-
Posts
4751 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by dog193
-
[quote name='Vectra']ale kiedy terrierki lubią wisieć :evil_lol: trzymając czegoś się paszczą , huśtać :grins:[/QUOTE] Poważnie? :diabloti: To nie chodzi o to, co lubią, tylko w jaki sposób mają pracować. Mają dzika osaczyć, oszczekać, ewentualnie kąsać. Ale nie się na nim wieszać, to nie ich rola. Myśliwi to eliminują jeszcze z jednego względu - łatwo takim uwieszonym pieskiem rąbnąć w drzewo, kiedy dzik potrząśnie łbem, no i poważnie uszkodzić, o ile nie zabić.
-
Tyle że ten pies w ogóle nie powinien się na dziku wieszać, dzikarze mają trochę inne zasady działania, przynajmniej u naszych myśliwych.
-
Ja mam zawsze polewkę z mojego... taki słodki, niekonfliktowy piesek, baranek w foksiej skórze... aż gdzieś niedaleko obczai zadyme z psami... jest pierwszy, żeby dołączyć :diabloti: Ale cieszę się, że taką korbe jak tamten na dzika... ma na piłeczki funny, a nie np na inne pieski, albo dzieci :diabloti: Bo byłoby zabawnie :evil_lol:
-
[quote name='Szura'] Dlaczego niektórzy wolą owczarki pozostaje dla mnie tajemnicą, [/QUOTE] To jest nas dwóch :diabloti: Uwielbiam styl pracy mojego psa :loveu: Idealny w każdym calu, wkłada w to co robi całe swoje terierze serduszko i jest mistrzem świata :loveu: Teriery górą! :D
-
Z tymi dziećmi to prawda, przecież dając im mięso też im to narzucamy, bo może ono chciałoby być wege? ;) Taki jest już urok posiadania dzieci - do pewnego momenty my decydujemy za nie.
-
[quote name='Beatrx']to mięso, które ludzie kupią a potem wyrzucą to nic w porównaniu z tym, ile mięsa wyrzucanego jest prosto ze sklepu, bo nikt nie kupił. [/QUOTE] Ano właśnie. A ilośc produkowanego mięsa się nie zmniejszy, bo nie ma takiej możliwości, pisałam wcześniej czemu. I tu jest pies pogrzebany.
-
[quote name='Szura']Nie wiem jak motylka, ale mnie próbują wciągać w dyskusję o weganizmie średnio 3 razy w tygodniu. Mam tego po dziurki w nosie, nie chce mi się setny raz gadać tego samego, odpowiadać na te same pytania i zarzuty. To chyba największa wada weganizmu, nie dadzą Ci żryć w spokoju czego chcesz. :evil_lol: I u mnie EOT właśnie z tego wynika. :)[/QUOTE] Mam nadzieję, że to nie było skierowane do mnie :)
-
[quote name='Czekunia']Hmmm... A ja Ci powiem na swoim przykładzie, że jednak u mnie w domu kupuje się mniej, o wiele mniej mięsa, niż wcześniej. Nie mówię tego w ramach złośliwości;). Taka moja czysta obserwacja... Kupowaliśmy sporo mięsa, z czego niestety pewna część lądowała w koszu lub w gardle psów... gdy zrezygnowałam z mięsa całkowicie, TZ automatycznie zaczął kupować go mniej, w obecnej chwili tak naprawdę jada je bardzo sporadycznie, jakąś wędlinę, ewentualnie kabanosa... Ale całe szczęście jeśli akurat ja gotuję obiad to wcale nie narzeka, że jest bezmięsny;) wręcz przeciwnie. Szczerze powiedziawszy, wydaje mi się, że powoli sam mięso w zupełności odstawi:), a nawet jeśli nie to i tak jestem zadowolona, że potrafił się ograniczyć, dla mnie to już jakiś mały sukcesik.[/QUOTE] No i fantastycznie, a pewnie i zdrowiej dla was ;) U nas mięsa też nie je się w jakichś porażających ilościach. Ale wiem, że gdybym ja ze swojej porcji zrezygnowała, to ilość kupowanego by się nie zmniejszyła, ewentualnie dzień czy dwa dłużej posiedziałoby w lodówce.
-
[quote name='Szura'] Na koniec powiem tyle - bardzo się mylą Ci, którzy twierdzą, że weganizm realnie nic nie zmienia i jest tylko dla siebie. Weganizm zmienia świadomość społeczną, uświadamia przeciętnego Kowalskiego, że pewne produkty nie są niezbędne w jego diecie i można bez nich mieć naprawdę satysfakcjonujące życie. ;)[COLOR=#000000][FONT=arial][/FONT][/COLOR][/QUOTE] Cóż, nie pisałam, że weganizm czy wegetarianizm nie zmienia życia "Kowalskiego". Oczywiście, że zmienia. Pisałam, że nie zmienia ilości ubitych zwierząt.
-
Albo jeszcze inaczej, z tym zmniejszeniem popytu (co i tak nic by nie dało, jak już pisałam). Powiedzmy, że w mojej 4-osobowej rodzinie ja zostaję wege. Nie jem szynki, kiełbasek, kotletów - wiadomo. Czy to sprawi, że mój ojciec będzie tego mięsa mniej kupować? No niestety nie, będzie kupować tyle samo, a to co zjadłabym ja, zje mój brat. Wege jest się dla siebie, talka jest prawda. Mnie to absolutnie nie przeszkadza, nikomu w talerz nie zaglądam i nawet podziwiam za determinację. Ale trzeba trzymać się faktów.
-
Jeszcze co do tego: [quote name='Szura'] Poza tym to nie jest tak, że nie jedząc mięsa nie poprawiamy niczego - zmniejszamy popyt. A studiując zootechnikę stykam się z cyferkami i uwierzcie, mięsa jemy coraz mniej. Ponad milion Polaków to wegetarianie, z tego połowa to weganie. Drugie tyle postrzega siebie jako wegetarian, ale sporadycznie je mięso/rybę. Nikt mi nie wmówi, że 2 miliony nie mają żadnego wpływu na popyt. ;) A gdyby wszyscy Ci, którzy choć trochę się przejmują, ale wydaje im się, że sami nic nie zmienią zmienili dietę? Ile milionów wtedy by było? :)[/QUOTE] Zmniejszenie popytu nic nie da, pisałam o tym. Ponieważ trzeba by było się zabrać za przemysł mięsny od początku. Teraz jest tego za dużo, żeby wstrzymać produkcję, krowy się w powietrzu nie rozpłyną, na wolność też ich nikt nie wypuści. Ponad to tysiące (setki tysięcy? miliony?) ludzi nie może od tak stracić pracy. Ktoś z mądrą głową i obejmujący wysoki stołek musiałby się tym zająć. Powtórzę raz jeszcze - popyt JUŻ W TEJ CHWILI jest mniejszy niż podaż. Ale jesli nic się nie zmieni "z góry" to konsumenci akurat w tym temacie nie mają zbyt wiele do gadania. Ale to trzeba mieć otwarty umysł, żeby zrozumieć, jak w tej chwili działa przemysł mięsny.
-
[quote name='motyleqq']powtórzę: kto Twoim zdaniem na wpłynąć na tych, którzy decydują o polityce przemysłu mięsnego? [/QUOTE] Nie kto, a co :) A chodzi o zjawisko zbyt dużej ilości produkowanego mięsa. Pisałam już o tym dwa razy :)
-
[quote name='Szura'] Już pomijając czy coś zmienimy czy nie - jeśli uważam coś za niemoralne, a bez problemu mogę nie przykładać do tego ręki, to jest mi na pewnym poziomie wszystko jedno, czy to coś zmieni. To jest dla mnie złe i się od tego odcinam.[/QUOTE] No i o to chodzi :) Żyć zgodnie z własnym sumieniem - jak najbardziej. Ale wierzyć, że to ratuje świat... no cóż, czasem trzeba ściągnąć klapki z oczu.
-
[quote name='motyleqq']nie zgadzam się z Tobą. w tym momencie nadal liczba wege jest zbyt mała, by mogło to naprawdę wpłynąć na przemysł mięsny. musi być nas wystarczająco dużo, by móc wpłynąć na coś, co wiąże się z ogromną kasą. i wege to jedyni ludzie, którzy chcą zmian, więc kto inny ma mieć na to wpływ?[/QUOTE] Ale przeczytałaś co napisałam? Mięsa już produkuje się za dużo. Nikt z tym nic nie robi, bo tutaj by trzeba było zmienić całą politykę dot. przemysłu mięsnego. I nie, wege nie mają tu zbyt wiele do działania. Mogą ewentualnie protestować przed rzeźniami. No i nie kupić mięsa, które i tak za minutę kupi ktoś inny. Wegetaianie (a są ich miliony na świecie, według ciebei za mało?) nie zmniejszają ilości ubitych zwierząt, choćbyś nie wiem jak tego chciała. Wege jestes dla siebie.
-
[quote name='motyleqq'] jeden weganin nie ratuje świń przed śmiercią. ale jest to najlepsza droga do tego, by świat się kiedyś zmienił. moja postawa życiowa wpłynęła już na kilka osób... każda kolejna to sukces. może i powolny, ale co z tego? lepiej powoli, niż wcale i nigdy. razem jesteśmy siłą i zmianą. [/QUOTE] Z tym się nie zgodzę, bo przemysł mięsny jest rozwinięty na zbyt szeroką skalę, żeby wegetarianie mogli cokolwiek w temacie zmienić. Spójrz, ilu wege przybyło w ciągu ostatnich lat. Naprawdę sporo, bo więcej się mówi o moralności, etyce itd. A jednak nic się nie zmieniło w temacie zwierząt rzeźnych. Mięso już w tej chwili jest produkowane w zbyt dużej ilości, nie jest tak, że się produkuje tyle, ile naprawdę potrzeba, ale to się nie zmieni, dopóki ktoś z tym nie zrobi porządku - ale jeśli kiedyś tak się stanie, to wegetarianie raczej na to nie wpłyną. Wege jest się przede wszystkim dla siebie, dla swojego sumienia, bo niestety ale żadnej świni to nie ratuje. Jeśli jutro 200 osób zostanie wege, to ilośc zabitych zwierząt się przez to nie zmniejszy, 201 pójdzie do sklepu kupić schabowe.
-
Wreszcie po wielu trudach i znojach, doszły naklejki :loveu: Są śliczniusie, fajnie wyglądają na samochodzie i jest fejm :loveu: Ale szczerze mówiąc wątpię, że to wytrzyma :) Daję im czas do zimy, odkleją się jak nic ;)
-
Nie wiem, dla mnie ładowanie w psa podwójnej ilości żarcia + ograniczenie ruchu do minimum nie jest zbyt zdrowe. Mój pies ma sylwetkę i naturę sportowca - a gdybym chciała, to mogłabym z niego zrobić grubego wieprza.
-
No moim zdaniem niepotrzebnie go tak na siłę tuczysz, ale twoja sprawa ;)
-
[quote name='Unbelievable'] a co do kurek, to mi się marzy mieć kiedyś kilka takich ozdobnych w ogródku :loveu: miałyby oddzielną zagrodę, a ja codziennie świeże jajka :loveu:[/QUOTE] Gramiś by się ucieszył :diabloti:
-
[quote name='Angi']A co, chcesz te resztki? :evil_lol:[/QUOTE] Ja bym przygarnęła :D [quote name='Illusion']Ja nie wierzę ludziom, którzy mówią, że ich pies najada się daną porcja karmy. Moje ile by nie zjadły to i tak są głodne :lol:. Z tym dawkowaniem to mówi się, że im mniejsze, tym karma ma lepszy skład, tj. mniej wypełniaczy.[/QUOTE] Hmm, ja mojemu daję mniej niż jest na opakowaniu napisane :evil_lol: Wiecznie głodny jest, to prawda, ale o ile by nie zjadł to jest wiecznie głodny ;)
-
[quote name='A&L']Serio? A cała rodzina mówi żebym żałowała, bo jest pyszne :D Wygląda w sumie smacznie, prawie jak kurczak :evil_lol: Suce mojej w sumie średni smakuje. [/QUOTE] Królika jadłam baaaardzo dawno temu, jak jeszcze dzieciaczkiem byłam małym, ale wyryło mi się w pamięci, że to mięso było bardzo, bardzo delikatne, miękkie i takie jakby lekko słodkawe.
-
[quote name='Vectra'] w PL oficjalnie był jednej tri :grins: o ten [url]https://scontent-b-vie.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/536329_418219861537731_1320247116_n.jpg[/url][/QUOTE] Oooo, takiego to może nawet bym mogła mieć :D
-
[quote name='asiak_kasia'] Może ujęłam to kiepskim słowem. Nie tyle przytrzymanie co unieruchomienie zwierza do czasu pojawienia się mysliwego z nożem. Druga kwestia, że te psy mają mega podjąrkę w mózgu w trakcie polowania i jeszcze nie widzialam "bezkrawego" spotkania z dzikiem. Nie jestem specem w tym temacie, wiec wiem tyle co przeczytam w necie i to jeszcze w obcych językach, wiec jakby co to opierdzielać za głupoty :diabloti:[/quote] Czyli jednak uszkadzają skórę ;) Myślałam, że to takie suche przytrzymanie. [quote]A co do DA i opcji dogonienia sarny, nie wiem czy miały by z tym problem, raczej nie są to pieski, które mają problemy z predkością. [/QUOTE] Chodziło mi raczej o taką ogólną zawalatość, smukła sarna nie ma problemu z rozwijaniem dużych prędkości + zgrabnym manewrowaniem między drzewami, DA nie widzę jakoś w tej roli ;) Dzik faktycznie mi tu lepiej pasuje. Ale to tak kminię na chłopski rozum, może głupoty piszę :D
-
[quote name='asiak_kasia'] Polowac z DA w polsce oczywiscie nie można. Jest to zabronione wiec specjalnie pola manewru nie ma, ale znam persony, które "polują" sobie. Niekoniecznie w PL. Dogo pracują na górnym wietrze, o ile się nie mylę to pozostałość po pointerze, mają wyłapać trop i doprowadzić do dzika, oczywiście w między czasie go przytrzymać. Jest trochę filmików z argentyny, gdzie widac jak pracują dogo. Mogę Ci tez podrzucić kilka filmów z "prób pracy" z dzikiem w zagrodzie. Tu masz stare video z psem "Ana" [URL]http://dogoargentinoclub.pl/info/wp-content/uploads/2013/07/Dogo-Argentino-Aña-vs-Pepe1.mp4[/URL] Chociaż DA to ogólnie miks kilku dośc skrajnie różnych ras ( bo mamy i pointera, bullteriera, mastiffa, boksera i nawet wilczarza irlandzkiego) to jednak ma styl polowania charakterystyczny dla psów typu presa. Czyli nie ma kąsać, ani wyszarpywać, ma złapać i trzymać. Gdzies ktoś chyba na chamstwie nawet wrzucił filmik jak to się mijały DA z innym pieskiem (goldenem chyba) i go DA złapało. Niech dziękują "bogu" ze to był dogo a ni owczarek, bo z cała pewnością argentyny robią mniej "spustoszenia". W końcu skóra z dzika/pumy to tez był towar :diabloti: Aczkolwiek w czasach powstania DA dziki, pumy, pekari to były szkodniki, niszczące uprawy, wiec prawde mówiac nie wiem czy taki chwyt był celowy, czy wyszedł przypadkiem ;) I żeby nie było ja tam ekspertem w rasie nie jestem, dziele się tym co wiem, wiec jeżeli gdzies palnęłam głupotę proszę mnie poprawiać :roll:[/QUOTE] Tak właśnie myślałam, bo DA z tego co widzę wchodzą w bezpośredni kontakt ze zwierzyną, a tak nie wolno ;) Czyli ich rola polega na przytrzymaniu? Hmm, ale skoro mają to robić bez zniszczeń, to skąd ta krew? :D I to chyba tylko na grubego zwierza? Bo jakoś nie widzę, żeby te psy w lesie dogoniły smukłą sarnę :evil_lol:
-
Kurde, a pisałam tym hodowcom, żeby na mnie nie naskarżyli... :shake: :diabloti: [quote name='asiak_kasia']a ja w temacie moich kochanych DA. Psy idealne na moje oko, fota w linku, bo jest, ekhem kontrowersyjna. Uprzedzam, że ludziki o słabych nerwach i mające małe pojęcie o rasie nie powinny jej ogladać :diabloti: [URL]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=526689430751053&set=a.488736514546345.1073741828.476368902449773&type=1&theater[/URL] cud mniód i orzeszki :loveu:[/QUOTE] Hmm, w jaki sposób DA pracują? Dozwolone to jest w ogóle w Polsce?