-
Posts
8388 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jola_li
-
[quote name='stratoos']Nie wiecie może, czy powtarzają kiedyś ten program? Wydaje mi się, że nie, ale nie miałam możliwości obejrzenia, a bardzo bym chciała ;)[/quote] Spróbuj tu: [url=http://www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/sprawa-dla-reportera]Sprawa dla reportera - Telewizja Polska SA[/url]
-
[quote name='Frotka']Program zrobiony fatalnie. Groch z kapustą, tysiąc tematów na raz, kompletnie bez ładu i składu. Nie rozumiem dlaczego funadcja miałaby płacić komuś kto bierze konia w adopcję?[/quote] Zgadzam się - FA-TAL-NIE!!! Bez rozwiązania, konkluzji, a jedynie z nastawieniem na sensację. Jak większość jej programów... Zamiast kilkakrotnie powtarzać/pytać i dziwić się, że Fundacja nie płaci za utrzymanie adoptowanego konia wystarczyłoby przygotowując się do programu przeczytać umowę adopcyjną i odłożyć temat ad acta. A na koniec zacytowała co drugi wers PIĘKNEGO wiersza Barbary Borzymowskiej i skonstatowała, że jest "mało wysublimowany". Kompletny brak profesjonalizmu.... Załączam jako odtrutkę: (dla formalności informacja, że są to karty z książki Barbary Borzymowskiej "A pies siedzi i patrzy" wydanej przez Fundację "Zwierzęta Eulalii") [url]http://www.eulalia.pl/images/galery/105/1246300050ksiazka0112kopia.jpg[/url]
-
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
jola_li replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
[quote name='zuzlikowa'] Kolejny koń juz się modli...:-(:-(:-( [FONT=Verdana][COLOR=#000000][B][SIZE=2]Modlitwa konia z transportu[/SIZE][/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][COLOR=#000000]Mój wiatronogi Boże koni [/COLOR][/SIZE][/FONT] [/quote] I tu też to napiszę.... NIECH WIATRONOGI MA GO W SWOJEJ OPIECE.............. Pamiętam gdy pierwszy raz przeczytałam "Modlitwę..." Pochodzi ona - choć to nie jest tu najważniejsze, ale niech prawom wydawniczym/autorskim stanie się zadość - z książki Barbary Borzymowskiej "A pies siedzi i patrzy...." wydanej przez Fundację "Zwierzęta Eulalii", w której przebywa ponad 30 uratowanych koni i wiele innych zwierząt... Zadzwoniłam do Eulalii Wojnicz - Jej sytuacja jest bardzo trudna :-(... Serce pęka, ale wesprzeć może ratujących jedynie duchowo.... Choć właściwie nie tylko :-)! Zaproponowała bowiem, że tym którzy pomogą w ratowaniu konia mogłaby przesłać ten wiersz w postaci, w jakiej występuje w książce (niestety, z uwagi na koszty tylko mailem do własnego wydrukowania). Ten piękny obraz ma format A3 (Pani Eulalia prosiła, żebym napisała, że zdjęcie użyczył bezinteresownie wspaniały fotograf Marcin Sacha) i wygląda tak (na wypadek gdyby nie udało mi się go załączyć, bo coś mi za ogromny wychodzi, trzeba wejść na stronę Fundacji [URL="http://www.eulalia.pl/"]www.eulalia.pl[/URL], gdzie w Galerii po lewej są obrazki z książki): [IMG]http://www.eulalia.pl/images/galery/105/1246300078ksiazka0107kopia.jpg[/IMG] -
[quote name='zuzlikowa']Cioteczki...zrozumcie,bo Miszka na pewno zrozumie...zrozumcie!:-( Kolejny koń juz się modli...:-(:-(:-( [FONT=Verdana][COLOR=#000000][B][SIZE=2]Modlitwa konia z transportu[/SIZE][/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][COLOR=#000000]Mój wiatronogi Boże koni [/COLOR][/SIZE][/FONT] [SIZE=2][FONT=Verdana][COLOR=#000000]Czy ty naprawdę widzisz wszystko? [/COLOR][/FONT][/SIZE] [...] [/quote] NIECH WIATRONOGI MA GO W SWOJEJ OPIECE.............. Pamiętam gdy pierwszy raz przeczytałam "Modlitwę..." Pochodzi ona - choć to nie jest tu najważniejsze, ale niech prawom wydawniczym/autorskim stanie się zadość - z książki Barbary Borzymowskiej "A pies siedzi i patrzy...." wydanej przez Fundację "Zwierzęta Eulalii", w której przebywa ponad 30 uratowanych koni i wiele innych zwierząt... Zadzwoniłam do Eulalii Wojnicz - Jej sytuacja jest bardzo trudna :-(... Serce pęka, ale wesprzeć może ratujących jedynie duchowo.... Choć właściwie nie tylko :-)! Zaproponowała bowiem, że tym którzy pomogą w ratowaniu konia mogłaby przesłać ten wiersz w postaci, w jakiej występuje w książce (niestety, z uwagi na koszty tylko mailem do własnego wydrukowania). Ten piękny obraz ma format A3 (Pani Eulalia prosiła, żebym napisała, że zdjęcie użyczył bezinteresownie wspaniały fotograf Marcin Sacha) i wygląda tak (na wypadek gdyby nie udało mi się go załączyć, bo coś mi za ogromny wychodzi, trzeba wejść na stronę Fundacji [URL="http://www.eulalia.pl"]www.eulalia.pl[/URL], gdzie w Galerii po lewej są obrazki z książki): [IMG]http://www.eulalia.pl/images/galery/105/1246300078ksiazka0107kopia.jpg[/IMG]
-
IGOR - znalazł dom, w którym uczy się życia od nowa
jola_li replied to Negri_2008's topic in Już w nowym domu
[quote name='Maszaberla']Mam nadzieje ze u Igora wszystko w porzadku?[/quote] Też jestem ciekawa co u niego słychać.... -
Kiedyś był owczarkiem - Moon za TM...
jola_li replied to Frotka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mam bawełniane poszewki na poduszki - jutro rano mogłabym podrzucić do centrum Warszawy. Przydadzą się? -
Taaaaa..... Mamy właśnie takiego "prawdziwego mężczyznę" prawie-owczarka na Mazurach (tak naprawdę jest sąsiadów, ale po latach ciężkiej pracy udało nam się skłonić ich do zwalniania psa z łańcucha jak przyjeżdzamy, prowadzania go na długie spacery i - (dziennego) mieszkania z nami... Ten to może! Zjeść Ajaksa na śniadanie ;-(... Oj, nie lubi on obcych facetów na swoim terenie, nie lubi... No i do tego mamy 1,5 suczki ;-) - jedna z mazurskiej stodoły, druga ze śmietnika (wyrzucona jako szczeniaczek w plastikowej torbie)... Serce by chciało przygarnąć więcej bid, ale -- oprócz serca jest jeszcze rozum. I parę innych ograniczeń......
-
Wróciłam od Ajaksa! Chciałam go zabrać do Wilanowa, ale po kilkudziesięciu metrach stanowczo zawrócił. Już myślałam, że ma mnie dosyć i wraca do lecznicy, ale nie! Poprowadził mnie Wilanowską w przeciwnym kierunku, a potem między domami osiedla wąchając kolejne trawki. I chodzilibyśmy tak pewnie jeszcze długo - bo i kondycja dopisywała i temperatura umiarkowana - gdyby nie paskudna ulewa, która nieźle nas zmoczyła. Potem, kiedy ukucnęłam przy nim w lecznicy położył mi łapkę na kolano i zaczął lizać po ręce.... A jak już zaczęłam się obawiać, że się rozpłynę ze wzruszenia, ozorek skręcił i zabrał się za Ajaksową łapkę.... Ten kołnierz jeszcze 9 dni! Jutro rano chyba (ale nie na pewno) będę mogła pojechać; pojutrze na pewno nie. Mój mąż powiedział, że gdyby mógł to by zabrał........
-
Kiedyś był owczarkiem - Moon za TM...
jola_li replied to Frotka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Koniecznie trzeba nagłośnić -- kto tylko może!!! Ja też będę próbować. I to dwutorowo - aby uratować psa i ukarać winnych!!! Żeby nie skończyło się - jak zazwyczaj - "niewielką szkodliwością społeczną"....... Dotkliwa kara dla tych barbarzyńców byłaby może jakąś przestrogą dla im podobnych. By - jeśli nie z potrzeby serca, to może ze strachu - nie dopuszczali w przyszłości do takich tragedii... Pomarzyć można......... -
Wreszcie wróciłam!!!!!!!!!!!! Wyjazd mi się przedłużył i dopiero godzinę temu dotarłam do domu z mazurskiej wioski, gdzie mam też swoich psich podopiecznych... 11 dni bez dostępu do internetu... Myślałam o Ajaksie... Dziś nie dam rady, ale jutro do niego pojadę!!! Jak miło czytać dobre wieści... Oby ostateczne wyniki okazały się optymistyczne.....
-
A to problem :shake:........ Mamy pożyczony od znajomych samochód, bo nasz jest w rozsypce...... Żadne to kombi tylko normalny, niewielki sedan. I wolałabym go oddać w idealnym stanie... Może da się do jutra jeszcze coś wymyślić???... Bardzo proszę, próbujcie..... Byłam rano u Ajaksa. Humorek dopisuje! Wizyta na Gagarina jutro o 10.00
-
LUDZIE :-)!!! Zgłaszajcie się, bo będę musiała odłożyć wyjazd :-(....... Mój mąż powiedział, że jak nie będzie chętnych to zawiezie Ajaksa, ale szczerze mówiąc bardzo nam to nie na rękę, bo mieliśmy wyjechac rano, a tak zrobiłoby się z tego południe :-(.... No ale TAKIEJ okazji NIE WOLNO odpuścić. Tylko gdyby do tego doszło to - Ewa i flatki, jeżeli można, bardzo prosiłabym o Twój współudział ;-). Lepiej, żeby ktoś był z Ajaksem z tyłu (ja nie dałabym rady) - tak na wszelki wypadek ;-). I dla pieska jazda z kimś niecałkiem obcym byłaby na pewno mniejszym stresem... No i jeśli byłby wybór czasu konsultacji to -- JAK NAJWCZEŚNIEJ. Ale mam nadzieję, że ktoś będzie mógł i spokojnie ruszymy z rana w drogę ;-).
-
Udało się! I to 5-krotnie! 1. pojechałam do Ajaksa 2. w poczekalni był tylko szczur 3. poszliśmy na dłuższy (choć niezbyt długi) spacer 4. nie majtał już uszami tak jak wczoraj 5. dostałam brzuszek do podrapania Powrót sprowokował pies (rodzaju męskiego), który szedł w stronę lecznicy, a którego znakowanie terenu sprowokowało Ajaksa do "odznaczania". Nie odpuścił żadnego podlanego krzaczka. No i ten upał.... Uchylone drzwi potraktował jak zaproszenie, otworzył je nosem i uwalił się na zimnej posadzce. Pani w lecznicy powiedziała, że Ajaksa czeka jeszcze 8-tygodniowa kuracja antybiotykowa, po której dopiero będzie możliwa operacja. Niczego nie da się przyspieszyć. Trzeba więc organizować spacerowe dyżury i pomóc mu pzetrwać ten czas :-)!
-
Niestety, długiej spacerowej opowieści nie będzie ;-(... Zaczęło się od tego, że powiedziałam: "Prowadź, Ajaksiu!" i poszliśmy na trawkę pozałatwiać sprawy. Potem parę głębszych niuchów i ----- wracamy :-(.... Próbowałam tłumaczyć, prosić... Spojrzał na mnie (ach, te oczy....) z miną "przecież ja prowadzę" i podreptał do lecznicy. Usiłowałam go trochę pociągnąć, zachęcić - powiedział: "Uuuuuu" i odmówił współpracy.... Nie wiem, czy to ja mu się nie spodobałam, czy może spodobała mu się ciemnoblond suczka w poczekalni, bo gdy wychodziliśmy wykazał wielkie nią zainteresowanie - dość, że się poddałam. W końcu mógł też (oby nie!) źle się czuć, tym bardziej, że co chwila trzepał uszami - podobno coś mu zaaplikowali, więc może odczuwać jakieś nieprzyjemne swędzenie. Gdybym miała więcej czasu poczekałabym tam z pół godziny i spróbowała znowu - niestety, nie przewidziałam takiego dodatku czasowego i musiałam wracać... Może następnym razem ten przystojniak okaże mi więcej przychylności ;-)?....