Jump to content
Dogomania

MaBo

Members
  • Posts

    96
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by MaBo

  1. Moniek 193 - Tylko błagam nie myśl,że zgłosiłam sie , bo rasowy...Posadzono mnie bowiem,że mam kompleksy z powodu moich kundli , że niby zadroszczę włascicielom psów rasowych ( na wątku,gdzie ostatnio byłas i raczej popierałaś moich adwersarzy).Ale przeczytałam pierwsza i ostatnia stronę tego watku i zorientowałam sie,że jakos domki sie po niego nie pchaja.Zrobiło mi się żal psiny,bo mogę sobie łatwo wyobrazić,co przeżywa taki delikatny,starszawy piesek w schronisku.U mnie miałby dobrze.Starzejące kosteczki mółby sobie wygrzewać w ogródku . Opieke wet.zapewnioną-moje niebożęta ,jako że wszystkie maja koszmarna przeszłość , są regularnie doglądane przez weta,więc jeszcze jeden nie zrobiłby różnicy,zwłaszcza że malutki. Koszty przewozu zadeklarowałam pokryć.Więc niezaleznie od poglądów,jakie prezentujemy w innej sprawie(nie warto o tym pisać na tym watku),jeżeli nie znajdziecie mu domku,oferta moja aktualna.Do Was (tzn.pewnie do Ciebie i Psiulki)należec będzie decyzja,czy dom już jest konieczny,a innego nie ma.Wiem,że pudelki długo żyją (koleżanka miała dwa i żyły po kilkanascie lat).Ale też wiem,ile dbałości wymagały będąc już w zaawansowanymi wieku).Mnie jednak szczególnie wzruszaja takie psy,które nie radzą sobie bez troskiwej pomocy.No więc jesli nic nie znajdziecie,a dobro pieska będzie wymagało wyjącia go ze schroniska,polecam się.Przepraszam,że nie spacjuje i nie zwracam uwagi na literówki,ale naprawde nie mam czasu to robić,z tego powodu - przed zgłoszeniem oferty swojej - nie przeczytałam całego,chociaz niezbyt rozbudowanego wątku.Zrobiłam to dopiero teraz i dlatego uznałam za konieczne napisać kilka słów wyjasnienia.
  2. No dobrze - z kotem bym sobie poradziła ,zwłaszcza ,że kot przyzwyczajony do psów,więc nie zaczepiałby psiulka.Poza tym kot jest chory na nerki i mimo intensywnego leczenia wiadomo,jakie sa rokowania.Mam jeszcze dwa psy(mniejsza suka- sterylizowana i wiekszy pies - nie).Są to psy przygarnięte w różnym czasie ,ale zdołałam je ze sobą zaprzyjaznić.Pomyślałam sobie,że jeszcze jeden,jesli malutki,to by sie zmiescił.Poniewaz jest to już dość stary piesek(i napewno w przeszłości rozpieszczony),więc pewnie bardzo żle znosi schronisko.Z powodu zaawansowanego wieku o domek tez chyba trudniej.Żal mi takich piesków.Nie chodzi mi o to,że rasowy,tylko że delikatny.Więc gdyby nie udało sie Wam znaleść mu dobrego domku ,najlepiej gdzies blisko,a on naprawdę żle by się czuł,albo wymagał leczenia (byle nie z choroby zakażnej ze względu na psy,które mam)to mogę mu zaoferować dożywotni domek troskliwy i kochający.Tylko ten transport...To znaczy dostarczenie go do mnie,bo ewentualne koszty bym pokryła.Moja propozycja niech będzie więc "deską ratunku"dla starowinka,gdy nie będzie juz dla niego innej szansy.
  3. Jeżeli toleruje psy ,to może kota też.A czy jest możliwość dostarczenia go do Warszawy ?
  4. Jeżeli toleruje psy ,to może kota też.A czy jest możliwość dostarczenia go do Warszawy ?
  5. MaBo

    Relacje kot-pies

    Opowiem o swoich doswiadczeniach,chociaz dotyczy to zwierzat dorosłych.Ze szczeniakiem moę być gorzej,ale tez sie nauczy.Otóż miałam psa ,który dla kotów był okropny.Wstyd się przyznać , ale miał na sumieniu kota na działkach,i drugiego kociaka - u brata ,któremu zrobił krzywdę (smiertelna) w obecności kotki.Tak sie jednak zdarzyło,że do domu przybył kot.Dorosły,więc pomyślałam ,że się obroni.Rzeczywiście parę razy syknął,parę razy drapnął w nosek - przede wszystkim nie uciekał.Potem była wielka przyjażn - oba zwierze razem chodziły na spacer.Mysle,że nieszczęście polega na tym,gdy kot ucieka,a pies ma instynkt łowiecki.Tych zwierzat już nie mam.Biorąc kolejnego psa ze schroniska wzięłam jednocześnie kota .Pomyslałam,że gdy jednocześnie zjawia się w domu przesiąknięte zapachem schroniskowym łatwiej się zaakceptują.Zwierzeta były już dorosłe i istotnie nie miałam żadnych problemów.Spały w łóżku obok siebie i bez protestu drugiej strony wyjadały sobie z misekMusiałem przenieść kocia stołówke na blat szafki.Ale po dwóch lat przygarnęłam kolejnego psa,który wiele miesięcy błąkał sie w lesie,więc pewnie żywił się tym,co się rusza.Pies był duży , więc bałam sie zarówno o kotkę jak i psa-rezydenta.Na szczęście kastrowanego.Do spotkania doszło na neutralnym gruncie.Wytłumaczyłam im ,kto jest kto , sprawiedliwie rozdając głąski.Zawsze starałam sie jednakowo wszystkie zwierzęta traktować,chociaz oczywiście kotka nie zawsze miała ochote na pieszczoty.Kotka trochę syczała,trochę łapka wymachiwała,psu jednak zakazałam jakiejkolwiek akcji.No i teraz mam zaprzyjaznioną ze sobą kompanię,co nie znaczy że obcemu kotu popuszczą.Chyba trzeba pozwolić im na samodzielne kontakty,jednak bacznie obserwując i w razie konieczności interweniować.Myśle ,że wystarczy stanowcze "nie wolno".Ja tak swego znajdę wychowałam do tego stopnia,że pozwala kotu ze swojej michy wyciągać co smakowitsze kąski.A jak to smiesznie wyglada,gdy stoi obok kota zdziwiony , co się dzieje.Tutaj jeszcze jest jeden problem-u mojej córki tak własnie było.Kot musi cały czas mieć świadomość,że nie zeszedł na drugi plan.Inaczej może po prostu wykazać swoje niezadowolenie ignorując kuwetę.Mimo swojej niezależności koty maja bardzo wrazliwa naturę.
  6. To Ty sie nie wysilaj,bo przeciez pisałam,ze kończy mi sie urlop ,więc nie bedę na dogo,bo w przeciwieństwie do Ciebie ja nie udaję,że pracuję...jak Ty -sama o tym pisałaś.Zegnam wylewnie!
  7. Zofia - Sasza -jak nie możesz wziąć psa ,a podobno dobrze zarabiasz - to dlaczego nie zapłacisz za jego leczenie ,tylko liczysz na grosze innych ?Jak przeczytałam apel,że zwierzakowi w lecznicy grozi uśpienie ,bo nie ma środków na jego leczenie,po prostu zrobiłam przelew do lecznicy.Albo gdy ktoś mógłby wziąć zwierzaczka,ale finansowo nie był w stanie , go utrzymać , po prostu "alimentuję" zwierza.Te Wasze "hopanie" po prostu mnie smieszy!A weszłam na ten watek z ciekawości,jak pomagasz zwierzętom.Jeszcze jedną "znajomą" ze szklanej klatki tu widzę.Oczywiście życzę Wam dziewczyny,abyście pieska uratowały z opresji,bo chodzi mi o niego.
  8. Zofio-Saszo - już nie będę dłużej meczyła Ciebie brakiem spacji(nie mam czasu na ładne pisanie,dlatego tez sa literówki),ani w ogóle nikogo ,bo "wyprowadzam" sie z tego wątku zwłaszcza,że wspomniałaś Balcerowicza.No właśnie - chodzi o rynek i prawa nim rządzące - mniejsza podaż , wyższa cena.Przecież ja cały czas pisałam,że chodzi Wam o prawa rynkowe,a nie o prawa zwierzat.A więc miałam rację .A ten przyład z bronią nietrafiony.Przecież mówimy o zwierzetach...
  9. Berek - jak zajmujesz sie sterylizacja piwnicznych kotów,to po co je za wczesnie wypuszczasz?Rzeczywiście kończę z Wami dyskusje,bo piszemy na zasadzie "czort swoje,baba swoje".Jak by to,o czym piszecie ,było słuszne znalazłoby to posłuch u ustawodawcy.A lobbyści ? A niech lobbują ,tylko co to da.Ze swej istoty lobbowanie polega na poszukiwaniu zwoleników,a nie na racjonalności argumentów.No i gdzdie ci lobbiści na świecie odnieśli sukces?A sa takie państwa,gdzie lobbowanie jest ujete w formy prawne,ale nie w Polsce.Może najpierw doprowadzicie do uchwalenia ustawy o lobbowaniu?Bo póki co,to chcecie działać poprzez utrudnianie życia włascicielowi sklepu,choćby poprzez podpuszczanie -jak sie doczytałam -własciciela obiektu.No co,wyczerpałam Twój limit cierpliwości?Jestem strasznie ciekawa,jak to sie objawia.
  10. Ależ ja też jestem za sterylizacją - powiem wiecej,winna być ona ogólnie dostepna,bezpłatna i w niektórych przypadkach - obowiazkowa!Dopuszczam też sterylkę aborcyjną.Nigdzie nie wyczytałaś,że jestem przeciw.Ja tylko mówiłam o takich kilkutygodniowych szczeniaczkach ze sklepu.Moje zwierzaki (aczkolwiek zwykłe kundle ,kotka zreszta też -są wysterylizowane.Wszędzie,gdzie mogę ,namawiam do sterylizacji zwierzat,a tym z sasiedztwa niezamożnym emerytkom czy rencistkom pomagam finansowo,oby tylko doprowadzić do sterylki.Bo własnie często takim niezbyt sprawnym właścicielkom piesek(suczka)wdaja sie w niechciane romanse.Jesteś specjalistką od psów,więc powiedz,czy nie mam racji w sprawie sterylki?Ciesza mnie wszelkie akcje sterylizacji kotów piwnicznych.Cieszy mnie też,że w niektórych schroniskach jako zasadę stosuja sterylkę.Ale przecież sa jeszcze takie przytuliska,gdzie sie psy mnożą(nie mówie o tych przygarniętych w ciąży) .Poza tym myślę,że skoro gminy ustawowo sa zobowiązane do zajmowania sie problemem bezdomnych zwierzat,byłoby dobrze , aby w ramach profilaktyki finansowały sterylki wszystkim zgłaszajacym się.Dużo jest osób,których nie stać na to.Znajoma rencistka namówiona przeze mnie na wysterylizowanie kotki wychodzacej z domu na zewnątrz oniemiała,gdy dowiedziała sie od weta,ile to kosztuje.To było 1/3 jej renty.Pokryłam koszty,ale bezpośrednio w lecznicy.Obawiałam sie,że gotowa zużyć dane jej pieiadze na pilniejsze potrzeby,których miała sporo.Gdzies na forum czytałam,że sa w Polsce takie gminy,które finansuja sterylki zwierząt wszystkim swoim mieszkańcom,a także zwierzętom bezdomnym.Taka "profilaktyka"spowodowałaby z pewnościa stopniowe zmniejszenie psich(i kocich)nieszczęść.Może orientujesz się ,czy czasem w Niemczech nie ma w tym zakresie rozwiniętej tego rodzaju działalności , skoro jest takie zapotrzebowanie na polskie psy?Dlaczego nie możecie mnie zrozumieć,że ja nie pochwalam niekontrolowanego rozrodu,uważam tylko ,że można z tym walczyć w sposób i bardziej skuteczny i bez odbierania szans tym stworzeniom,które już się urodziły.Dlaczego ich karać za nieroztropnego właściciela.Czy ewentualne złe skutki przebywania w sklepie nie jest mniejszym złem?Bo czy ja przekonuję Was,że to służy ich zdrowiu psychicznemu?Tym razem nie bedę pisała o prawie.
  11. Cocerkmanko i inne pasjonatki tej rasy - a co niby chcecie osiągnąć ta swoją akcją ulotkową?Żeby ludzie nie kupowali szczeniaków "bez papierów"?A macie pomysł , co z nimi zrobić ?Dogomania to forum dla tych,co chcą pomagać zwierzętom w potrzebie,a nie do zwalczania konkurencji i służeniu Związkowi Hodowców.Oni mają swoje fora. Ten watek o biednych szczeniaczkach w sklepach to niby ma pozory troski o nie.POZORY!Ale ta durna akcja ulotkowa?
  12. Karmi - czytaj ze zrozumieniem.Ja nigdzie nie pisałam,żeby w ogóle nie zajmować sie sklepami,tylko że nie likwidacją (bo to i tak nic nie da choćby z przyczyn prawnych - to co napisałam odnoszac sie do Konstytucji i do kodeksu cywilnego,to nie jest to problematyka techniczna.Prawo należy stosować ( a przypominam,że jest tą wątek prawny a nie o psychologii czy wychowaniu szczeniaków).Nie ujmując więc nic wspomnianym autorytetom z tego zakresu,piszę o tym,na czym sie znam - o prawie.Dlatego starałam sie przekonać Was-jeżeli chodzi Wam naprawde o dobro zwierzat-aby dążyć do tego,aby ustawą uregulować warunki sprzedaży zwierząt w sklepach zoo ,aby maksymalnie ulżyć ich doli,jakkolwiek w wypadkach szczególnie drazliwych także dotychczasowe przepisy są wystarczajace,by właściwe służby mogły podjąć interwencję.Takie działania były przecież niejednokrotnie podejmowane .Nie słyszeliście o tym?Każdy,kto zauwazy,że sie cos niedobrego dzieje(w sensie naruszenia ustawy o ochronie zwierzat)może to zgłosić własciwym służbom.Nie piszę jakim,bo to zależy od rodzaju nieprawidłowości.A Wy chcecie wylać dziecko z kąpielą.Natomiast ustawa zakazująca sprzedazy byłaby po prosty sprzeczna z Konstytucją,a jako taka - skutecznie zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego. Ale - jak juz pisałam - nadajemy na różnych falach.Dobrze ,że są tacy dogomaniacy,który "skrzyknęli się"na wątku,na którym dyskutuje sie,jak zmienić przepisy ,aby ułatwić życie zwierzętom.Wiele postulatów tam zgłoszonych zasługuje na uwagę. Wprawdzie chodzi im głównie o zwierzęta bezdomne,ale to,co Wy byście chcieli zrobić,prowadzi właśnie do bezdomności,jeżeli nie do czegoś gorszego.Ciekawe,że zarzucacie mi ignorancję ,a nie odnosicie się merytorycznie (z małymi wyjątkami)do tego,co piszę.
  13. Niceraik-czytaj ze zrozumieniem.Gdzie napisałam,że jest dobrze przetrzymywanie szczeniaków w zamknieciu?o co,lepiej żeby te szczeniaki wylądowały w schronisku,w zsypie albo jeszcze gorzej ?Nie imputuj mi tego,czego nie pisałam.Ja tylko mówiłam o mniejszym zlu,tak jak mniejszym złem są schroniska,niż bezdomność,z czym się kazdy zgadza.Tam też sa szczeniaki.I co , uśpić je,bo nie ma warunków do ich własciwego wychowania?Twierdzisz,że po wypowiedziach wymienionych przez Ciebie" "autorytetów"powinnam zamilknąć ?A jednoczesnie sam dyskredytujesz poglądy ludzi,którym przecież nie można odmówić wiedzy.W dodatku obrażasz.W końcu dogomania to jest forum nie ochrony interesów hodowców "z papierami"-macie swoje fora - lecz ludzi,którzy po prostu chcieliby ulżyć doli zwierzat.Więc jesli kochacie zwierzęta,skoncentrujcie sie raczej na tym,żeby było , jak we Francji.I jeszcze jedno - nie doprowadzicie do zakazu sprzedaży zwierzat w sklepach specjalistycznych (a o takich jest mowa) bo to byłoby ograniczenie działalności gospodarczej ,a tego zakazuje Konstytucja RP.Nie zapominajcie,że zgodnie z kodeksem cywilnym pies jest "rzeczą"!Co innego nakazać , aby warunki sprzedazy były zgodne z wymogami,chociazby jak we Francji,które opisała Laluna.Miałam nie pisać,ale skoro ktos odbiera mi prawo głosu nadto obrażajac,tego nie moge akceptować.
  14. U swoich dwóch psów stosuje i krople(co miesiac)i obroże długo działajace - jednoczesnie.A i tak jedna z moich suk "złapała babeszjozę"juz dwukrotnie,chociaz kleszcza nie zauwazyłam.Moze kleszcz wczepil sie w skóre i wpuscił pierwotniaka,a potem - zabity srodkiem przeciwkleszczowym odpadł?Uratowałam suńke tylo dlatego,że wczesnie zwróciłam się do weta,gdyż - jak mój mąż mówi-zauważyłam "smutne oczy".Tak naprawde zaniepokoił mnie jej mniejszy apetyt,a jest bardzo łakoma.Ponieważ mieszkam w Warszawie w okolicy,gdzie jest zatrzęsienie kleszczy (i to tych roznoszacych choroby,bo nie kazdy kleszcz jest grożny-chyba że zbyt wiele oblazłoby psa)i ,więc szybko zrobiono badanie krwi,które wykazało babeszjoze.Wet powiedził mi,że zawsze bada krew na obecność choroby odkleszczowej,gdy nie ma żadnych objawów,a pies jest smutny i ma temperaturę.Od szybkości rozpoznania zależy sukces leczenia,bo potem następuje uszkodzenie wątroby i jest niewesoło.Wiele piesków moich sasiadów z tego powodu umarło( nawet wet,który nie może sobie darować,że będąc niemal specjalistą "od kleszczy"-z powodu częstego wystepowania zarażonych kleszczy na tym terenie,nie uratował własnego psa).Warto więc i zabezpieczać i uważnie oserwować.Sa srodki,które nie odstraszaja,tylko zabijaja kleszcze.Ale sa takie,które odstraszaja,wet doradzi jakie najlepiej stosować.
  15. Laluna-być może,że jesteś takim hodowcą,jak piszesz.Ale czy ręczysz za innych ?Miałam po sasiedzku hodowców z bardzo dobrym pochodzeniem suką modnej wówczas rasy.Była sliczna i utytułowana.A jednak zupełnie niewychowana.Siedziała w małym kojcu w domu,bo demolowała mieszkanie.Nie słuchała swoich włascicieli,i gdy udało sie im wyrwać,potrafiła całą noc wyc na osiedlu,nie pozwalajac nikomu (nawet właścicielom)dojść do siebie.Wszystkie pieski w okolicy były przez nią poturbowane(a także rowerzyści),na szczęście chodziła w kagańcu,więc nie pogryzione czy zagryzione-to była suka dużej rasy.Gdy zdziwiona pytałam,jak sobie dają rade na wystawach,odpowiadali,że dzięki wetowi.Naprawde była śliczna.I co , może powiecie,że szczeniaki po niej wykazały sie pożądanymi cechami,chociaz hodowla była zarejestrowana,a jej własciciel należał do zwiazku,był nawet jego aktywnym działaczem.Moda na tę rasę minęła i zaczęły sie kłopoty ze zbytem szczeniaków,które do dorosłości siedziały w ciasnych kojcach .Im chyba było gorzej,niż tym w sklepie,które zapoczatkowały watek.Albo taki przykład:niedawno wertowałam watek psów chorych na nerki .Okazało sie,że wiele śmiertelnie chorych psów to młode,rasowe osobniki pochodzące z dobrych hodowli,u których choroba była wynikiem odziedziczenia genów.Kundelki oczywiście też choruja,ale generalnie są bardziej odporne od tych"przerasowanych"-tak w kazdym razie można wyczytać w madrych książkach.Piszę o tym,aby wykazać,że nikt i nic nie daje gwarancji,że będzie dobrze.Są rózni ludzie,różne psy i różne ich psie losy-niezaleznie od "papierów".Więc nie generalizujcie.A co do tego,że mam kompleksy z powdu mixów?Otóż mnie naprawde stać na najdroższego rasowca.Nota bene podobaja mi sie niektóre z nich.Przeznaczam duże pieniadze na pomoc tych najbardziej potrzebujących,bo rozsądek nie pozwala przygarnąć do domu wiecej,niż mam.Wydaję też duże pieniadze na leczenie chorej na nerki przygarniętej koteczki.Pewnie orientujecie sie,że leczenie chorych przewlekle nerek ( i dieta) sa bardzo kosztowne.Więc nie o to chodzi,że nie mam psa " z papierami" bo mnie nie stać.Taki jest po prostu mój wybór.Wychodziłam bowiem z zalożenia,że skoro ktoś kupi psa za duże pieniądze,to dba o niego.Teraz wiem,że myliłam się,bo także wśród tych rasowych zdarzaja sie porzucenia.Wiem,że sa hodowcy,których interesują losy "ich szczeniaczków".Ale...nie wszyscy.A skąd wiecie,że nie znam psychiki psów , zwłaszcza szczeniaków?Prawda,nigdy nie byłam hodowca ani z papierami,ani pseudohodowca,ani nawet "przypadkowym",ale temat akurat mnie interesuje i sporo można nauczyć sie z literatury,rozmów z fachowcami i z obserwacji własnych psów,psów w rodzinie i u przyjaciół czy sasiadów.Ale nie w tym rzecz-przecież ja nigdzie nie pisałam ,że szklane akwarium w sklepie to jest to,o czym pieski marzą.Bronię przez nieszczęśników,które urodziły sie w niewłasciwym miejscu.Przecież to oczywiste,że niezaleznie od swego statusu taki hodowca,który w taki sposób sprzedaje(przekazując do sklepu)dyskwalifikuje sie jako hodowca.Ale czy przez to mamy pozbawić maluchy szansy na dom?Gdzie jest powiedziane,że ktoś ,wzruszony losem szczeniaczka(albo zauroczony jego urodą)po zakupie nie bedzie o niego dbał i socjalizował?Kazdy sposób ulżenia zwierzętom powinien być wykorzystany.Mowicie,że schroniska-to co innego.Tyle,że te pozbawione mozliwości sprzedazy w sklepie w najlepszym razie(jesli wcześniej nie zginą)takze tam trafia.Przecież sporo takich przypadków jest.Ktoś wspomnial o psach "pracujacych".No własnie,przecież one też (zwłaszcza te w służbie,a nie przewodniki niewiodomych,bo to raczej domowe pupile)maja ciężkie życie.Albo te w wojsku,używane do niebezpiecznych zadań( podobno wiele z nich wyjechało na "misje",a własciwie wojny , w których uczesnicza Polacy.Ze cel uświeca środki?No wiec widzicie,że mimo wszystkolos szczeniaczków(jeżeli będa egzekwowane właściwe warunki w sklepach)to mniejsze zło.A dlaczego z Wami polemizuję?Nota bene chyba juz to mój ostatni post w tym temacie,bo kończy mi sie urlop i wolny od pracy czas wolę poświęcić moim zwierzetom , a choroba kotki też jest absorbująca).Poza tym nadajemy na "róznych falach ". P.S.Laluna - owszem piszesz o Francji,ale słowem nie wspominasz,że trzeba walczyć o wprowadzenie w Polsce takich zasad.Chcesz natomiast zakazu takiego handlu w sklepach.A co powiesz o innych żywych zwierzatkach w sklepach?Wiem,wiem - powiesz,inna psychika.No i tak doszlibyśmy do punktu wyjścia.Przepraszam za literówki,nie mam czasu na poprawki.Moja Kicia mnie wzywa.
  16. Puli - a ja niby o czym piszę ,jak nie o tym,żeby na przykład było jak w przywołanej przez Ciebie Francji ?Zastrzegłam się,że pisząc o wystawach stosuję skrót myślowy.A Twoje cudne puli(to rzeczywiście piękne psy )są odosobnione w tym wyrażaniu radości z tego rodzaju wycieczki.Czyżby nie znały tych prawdziwych?A o tych sklepach piszesz,jakby szczeniaki sie tam wychowywały .Przcecież nie przebywaja tam docelowo.A poza tym wcale nie pisałam,że one sa tam szczęsliwe,tylko że to dla nich szansa na dom.Ale widzisz,okazuje sie,że kolejny przeciwnik sklepów to tez hodowca"z papierami".Nie postulujecie zmian w kierunku poprawienia doli zwierzat,tylko uprzykszanie życia włascicielom sklepów,aby zlikwidować konkurencję.Sama piszesz,że pies na ulicy nie ma wypisane na czole genealogii,a wiec chodzi o to by utrudnić sprzedaż tych tańszych,bo np. tylko " w typie ".No oczywiscie wiem,że tacy hodowcy,jak Ty , nie sprzedają szczeniąt na wystawach choćby z tego powodu,że takich maluchów sie nie wystawia.Ale nie zaprzeczysz,że wystawa stanowi jednoczesnie promocję,zachęcającą do zakupu.Gdyby było inaczej,to po co byłaby publiczność?Medale przyznawalibyście sobie sami na zamknietych zlotach zrzeszonych hodowców.Powiedz,co ma wspólnego wz troska o zwierzeta.Walka o wprowadzenie w tych sklepach surowych zasad,to jest właściwa reakcja na szczeniaczki niewłasciwie przetrzymywane w sklepie,bo nie twierdze,ze nie ma takich przypadków.Tak jak nie wszyscy "legalni"hodowcy postępuja właściwie(ktoś już wyżej przypomniał takie fakty).Prawo do sprzedaży zwierzat w sklepie mozna przecież uzaleznić od spełnienia surowych wymogów.Ale Wam nie o to chodzi,bo nie zabiegacie o wprowadzenie rygorów w sklepach,tylko o likwidacje sprzedaży w nich zwierzat.I co, nie jest to walka z konkurencją ?A zdarza się (znam takie przypadki),że te " z papierami"szczeniaki zalegaja u hodowcy,bo nie było na nie chętnych.Może powiesz,że hodowca "z papierami" po to rozmnaża swoje cuda,aby ich nie sprzedać ?A wiec co , nie chodzi o rynek zbytu ?
  17. Puli - a ja niby o czym piszę ,jak nie o tym,żeby na przykład było jak w przywołanej przez Ciebie Francji ?Zastrzegłam się,że pisząc o wystawach stosuję skrót myślowy.A Twoje cudne puli(to rzeczywiście piękne psy )są odosobnione w tym wyrażaniu radości z tego rodzaju wycieczki.Czyżby nie znały tych prawdziwych?A o tych sklepach piszesz,jakby szczeniaki sie tam wychowywały .Przcecież nie przebywaja tam docelowo.A poza tym wcale nie pisałam,że one sa tam szczęsliwe,tylko że to dla nich szansa na dom.Ale widzisz,okazuje sie,że kolejny przeciwnik sklepów to tez hodowca"z papierami".Nie postulujecie zmian w kierunku poprawienia doli zwierzat,tylko uprzykszanie życia włascicielom sklepów,aby zlikwidować konkurencję.Sama piszesz,że pies na ulicy nie ma wypisane na czole genealogii,a wiec chodzi o to by utrudnić sprzedaż tych tańszych,bo np. tylko " w typie ".No oczywiscie wiem,że tacy hodowcy,jak Ty , nie sprzedają szczeniąt na wystawach choćby z tego powodu,że takich maluchów sie nie wystawia.Ale nie zaprzeczysz,że wystawa stanowi jednoczesnie promocję,zachęcającą do zakupu.Gdyby było inaczej,to po co byłaby publiczność?Medale przyznawalibyście sobie sami na zamknietych zlotach zrzeszonych hodowców.Powiedz,co ma wspólnego wz troska o zwierzeta.Walka o wprowadzenie w tych sklepach surowych zasad,to jest właściwa reakcja na szczeniaczki niewłasciwie przetrzymywane w sklepie,bo nie twierdze,ze nie ma takich przypadków.Tak jak nie wszyscy "legalni"hodowcy postępuja właściwie(ktoś już wyżej przypomniał takie fakty).Prawo do sprzedaży zwierzat w sklepie mozna przecież uzaleznić od spełnienia surowych wymogów.Ale Wam nie o to chodzi,bo nie zabiegacie o wprowadzenie rygorów w sklepach,tylko o likwidacje sprzedaży w nich zwierzat.I co, nie jest to walka z konkurencją ?A zdarza się (znam takie przypadki),że te " z papierami"szczeniaki zalegaja u hodowcy,bo nie było na nie chętnych.Może powiesz,że hodowca "z papierami" po to rozmnaża swoje cuda,aby ich nie sprzedać ?A wiec co , nie chodzi o rynek zbytu ?
  18. Laluna pisze,że "ta droga krzyzowa"piesków na wystawach to po to,że by mogły być hodowlane(używam skrótów myslowych,więc nie w pełni to oddaje.co myślę).A poza tym ,że hodowcy dbaja o te pieski(kotki).No dobrze,dbają,ale nie zaprzeczasz,że stresują się,tyle że muszą ,aby...i.t.d.No a te w sklepie dzięki temu pobytowi w sklepie mają szanse znależć dom.Dlaczego zakładacie,że właściciele sklepów (sprzedawcy)nie dbaja o nie?Może też lubią zwierzęta,jak Wy.No a poza tym,skoro to "towar"to trzeba dbać o niego,bo się poniesie stratę.No i wyszło na moje - Laluna jest hodowca , wystawia psy , słabo na tym zarabia,bo...można kupić pieska tańszego " w typie" w sklepie - tak?A to ,że zdarza się hodowcom przygarnąć jakąś bidę schroniskową,to się chwali.No dobrze,nie o to michodzi.Tylko nie mogę zrozumieć,dlaczego uważacie,że nie lepiej kontrolować warunki w sklepach,doprowadzić do przepisów,które wyraznie określą,czego wolno a czego nie wolno sprzedawcy w sklepie.Chociaż prawde mówiąc i dotychczasowy stan prawny pozwala na wyegzekwowanie należytych warunków.Przecież sprzedwca nie jest zwolniony od obowiązku należytej dbałości i dopilnowania obowiązku posiadania odpowiedniego świadectwa weterynaryjnego,ewentualnie szczepień i.t.p.Nikt mnie przekona,że sygerowany sposób walki ze sklepami jest w interesie zwierzat.Przypomina mi się walka małych sklepów z hipermarketami .Ja - w przeciwieństwie niektórych - nie jestem żadnym hodowca.Wszytkie moje zwierzeta sa sterylizowane.Mysle,że tedy droga do opanowania problemu,a nie zwalczanie możliwości legalnego ( bo w sklepie,podlegajacym okreslonym reżimom i płacacego podatki).A co do argumentu,że wystawiony w sklepie zwierzak kusi nabywców do nieprzemyślanego zakupu,to powiem tak : a takiego niebezpieczeństwa nie widzicie,gdy tłumy zwiedzajacych oglądaja Wasze wymuskane w salonach piękności Slicznotki ?Które szczeniaki bardziej kuszą,co ?A psa się kocha za to jest,a nie za jego "rodowody".Jeśli jest inaczej,to nie jest się miłosnikiem zwierzat,ale po prostu snobem.Bo to fajnie mieć utytułowanego psa i chwalić się ,jakie to on ma pochodzenie.Wystarczy poczytać blogi hodowców okreslonych ras i poszukiwaczy co bardziej budzacego zazdrość psa.Przepraszam za tę złosliwość,ale nie mogę pojąć jak dla Was - niby miłośników zwierzat,obojętny jest los zwierzat,które sa pozbawione szans (choćby poprzez sprzedaż w sklepie)domu.Dlaczego sądzicie,że ten kto kupi psa w sklepie nie bedzie o niego dbał i kochał.A ci - jak piszecie "pseudo hodowcy" ,jeżeli prowadza taka działalność zarobkową,poradza sobie.Naiwnościa jest przypuszczenie,że to w nich uderzy.W końcu "sklepowa "sprzedaż nie jest zjawiskiem masowym.Już na wieksza skale maltretuje sie te biedaki "z papierami"na wystawach,i to im grozi eliminacja z hodowli,jesli nie spełnia oczekiwań hodowcy i nie zdobędą odpowiednią ilość medali.To niektórzy z Was sa hipokrytami twierdzac,że chodzi Wam o dobro zwierzat.
  19. Z pośpiechu nie dopisałam,że chcą żyć oczywiście te "bez papierów" i że nie jestem zwolenniczka "handlu"w takiej formie,ale skoro inna jest jeszcze gorsza?I prosze nie zrównywać tego z handlem na mięso.To juz raczej na allegro poszukiwane sa pieski na cele konsumpcyjne.Nie wiecie o tym?Przecież dowiedziałam sie o ty własnie na forum dogomanii.A dogomaniacy korzystają przecież z tej formy poszukiwania domków.A ile (przyznajcie)jest nietrafionych dogomaniackich adopcji?Tez wystarczy pobiegać po forach,by o tym przeczytać.No widzicie,że zawodzi nawet tak skrupulatna metoda,jak sprawdzanie przyszłych domków .
  20. A co z tymi "bez papierów "szczeniaczkami ?Do zsypu,czy pałka w łepek i do piachu ?Co Ty tak jestes przywiazana do tych szlachetnie urodzonych?Przecież one też też żyć.Skoro tak sie użalacie na warunki pobytu zwierzat w sklepie,to dlaczego nie rażą Was wystawy psów rasowych i kotów.A tam to niby zwierzęta nie przeżywaja stresów,nie sa narażone na "głaski"obcych a nawet pociagniecie za ogon przez dzieci.Ciasne klatki,długa podróż,tłumy ludzi...A jak do tego dołączy sie stres własciciela,któremu nie udało zdobyć sie nagrody dla pupila,albo euforia takiego,który zdobył .Możecie jak chcecie przekonywać mnie,ale ten cały związek,wystawy,tytuły,dbałość o rasę -to po prostu biznes,chociaz niby z nazwy "hodowla amatorska".Ładna mi amatorska!Odbieram te ataki na sklepy jako walkę z konkurencja.W sklepie przynajmniej obowiazuja zasady i sklepy podlegaja kontroli,a sprzedaż bazarowa czy nawet domowa?Oczywiście ,powiedziano że jak sie ograniczy popyt to sie podaz zmniejszy.Tyle,ze to nie jest przedmiot,który mozna przestać produkować,to zywe stworzenia.I co z nimi,jesli sie już urodza?No powiedzcie-co?Niby kochacie zwierzeta,a brakuje Wam wyobrażni.Przecież ani ja ani issa nie jesteśmy zwolenniczkami,ale trzeba uwzględnic realia.A jeśli walczyc,to o objecie sterylizacją jaknajwiekszej ilości zwierzat.Raczej w tym kierunku skierujcie swoją energię,a nie na wymyślaniu,jak tu dokopać sklepom.Nie mam nic spólnego z handlem,nawet nikogo nie znam,kto ma sklep zoo,ale wystarczy miec troche wyobrazni i zdrowego rozsadku,by wiedzieć,jakie moga być konsekwencje takiej nagonki.I co-wtedy polepszy sie zwierzętom?
  21. Lilith,ty znowu ze sprawą karna - masz jakąś ocsesje,czy co ?Chyba jednak jesteś dopiero na poczatku swoich studiów,bo chyba jeszce prawa cywilnego nie miałaśs,które jest na wyższych latach.Dlatego nie uwzględniasz,że pies został oddany.A więc kto jest jego właścicielem?Wprawdzie,gdyby było coś nie tak,to -jak twierdzi zainteresowana-to pies miał do niej wrócic.Ale szczeniak był podarowany także jej,a jak bylo "cos nie tak"to pozbyła sie psa.Teraz chce,a potem może znów nie ,bo dziecko może zacząć chodzić,a amstafka rosnąć ,a że nie "ułożona"- bo co do tego to jestem absolutnie pewna -to może zagrażac nie tylko dziecku ale i otoczeniu.Bo chyba nie masz watpliwości,że in spe własciciele amstafki nie dorośli,aby mieć nie tylko takiego psa,ale żadnego.A Ty sugerujesz sprawe karną .A jak byś zakwalifikowała to przestępstwo,co? Bo gdyby na chwilę założyć,że strony sie umówiły tak,jak twierdzisz,to przecież jest to umowa cywilna i w razie sporu tylko sad mógłby ja rozwiązać. i to w trybie procesu cywilnego.Pomijam w tym miejscu,czy są ku temu podstawy,bo chodzi mi tylko o zasady ,a nie o to,kto ma szansę na wygranie sporu.
  22. Berek,mam wrazenie że trochę rozumiesz mnie.Ja nie mówie,że dobrze ,by psy sprzedawać w sklepach.Mówię tylko,że serce mi sie kroi,gdy widze w jaich warunkach sa sprzedawane psiaki i kociaki na róznych bazarach.W sklepie przynajniej może interweniować dozór weterynaryjny,gdy nie jest odpowiednia opieka.Musza one tez(te zwierzatka)być poddane badaniom lekarskim.Przede wszystkim jednak można zareagować,gdyby działa im sie krzywda.A co zrobisz ,gdy na gieldzie zobaczysz umęczone,głodne i bez wody stworzenie?Najwyżej,gdy wsiadziesz na niego , odejdzie i wyrzuci szczeniaka.Moja córka mieszkająca obok giełdy w ten sposób dorobiła się(za darmo!)dwóch psów i trzech kociaków,jak i jej sąsiedzi.Myślę,że zamiast walczyć o zakaz sprzedaży żywych zwierzat w sklepach,należałoby prawnie okreslić warunki ich trzymania i konsekwencje w razie jakichkolwiek zaniedbań.Należałoby też w większym stopniu zwrócic uwagę na sterylizacje.Może powinna być przymusowa i bezpłatna?Może to złe porównanie,a także może wiem niezbyt dokładnie,ale coś mi chodzi po głowie,że jak przed wielu laty chciano doprowadzić do hodowli krów mlecznych rasowych,po prostu nie wolno było mieć nierasowego buhaja.Za to były kary.Można było hodować tylko byczki wykastrowane.Wiec jestem bardzo za ograniczeniem rozrodu psów-ale także rasowych.Bo mówisz,że jak nie będzie popytu,nie będzie podaży.Zgodziłabym sie z Toba,gdyby nie chodziło o żywe zwierzatka.Bo co sie z nimi stanie,gdy utrudni sie sprzedaż?Pomyślałes o tym?Jeszcze jedna sprawa mi przyszła do głowy - a dlaczego nie rażą Was wystawy psów czy kotów rasowych.Czy nie siedzą one w stresie w małych klatkach,w gwarze zwiedzających,a niejednemu dziecku uda się nie tylko pogłaskać puszystą kulkę ale i pociagnąć za ogon.Myślicie,że zwierzaki lubią wystawy?Z konieczności pisze skrótowo,ale kazdy z Was widział przecież,jak to jest.Czy dlatego nie budzi to zastrzeżeń,że organizują to "hodowcy legalni".
  23. Jakoś nikt mnie nie atakuje,chociaż popieram Issę.Naprawde nie moge zrozumieć tych osób,które niby sa oddane psom i im pomagaja (nie mam zreszta prawa w to wątpić),ale jednocześnie nie obchodzi ich loś tych ,które miały nieszczęście urodzić sie "bez papierów" u niezrzeszonego w pewnej organizacji,i dlatego nazywanego pseudochodowca.A może szczeniaczki były wynikiem romansu nieupilnowanej suczki.I co,maja one być wyrzucane do zsypu?W pobliżu giełdy w pewnej miejscowości okoliczni mieszkańcy znajduja takich niesprzedanych nieszcześników.Te,które trafiły do sklepu,mozna powiedzieć, miały szczęście. Bez papierów oczywiscie nie kosztowały "ciężkich pieniędzy"więc czy przypadkiem nie chodzi Wam (tzn.krytykom Issy),że psuje to interes "hodowcom"zarejestrowanym.Czyżby rejestracja dawała patent na troskliwe zajmowanie sie zwierzetami?Nie słyszałyście o takich,które -a jakże ,"legalnych"hodowcach,którzy trzymają swoich championów reproduktorów i utytułowane suki w ciasnych boksach i eksploatują,eksploatują ,eksploatują...a po wyeksploatowaniu co sie dzieje dalej z psem czy z suką?Nie mówię ,że wszyscy.Tak jak nie wszyscy "przypadkowi hodowcy"( bo dlaczego zaraz pseudohodowcy?)są zli.Pomysł o zakazie sprzedaży w sklepach jest niedobry.To tak,jak zlikwidowanie schronisk dla zwierzat.Przecież tam też nie sa szczęsliwe pieski.A może są?Chcecie likwidować skutki,zamiast przyczyny.Issa bardzo trafnie ujęła problem.
  24. Issa ma rzcję ,wiec dlaczego na nią napadacie.A niby co sie dzieje ze szczeniaczkami,gdy nie będzie ich gdzie sprzedać ?Myślicie,że walka z miejscami,gdzie można je sprzedać,to własciwe działania w interesie zwierzat?Czy może raczej pomoc "legalnym"hodowcom w niszczeniu konkurencji i to kosztem szczeniaczków "bez papierów"którym zdarzyło sie to nieszczęscie,że sie urodziły.Już lepiej-jesli kochacie zwierzeta-zajmijcie sie pomoca naprawde potrzebującym a także sterylizacja w kazdym przypadku,gdy będziecie miały na to wpływ.Nie rozwijam tematu,bo na szczęscie coś z tym już sie robi.Poza tym jaka gwarancja,że w tych - jak to nazywacie - pseudohodowlach - psy maja żle ,a w "rejestrowanych" - dobrze.Znam przykłady akurat odwrotne,jakkolwiek sama nie jestem żadnym hodowcą,jedynie właścicielką kilku zwierząt (psy,koty)uratowanych z bezdomności-nierasowych i wysterylizowanych.Nie jestem tez związana w jakikolwiek sposób z handlarzami zwierząt,więc nie mam interesu bronić kogokolwiek.Chodzi mi tylko,aby wspaniałe zaangażowanie w niesienie pomocy zwierzętom dotyczyło sytuacji,które tego wymagają.I jeszcze jedna refleksja : a jak myślicie,w domach gdzie przebywają małe szczeniaczki to co - łażą po całym domu?Chyba,że sa to podwórzowe,wiec specjalnie nikt sie nimi nie przejmuje że sobie łażą po obejściu (często nie ogrodzonym)a może nawet po domu.I co,mają one lepiej niż te w sklepie ?Poza tym kazdy,kto sie interesuje psami wie , że małych szczeniaczków przed zakończeniem serii szczepień nie wyprowadza sie na spacer .Chyba,że chce sie je narazić na chorobę.Gdybym była złośliwa pomyślałabym,że jesteście emisariuszkami "hodowców zarejestrowanych".Nie kazdy ma snobistyczne zapotrzebowanie na psa "z papierami" i powinien mieć możność gdzies kupić pieska,jeżeli już się w jakimś domu urodził.Oczywiście lepiej,żeby był to sklep a nie bazarek - niby nie wiecie,jak się tam sprzedaje szczeniaczki czy kotki ,a niesprzedane gdzie lądują?Sklep zoo jest zatem jaknajbardziej odpowiednim miejscem,jakkolwiek warunki sprzedazy należy kontrolować.Takie możliwosci istnieją ,a w razie zaniedbań (co się może zdarzyć) ponosi konsekwencje.Na przykład gdyby szczniaczki nie dostawały wody czy jedzenia i były zaniedbywane albo chore.Ale sam fakt sprzedaży ?Powtarzam-generalnie jestem za ograniczeniem "produkowania szczeniąt"-nawet tych z "papierami",bo także psy rodowodowe zasilają schroniska.Ale walka ze sklepami prowadzącymi sprzedaż nie służy dobru zwierzat .Nie chce kontynuować,bo temat jest bardzo obszerny.
  25. Lilith - czy sądzisz,że nie orientuje sie jak rozkłada się ciężar dowodów?Tyle,że to nie oskarżony ma udowodnić swoją niewinność,tylko jemu należy wykazać przestępcze działanie (znów przypominam o zasadzie-kazda wątpliwość na korzyść oskarżonego).Wprawdzie istotnie dowody na popelnienia przestępstwa gromadzi sie w toku postępowania przygotowawczego,ale to nie znaczy,że kazde zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa obliguje organy ścigania do wszczęcia takiego postępowania.Wszczyna się je wówczas,gdy popelnienie przestępstwa jest uprawdopodobnione.A więc , przynajmniej z opisu musi wynikać,że istotnie miało ono miejsce.Jeżeli chodzi o przestępstwo kierunkowe (a takim jest oszustwo),to sam fakt braku zapłaty,nie wypełnia znamion przestępstwa z art.286 kk.Trzeba wykazać,że taki zamiar był z góry powzięty ,ale przeciez o tym wiesz.Warto podkreslić,że jest to jedno z najtrudniejszych do udowodnienia przestępstw.Oj dziewczyno,albo studiujesz dopiero prawo,a jesli jesteś już prawnikiem ,to brakuje Ci doswiadczenia.Więc posłuchaj osoby,która wykonuje ten zawód od kilku dziesięcioleci i to ,że tak nazwę eufemistycznie - na poziomie "decyzyjnym".Byłoby bardzo niedobrze,gdybyś np.swojemu klientowi doradziła(czy napisała)zawiadomienie o przestępstwie,o którym wiadomo,że w żadnym postępowaniu nie udało by sie go udowodnić.Jestem ciekawa,jak byś sformułowała zawiadomienie o przestępstwie - że nie zapłacono za opieke nad psem ?Sadzisz,że takie zawiadomienie wystarczyłoby do wszczęcia postępowania?Mylisz się .Własnie z tego powodu nie widzę sensu podejmowania takich działań,które po prostu byłyby nieracjonalne.No Siemionka - teraz to dopiero masz mętlik,co?
×
×
  • Create New...