Jump to content
Dogomania

ptysiaczek

Members
  • Posts

    124
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ptysiaczek

  1. Odnalazł się właściciel psiaka. Mieszka na ulicy obok i jak tylko powiesiłam ogłoszenia się odezwał. Niby wszystko w porządku, bardzo się cieszę, ale serce nie do końca mam spokojne. Dziwne jest dla mnie to, że pies wyglądał na błąkającego się już jakiś czas, a w zasadzie można powiedzieć, że tylko "wyszedł" na spacer. Tylko czemu był tak skołtuniony, że trzeba było go ostrzyc i latały po nim tabuny pcheł?
  2. Za ogłoszenia pewnie wezmę się jutro. Przeszukiwałam w necie, czy komuś nie zginął, ale nic nie znalazłam. Poproszę znajomych, aby mu zrobili zdjęcia, bo na tych moich to trochę mokry był i niepodobny do siebie. Psina się dosyć długo błąkał, bo strasznie skołtuniony i w piątek idzie na strzyżenie :) Weterynarz zaliczony, psiak ma około dwóch lat i jest słodki, grzeczniutki i totalne cudo. Ciekawe, kiedy pokaże swój charakterek.
  3. Dzięki dziewczyny za wszystko, na razie zawieszam wątek, bo znajomi zgodzili się go wziąć. Nie wiem jeszcze na jak długo, może na zawsze :) ważne, że problem na dziś mam z głowy. Poogłaszam jeszcze psiaka, może znajdą się właściciele.
  4. [B]Energy[/B] wysłałam Ci maila. Dzięki
  5. [quote name='Energy']Wysłać ci na pw mój adres mailowy? Prześlesz mi zdjęcia to wstawię:lol: Tam też nie widać:cool3:[/QUOTE] Tak, poproszę
  6. [B]Energy[/B] zdjęć nie ma, bo właśnie nie mam gdzie wrzucić, chyba, że widać stąd: [url]http://www.majex.cba.pl/pies/1.jpg[/url] i [url]http://www.majex.cba.pl/pies.2.jpg[/url] [B]andzia69[/B] nie mam pojęcia, ile może mieć lat. Mogłam zapytać weterynarza, ale nie pomyślałam. Pewności też nie miał czy to pies, bo takie to kudłate. Kontakt do mnie : tel. 505 68 98 70, gg: 2981694 Dzięki dziewczyny za pomoc. Zaglądałam w pachwinę, nic nie ma, ale jednak to facet.
  7. W uchu nic nie widzę, a do reszty ciała nie dotrę :)
  8. Dzwoniłam do lubelskiego schroniska, ale nic nie słyszeli. Psiak miał obrożę, ale niestety bez żadnych danych. Jest skołtuniony, więc pewnie jakiś czas się błąkał. Proszę chociaż o podrzucanie wątku, bo nie chcę malucha jutro zawieźć do schroniska !!!
  9. [B][COLOR="Red"]Na razie wątek zawieszony, DT, a może coś więcej jest !!![/COLOR][/B] [B]Dzięki wszystkim za pomoc :)[/B] Dzisiaj przybłąkała się do mnie psinka w typie Shih Tzu (tak mi się przynajmniej wydaje). Byłam u miejscowych weterynarzy, psa nikt nie rozpoznał. Psinka (chyba on) jest bardzo towarzyska, raczej bezproblemowa. Nie mam co z psiakiem począć. W domu 3 koty i 2 psy, nie mogę jej samej zostawić, bo wiadomo. Bardzo pilnie potrzebne DT (w zasadzie na dziś), bo pewnie psiaczek szybko odnajdzie właścicieli lub nowych opiekunów. Psiaka dowiozę gdzie trzeba, do schroniska nie chcę oddawać, bo wiem jak tam sprawdzają przyszłych opiekunów. Psa znaleziono 20km od Lublina w kierunku na Kraśnik/Rzeszów. Szukam jeszcze wśród znajomych, ale podejrzewam, że marne szanse, że ktoś na już przetrzyma.
  10. Kurcze, ale ona na niektórych zdjęciach wygląda na malego psiaka. Trzeba ją fotografować z pudełkiem zapałek.
  11. [quote name='Jola_K']kazda z Pan w tym domu ma swojego kotka, kotki te same sobie opiekunki wybraly, podzial byl bardzo zgodny :)[/QUOTE] A no to chyba że tak.
  12. O ja. Trzy czarnuchy w domu to aż za wiele szczęścia. Z czarnuchów nie powinno sie robic wielopaków, bo mało kto zasługuje na tyle radości i szczęścia :p
  13. Nie moge się pozbierać [img]http://www.cosgan.de/images/midi/traurig/g045.gif[/img]
  14. [quote name='M@d']To są buraczki na brodzie, a nie krew ... :diabloti: [/QUOTE] Dobrze, że dopisałeś bo już myślałam. Rozczuliłam się czytając o Beksie. Super ludziska jesteście, że takiego trudnego psa potraficie kochać i macie cierpliwość by z nim pracować. Przy Beksie Lump i Mafia to chyba pikuś.
  15. to sie dopiero okaże :eviltong:
  16. No kobito nienasycona jesteś :eviltong: Co do jajeczek to poczynilismy wstępne zapisy, tylko musimy kudłatemu jakiś porządny kaganiec kupić, żeby móc go zostawic w lecznicy, bo w najbliższym czasie nie mam szansy na wolne. Tak więc mogłaby być ładna pogoda w sobotę, to byśmy się wybrali na wycieczke do miasta i trochę zsocjalizowali.
  17. To ja proponuję dwupak. Jeden czy dwa koty robi tylko tą różnice, że jak są dwa to spokój w domu większy i więcej futra do miziania.
  18. Ale przynajmniej się kobitka postarała znaleźć dla psiaka nowe miejsce, chociaz tę odrobinę odpowiedzialności za niego wzięła.
  19. Oby obydwa znalazły domek, problem sie sam rozwiąże :lol: A czarnulki są magiczne, pewnie każdy to potwierdzi.
  20. Kudłatego kolejny dzien na uwięzi. Nie słuzy mu to, wczoraj na spacerze był niezmordowany, szkoda ze taka pogoda, bo się utytłał masakrycznie. Ale ważniejsze jest zdrowie psychiczne psiaka niz czyste podłogi. Dzisiaj jedziemy do weta z kociakami, będziemy rozmawiać o kastracji kudłatego. Co do obcych, to u nas w zasadzie pies jest bardzo kochany. Wszystko mamy pozamykane, więc nikt obcy na podworko sam nie wejdzie, nawet jak jesteśmy w domu. Jak ktos do nas przychodzi to nie ma potrzeby go uwiązywać, po zapoznaniu traktuje obcych jak powietrze (no chyba że rzucają patyczki). Nigdy się nic ciekawego nie zdarzyło. Moja młodsza siostra słuzy jako niańka i zdarzało jej sie przyjeżdżać jak nikogo nie było i problemu nie było, choć kudłaty widział ja wcześniej tylko dwa razy. Kaganiec to pewnie ze względu na inne psiaki i rowerzystów, to że ma do nich pociąg to wiemy i staramy się jakoś go zsocjalizować, im więcej będzie miał z takimi rzeczami do czynienia, tym szybciej sie przyzwyczai i stanie się to dla niego normalne. Jakoś damy radę, potrzeba tylko trochę cierpliwości, dużo konsekwencji (uparciuch jest straszny) i czasu (a z tym najgorzej). Ale i tak go kochamy, szkoda tylko że w zasadzie przez nas jest tymczasowo nieszczęśliwy. Widzę a[B]gnethka[/B] że nowy avatarek dorwałaś :cool3:
  21. [quote name='agnethka'] no i czemu on ma jeszcze jajka? :mad:[/QUOTE] Z tymi jajkami to było tak... Ja od samego początku byłam zdecydowana kudłatego wykastrować i to jak najwcześniej. Ale weterynarz radził nam poczekać jeszcze z pół roku, może pies się uspokoi, dojrzeje itp., więc na prośbę TZta powiedziałam, że pól roku jeszcze moge poczekać (chociaz nie widziałam sensu, ale czego sie nie robi dla innych). Na szczęście teraz TZ jest całkowicie przekonany do kastracji, więc na następnej wizycie u weta (jutro jedziemy z kociakami) pewnie sie umówimy na wydłubywanie jajków. Co do naszego ogrodzenia to jestem i byłam świadoma, że to dla niego nie za duża przeszkoda, tylko że nigdy sie nie zdarzało żeby uciekł (z wyjątkiem tego koteczka), a tym bardziej nie pomyślałabym że może być agresywny do kogoś innego niz rowerzyści. No nic to, w najgorszym razie przezimuje w sieni, jeżeli nie uda nam się przed zimą zrobić ogrodzenia, tylko nie wiem, czy to jest lepsze wyjście niż buda i łańcuch, bo tak to przynajmniej widzi co sie dzieje i chociaż troche życia towarzyskiego może zarzyć. Na razie mam nadzieję, że jednak uda nam się coś z tym ogrodzeniem zrobić, dla dobra wszystkich.
  22. No i Kudłaty się doigrał. Wracamy w czwartek do domu, wszystko w normalnym porządku, a tu za godzinę przyjeżdża policja. Nie napiszę nawet co sobie pomyślałam, bo w zasadzie nic na sumieniu nie mam, ale jakies małe grzeszki to chyba każdy posiada i na widok stróży prawa serce mocniej bije. Okazało się, że kudłaty zapultał się na jakiegoś gościa przechodzącego obok, wyleciał za ogrodzenie i urwał mu nogawkę. Z początku nie chcieliśmy uwierzyć, bo owszem, na rowerzystę to on się mógł tak zapultać, ale na pieszego? I jeszcze żeby wylecieć za ogrodzenie i krzywde komuś zrobić, niepodobne to do kudłatego. W każdym bądź razie zapłaciliśmy mandat, jeszcze się do tego pana musimy wybrać z przeprosinami i kudłaty na razie trafił na [img]http://www.cosgan.de/images/midi/traurig/d045.gif[/img]. Zdiagnozowaliśmy drogę ucieczki, ale na razie jeszcze nie chcemy ryzykować, więc jak nas nie ma to bidak musi cierpieć. Teraz już nie ma zmiłuj, zostaną mu wycięte jajeczka i chyba będziemy musieli na serio zając się ogrodzeniem, bo jak dalej taka prowizorka będzie to może się komuś prawdziwa krzywda stać. Ale tego się po kudłatym nie spodziewałam. Takie kochane psisko, mozna mu mięso z paszczy zabrać, a tu takie rzeczy. Jedynym pocieszeniem jest, że teraz to już nikt na podwórko nie wejdzie nieproszony, bo plotka po wsi poszła.
  23. [img]http://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/k045.gif[/img]
  24. A nasze i tak śpią z nami. Drapak służy tylko do ostrzenia pazurków, czasem zabawy i w razie jakichś strasznych rzeczy typu np. odkurzacz, się morzna schować przed światem. Wujek Klakier jak ma czasem dość kurdupli to śpi w dziupli, ale raczej rzadko.
  25. Nie, no jakoś żyjemy. Ale nic się nie dzieje, więc nie piszem. Kociaki wreszcie chyba wyzdrowiały, więc i po mnie pchły nie latają. Kudłaty o dziwo przekonał się do budy, chyba mu trochę tyłek wymarzł. A już myślałam, że pół zimy spędzi w piaskownicy. Foty będą jak czas będzie.
×
×
  • Create New...