Trochę nie na temat... Wpadłam aby sie przywitać. staram sie byc na bieżąco, ponieważ juz sie zdeklarowałam, że pomogę. Nie wiem na ile sobie poradze i czy zniose to psychicznie. Nadal bardzo sie boję, zwłaszcza widoku cierpiącego zwierzęcia. Dominika już cos o mnie wspominała :)
Teraz czekam na zlecenia, wszelkie rady i wskazówki mile widziane :)
Dobija mnie myśl że moja pomoc to jedynie kropla w morzu potrzeb :(((((