-
Posts
124 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ptysiaczek
-
[CENTER][SIZE=4][B]Bambo w kąpieli [/B][/SIZE][LEFT][IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/801.jpg[/IMG] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/802.jpg[/IMG] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/804.jpg[/IMG] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/805.jpg[/IMG] [/LEFT] [/CENTER]
-
Dzisiaj mija miesiąc bez Bambulinki :placz: :candle::candle::candle: :placz: Należy jej sie sesja zdjęciowo-wspomnieniowa [B][SIZE=3]Słodka pysia jestem[/SIZE][/B] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/701.jpg[/IMG] [B][SIZE=3]Co tam masz? pewnie myszkę[/SIZE][/B] [B][SIZE=3][IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/702.jpg[/IMG] Taka jestem spryciula. Zajęłaś mi krzesło, to ja sobie jakoś poradzę [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/703.jpg[/IMG] Kto mi położył to coś na plecy? [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/704.jpg[/IMG] Wyjdzie, czy nie wyjdzie? poczekamy... [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/705.jpg[/IMG] [/SIZE][/B]
-
[quote name='agnethka']dwie kocice? hihi..przewaga samic w domu ;) a chciałaś równowagę :evil_lol: (jakby co moja oferta aktualna ;) ) Boryska młodość rozpiera :diabloti:[/quote] No miała być równowaga, ale co ja poradzę, jak tam jest tyle bidulek w tym schronisku i wszystkie są takie piękne (oprócz mojego gremlina). Zresztą, to był pomysł TZta, żeby brać dwupak. O tyle dobrze, że będzie przewaga dziewczyn ;). Z twojej oferty niestety nie skorzystam, bo więcej na razie nie pomieszczę.
-
[SIZE=3][B]Mam wszystko w d...[/B][/SIZE] [SIZE=3][B][IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/603.jpg[/IMG][/B][/SIZE] [SIZE=3][B]Dwie kuleczki[/B][/SIZE] [SIZE=3][B][IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/604.jpg[/IMG][/B][/SIZE] [SIZE=3][B]Głupek 2[/B][/SIZE] [SIZE=3][B][IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/605.jpg[/IMG][/B][/SIZE] [SIZE=3][B]Kochamy się bardzo[/B][/SIZE] [SIZE=3][B][IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/606.jpg[/IMG][/B][/SIZE] [SIZE=3][B]Nie wstanę, tak będę leżał ...[/B][/SIZE] [SIZE=3][B][IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/607.jpg[/IMG][/B][/SIZE]
-
[SIZE=3][B]Rodzinna zabawa[/B][/SIZE] [SIZE=3][B][IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/506.jpg[/IMG][/B][/SIZE] [SIZE=3][B]Śliczne mam futerko?[/B][/SIZE] [SIZE=3][B][IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/507.jpg[/IMG][/B][/SIZE] [CENTER][B][SIZE=5]Sesja śpiocha[/SIZE][/B][/CENTER] [LEFT][B][SIZE=3]Nie budźcie mnie[/SIZE][/B] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/601.jpg[/IMG][/LEFT] [LEFT][B][SIZE=3]Czyż nie wyglądam jak głupek?[/SIZE][/B] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/602.jpg[/IMG][/LEFT]
-
[B][SIZE=3]Wlazł kotek na płotek (po raz pierwszy)[/SIZE][/B] [B][SIZE=3][IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/501.jpg[/IMG][/SIZE][/B] [B][SIZE=3]Wlazł kotek na drzewo i miauczy, żeby go zdjąć (również po raz pierwszy)[/SIZE][/B] [B][SIZE=3][IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/502.jpg[/IMG][/SIZE][/B] [B][SIZE=3]Jak fajnie runąć w zieloność[/SIZE][/B] [B][SIZE=3][IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/503.jpg[/IMG][/SIZE][/B] [B][SIZE=3]Ciapka - mój friend (zdjęcie zdecydowanie nieustawiane)[/SIZE][/B] [B][SIZE=3][IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/504.jpg[/IMG][/SIZE][/B] [B][SIZE=3]Niespodzianka[/SIZE][/B] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/505.jpg[/IMG]
-
No wycinać będziemy, bo mus. Cały weekend Borys próbował Ciapkę napastować, na szczęście się nie dała. Ale to chyba w następnym miesiącu już, bo teraz czekają nas wydatki związane z nowymi domownikami, którzy przyjadą do nas w piątek. Pewnie wszyscy ciekawi co to będzie. Otóż szukaliśmy małej rudej koteczki, żeby ukoić troszkę ból po odeszniętej Bambulinie. Pisałam nawet na miau, ale nigdzie rudej koteczki w okolicach naszych nie było. Więc się wybraliśmy do schroniska w poszukiwaniu wymarzonej rudzinki. Oczywiście rudaski nie było, ale za to przyjeżdża do nas obrzydliwy gremlin w postaci szylkretki oraz jej siostrzyczka trikolorka (chyba). Zdjęcia oczywiście będą, ale dopiero w poniedziałek, więc niech już wam ślinka leci. A na razie sesja fotograficzna Klakiera. Zdjęcia zebrane z 1,5 rocznego pobytu u nas.
-
Normalna sytuacja wyglądała tak: Dwa koty (różnej płci) i pies (płci suczej). Pies pierwszy w domu, koty dotarły po tygodniu czy dwóch. Wszystko miało wtedy jakieś pół roku. Początki wyglądały tak, że kociaki unikały psa jak mogły, przeważnie siedziały na drapaku. Potem kotka miała walkę na spojrzenia z psicą i psica ustąpiła i od tej pory nie tykała. Czasem tylko jakiś liz czy przytulka, ale ogólnie się nie kochamy. Kituś jak raz chciał przemknąć koło psa i mu się cichaczem nie udało (w stresie nie potrafił przeskoczyć pół metra) to olał skradanie się. Psica okazała się świetnym przeciwnikiem w walce i przez pół roku się świetnie bawiły (kiciuś przeważnie nie grał uczciwie). Teraz sypia u niej w budzie. Pies w zasadzie nie toleruje innych kotów (czytaj pogania). Kiedyś przez szybę psina obserwowała TZ, jak pod domem u znajomych głaska kota. Kot był czarny, więc kolor znajomy (że nie miał jednej nogi to nie zauważyła) - wszystko było w porządku. Jak podszedł drugi - łaciaty i został wykiziany to myślałam że mi psina z samochodu wyleci - jak ten kot śmie być głaskany przez mojego pańcia. Aktualnie sytuacja wygląda tak, że jeden kitusia odeszła ['] a przybył jeden psiak, który na dworze pogania, a w domu potrafi grzecznie siedzieć w odległości metra. Myślę, że z czasem się dogadają, tym bardziej że niedługo dojdzie maleństwo kocie. Rozgadałam się trochę, ale jeszcze tylko dodam, że moi wujkowie mają psiaka i kociczkę i piesio nie zje w samotności - zawsze poczeka na kota.
-
Wyluzowany ten twój Lumpek :p
-
Na razie sprawdzamy skuteczność obroży - jak przestanie działać to zafundujemy kudłatemu kropelki. Muszę go dzisiaj obejrzeć podczas czesania, bo byliśmy wczoraj w lesie, więc ryzyko było większe. Znowu mam błoto w samochodzie, bo kudłaty oczywiście znalazł sobie na spacerku bajorko. Ale lasek był wymasiasty, chociaż nie można psów puszczać luzem, ale nikt nas nie widział. Zdjęć ze spacerku nie mam, ale za to zafunduje wam kilka fotek zabawowych. Swoja drogą psiaki fajnie się dobrały temperametami - nikt nikogo nie męczy, na zabawę mają raczej obydwa ochotę. Tylko trzeba kudłatego szybko wysterylizować, bo się za mocno czasem podnieca i się męczy potem d... powietrze :) Chociaż z drugiej strony szkoda, bo z takim interesem mógłby niejednej suni dogodzić. Może założę agencję towarzyską dla suczek :lol: [SIZE=3][B]Zaczęło się całkiem niewinnie[/B][/SIZE] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/401.jpg[/IMG] [SIZE=3][B]Potem walka na całego[/B][/SIZE] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/402.jpg[/IMG] [SIZE=3][B]Zagryzę Cię kudłaty[/B][/SIZE] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/403.jpg[/IMG] [SIZE=3][B]Chyba go zabiłam[/B][/SIZE] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/404.jpg[/IMG] [B][SIZE=3]Borys, żyjesz?[/SIZE] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/405.jpg[/IMG] [SIZE=3]Przeciąganki z kółeczkiem[/SIZE] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/406.jpg[/IMG] P.S. Podczas sesji zdjęciowej nie ucierpiało żadne zwierzę. Nawet Klakier zdołał się przemknąć. [/B]
-
Pies SHAR PEI z przytuliska Jędrzejowie teraz JUŻ W NOWYM DOMU!
ptysiaczek replied to saga_86's topic in Już w nowym domu
Wreszcie powiało optymizmem u Fąflastego. Śliczne zdjęcia dziewczyny popykałyście. Taki przystojniacha to juz musi znaleźć dom. Teraz tylko pozostaje kciuki trzymać. -
Pies pod namiotem, na campingu (problem spania)
ptysiaczek replied to MandM's topic in Podróże i wypoczynek
A co myślicie o tym, żeby psiakom postawić dodatkowy namiocik - taki dla dzieci. Psiaki przyczepione na długiej lince, miski pod ręką, namiocik otwarty, żeby mogły swobodnie wychodzić. My nie mamy przedsionka w namiocie, a z dwoma psami, zwłaszcza po deszczu to mój TZ na pewno nie będzie chciał spać i każe je zostawić w domu. Kota to chyba nie wezmę, co? -
Dzięki dziewczyny za dobrą radę. Widzę, że kudłate czasem do nas zaglądają. Cieszymy sie bardzo. A jakieś konkretne kropelki byście polecały? Ciapa kiedyś miała zaaplikowany stronghold, ale wyszło strasznie drogo. Może dlatego że to w mieście było i za samą aplikację musiałam dopłacić całe 5 zł. Jak długo to to działa? I jeszcze jedno pytanko. Czy myślicie, że półkolczatka to dobry pomysł? Wiem, że najlepsze by było szkolenie, ewentualnie żmudna praca z psiakiem. Pocieszam się tym, że kudłaty tylko pierwsze pół kilometra spaceru idzie na smyczy, a potem już biega luzem. A w sytuacjach potencjalnie niebezpiecznych mam przynajmniej pewność że nie walnę twarzą o glebę i będę ciągnięta. Swoją drogą wydaje mi się, że właśnie w takiej sytuacji Borys stracił poprzednich właścicieli. Biegał luzem ze smyczą i w kagańcu, co może świadczyć o tym, że po prostu komuś uciekł. A ja bym nie chciała, żeby to się powtórzyło. Pozdrawiamy wszystkich i podziwiamy za przeczytanie poprzedniego posta.
-
Cisza jest, bo nie mam żadnych nowych fajnych fotek. Borys na każdym zdjęciu wychodzi tak samo. Ale wieści mamy. Na początek dobra wiadomość - Klakier się powoli przyzwyczaja do monstra. Wczoraj dali sobie dwa buziaki pod moim czujnym okiem i nawet nie było żadnych nieporozumień. Kiciuś się kochany strasznie zrobił odkąd Bambuliny nie ma :candle:. Cięzko się z nim śpi, bo przez cała noc musi być przytulony do policzka. Czasem jest to ciut niekomfortowe, bo jak sie wystawi tyłkiem i puści bengala to jest ciekawie. Ale kituś się stara z całych sił robić za dwa kociaki. Je w zasadzie za trzech, a ostatnio dobre jedzonko zwierzaki dostają bo przekonaliśmy sie do surowizny. Miałczy za dwoje a przytula się za conajmniej pięć kociaków. Teraz trochę gorszych wieści. W sobotę mieliśmy super plan, żeby kudłatego trochę zsocjalizować i chcieliśmy go zabrać na spacer po mieście, bo TZ pracował, a ja oczywiście robię za kierowcę, więc chciałam z kudłatym pospacerować. Przy okazji mieliśmy odwiedzić sklep zoologiczny i kupić parę rzeczy. Zabrałam się więc z rana za czesanko, żeby piesio piękny do miasta pojechał. Okazało się niestety, że zapchliłam i zakleszczyłam psiaka :lmaa: (a w zasadzie obydwa). Nici więc z wycieczki do miasta, bo Tz powiedział, że on pchlarza do samochodu nie wpuści. Więc wybraliśmy się do naszego miejscowego sklepu zoologicznego w celu zakupu obróż owadobójczych, zwykłej dla Ciapy i półkolczatki dla Borysa (nie bijcie mnie). No więc ja obydwa psiaki na smycz, ale oczywiście nic nie jest tak piękne. Kudłatemu trzeba było założyć Ciapy kolczatkę, bo inaczej by mnie rozniósł. TZ ją trochę powiększył, ale i tak mus kupić mu nową. Ciapa normalnej obroży nie miała, bo oddaliśmy ze szczeniorami, więc została jej założona stara Borysowa, tylko trochę zmniejszona. Wszystko było ładnie pięknie, dopóki nie doszlismy do ulicy. Ciapa się strasznie boi dużego ruchu, a zwłaszcza ciężarówek więc trzeba bardzo uważać. Stoimi sobie grzecznie na przejściu i czekamy aż będzie pusto. Coś ciapa się przestraszyła trochę, więc ja do niej, a akurat przechodziła dziewczynina. Chodnik szeroki na metr, z jednej strony ogrodzenie, z drugiej barierka, więc musiała przejść w bliskiej odległości od kudłatego. Ten na nią skoczył, ale na szczęście bez agresji, on zresztą taki nie jest. Dziewczynina tylko powiedziała że ją ugryzł i sobie poszła. Zdążyłam tylko powiedzieć że strasznie przepraszam, zerknąć na rękę (żadnych śladów), a ta sobie poszła. Nawet nie zdążyłam się spytać czy rzeczywiście odniosła jakieś obrażenia, zapewnić, że pies szczepiony itd. Widocznie nic się nie stało. Ale stresa juz zdążyłam podłapać. Jakby tego było mało, Ciapa wyswobodziła się z obroży i zasuwa na ulicę. Całe szczęście nic akurat nie jechało. Oczywiście nie przyszła na zawołanie, zdążyła się zestresować i zasuwa w strone domu. To ja nie myśląc wiele przyczepiłam kudłatego do pierwszego drzewa, nie zważając na to że przed chwilą chapnął dziewczyninę i niebezpiecznie jest koło niego przechodzić. W tamtej chwili liczyło się tylko życie mojej Ciapatej. W nocy na dodatek miałam sem że Klakiera bus przejechał, więc wzięła mnie trochę panika. Na szczęście po pięciu minutach Ciapa dała się złapać i mogliśmy kontynuować naszą wspaniała wycieczkę. Wszystko było w porzadku, do czasu gdy doszliśmy do sklepu. Kudłatego oczywiście musiałam wciągać, bo on nigdzie nie wejdze. A jak juz wpadliśmy z impetem do środka to się okazało, że tam na podłodze są poustawiane klatki z róznymi fajnymi ptaszkami, które się troszkę przestraszyły naszej ferajny. Za to wszelkie chomikowate w akwariach były strasznie zainteresowane. Półkolczatek kobiecina nie miała niestety, więc wzięłam tylko owadobójcze i dla ciapy skórzaną obróżkę. Jak jej przymierzałam to sprzedawczyni musiała trzymać kudłatego, a trochę się jego bała, więc weszła za ladę. On oczywiście niewiele myśląc trochę ją przestraszył bo na tą ladę skoczył. Była chyba bardzo wdzięczna, że wychodzimy. Po tym spacerze obiecalam sobie, że nigdy więcej z dwoma psiakami nie idę nic załatwiać i uskuteczniamy tylko spacerki po polach i lesie. Wypompowałam się na cały dzień. A kudłatego dalej socjalizujemy, nawrt ostatnio jak był z nami w sklepie i przywiązaliśmy go na uboczu na schodach, to jak wyszliśmy ze sklepu grzecznie sobie leżał, a obok siedziała parka małolatów. Dziwię się, że się nie bali że ich zeżre. Tyle ciekawego u nas.
-
Jakaś skrzywiona jestem chyba, ale to schroniskowe zdjęcie Lumpa najbardziej mi się podoba. Nie jakiś tam wypachniony, wypucowany psiak, tylko po prostu Lumpik. Ale może mi się już zaczął udzielać psi pociąg do ciekawych zapaszków i tego co jest z nimi związane.
-
Chłopaki jesteście niebezpieczni dla otoczenia. Pół dnia spędziłam na czytaniu Lumpowych opowieści, całe szczęście że nic pilnego nie miałam do roboty i że nie płacą mi za godziny. Jesteście moimi herosami. A tak z ciekawości się spytam skąd się wzięło Lumpowe imię? Pozdrawiamy gorąco wszystkimi tylko ośmioma ;( łapkami.
-
W sobotę byliśmy na szczepieniu. Kudłaty oczywiście nie chciał wejść do weterynarza, więc musiałam go popychać. Dobrze, że mieli śliską podłogę, bo inaczej musiałabym całe 20 kilo na rękach nosić. Ostatnio tak miałam jak pojechaliśmy do moich rodziców. Borys jeszcze do klatki wszedł, ale z wielkimi oporami, po czym położył się na wycieraczce sąsiada i ani rusz. Musiałam go na rękach wnosił - całe szczęście tylko na pierwsze piętro. Wczoraj byliśmy na rowerkach. Kudłaty przez pierwsze 5 minut ciągnął mnie za nogawke i próbował ugryźć, bo się mu pedałowanie nie podobało. Ale potem już nie było na to czasu, tempo nadaliśmy takie że się psy nie miały nawet czasu podrapać. Chcieliśmy jak najszybciej dotrzeć na odludzie. Zrobiliśmy 28 kilosów. Dla Ciapy to normalka, ale Borys wyglądał jak wściekły monster. Nie przeszkodziło mu to jednak wcale pogonić obcego psiaka przy płocie sąsiada (czyli pod sam koniec wycieczki). Traf chciał że akurat napatoczył sie Klakier i wyglądało to przekomicznie. A teraz zdjęcia z wycieczki. [B]Psiaczki wypoczywają, a my sobie :sg168: [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/301.jpg[/IMG] Napić się trza [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/302.jpg[/IMG] A że kudłaty nie lubi pić na stojąco [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/303.jpg[/IMG] [/B]
-
A teraz wieści od Kudłatego. Ma za sobą wizytę u weterynarza, założoną książeczkę, ale jeszcze nic konkretnego z nim nie robiliśmy, żeby odczekać po szczepieniu. W sobotę jak czas pozwoli szczepienie przeciw wirusówkom, następnie odrobaczanie, miesiąc wolnego i będziemy wycinali jajeczka. W sobotę, z okazji pięknej pogody psy zostały wyprane. Nie to, że im się podobało, ale grzecznie siedziały po prysznicem (oczywiście osobno). Borys jest w miarę regularnie czesany i wygląda wtedy cudnie. Mamy pewne problemy na spacerach, bo strasznie ciągnie. Czasem wbijam pięty w ziemię, żeby się nie dać ruszyć. Najgorzej jest jak przejedzie jakiś rowerzysta, albo zobaczy kota. Ale będziemy z tym walczyć. Kupimy szeleczki i psiak niedługo będzie grzeczniutki i nie będę się bała zimą chodzić na spacery, bo wtedy przyczepność jest mniejsza. Wczoraj już trochę trenowaliśmy chodzenie na smyczy. Przy okazji spaceru mielismy małą przygodę. Psy spuszczone, bo już ciemno i mało ludzi chodzi - patrzę, jedzie rowerzysta. No to wołam Borysa, a on grzecznie do mnie już biegnie. Facet akurat się zatrzymał poprawiać coś przy rowerze. Ciapą się nie przejmowałam, bo od kiedy zaczęła z nami jeździć na wycieczki rowerowe, to ją rowerzyści już nie wzruszają. A ta się zapiekliła na gościa, po czym Borys zrobił w tył zwrot i do niego. Biedny facet stał grzecznie aż przyjdę i zabiorę potwora, a ciapa oczywiście podjudziła i już dalej nie była zainteresowana szczekac na gościa. No to wrzucę jeszcze jakąś fotkę kudłacza, chociaż on na wszystkich wychodzi tak samo. Po kąpanku mus się wytarzać [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/201.jpg[/IMG] Zabawa patyczkiem (Ciapa jeszcze mokra) [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/202.jpg[/IMG] Słodki jestem, czyż nie? [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/203.jpg[/IMG]
-
Dzięki dziewczyny za pocieszkę. U mnie jest jak u [B]Kati16[/B] mniej więcej. Bambulina miała po prostu strasznego pecha, złożył się parę okoliczności niesprzyjających. Po pierwsze nie mogła łazić po podwórku, bo tam panuje monster Borys, z którym się koty jeszcze nie dogadały. Tego dnia sąsiad akurat kosił trawę wokoło nas, więc może ją przestraszył swoim ciągnikiem i wybiegła na drogę, bo na podwórko się bała. A może ją jakiś psiak pogonił. I jak na złość akurat musiał nadjechać samochód, chociaż u nas dużego ruchu nie ma. Tylko jest zakręt, więc nie za bardzo cokolwiek widać. Koty zawsze były bardzo ostrożne z przechodzeniem przez drogę, zawsze najpierw nasłuchiwały i obczajały czy nic nie jedzie, więc podejrzewam, że musiała przed czymś uciekać. Moja kochana Bambulinka. Wczoraj był pogrzeb. Pochowaliśmy ją pod gruszą. Teraz Klakier musi robić za dwoje, na razie się stara - przytula więcej, nawet je więcej, tylko nie potrafi miałczeć tak jak ona i tykać łapką. Co do kociaka, to tak jak ci [B]agnethka[/B] pisałam. Za jakiś czas będziemy szukać, ale na pewno kotki, bo musi być w stadzie równowaga, bo tak mnie chłopy przegłosują we wszystkim. [CENTER][B]:candle: Śpij słodko moja kochana kiciorko:candle:[/B] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/b01.jpg[/IMG][/CENTER]
-
Bambulinki już nie ma z nami. Wczoraj została potrącona przez samochód. Teraz będzie Brodatemu miałczeć, że nie ma chrupek w misce i tykać go łapką. Tęsknię za tobą malutka. :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::candle::candle::candle:
-
Pies SHAR PEI z przytuliska Jędrzejowie teraz JUŻ W NOWYM DOMU!
ptysiaczek replied to saga_86's topic in Już w nowym domu
Niech się ktoś zlituje nad biednym Fąflastym. Dom na gwałt potrzebny. -
Fotki z wtorkowego spaceru z psiakami: [B]Zabawa w ganianego po polach[/B] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/101.jpg[/IMG] [B]Grzecznie przybiegamy na zawołanie[/B] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/102.jpg[/IMG] [B]Borys wymięka[/B] [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/103.jpg[/IMG] Wczoraj mieliśmy pierwsze zbliżenie Borysa z Klakierem. Kituś akurat miał fazę na przytulanie, więc wykorzystaliśmy sytuację. Tak się zapędził, że o mały włos Borys nie dostałby od niego buziaka, ale na nieszczęście kituś się z reflektował i tylko się powąchaliśmy. Możemy już siedzieć w odległości 1,5 metra od siebie. Tylko Borys chciałby się z kotakami pobawić i trzeba go pilnować, żeby nie ziścił swoich zachcianek.
-
Borys wczoraj został pierwszy raz sam z Ciapą na podwórku. Trochę się baliśmy, ale dostał adresówkę na wszelki wypadek, weterynarze u nas też go już znają, więc jakby jakimś cudem uciekł, to szybko by się znalazł. Ale nie uciekł :) Jak wróciliśmy grzecznie pilnował domu i strasznie się ucieszył jak nas zobaczył. Poszliśmy potem na długi spacerek, Borys został spuszczony na polach ze smyczy i już na nią nie wrócił, taki był grzeczny :) Pilnował nas, Ciapki i latał za kamykami rzucanymi przez TZ-a. Na zawołanie przybiegał bez problemu. Nie spotkaliśmy niestety żadnej zwierzyny, za ktorą mogłyby psiaki popędzić. Fotek niestety nie mam, bo już prawie ciemno było i nic nie wyszło. Po kolacji był wieczorek zapoznawczy z kotami. Borys leżał w kuchni, kotaki w pokoju i przez pół godziny patrzyły się na siebie. Bambo wlepiała w Borysa swoje ślepia i go czarowała, a kiciuś trochę przysypiał, jak to on. Kudłaty jest bardzo posłuszny, jak wie, że nie może czegoś ruszać, to nie ruszy, choćby go w środku skręcało. Siedział tak bidny i się patrzył na futra, których ruszyć nie wolno. Kotaki dostały odrobaczacza i spały nadworze, bo im robactwa zaczęły wychodzić. Borys grzecznie przespał się w kuchni z Ciapą po raz pierwszy. Poprzednią noc spędził na dworze, bo przyzwyczajamy go do budy, a jeszcze poprzednią w sieni, bo nie chcieliśmy tak od razu stresować kotaków. Dzisiaj będzie kolejny eksperyment i będą wszystkie zwierzaki spać w domu. Ciekawe czy wióry polecą. Fotki postaram sie jakieś zrobić, tylko pogoda u nas mizerna, a i ja troszkę chora, więc nic nie obiecuję. Trzymać kciuki, żeby się zwierzyna dogadała.
-
Odstosunkuj się potworze od mojej piłeczki [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/5.jpg[/IMG] No dobra, może być nasza piłeczka [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/6.jpg[/IMG] A jednak zabrałem jej. I nie oddam, będę pilnował. [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/7.jpg[/IMG]
-
Zabrałem Ciapce Małpę (ale jestem słodki) [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/1.jpg[/IMG] Oddaj mi moją Małpę ty potworze [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/2.jpg[/IMG] Mój patyk [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/3.jpg[/IMG] Ale się zmachałem z tą Ciapą. Mus się napić, ale nie mam już siły stać na nogach. [IMG]http://www.konikowo.horsesport.pl/dogo/4.jpg[/IMG]