Jump to content
Dogomania

MaBo

Members
  • Posts

    96
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by MaBo

  1. lilith7-własnie jeszcze raz przeczytałam Twój ostatni post i dopiero mnie zmroziło.Bo widze ,że doskonale zdajesz sobie sprawę,że nie doszłoby do wniesienia aktu oskarżenia ,nie mówiąc o wyroku.A złożenie zawiadomienie o przestępstwie miałoby jedynie napsuć krwi włascicielce psa.Czyli polcja miałaby byś straszakiem?Dziewczyno,juz pisałam,że policja nie do tego służy,ale propagowanie takiej postawy jest wysoce naganne.Nie można bowiem posługiwać sie żadnym organem państwowym do własnych rozgrywek.Wprawdzie uważam,że samo przedstawienie sprawy( tak jak to jest w poscie) spowodowałoby odmowę zajęcia się nią nawet nie tyle z braku dowodów,lecz UPRAWDOPODOBNIENIA popełnienia przestępstwa,.Jak już wyjaśniałam,jest ono bardzo specyficzne.Coś mi sie wydaje,że lilith to wie.Ale jak siemionka by posłuchała,to sama mogłaby mieć problemy.Baba (jak nieładnie ja nazywacie)wspominała o Urzędzie Skarbowym,prawda?W tym miejscu (idąc tokiem rozumowania lilith27)nie jest ważne,czy ostatecznie zostało popełnione wykroczenie skarbowe,ale postępowanie byłoby wdrożone,i tym razem to siemionka miałaby"psutą krew".
  2. lilith27-weż pod uwagę taki drobiazg:ze złożonego zawiadomienia musi jednak wynikać prawdopodobieństwo popelnienia przestępstwa.Bo dowody istotnie gromadzi sie w postępowaniu.Zapewne jak wiesz,są przestepstwa ,gdzie wystarczy sam fakt okreslonego zdarzenia (zabicie człowieka).Ale w rozważanym przypadku przestępstwem jest nie brak zapłaty za usługę,ale zamiar wyłudzenia bezpłatnej usługi.A to już trzeba w zawiadomieniu uprawdopodobnić.Z tego,co przeczytałam na watku (zakładając,że taki opis znalazłby sie w zawiadomieniu)nijak mi nie wychodzi ,że zleceniodawczyni miała taki zamiar od początku.Sama pechowa opiekunka mówi,że zleceniodawczyni odmawia zapłaty bo miała zepsuty urlop alarmowymi telefonami.Przy czym nie jest ważne, czy zasadna jest odmowa zapłaty,tylko że dopiero z tego powodu włascicielka odmówiła zapłaty.A co nowego wniosłoby postępowanie dowodowe?Kto by potwierdził,że właścicielka psa OD POCZĄTKU NIE MIAŁA ZAMIARU zapłacić.Przeciez tego nawet siemionka nie wie,tylko przypuszcza.A na przypuszczeniach nie można opierać wyroku zwłaszcza,że kazdą watpliwość należy tłumaczyć na korzyść oskarżonego.To jest obowiazująca zasada w polskim prawie.I co , dalej uważasz ,że gdyby siemionka udała sie na policje i odmówiono jej interwencji , to policja byłaby be ?Już nie mówie o tym,że takimi sprawami ,które mogą być rozsadzone przez sad(jako,że zgodnie z Konstytucją każdy ma prawo , aby jego sprawę rozpoznał właściwy sad)nie należy zawracać głowę policji,jeżeli chcemy,by żyło nam się bezpieczniej.Masz o tyle rację,że gdy wpłynie zawiadomienie o przestępstwie,odbędzie ono swoją procedure .Nie szkoda czasu policji ?Poza tym bez sensu jest pisanie ,aby dostać odpowiedż,że brak podstaw do nadania sprawie dalszego biegu.Przecież racjonalny wnioskodawca pisze po to ,żeby sprawa zakończyła sie aktem oskarżenia i w dalszej kolejności - skazaniem .Zgadzasz sie ze mna ?
  3. Oczywiście że ani jednorazowe ani dwurazowe,a w szczególności ,gdyby to była tylko przysługa (po kosztach).Jest też oczywiśte,że odpłatnie można swiadczyć usługi znajomym.Zastrzegłam,że nie znam stanu faktycznego,ale skoro przeczytałam,że od roku na podstawie ogłoszeń sa przyjmowane psy odpłatnie na przechowanie,to wnioski nasuwaja sie same.A co do straszenia policja - ona nie jest do straszenia ,tylko do zajmowania sie tym,do czego jest powołana.Jeżeli zgłaszamy przestepstwo,to musza być przesłanki do uznania,że zostało popełnione.Akurat zarzut oszustwa wymaga udowodnienia zamiaru bezpośredniego.Oznacza to ,że niezaleznie od okoliczności od poczatku zleceniodawca chciał wyłudzić bezpłatna usługę,a nie dopiero wówczas ,gdy powstał konflikt,niezależnie przez kogo zawiniony.Są na to dowody?Jeżeli nie,to pozostaje tylko proces cywilny o zapłatę,a wówczas sad (także w oparciu o dowody)ustali ,czy usługa była wykonana prawidłowo zgodnie ze zleceniem i profesjonalnie,oraz okresli wysokość wynagrodzenia.Skoro Siemionka zdecyduje sie wystapić do sadu , to jeszcze jedna uwaga.Otóż warto przedtem wysłać poleconym pismo ,że w okreslonym terminie oczekuje sie zapłaty takiej to a takiej kwoty i poinformować,że po tym terminie wystapi sie do Sadu z pozwem.Chodzi bowiem o to,że nie można wykluczyć,iż pozwana zapłaci żądana kwotę niezwłocznie po otrzymaniu pozwu,a wtedy zwykle powód ponosi koszty,ponieważ sąd może uznać,że nie było potrzeby angażowania go w sprawę.Wspomniałam wprawdzie wczesniej o możliwości wydania przez sad nakazu zapłaty,ale nie dotyczy ona sytuacji z tego watku,bo przecież nie ma żadnego dokumentu wskazujacego na wysokość i zasadność żądania,tylko twierdzenie Siemionki.A w takim przypadku musi ono być zweryfikowane w toku postępowania sądowego.To tyle już wyjasnień w tej sprawie.Zainteresowana zrobi,jak zechce,bo już uzyskała dość informacji.
  4. Na dogo zdumiewa mnie jedna rzecz - ta skłonność do kłótni.Mówiac prawdę,to mnie zniechęca do wlaczania sie do pomocy zwierzetom przy pomocy tego forum,chociaż oczywiście angażuję sie w ulżeniu niedoli chociaz niektórym zwierzakom na miarę swoich możliwosci.Zastanawiam sie,czy miłość do zwierząt idzie w parze z kłótliwością?I jeszcze jedno,jeśli ktoś znajacy sie na prawie próbuje cos wyjasnić,bo przepisy nie tylko warto znać,ale ich nieznajomość szkodzi(taka jest zasada),to zaraz niektóre osoby napadają na tę osobę czyniąc często niewybredne wycieczki.Czy to pomaga zwierzętom?W końcu o ich dobro chodzi,a nie popisy w ciętości języka.A nie lepiej podjąć rzeczowa polemikę,jeżeli jest sie innego zdania ?Ech,często czytajac niektóre posty czuję sie zniesmaczona ...Uwagi te dotycza - niestety - nie tylko tego wątku.Pewnie zaraz ktos mi odpowie,to po co czytam te watki albo jeszce dosadniej.Bym sie nie zdziwiła.
  5. Kilka słów na temat watpliwosci Siemionki,czy opiekowanie się w swoim domu cudzym psem jest działalnoscia gospodarczą.Powiem tak:jeżeli jest to zajęcie odpłatne ,które przynosi jakiś tam dochód,to nie ma znaczenia,czy jest to dom własny,czy powiedzmy pomieszczenie specjalne (hotel dla zwierzat).Wysokość osiaganego dochodu ma jednak znaczenie,jesli chodzi o podatki.Wiem,że na ogół takie na niewielka skale wykonywane usługi "petsister"mało kto traktuje,jako działalność.A czy myślicie,że pielegniarka,która prywatnie opiekuje się chorym,albo niania (też na ogół bez legalizaji zatrudnienia)nie podlega takim rygorom?Oczywiście opiekowanie sie psem znajomej osoby"po kosztach"nie jest taka działalnością,ale jeżeli jest to opieka nad psem "z ogłoszenia"nikt nie uwierzy,że to tylko "uprzejmość".Piszę o tym dlatego,aby uczulić na wszelkie prawne pułapki.To ,że owe rygory nie zawsze sa egzekwowane wynika raczej z małej operatywności stosownych służb,które wola namierzać nieprawidłowosci podatkowe u rekinów a nie małych rybek,ale gdy zdarzy się "ktoś życzliwy",to można mieć klopoty.Że przypomnę kłopoty Bajki z Dogo,która przygarnęła az 5 psich nieszczęść.Jesteście Dogomaniaczkami,więc pewnie znacie ten watek.
  6. Wyłudzenie czy oszustwo jest trudne do udowodnienia,bo jak w opisanym przypadku wykazać,że właścicielka psa od poczatku nie miała zamiaru zapłacić?Gdyby może w przeszłości też tak zrobiła,to wtedy byłaby jakaś szansa.A tak,to watpię,czy jakikolwiek prokurator podjąłby się wnieśc akt oskarżenia gdy nie ma wyrażnego dowodu,że taki był zamiar.Tego rodzaju przestępstwa są ścigane z oskarżenia publicznego,więc nie nadaja sie do prywatnego postępowania.I jeszcze jedno-w prawie karnym obowiązuje zasada,że każda watpliwość jest na korzyść oskarżonego.Natomiast jeśli chodzi o odmowę umówionej zapłaty z powodu opisanego wyżej,to pozostaje jedynie spór cywilny,na ile okoliczności te moga wpływać na wysokość wynagrodzenia.No i istotnie pozostaje kwestia,o której pisałam,a jak sie okazuje także takiego argumentu użyła właścicielka psa.Chociaż akurat ten argument przemawia na jej niekorzyść.Nie wiem o jaka kwotę w ogóle w tej sprawie chodzi,ale ciągle aktualna jest kwestia,czy warta skórka wyprawki.Mogę dodać,że nieraz w życiu zdarzyło mi się być "nacietą",ale nie były to wielkie kwoty,więc nigdy nie dochodziłam ich sądownie,bo szkoda mi na to było nie tyle pieniędzy(bo akurat adwokata nie musiałabym najmować),ale czasu.
  7. Zobaczyłam poczatek watku i...czegoś nie rozumiem.Czy chodziło o psa,czy "dokopać" włascicielce,czy jednak o pieniadze,chociaż wyczytałam czarno na białym , że nie chodzi o pieniądze.Poza tym,jeżeli ktoś uznaje sie profesjonalistą na tyle,że podejmuje się odpłatnego "hotelowania"psa,to musi byś przygotowany na takie problemy i wiedzieć co zrobić.Nawet jesli ma sie sukcesy w opiece nad chorymi i bezdomnymi psiakami i w ich adopcji ,to jednak ogólnie wiadomo,że kochany,pewny siebie i zdrowy pies z po rozstaniu ze swoją pańcią może tak reagować.Ja wprawdzie nie jestem specjalistką od psiej psychologii,ale każdy,kto miał w domu pieski o tym wie.Nie można więc doszukiwać sie winy właścicielki i tak naprawdę nie rozumiem tych,którzy proponowali wmieszać w sprawę policję.Niby z jakiego powodu?Sprawa w istocie ma czysto cywilny charakter.Tyle,że w sądzie to Ty musisz udowodnić ,że masz rację.Jeżeli nie udowodnisz,a strona przeciwna wykaże,że nie wywiązałaś sie z umowy i przegrasz,to co - Sąd (albo sędzia)bedzie winien?Oczywiście,adwokat może być pomocny w przedstawieniu dowodów,bo trzeba wiedzieć,co w takiej sprawie jest istotne.Ale to Sąd wydaje wyrok a nie adwokat.Ktoś słusznie zauważył,że sędzia jest człowiekiem myślącym i zna prawo.Jeżeli mieć pretensje,to może do prawa?No i jeszcze jedno-trzeba zwrócić uwagę na taki "drobiazg"-działalność odpłatna to jest działalność gospodarcza,która jest opodatkowana.Chcesz mieć do czynienia z Urzędem Skarbowym? Oczywiście piszę teoretycznie,bo przecież nie znam stanu faktycznego,nie znam relacji drugiej strony ani dowodów na rzecz którejkolwiek tezy.Warto jednak rozważyć to,co napisałam.I jeszcze jedno-ktoś wspomniał,że to była opieka nad psem znajomej.Wtedy nie ma mowy o wynagrodzeniu,tylko o rzeczywistych kosztach poniesionych z tytułu opieki.Tak czy inaczej brak umowy powoduje,że to powód winien udowodnić kazde swoje twierdzenie,a Sad nie ma obowiazku z urzędu dochodzić prawdy.
  8. A,to przepraszam,ale jak pisałam nie dość dokładnie przeczytałam watek.No ale jesli chodzi o wynagrodzenie,także będą kłopoty,bo jeśli jedna strona będzie miała trudności z udowodnieniem ,o jaka kwotę chodzi,a druga strona,że usługa nie została wykonana należycie,to może proces toczyć sie długo,trzeba będzie przedstawiać świadków(skoro nie było umowy)i wtedy mozna rzeczywiście wiecej przegrać niz wygrać.Chyba,że strona pozwana nie bedzie chciała sie procesować,wtedy można uzyskać korzystne rozstrzygnięcie nawet bez rozprawy.Nie możemy wykluczyc,że druga strona nie bedzie sobie chciala zawracać głowę takim drobiazgiem.Nie gniewajcie sie , ale obiektywnie biorąc to jest drobiazg .Sądy trzeba wykorzystywać wówczas-jak ktoś słusznie zauważył-dla poważniejszych spraw,bo inaczej mozna narazić sie na zarzut pieniactwa.Nie sądze,żeby sąd w opisanym przypadku zwolnił od opłat lub wyznaczył adwokata z urzędu.Sad bowiem ocenia ,czy istnieja ku temu uzasadnione przesłanki,przy czym ma znaczenie .nie tylko sytuacja materialna .Uważam,że incydent należy potraktować jak naukę i w przyszłość zawierać pisemne umowy,jak to ktoś bardzo dobrze poradził.A wiadomo,że nauka kosztuje... Stanowczo odradzam procesowanie.Chyba,że ktoś lubi...
  9. Nie mam za dużo czasu,aby dokładbie przeanalizować cały ten watek,ale już z tego,co przeczytałam,wynika że rację maja ci,którzy odradzają sądzenie się.Ale wcale nie dlatego,że wymiar sprawiedliwości jest taki zły.Oczywiście każdy ocenia według własnych doświadczeń,ale...nie jest wtedy niestety obiektywny.To zrozumiałe,jeśli wynik sprawy był dla niego negatywny.Wiem co piszę - jestem czynnym prawnikiem.Prawda jest też również,że wdanie się w proces wymaga i czasu i pieniędzy(opłaty,strata czasuna rozprawy,adwokat).Dlatego zawsze należy rozważyć,co chcemy osiągnąć i czy to jest warte tej ceny.A teraz ad rem:oczywiście umowa ustna jest ważna,ale spróbujcie udowodnić,jaka była jej treść.Słowo przeciwko słowu.Natomiast z istoty sprawowania płatnej opieki wynika odpowiedzialność opiekuna i ewentualne ryzyko za zachowanie psa.Chyba,że zamiarem była opieka nad łagodnymi kanapcowami.Ale musiałoby to wynikać z umowy,a jak to udowodnić ,gdy nie ma sie spisanej umowy?Idąc tokiem rozumowania niektórych,własciciel odpowiadałby,gdy lekarz weterynarii zostałby pogryziony w trakcie badania czy wykonywania zabiegu.Poza tym kazdy ,kto podejmuje sie płatnej opieki powinien wykazać się profesjonalizmem i wiedzieć,że niektóre psy z tęsknoty mogą się własnie tak zachowywać.Nie ma miejsca na szczegółowe rozważania,zwłaszcza że znamy relacje tylko jednej strony,a sąd wysłucha obu stron.Reasumując-nie wróżę wygrania sprawy.
  10. Jestem już nieco leciwa i kudy mi tam do forumowych pogaduszek,ale uwielbiam psy,więc czasem zaglądałam na różne stronki o psach.Dzieki temu kulawy porzucony nad Zalewem Zegrzyńskim trafił do mnie i już cztwry lata jest kompanem schroniskowej suni i obecnie chorej Łatki.Natomiast na kotki trafiłam,gdy zaczęłam wertować kocie strony szukając informacji na temat jej choroby.Akurat rzucił mi się w oczy wątek dot.warszawskiego piwnicznego kotka,któremu groziło uśpienie.Chciałam go wziąć,ale okazało się,że ma koci katar.Był leczony w lecznicy,gdzie leczę moją kotkę.No i ze względu na moją kotkę nie mogłam go wziąć,ale dołożyłam się do jego leczenia.Dziewczyny które ogłaszały go na tym samym forum,co Ty pisałaś ,znalazły mu stały domek,tyle że niezbyt zamożny.Gdy się o tym dowiedziałam,postanowiłam go "alimentować".Ale czytając jego wątek trafiłam na Twoje kociaki.Ponieważ wiedziałam już,jak grożny dla kociąt jest kk a i jestem pod wrażeniem tego co robisz,postanowłam także pomóc Tobie.Wzrusza mnie los tych ślicznych futrzaczków.No więc w okolicy pierwszego podeślę Ci parę złotych,choćby na jedzonko albo...żwirek dla małych mruczadeł.
  11. Wprawdzie leczenie mojej kici pochłania dużo pieniedzy,ale z radości ,że dzisiaj stanęła na łapki postanowiłam posłać Ci parę złotych na cudne futerka.
  12. Jestem zaabsorbowana leczeniem mojej kotki.Codzienne wizyty u weta na kroplówki i zastrzyki i codzienna pielęgnacja niechodzącej kotki zabierają dużo czasu.Wczoraj wróciłam póznym wieczorem bardzo smutna , bo rokowania są złe : obie nerki są uszkodzone.Jednak na przekór diagnozie dzisiaj Kicia wstała na nogi i ...udała sie do kuwetki.Więc póki co nie grożą jej odleżyny.Wyniosłam ją potem do ogródka i trochę sobie pochodziła.No więc ucieszyłam się, gdyż już prawie tydzień w ogóle nie wstawała.Ale jadła,a dzisiaj jakoś nie ma na to ochoty.Zdjęcia jej i innych moich zwierzaków mam całe mnóstwo.Podaj więc swój adres emeilowy,to podeślę .A teraz pytanko - co słychać u słodziaków?Jak się czują?Są przeurocze.A jak to chore biedactwo,czy lepiej?Jakie one śliczne.A te maciupeństwa są już u Ciebie?
  13. Jakie słodziaczki.A jak się czują ?Cieszę się,że mogłam pomóc.Czy możesz liczyć na czyjąś pomoc w tym co robisz?W przyszłym miesiącu też postaram się coś przysłać.Niestety choroba mojej kotki bardzo mi drąży kieszeń.Prawie codzienne wizyty u weta na kroplówki i zastrzyki w drogiej Warszawie - możesz sobie wyobrazić. A te małe,o których pisałaś,gdzie są,skoro ich mama jest w lecznicy po sterylce?Jestem zwolenniczką sterylizacji.Dzięki niej ileś istotek uniknie tragedii.Myślę sobie,że sterylizacje powinny być finansowane nie tylko bezdomnym kotkom,ale wszystkim kotkom i pieskom,których właściciele zgłoszą się,a nie mają pieniędzy.Gmina powinna za to zapłacić,bo to i tak by wyszło taniej niż wyłapywanie bezdomnych zwierzaków i utrzymywanie przepełnionych schronisk.
  14. Dostałam wiadomość,już wysyłam .O , co za słodziaki te bidulki. Na koci wątek trafiłam przypadkowo (szukając czegoś o chorobie mojej Łatki),gdyż dotąd interesowałam się właściwie tylko psiakami.Mam dwie byłe bidy-jedna ze schronu,druga po wielomiesięcznej tułaczce nad zalewem trafiła do mnie ze zmiażdżoną w sidłach łapą.Kotka też jest ze schronu.Wszystkie moje zwierzaki są w przyjażni,tylko bardzo mnie martwi koteczka-niewydolność nerek,bardzo powiększone węzły chłonne,a ostatnio nie wiadomo skąd dołączył się niedowład tylnych łapek,co spowodowalo,że nie wstaje i załatwia się pod siebie.Wymaga cokilkudniowych kroplówek,masę leków , specjalnej diety no i szczególnej dbałości o posłanko.Jutro idziemy na kolejne badanka,boję się.Tak więc dzięki Łatce trafiłam na te bidkę-warszawską szylkretkę z kocim katarem i Twoje bidki.Jak choroba mojej Łatki nie zrujnuje mnie,to na pewno jeszcze ci pomogę. Wymiziaj ode mnie swoje futrzaki , a te chore niech dobrzeją ,a te malutkie ,co maja dopiero przybyć,niech zdrowo rosną i znajdą szybciutko domki.Ich mamę byłoby warto wysterilizować.
  15. Chciałam dodać , że przepiękna jest ta Twoja ferajna.A ta szynkretka to wypisz wymaluj dziewczynka uratowana przez warszawskie dziewczyny ( to ta kcia,której własnie pomagam) - jest na tym samym forum , co Ty.
  16. W porządku - podaj konto.Prześlę 100 zł.Chciałabym więcej,ale mam ciężko chorą koteczkę której leczenie pochłania duże pieniądze.Poza tym pogagam jeszcze jednemu kociakowi,który własnie wyszedł z kk i ktoś go przygarnął,ale potrzebuje pomocy bo nie jest zbyt majętny.No więc go wirtualnie "adaptowałam".Lecząc swoją Łatkę przekonałam się, jakie to jest duże finasowe obciążenie .Wzruszyłam się Twoimi biedkami i Twoją dobrocią,że się nimi zajmujesz.To dzięki mojej Łatce ta pomoc - ona mnie do tego sprowokowała moja kochana kicia . Zyczę Twoim kociom no i Tobie dużo zdrowia.
  17. Pomogę pewną kwotą,ale gdzie i komu wpłacić.Może być konto weta z podaniem,czego ma wpłata dotyczyć.
  18. Miałam psa,który nienawidził kotów - dwa miał nawet na sumieniu.Gdy nieborak był chory , przychodził do niego wet codziennie .Wet zaproponował mi przygarnięcie porzuconego kocurka.Mimo moich obiekcji postanowiliśmy spróbować .No i się udało.Psu tłumaczyłam przytrzymując,aby nie zrobił krzywdy kotu,że to nasz kotek i rozdawałam mizianki to jednemu to drugiemu i po pewnym czasie nie tylko tolerował kota ale nawet go polubił,ale obce koty nadal ganiał zaciekle.Gdy po latach pies poszedł za TM kotek za nim podążył,chyba z tęsknoty,bo nie chorował . Po pewnym czasie wzięłam ze schroniska kundelka , razem z nim wzięłam też kotka mając nadzieje,że przesiąknięte takim samym zapachem schroniskowym szybciej się zaakceptują.I tak było.Wkrótce dołączył do nich duży przybłęda no i naukę musiałam rozpocząć od nowa,ale trudniejszą,bo chodziło jeszcze o psa rezydenta.Robiłam to w ten sposób,że równomiernie rozdawałam głaski kolejno wszystkim zwierzakom , które bezpiecznie poumieszczałam koło siebie i tłumaczyłam łagodnym głosem :nasz piesek,nasz kotek zdecydowanie reagując na wszelkie objawy wzajemnej agresji.Trochę to trwało a kot w tym czasie chadzał "górą".Teraz jest jednak wielka przyjażń,awet czasami śpią sobie przytulone.A było to o tyle trudne,że wszystkie zwierzaki trafiły do mnie jako dorosłe osobniki i po przejściach.A więc mimo , że to trudne,nie jest beznadziejne.Ale psy obce koty zaciekle ganiają,a kot przed innymi psami ucieka gdzie pieprz rośnie .Zyczę powodzenia w oswajaniu zwierzów. trudne lecz nie beznadziejne.
×
×
  • Create New...