, jak u mnie bardzo trudno dotrzeć do tego właśnie psa - ona biega, szczeka - reszta rusza do drzwi myśląc, że ktoś obcy wszedł i hałas jest taki, że ona już nie słyszy, co ja do niej mówię ( za to sąsiadka po drugiej stronie ulicy na pewno słyszy psy ;)) ale np. po pierwszej panice przy sypaniu ryżu zawołałam ją ( bardzo szybko nauczyła się, że Morelia to do niej jest skierowane;)) i mówiąc do niej sypałam ten ryż..... i już było dobrze, ale kiedy 2 dni później była w kuchni i usłyszała ten dźwięk - przestraszyła się jednak wydaje mi sie, że u niej to nie tyle rodzaj hałasu, co jego nagłe, niespodziewane usłyszenie powoduje u niej lęk no i mężczyzn ewidentnie się boi, nawet lekkiego tupania ( np. jak Kasia tańczyła dzisiaj), machnięcia ręką... dzikusek taki, choć psotnik niemożliwy i niezmordowany ;) podgryza psy, ale i mnie po rękach, nogach.... jak mnie nie ma - dobre chociaż moje kapcie lub buty ;))[/QUOTE]z tymi sytuacjami i odgłosami których się boi ... spróbuj powtarzać do znudzenia przykładowe sypanie ryżu to nie ma być raz czy dwa , raz za razem 10-15 razy ... przerwa i jeszcze raz ... tupanie ... tup tup tup raz za razem przerwa tupanie , jeśli ucieknie przyprowadzić , niech słucha , nie wiem co ją uspokaja choć na chwilę , jeśli jest coś takiego to przy tupaniu to robić , np trzymać na niej rękę , albo mówić do niej .. z machnięciem ręką to już trudniej , niestety to dość nagły ruch i psy z założenia się go boją ogólnie to metoda zalewania bodźcem .. na powtórzone dużą ilość razy odgłosy mózg przestaje reagować
-
Grom ma swój dom po latach tułaczki, trzymamy kciuki! Powodzenia
lilk_a replied to martka1982's topic in Już w nowym domu
coś mi się wydaje że ktoś ma ochotę na przekąskę :) [URL="http://naforum.zapodaj.net/fbcf9d5d14a3.jpg.html"][IMG]http://naforum.zapodaj.net/thumbs/fbcf9d5d14a3.jpg[/IMG][/URL] -
[quote name='lilk_a']i zapraszam na bazarek :smile: w podpisie[/QUOTE] z bazarku będzie 100 zł dla Zapa zapłaciłam za Zapa za październik stan konta na dziś 95 zł uaktualniony arkusz na pierwszej stronie do wglądu
-
jest taka zasada , pies jako drapieżnik będzie reagował na zachowania drapieżne a drapieżnym zachowaniem jest np konfrontacja - stawanie do psa przodem , zbliżanie się w jego kierunku każdy pies reaguje inaczej - jeden ucieka i szczeka z oddali mówiąc jestem tu , jestem groźny bój się mnie drugi , odważny atakuje bez ostrzeżenia , trzeci wycofa się na bezpieczną dla siebie odległość i obserwuje np chcąc przyzwyczaić psa do przedmiotów wydających dźwięki typu odkurzacz , trzeba odchodzić od psa ciągnąc za sobą taki warczący sprzęt dobre efekty może przynieść próba ignorowania psa , oczywiście kontrolowane ignorowanie , nie mówię tu o stanięciu całkowicie tyłem do psa , o którym wiemy że może zaatakować , stajemy bokiem ... przydają się tu cs-y nie przychodzi na wołanie ? pies to przekupna istota - trzeba mieć coś atrakcyjnego i smacznego w zanadrzu ;)
-
[quote name='Delph']Daję furagin, nospę i rutinoscorbin, nie przerwałam, bo Saj znowu źle się czuje. Nie wiem czy nie dostanie po prostu silniejszego antybiotyku. Znowu na bakier z siusianiem, od rana nic, chodziłyśmy przed chwilą długo, a ona nie sika. Karmę zalewam wodą, ona sama też trochę pije. Nakarmiłam i spróbuję jeszcze raz za chwilę wyjść... Nie mam pomysłu. Jak będziemy na badaniu tarczycy to pogadam z weterynarzami, może zaproponują coś silniejszego. I tak jak piszesz lilk_a, na dłużej. Tylko że to też ryzyko, bo jak to wcale nie pęcherz tylko coś innego, to można pogorszyć sprawę. Ale chyba nie ma wyjścia.pisałaś 10 listopada że ostatni dzień furaginu , to myślałam że skończyłaś dawać ,( trzy dni po ostatniej dawce zaostrzenie objawów byłoby książkowe) ale jak dajesz dalej to ok , całkiem spokojnie moze brać go dłużej tylko nie wiem jaką dawkę dostaje zapytaj lekarza czy nie przydałoby się badanie moczu , moze posiew na bakterie ? ja bym jeszcze przyjrzała się wątrobie , bo te wyniki krwi nie do końca prawidłowe na bazarku obydwa obrazy zalicytowane , będzie 100 zł dla Saj
-
24 październik ... 13 listopada - to bardzo mało jak na przyzwyczajenie się do odgłosów domu, których nie zna mam adoptowaną Kredkę , niby była z ludzmi , znaleziona na stacji benzynowej przed przyjściem do nas była ok miesiąca w różnych dt , ale też szczekała na różne dzwięki dla niej obce , na odgłosy domu , zamykanie drzwi , pralkę , wszystko ją straszyło , dziwiło , Mamy jeszcze dwa psy , przy jej szczekaniu dołączały się do niej i hałas gotowy , dobrze że mieszkamy w domu i tylko nam to zakłócało spokój ale i tak było ciężko kiedy np Kredka usłyszała jakiś hałas w nocy ;) trzeba przeprowadzić u suni ( jeśli nie masz cierpliwości ani czasu na jej powolne przystosowanie się do odgłosów i widoków ją otaczających ) formę impriting'u - choć jest na to za późno , ale może przynieść jednak efekty zakładanie kurtki które przytoczyłaś - zakładać -zdejmować , jeśli szczeka mówić do niej ... nie ma nic gorszego jak ignorować psa jeśli szczeka bądz na niego krzyczeć - pies przekazuje nam informację "coś się dzieje - zareaguj" więc musimy zareagować , spokojnym głosem powiedzieć np "ok , słyszę , nic się nie dzieje " uwierzcie , działa , może nie za pierwszym razem ale bardzo skraca długość szczekania aż do pomruków ;) powtarzanie czynności - to zasada oswajania - proste i skuteczne sypiesz ryż do garnka - pokaż jej to - niech zobaczy że nie jest to nic strasznego , powtarzaj uspokajając ją , trzymając na niej rękę , odkręcanie wody , spuszczanie wody ... każda czynność każdy odgłos ... do znudzenia kilka - kilkanaście razy powtarzanie czynności i odgłosów - powinno się udać i żadnej silnej ręki , tylko cierpliwość i nauka i bardzo ważne trzeba wyczuć moment kiedy odgłos bądz czynność przestaję ją straszyć .. wtedy trzeba przerwać , kiedy przerwa następuje w czasie strachu czy pobudzenia niestety taka reakcja zostanie zapamiętana
-
czy Saj dostaje jeszcze furagin? jeśli nie to wg mnie za krótko go brała , jeśli to infekcja pęcherza , która trochę chyba trwała przed podaniem furaginu to można przyjąć że przewlekła więc furagin należy podawać długo , nawet do trzech tygodni a potem dawkę podtrzymującą przez do dziesięciu dni przez kolejne trzy miesiące , co dwa tyg należy robić kontrolne badanie moczu niestety infekcje pęcherza są bardzo trudne do wyleczenia i bardzo lubią powracać , jeśli nie zniszczy się bakterii to one po prostu mnożą się bo mają bardzo dobre warunki , jak teraz Saj z siusianiem ? ile pije ? dużo ? malo ? jak się ma to do ilości moczu, który wydala ? trzeba tego przypilnować , czy wysikuje się w miarę porządnie niestety , przy poważnym zapaleniu pęcherza nie będzie zbyt dużo sikać musi dużo pić , może jest coś co lubi .. nie wiem , kompot ? kawa inka z mlekiem posłodzona? trzeba tego pilnować ... koniecznie pilnować i rutinoscorbin koniecznie , jeśli lubi kwaśne rzeczy też może jeść