Muszelka
Members-
Posts
128 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Muszelka
-
Niewysterylizowana para psów daje w kolejnych latach....
Muszelka replied to lewkonia's topic in Sterylizacje
[QUOTE] Kiedyś psy dożywały średnio 24 lat, a czasem i 28 lat, i to głównie te nie kastrowane...[/QUOTE]Co rozumiesz przez kiedyś i skąd te dane? -
A jak wcześniej było z warowaniem? jak uczysz psa tej komendy? Czy pies chętnie uczy się komend? Może coś go boli, gdy układa się w pozycji "waruj"?
-
Mona napisała: [QUOTE]To nie pomyłka bo jest to wpisane w naszą książeczkę zdrowia.Drugi szczeniak z tej samej hodowli który jechał z nami ma tak samo :p[/QUOTE]Szczepić można nawet wcześniej, ale jeśli psiak nie był doszczepiany na wściekliznę w 12tyg życia lub później, to szczepionka prawdopodobnie nie działa (no chyba że matka szczeniaka nigdy nie była szczepiona na wściekliznę), co więcej takie szczepienie może być nie uznane np. na granicy czy w razie problemów np. gdy pies kogoś ugryzie.
-
husky drapie w drzwi, wariuje na widok domownikow
Muszelka replied to rrqetgerq's topic in Wychowanie
Po pierwsze, husky to nie najlepsza rasa do pilnowania posesji, te psy wymagają dużo ruchu i samo "bieganie przy płocie" nie wystarczy, poza tym to psy które źle znoszą samotność. Opisane zachowania wyglądają na typowe w takiej sytuacji zachowanie psiego dziecka. Piesek rozpaczliwie poszukuje z wami kontaktu, to że widzi was przez szybę nie rozwiąże problemu. Zakładając, że piesek musi mieszkać na dworze, trzeba mu poświęcić bardzo dużo czasu, chodzić na spacery, bawić się piłką, ćwiczyć posłuszeństwo. Jeśli psiak będzie znał podstawowe komendy dużo łatwiej będzie go opanować, ale podstawowa zasada jest taka, że grzeczny pies to zmęczony pies ;) Pod żadnym pozorem nie wolno karać psa za chęć kontaktu z Wami, to nie pomoże, a łatwo można w ten sposób z wesołego i otwartego na ludzi szczeniaka zrobić wycofanego psa z problemami z agresją. Zacznij jak najszybciej pracować z psem, bo czekanie "aż samo mu przejdzie" tylko pogłębi problemy. Co do problemów ze skakaniem i gryzieniem przez szczeniaka to były już takie tematy i warto tam zajrzeć. Pozdrawiam -
Punkcja (lub w ostateczności cewnikowanie) jest faktycznie jedyną zalecaną metodą jeśli pobieramy mocz na posiew, bo tylko tym sposobem można sprawdzić, czy i jakie bakterie są obecne w pęcherzu moczowym. Pobranie moczu po prostu w czasie jego oddawania wiąże się zawsze z jego zanieczyszczeniem przez bakterie obecne na skórze przy ujściu cewki moczowej, dodatkowo może dojść do zafałszowania przy zapaleniu prostaty, pochwy, macicy czy napletka. Posiew wykonany z moczu pobranego w ten sposób praktycznie nigdy nie jest jałowy i leczenie na nim oparte nie różni się wiele od podania antybiotyku "na oko". Punkcja jest też zalecana np. jeśli są wątpliwości czy białkomocz/krwiomocz pochodzi naprawdę z układu moczowego. Co do prostoty i bezpieczeństwa punkcji pęcherza to można dyskutować. Tak, jest to w zasadzie zabieg prosty i bezpieczny jeśli wyobrazimy sobie szczupłego psa małej lub średniej wielkości z wypełnionym pęcherzem moczowym, w innych przypadkach tak naprawdę powinno się wykonywać ją pod kontrolą USG, w przeciwnym wypadku istnieje spore ryzyko powikłań. Trzeba pamiętać, że rutynowe badanie moczu nie obejmuje posiewu i nie ma powodów, żeby pobierać do niego mocz przez cewnikowanie lub punkcję, wystarczy zwykłe złapanie do czystego pojemniczka i w miarę szybkie dostarczenie do laboratorium.
-
Z tą wścieklizną w 7tyg życia to chyba jednak jakaś pomyłka, niezależnie od kraju i szczepionki, przyjmuje się że trwała odporność występuje dopiero przy szczepieniu szczeniaków w wieku min 12tyg. Wcześniejsze szczepienie na wściekliznę nie ma sensu bo działają jeszcze przeciwciała matczyne i nie dojdzie do wytworzenia się odporności. Wyjątkiem są szczeniaki których matka nigdy nie była szczepiona na wściekliznę, ale nawet u nich szczepienie trzeba i tak powtórzyć po 12tyg. życia. Z tym szczepieniem 3x co tydzień to też jakieś nieporozumienie, minimalny okres między dwoma szczepieniami to 14 dni (zaleca się nawet 21), niezależnie od kraju, producenta i gatunku, podanie kolejnej szczepionki wcześniej może spowodować, że obie nie zadziałają.
-
Kleo pisze [QUOTE]Tyle się pisze w książkach, że psy nie powinny dostawać drobiowych kości długich, bo grozi to przebiciem ścian jelit. Wytłumaczcie mi więc jak to jest, że wiejskie psy, które znam, dostają takie kości praktycznie codziennie i żyją cały czas (najstarszy 15 lat), natomiast kiedy idę odwiedzić lecznicę to dość często widzę lub słyszę o kolejnym przypadku, kiedy pies zszedł bądź co najmniej "zakorkował" się po kości, którą przypadkiem znalazł? Przecież tu nie chodzi o to, że wiejskie burki mają np. stalowy układ pokarmowy, a miejskie rasowce delikatniejszy, w końcu budowa taka sama.[/QUOTE] Jak wiejski pies zje kości i mu zaszkodzą to przeważnie zdycha bez żadnej pomocy i tyle, a psy dbających właścicieli trafiają do weta i stąd wiadomo co im było. Inna sprawa, że nie każdy pies który zje długą kość drobiową po tym zachoruje, ale oczywiście może się tak zdarzyć, dlatego nie należy podawać tych kości. Po za tym psy które jedzą kości często, są mniej narażone na problemy spowodowane ich jedzeniem niż te którym zdarza się to sporadycznie - "doświadczone" psy jedzą kości powoli, dokładnie je gryząc, a psy które jedzą kości incydentalnie często rzucają się na nie jak na wielki rarytas i gryzą je nie odkładnie lub w ogóle połykają w całości. A co do mleka: część pewnie ma biegunkę, ale nikt przecież nie chodzi za nimi i nie sprawdza.
-
Ja też mieszkam na wsi i z moich obserwacji średni wiek psów jest tu śmiesznie niski, może z 1/6 dożywa 2lat. Po kilku latach pies wygląda już strasznie staro i nagle z 7 latka robi się 15 latek (zdaniem właścicieli). Sama mam psa odziedziczonego po sąsiedzie (który zresztą nie był jego pierwszym właścicielem) - jak go brałam wszyscy na około twierdzili "z całą pewnością" ,że ma 25lat (ponoć tak pamiętają) i że powinnam go uśpić bo i tak zaraz zdechnie ze starości - o niech pani popatrzy, już ledwo chodzi - faktycznie pies ledwo się podnosił. I tu stał się: cud po kilku tygodniach karmienia do woli dobrą karmą pies "cudownie" odmłodniał - był prawie na śmierć zamorzony głodem i wyniszczony przez warunki w których żył. Sądząc po zębach i stanie ogólnym pies ma ok. 7lat, biega, skacze i jakoś nie wybiera się na tamten świat. Z moich doświadczeń większość psów na wsi jest przez właścicieli bardzo "postarzanych" i po sprawdzeniu np.w starych dowodach szczepień okazuje się że pies jest duużo młodszy niż twierdzą właściciele. Często jest też tak, że przy tej samej budzie od kilkudziesięciu lat siedzi przykuty łańcuchem Burek - buda ta sama, łańcuch ten sam, a Burków skazanych na ten los przewinęło się w tym czasie już kilkanaście - właściciele sami nie wiedzą ile ich było - a sąsiedzi są przekonani, że to ten sam kilkunastoletni pies. Może ja mam takiego pecha, ale w mojej okolicy (a mieszkam ok.70km od Warszawy, wiele osób pracuje lub uczy się w mieście, więc teoretycznie powinni być uświadomieni) większość psów żyje w makabrycznych warunkach, suki co rok rodzą szczeniaki, większość z nich zdycha z powodu zarobaczenia i parwowirozy (oczywiście, jeśli najpierw nie zostaną utopione, zatłuczone łopatą lub zakopane żywcem), wiele ginie potrąconych przez samochody, wiele jest zabijanych nie tylko dlatego, że np. goni lub dusi drób, ale po prostu dlatego że się znudziły (gdzieś urodziły się ładniejsze szczeniaczki, i "stary" 2letni pies musi im ustąpić miejsca), są za agresywne (porwał spodnie sąsiadce) lub za łagodne (co to za pies co nie pilnuje) - przecież to tylko pies nie ma co się trudzić, żeby znaleźć mu nowy dom czy choćby odwieść do schroniska; do tego te budy z 3 ścianami, śruta z jakąś symboliczną ilością kostki mięsnej do jedzenia, pchły...:shake: O ile w mieście wiele psów ma nadwagę, to na wsi (przynajmniej w mojej okolicy) z 50% ma, często znaczną, niedowagę. Co do długości życia, to nie zgodzę się, że w mieście nie ma starych psów - ja znam sporo takich w wieku 14-19lat, i na pewno pies w mieście ma dużo większą szansę dożyć sędziwego wieku niż na wsi.
-
A ile czasu poświęcasz dziennie na spacery i zabawę z psami?
-
Witaj, Ta zmiana na faflu wygląda baaardzo podejrzanie, biegiem do weta, wyciąć i wysłać do badania histopatologicznego.
-
O tym preparacie Virbaca już było w dziale weterynaria [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f77/vet-aquadent-124956/[/URL] Mnie przeraża zawarty w tym preparacie Ksylitol który jest substancją toksyczną dla psów - uszkadzającą wątrobę i zaburzającą poziom cukru we krwi. Rozumiem, że pewnie jest tam bardzo mała dawka tej substancji, ale za nic nie zastosowałabym tego u swojego psa.
-
Witam, Z tego co piszesz najprawdopodobniej faktycznie jest to znaczenie terenu. Najlepszym wyjściem była by kastracja chłopaków. Oczywiście możesz wcześniej zbadać mocz, żeby upewnić się czy to np. nie zapalenie dróg moczowych, ale biorąc pod uwagę, że wybierane są gł. "nowe" sprzęty to wygląda to na klasyczne znaczenie terenu. Pozdrawiam
-
Witaj, na początek parę gorzkich słów, 7 tyg szczeniak (zakładając nawet, że był już szczepiony) nie ma jeszcze odporności i wychodzenie z nim z domu "na siusiu" grozi mu zakażeniem chorobą zakaźną (nosówka, parwowiroza) i śmiercią. Pół biedy jeśli macie własny ogródek do którego nie wchodzą obce psy, ale wychodzenie na teren "ogólnie dostępny" nie powinno mieć miejsca w żadnym razie. Szczeniaczek w wieku 7tyg to jeszcze bardzo małe psie dziecko i tak naprawdę najlepiej by było gdyby był jeszcze z mamą. Skoro już wzięliście go do domu trochę za wcześnie to teraz musicie się trochę pomęczyć ;) Nie można oczekiwać od szczeniaka w tym wieku, że wytrzyma całą noc bez siusiu i kupki, ma zbyt małą pojemność pęcherza i za szybki metabolizm. W domu należy ułożyć specjalne podkłady wzg. papierowe ręczniki i uczyć psiaka siusiać i robić kupkę tylko tam, ew. pod waszą nieobecność psiak może zostawać np. w łazience lub klatce kenelowej gdzie można po nim łatwiej posprzątać. Zostawić na wiele godzin szczeniaka w tym wieku samego na dworze może tylko osoba całkowicie pozbawiona wyobraźni. To mniej więcej tak jakby ktoś zostawił na dworze na wiele godzin 3letnie dziecko bez żadnej kontroli. Pies w tym wieku nie umie jeszcze w "racjonalny" sposób radzić sobie z przeciwnościami. może wpaść do jakiegoś dołka i nie móc wyjść, wsadzić głowę między sztachety i się udusić, może zaklinować się w jakiejś szparze - nigdy nie uda się wykluczyć wszystkich niebezpieczeństw, pomijam już kwestię temperatury i załamań pogody: szczeniak w tym wieku może nie wpaść na pomysł np. schowania się przed deszczem, co może się dla niego skończyć przemoknięciem i chorobą. Łazienka na czas waszej nieobecności nie jest złym pomysłem, pod warunkiem, że zostawicie szczeniaczkowi posłanie, zabawki, wodę, jedzenie, podkład do załatwiania się i upewnicie się, że nie ma żadnych dziur w których szczeniak może się zaklinować, a wszystkie łatwe do zniszczenia/toksyczne rzeczy (kable i węże od pralki, mydła, szampony, śr. czystości) usuniecie lub zabezpieczycie tak by psiak nie miał do nich dostępu. Jeśli to niemożliwe można kupić klatkę kenelową. Całe szczęście szczeniaki szybko rosną, a z tego co opisujesz wasz psiak jak na siedem tygodni i tak jest bardzo "porządny" Pozdrawiam
-
U mnie świetnie sprawdzają się panele, [URL="http://www.dru-mar.pl/ogrodzenia_panelowe_-_panele_ogrodzeniowe"]ja mam mniej więcej tego typu[/URL] są mocne i nie specjalnie wyobrażam sobie, żeby pies wspiął się na nie i przeszedł górą; z tym, że moje zwierzaki nie kopią :). Myślę, że jeśli twój pies się podkopuje to do tego dojdą koszty "głębokiej" podmurówki, bo nie ważne, jak będzie mocna góra, skoro pies podkopie się dołem. Jeśli pies ucieka głównie "w okresie cieczek" to może warto rozważyć kastrację? Pozdrawiam
-
Z moim Miśkiem (mix ON) mam ten sam problem, z tym, że to jest pies po przejściach i dodatkowo na czubkach uszu ma blizny po odmrożeniach. Problem u nas zaczął się gdzieś w czerwcu. Oczywiście smarowaliśmy różnymi maściami, niby było trochę lepiej, ale nie do końca. W połowie lipca zastosowaliśmy Adventix (oprócz pcheł i kleszczy dzieła też na komary itp) i jest dużo, dużo lepiej :) choć jeszcze nie idealnie - jak pomoczy uszy w jakimś bajorze (uwielbia kąpać się "z głową") to skóra jeszcze trochę się zaczerwienia, ale poza tym jest OK.
-
Jeśli psiak jest wnętrem, to problem jest poważniejszy. Koniecznie zrób USG u dobrego specjalisty - nie każdy wet który robi USG potrafi znaleźć a tym bardziej ocenić jądra wnętroskie (nie wiem kto jest najlepszy we Wrocławiu, ale napisz na pod-forum Weterynarze i na pewno ktoś ci doradzi). Oczywiście nie trzeba od razu myśleć o najgorszym (tzn. nowotworze) tym bardziej, że pies jest jeszcze młodziutki, ale wnętrostwo znacznie zwiększa szansę na rozwój nowotworu jąder. Pozostałe w jamie brzusznej jądro/jądra nie produkuje plemników, ale za to często wytwarza zwiększoną ilość hormonów płciowych co zwiększa ryzyko na wystąpienie chorób hormonozależnych np. nowotworów gruczołów okołoodbytowych, przerostu prostaty, przerostu gruczołu ogonowego, czy dermatozy oraz zaburzeń behawioralnych np. agresji, nawet jeśli nie występuje proces nowotworowy. U psów z problemami hormonalnymi dochodzi też często do powiększenia sutek i/lub zwiększonej pigmentacji skóry tzn: pojawiają się ciemniejsze piegi które stopniowo rosną i się zlewają - najłatwiej zauważyć to na brzuchu -obserwuj psa pod tym kątem. Nie wiem dlaczego wet odradził Ci kastrację :shake: Jak już będzie po USG i będzie więcej wiadomo to spytaj jeszcze raz co o tym myśli (może np. rozmawiałaś o tym jak psiak był jeszcze szczeniaczkiem i wetowi chodziło o to, że jeszcze za wcześnie) ew. skonsultuj się z innym weterynarzem. Jak już będziesz u weta to przy okazji niech sprawdzi gruczołki okołoodbytowe, czy nie ma nadprodukcji wydzieliny i czy nie są zatkane: to też może powodować wygryzanie ogona. Napisz jak będziesz już wiedziała co z psiakiem.
-
[B]Ewtos [/B]pisze[quote]To bardzo poważna choroba o podłożu hormonalnym[/quote]Baaaardzo duża przesada. Owszem, choroba ma podłoże hormonalne tzn. wysoki poziom męskich hormonów płciowych powoduje nadmierny rozrost gruczołów łojowych tarczki gruczołowej ogona (tzw. gruczołu ogonowego). Problem bywa wikłany przez wnikające do gruczołu bakterie, ale w większości wypadków wystarczy miejscowe stosowanie środków przeciwłojotokowych i/lub przeciwzapalnych i/lub przeciwbakteryjnych. Leczenie ogólne antybiotykami i/lub lekami przeciwzapalnymi jest niezbędne tylko w bardzo zaawansowanych, zaniedbanych przypadkach, operacyjne usunięcie gruczołu (pomijając przypadki podejrzenia występowania zmian nowotworowych) również stosuje się bardzo rzadko, tylko w bardzo zaawansowanych przypadkach gdy właściciel nie zgadza się na kastrację, a bardzo zależy mu na efekcie kosmetycznym. Oczywiście warto pokazać zmianę wetowi, aby wykluczył np. nowotwór skóry który też może lokalizować się na ogonie, ocenił ogólny stan psa i zbadał go pod kontem występowania ew. nowotworu jądra. Generalnie sam przerost gruczołu nie jest groźny, natomiast wyzwalający go wysoki poziom hormonów może być związany zarówno z silnym pobudzeniem hormonalnym związanym np. z kontaktami z sukami z cieczką, jak i z poważnymi chorobami takimi jak np. nowotwór jąder. Jeżeli problemy z gruczołem często nawracają/utrzymują się stale to jest duże prawdopodobieństwo, że przerostowi ulegną inne hormonowrażliwe tkanki np. gruczoł krokowy i/lub gruczoły okołoodbytowe i wtedy zdecydowanie powinno się wykonać kastrację lub zastosować kastrację hormonalną. Jeśli problem pojawia się u psa w średnim/starszym wieku lub wnętra warto przeprowadzić dokładne badanie w celu wykluczenia nowotworu jąder. Kastracja lub hormonalna kastracja zwykle rozwiązuje problem (ja osobiście bym wykastrowała i po problemie) ale u wielu psów, szczególnie młodych problem daje się rozwiązać stosując leki miejscowo, bez kastracji i stosowania leków wpływających na gospodarkę hormonalną. Samo wyłysienie powierzchni gruczołu, bez cech infekcji bakteryjnej i/lub stanu zapalnego (po wykluczeniu chorób zwiększających poziom hormonów płciowych) przez większość weterynaryjnych dermatologów jest traktowane bardziej jak defekt kosmetyczny niż choroba. Pozdrawiam
-
Akurat przy świerzbie moim zdaniem advocate działa super - znam psy które były leczone tylko tym i efekty były doskonałe. Preparat działa przez miesiąc i w tym czasie chroni też przed ponownym zakażeniem. Myślę, że w takim przypadku gdy kilka psów przebywa razem to ta metoda leczenia i tak wychodzi najtaniej. Pozdrawiam
-
Z tego co się orientuję Egipt jest krajem uznanym za kraj z podwyższonym ryzykiem występowania wścieklizny, i wjazd z psem z takiego kraju do UE jest związany nie tylko ze szczepieniem na wściekliznę i wyrobieniem paszportu, ale też z wykonaniem badań określających poziom przeciwciał na wściekliznę (wjechać można bodajże 3 mieś od zrobienia badania). Dowiedz się w naszej ambasadzie czy coś się nie zmieniło, ale do niedawna tak właśnie to wyglądało:shake: [URL="http://www.wetgiw.gov.pl/files/2085_psy,%20koty,%20fretki_warunki%20przywozu_02_2009.pdf"]przepisy wjazdowe [/URL]
-
Ja też uważam, że wymienione przez Carminę objawy pobudzenia wywołała ketamina, ale myślę, że bezpośrednim powodem takiego "ciężkiego" wychodzenia z narkozy było podanie antisedanu. Ketaminę u zwierząt podaje się w narkozie skojarzonej i inne składniki tej narkozy min. zapobiegają negatywnym skutkom podania ketaminy. Podanie antisedanu zatrzymało działanie innych leków, a na działanie ketaminy nie miało żadnego wpływu i dlatego pies zachowywał się tak a nie inaczej. Pewnie gdyby nie antisedan wybudzanie było by spokojne, choć trwało by dłużej. Moim zdaniem takie zachowanie nie było spowodowane uczuleniem - większość zwierząt po podaniu samej ketaminy tak by się zachowywało. Co do wymiotów, to występują one po narkozie stosunkowo często, zarówno u zwierząt jak i u ludzi. Pozdrawiam
-
Nie wiem, skąd urwał się ten wet, ale Apap (paracetamol) jest najbardziej toksycznym dla psów (i kotów) ogólnie dostępnym śr. przeciwbólowym :angryy:. Zaburza wiązanie tlenu przez czerwone krwinki i silnie uszkadza wątrobę. Ćwiartka dla yorka może oznaczać bardzo, bardzo silne zatrucie, a cała tabletka doprowadziła by bardzo szybko do śmierci psa w wyniku niewydolności wątroby. Naprawdę, bardzo, bardzo dobrze , że nie posłuchałaś weta i nie podałaś tego leku. Inne ludzkie leki też mogą spowodować problemy (np. krwotoczne zapalenie żołądka i jelit) szczególnie jeśli poda się za dużą dawkę lub za często - dawkowania nie da się prosto przełożyć z dawkowania dla ludzi. Stosunkowo bezpieczna jest pyralgina (jak napisała Vesna) choć też trzeba pamiętać żeby nie przesadzić u małych piesków - 1 tabl 500mg Pyralginy to dawka na 10-25kg masy ciała psa, więc dla małego Yorka 1/4 to też za dużo. Pozdrawiam
-
Dodam od siebie, że Gammolen bardzo ładnie działa też przeciw świądowo np. w przypadku alergii skórnych. W lżejszych przypadkach pozwala uniknąć podania sterydów, a jeśli już trzeba je podawać to łączenie z Gammolenem często pozwala ograniczyć ich dawkę. Moja pitbulka ma skłonności alergiczne i gdy była szczeniakiem wystarczyło że weszła w trawę, do wody, zjadła coś oprócz swojej karmy i zaraz wyglądała jak różowa świnka i było widać, że wszystko ją swędzi. Gdy podawaliśmy Gammolen objawy znikały niemal do zera. Przez kilka miesięcy podawaliśmy ciągle, teraz od ok roku (sunia ma już 2 latka) od przypadku do przypadku (jak coś ją podrażni to dostaje kilka dni) i jest ok. Oczywiście psy mogą drapać się i gubić sierść z tysiąca powodów i nie ma żadnego złotego środka, ale większość osób które znam i które stosowały Gammolen nie żałują, że go kupiły bo jakieś efekty, mniej lub bardziej widoczne, zwykle były. W każdym razie ja jestem bardzo, bardzo zadowolona z tego preparatu.
-
Ja wiem, że jamniki zwykle preferują karmy z drobnymi ziarenkami, które mogą łykać, ale trzeba wziąć pod uwagę, że jamniki mają duże skłonności do tworzenia się kamienia nazębnego i z tego powodu dobrze, aby gryzły suchy pokarm i w ten sposób "czyściły" zęby. Dlatego jeśli nie zamierzasz myć psu systematycznie zębów to wybierz pokarm z trochę większymi granulkami, tak żeby musiał go gryźć. Brit jak na swoją cenę jest całkiem niezłą karmą (moim zdaniem najlepszą z tej grupy cenowej) wiele dobrego słyszałam też o Acanie.
-
Na pewno bezwzględnym przeciwwskazaniem do noszenia obroży przez jamnika (zresztą u innych psów również) są zmiany w obrębie szyjnej części kręgosłupa czyli jeśli pies miał już problemy z kręgosłupem szyjnym np. ból szyi czy niedowład czterokończynowy to zdecydowanie szelki. Szelki dla jamnika powinny mieć pasek dolny (tzn. między przednimi łapkami) który rozkłada ciężar równomiernie na całą klatkę piersiową. Szelki wzmacniają również umięśnienie odcinka lędźwiowego kręgosłupa i tylnych kończyn, ale czy to dobrze czy źle dla jamnikowego kręgosłupa to tutaj zdania wśród weterynarzy są już podzielone.
-
A może dodaj jeszcze lek na podniesienie odporności i coś na sierść. Ja co prawda miałam do czynienia tylko z konwencjonalną terapią nużycy, ale podniesienie odporności i dostarczenie odpowiedniego budulca dla skóry i włosów na pewno nie zaszkodzi. Znam kilka psów u których po zastosowaniu takich preparatów proces powrotu do zdrowia znacznie przyśpieszył. Znajomi stosowali [URL="http://www.dolfos.com.pl/index2b.php?id=dogimmunodol"]immunodol[/URL] + [URL="http://www.dolfos.com.pl/index2b.php?id=dogbeta"]betakaroten+biotyna forte[/URL] a jeśli psy się drapały to dodatkowo jeszcze [URL="http://www.krakvet.pl/gammolen-preparat-poprawiajacy-kondycje-skory-kaps-p-4998.html"]Gammolen[/URL] + oczywiście typowe leki na nużycę, ale po samych lekach było tak sobie i dopiero jak dołączyli te odżywki to proces leczenia wyraźnie przyśpieszył :)