teapot
Members-
Posts
1679 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by teapot
-
Spora kudłatka- w końcu w wymarzonym domku! SZCZĘŚCIA KOCHANIE!
teapot replied to Koperek's topic in Już w nowym domu
A tu jeszcze jeden artykuł światopoglądowy: [url]http://www.zyciepabianic.pl/article/show/articleid/1110[/url] Dla mnie brzmi to nieźle. Jeśli nawet nie jest to wymarzony dom, to może sprawdzi się w roli DT, choć już wiadomo, że jedynie dla przyjaznych wszystkim i wszystkiemu sierściuchów. A ten rodzaj terapii, jaki prowadzi się w tym ośrodku, to nie stricte dogoterapia tylko pokazanie zależności i konieczności opiekowania się innymi. -
Spora kudłatka- w końcu w wymarzonym domku! SZCZĘŚCIA KOCHANIE!
teapot replied to Koperek's topic in Już w nowym domu
Jestem googlakiem i ...sprawdziłam kim jest pan Ryszard Zimoń z Chrześcijańskiej Grupy Wsparcia Misja wśród osób uzależnionych i chorych. Wydaje mi się, że chyba został zbyt pochopnie osądzony: Wklejam pierwszą z wygooglowanych informacji, źródło: [url]http://www.zsksieradz.com/strony/wiadomosci.html[/url] [B]"15.02.2006 AKCJA RATUJMY KONIE [/B] Dużą atrakcją dla dzieci były odwiedziny gościa, pastora Ryszarda Zimonia z Chrześcijańskiej Grupy Wsparcia (Misja wśród osób uzależnionych i chorych), który po rozmowie z dziećmi wręczył im paczki. Były one nagrodą za zbieranie makulatury w celu wykupu koni przeznaczonych na rzeź. Dwa uratowane konie, które trafiły w poprzednich latach do stowarzyszenia wykorzystywane są w terapii osób uzależnionych i dzieci pochodzących z rodzin dysfunkcyjnych. Akcja ta cieszy się duża popularnością nie tylko wśród uczniów, ale również wśród mieszkańców Sieradza. Zbiórka ta odbiła się dużym echem, gdyż zainteresowały się nią media: Dziennik Łódzki, Rzeczypospolita, Telewizja Łódź oraz Łódzkie Radio, dla których uczniowie udzielali wywiadów. " Może warto przejechać się i sprawdzić warunki? Allegro miało rozpaczliwy ton, stąd może szybka reakcja w postaci licytacji. Z tego co wyczytałam Kudłatka jest już bezpieczna, lub prawie bezpieczna, ale PASTOR Zimoń pisał o chęci przyjęcia większej liczby psów. Piszecie o masowej akcji usypiania - może więc warto rozpatrzeć także i tę opcję. -
[quote name='blue.berry']sunia juz u teapot.[/quote] No nie...taka mała to ona nie jest. Jestem pewna, że TZ by nie dał rady jej przede mną schować w naszym "pałacu"! A nigdzie jej tu nie widzę!:evil_lol:;) Lucy dochodzi do siebie u Gamonia, prawda? [quote name='blue.berry']wszystko ponaprawiane i teraz tylko pozostaje czekac. bo w sumie jest jedna watpliwosc ktora sie pojawila - obrazenia u Lusi nie powinny spowodowac tego ze sunia wogole nie chodzila. wiec byc moze w gre wchodzi jeszcze jakis uraz neurologiczny. nie wiadomo, tym bardziej ze okazuje sie ze stan polamanych kosci wskazuje na to ze wypadek zdazyl sie nie tydzien lecz 2-3 tygodnie temu.sunia ma czucie na calym ciele i w lapkach. dzwiga sie na przednie lapki i usiluje czolgac. teraz tylko pozostaje nam czekac czy zacznie sie podnosic. takze nadal warto trzymac kciuki.dziekuje teapotom za transport.no i uklon dla gamonia za opieke pooperacyjna - tego sunie teraz potrzebuje najbardziej.[/quote] Ale jeśli neurologiczne to chyba nie miałaby kontroli nad wydalaniem... Mam nadzieję, że to nie to i że wszystko co nieprzyjemne już za nią. Kciuki trzymamy wszyscy troje, choć sierściuch chyba trochę zazdrosny. Ale jak rodzinna solidarność, to rodzinna solidarność - zaciskać musi! ;) Gamoniu- powodzenia! Blue - dziękuję, że byłaś na miejscu, za to jaka byłaś i ogromną czułość i wyrozumiałość! :loveu:
-
Właśnie dotarliśmy do domu- chyba jestem padnięta, ale po tym co usłyszałam od Blue Berry - szczęśliwa. Z tego co mówiła, wynika, że "w środku" było lepiej niż to wyglądało na zdjęciach. Lucy została zagwoździowana i teraz musi się porządne zrastać. Niestety jest też przykry element - panowie ocenili, że sunia męczyła się ok. 3 tygodni. Ps. A w prezencie od Lucy dostałam futro -dużo oryginalniejsze niż norki i megaekologiczne! Ktoś chce? Wystawić na bazarku? ;) [B]Ps.2 A co do rozliczenia za benzynę - Alek prosi, żeby przekazać je na operację.[/B] A nie mówiłam, że mam wspaniałego TZ!!! :loveu:
-
Ja już w domku - chwila na przebranie, krótką relację i wybiegam na korki (oczywiście się spóźnię ;)) ! [B]Lucy jest super psiakiem[/B] -w drodze zachowywała się idealnie, choć na początku trochę popiskiwała, i co najgorsze -pełzła do TZ...(co on sobie ma, że na wszystkie baby działa???) Muszę powiedzieć, że byłam nieźle przestraszona, tym bardziej, że widok suni ciągnącej za sobą bezwładne łapki nie należy do przyjemnych, zwłaszcza w połączeniu ze takim spojrzeniem... Przez całą drogę Lucy leżała dzielnie obok mnie, był jeden warunek- stały kontakt fizyczny (akceptowała dwie formy- albo ręka na karku albo przy pysiu). W pewnym momencie - mniej więcej gdy temperatura osiągnęła 30 stopni zrobiło się to nieco uciążliwe, bo nie dość, że miałam u boku super piecyk, to jeszcze nie mogłam zdjąć polara, bop to wiązałoby się z koniecznością odlepienia od małej... Mała na 100% [B]kontroluje wydalanie[/B]. Co więcej - nie bardzo chciała się załatwić w samochodzie. Zaczęła wstawać, popiskiwać, ale nie zdecydowaliśmy się na wynoszenie jej, więc w końcu podkład został ochrzczony. Co do "[B]lokatorów"-[/B] no cóż, wolałam za dobrze nie szukać, ale oprócz charakterystycznych znaków, na karku natknęłam się dwa osobniki wielkości czołgów. Na szczęście nasze futro zafrontlainione, więc nas na sumieniu Aga mieć nie będziesz. ;) [B]Na miejscu[/B] małą przejęła [B]Blue:loveu:[/B], która należy do jednostek ode mnie dużo wytrzymalszych, bo ja na widok strzykawki z głupim jasiem reaguję raczej kiepsko. Tak jak mówiła Beata zostawiliśmy dziewczyny pod drzewkiem w towarzystwie małego kompana i stada kocisk i ruszyliśmy "do prac". To chyba wszystko na teraz. Ogromnie dziękuję Wam wszystkim tutaj za wsparcie, a w szczególności [B]Pasji[/B], z którą miałam gorącą linię. Nie wiem jak ona to zrobiła, ale to właśnie po jej SMSie Lucy się uspokoiła...
-
Nawet nie wiesz jak ja się boję. Ale muszę udawać, że nie, bo nie chcę Jedynego denerwować. Już wygrzebałam prześcieradła frotte, żeby jej choć trochę wymościć- niestety tylko to mam, bo jesteśmy po przeprowadzce i wszystko co zbędne/stare zostało wyeliminowane. Boję się, czy wystarczy, więc Aga - jakbyś coś miała byłoby super. Ewentualnie może ma ktoś tu w Wawie jakieś zbędne stare kołdry, które mogłabym odebrać...i teraz będę wybrzydzać- najlepiej jakoś na bliskiej Woli, bo TZ w pracy a ja wciąż chora (oczywiście kuruję się intensywnie, żeby do jutra być "jak nowa"), więc mielibyśmy kłopot z odbiorem gdyby trzeba było daleko jechać.
-
Nie wiem czy to lepiej, czy gorzej...mam nadzieję, że w tym zakresie już wszystko za nią! Brzmi jak czarna magia. A jakie są rokowania? Wszystko poszło prawidłowo? Chyba już raz pisałam- wniosek jest jeden-> wciąż zbieramy. Postaram się jakoś pomóc, tylko muszę ubić zaraza albo poprosić, żeby ktoś wystawił na bazarku korki do nosa w opcji "kup teraz".