matamata
Members-
Posts
408 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by matamata
-
A mnie nikt nie odpisuje:-( Od pierwszej odpowiedzi nikt nie chce ze mna dalej dyskutować mailowo. Liczę na to , że moje maile utknęły w kolejce do odpisywania i w końcu się doczekam odpowiedzi. Z dziką rozkoszą będę kontynuować dyskusję. Kurcze dzięki temu forum wyrastam na pieniacza jakiegoś:p Ale w słusznej sprawie.
-
Super! Własnie takich wiadomości nam potrzeba - murek zamiast schroniska. Z czego ten murek za milion złotych - z włoskiego marmuru? Świetna polityka inwestycyjna, nie ma co. Trzeba dalej dmuchać ten balonik. Dzisiaj padam na nos ale wieczorem postaram sie napisać coś do lokalnych gazet. Coś krótszego, bo do Pań Posłanek to mi się słowotok zrobił:oops:
-
Propozycja pisma do miast partnerskich: [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Szanowni Państwo,[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ponieważ Państwa miasto należy do grona miast partnerskich Piotrkowa Trybunalskiego postanowiliśmy zainteresować Państwa prowadzoną przez władze miasta polityką dotyczącą bezdomnych zwierząt. W Polsce opieka nad bezdomnymi i porzuconymi zwierzętami należy do ustawowych zadań władz miejskich, o czym władze Państwa miasta partnerskiego zdają się zapominać. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Miejskie schronisko w Piotrkowie Trybunalskim przeczy wszystkim standardom przyjętym w cywilizowanych krajach – brakuje pieniędzy na remonty, leczenie 250 przebywających tam zwierząt, szczepionki, sterylizacje, czipowanie i wiele innych rzeczy koniecznych do normalnego funkcjonowania tego typu placówki. Siłą piotrkowskiego schroniska są jego pracownicy i wolontariusze, którzy każdego dnia dosłownie walczą by zwierzęta miały co jeść i były leczone. Wysiłki dobrych ludzi, którym los bezdomnych, opuszczonych i nikomu niepotrzebnych zwierząt nie jest obojętny postanowiły „nagrodzić” władze miejskie, podejmując decyzję o likwidacji schroniska. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Decyzja o likwidacji jest tym bardziej dziwna, że plany budowy nowego schroniska w Piotrkowie istnieją od dawna, na ten cel zostały również przeznaczone fundusze z budżetu miasta i wyznaczona nowa lokalizacja. Plany te legły w gruzach, pogrzebane przez lokalne układy i animozje. Obecnie władze rozważają możliwość przeniesienia zwierząt do schroniska w Bełchatowie, które jak zostaliśmy poinformowani nie ma warunków, żeby przyjąć taką ilość zwierząt. Władzom miasta łatwiej jest przeznaczyć znaczne fundusze na rozbudowę bełchatowskiego schroniska, utrzymanie i płatny odłów bezdomnych zwierząt niż stworzyć nowe schronisko u siebie. Nie zgadzamy się z taką polityką, uważamy to za szkodliwe działanie i marnotrawienie publicznych pieniędzy. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Planowany termin likwidacji schroniska to okres powakacyjny. Do tej pory nie podjęto żadnych działań świadczących o tym, ze nowe schronisko powstanie. Co stanie się ze zwierzętami? Czy trafią powrotem na ulicę? Czy moze zostaną poddane eutanazji, zlikwidowane jak niepotrzebna rzecz? To już najwidoczniej nie interesuje władz Piotrkowa. Wstyd, że takie sytuacje mają miejsce w cywilizowanym kraju, w Unii Europejskiej. Wstyd, że losem piotrkowskich zwierząt bardziej interesuje się np. niemiecka fundacja Hundehilfe niż lokalne władze. Wstyd wreszcie, że miasto, które chwali się udziałem w konkursie „Teraz Polska” prowadzi taka politykę wobec zwierząt najbiedniejszych z biednych, bo bezdomnych. Czy tak ma wyglądać „wzorcowa polityka” miejska, którą chwalą się władze Piotrkowa? [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Na zdjęciach, które załączamy widać jak biedne i zaniedbane jest piotrkowskie schronisko. Taki stan rzeczy jest wyłączną winą władz Piotrkowa Trybunalskiego – istnieją w Polsce miasta mniejsze od Piotrkowa, posiadające schroniska, które nie uwłaczają godności człowieka ani zwierzęcia. W tym schronisku jedyną wartością niezaprzeczalną są wspaniali ludzie – pracownicy i wolontariusze oraz zwierzęta, często po drastycznych przejściach, chore, udręczone i skatowane, które w tym schronisku dostają szanse na nowe życie. Chcieliśmy Państwu uświadomić, że współpracujecie z ludźmi, którym los tych zwierząt jest zupełnie obojętny. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zwracamy się do Państwa z prośbą o podjęcie wszelkich możliwych działań mających na celu uświadomienie władzom Piotrkowa, że ich polityka jest działaniem szkodliwym dla wszystkich – dla obywateli miasta, ale przede wszystkim dla zwierząt. [/SIZE][/FONT]
-
Kurcze rozpisalam sie. Spreparowalam narazie listy do Pań Poslanek. Nie wiem czy to się nadaje na gotowce, bo jest dość dlugie. Do reszty - miast partnerskich i kapituły konkursu postaram sie pisac zwięźlej. Nie wiem - oceńcie sami, jesli za dlugie tnijcie i wyrzucajcie: [FONT=Times New Roman]Szanowna Pani Poseł,[/FONT] [FONT=Times New Roman]Zwracam się do Pani z prośbą o interwencję w sprawie planowanej przez władze miasta likwidacji schroniska dla bezdomnych zwierząt w Piotrkowie Trybunalskim. Warunki, które w tym schronisku panują dalekie są od idealnych. Brakuje pieniędzy nie tylko na konieczne dla zapewnienia standardów sanitarnych remonty, ale również na leczenie zwierząt, na specjalistyczną karmę dla zwierząt zagłodzonych i chorych, o sterylizacjach czy szczepionkach nie wspominając. Tym, co różni schronisko w Piotrkowie od niektórych schronisk w Polsce (by wymienić chociażby Zamość czy Krzyczki) są dobrzy ludzie – wolontariusze i pracownicy, bezgranicznie oddani porzuconym zwierzętom, walczący o każde psie życie, obojętnie jak bardzo okaleczone, skatowane i sponiewierane przez człowieka. [/FONT] [FONT=Times New Roman]Miesięczny budżet schroniska to 13 tysięcy złotych. Ta kwota musi wystarczyć na wyżywienie 250 obecnie przebywających w schronisku zwierząt, miesięczne opłaty, pensje pracowników, leczenie zwierząt i wszystkie inne potrzeby związane z funkcjonowaniem tej placówki. W tej sytuacji pracownicy, chcąc zapewnić zwierzętom nieco lepsze warunki bytowania czy wykonać konieczne szczepienia (będące przecież standardem w tak dużym skupisku psów) zmuszeni są do zbierania surowców wtórnych, złomu i użyjmy tutaj dosadnego słowa – żebrania o pomoc u prywatnych osób. [/FONT] [FONT=Times New Roman]Wszystkie te wysiłki wolontariuszy i prawdziwych miłośników zwierząt postanowiły „nagrodzić” władze Piotrkowa Trybunalskiego, podejmując decyzję o likwidacji schroniska [/FONT] [FONT=Times New Roman]i przeniesieniu zwierząt do odległego Bełchatowa. Decyzję te uważam za najgorszą [/FONT] [FONT=Times New Roman]z możliwych, szkodliwą nie tylko dla zwierząt ale również dla obywateli Piotrkowa, nie mającą żadnych podstaw merytorycznych ani ekonomicznych. W obecnym stanie schronisko w Bełchatowie nie jest w stanie przyjąć piotrkowskich zwierząt. Aby więc pozbyć się problemu schroniska władze Piotrkowa wolą przeznaczyć znaczną sumę pieniędzy na rozbudowę bełchatowskiego schroniska, płacić za odławianie i utrzymywanie zwierząt [/FONT] [FONT=Times New Roman]w oddalonym o kilkanaście kilometrów mieście niż stworzyć u siebie schronisko z prawdziwego zdarzenia. Jest to tym bardziej dziwne, że pieniądze na schronisko zostały w budżecie Piotrkowa zaplanowane już dawno, a własne schronisko pozwoliłoby zaoszczędzić miejskie pieniądze. Czy takie postępowanie jest zgodne z ogólnie przyjętym pojęciem dobrych praktyk? Czy znowu będziemy świadkami tak zwanej „spychologii”?[/FONT] [FONT=Times New Roman]W całej sprawie schroniska istnieje również interesujące i warte zbadania „drugie dno” lokalnych układów i powiązań. Dziwi na przykład to, że jedną z zaangażowanych w sprawę schroniska osób jest Przewodniczący Rady Miejskiej, do którego kompetencji ta akurat sprawa nie należy. Pan ten zarządzał kiedyś miejskim schroniskiem jako szef PCK. Po wyjęciu schroniska spod zarządu PCK i wygranym przez lokalny TOZ przetargu na dalsze kierowanie schroniskiem rozpoczęło się szeroko rozumiane szykanowanie schroniska prowadzone przez tego Pana. I trudno uwierzyć, że nie ma z tym nic wspólnego fakt, że konkurentem TOZ-u w przetargu był podwładny i protegowany Pana Przewodniczącego. To właśnie Pan Przewodniczący zwołał zebranie, na którym poinformował zainteresowane losami schroniska osoby, że takie miejsce w Piotrkowie nie powstanie. [/FONT] [FONT=Times New Roman]Zdecydowałam się prosić Panią Poseł o interwencję ponieważ władze miasta Piotrkowa są głuche na liczne apele miłośników zwierząt płynące z całego kraju. Zbywają nas milczeniem lub zdawkowymi odpowiedziami mającymi – jak to ujęto – uspokoić emocje. Tymczasem czas ucieka. Planowany termin likwidacji schroniska to okres powakacyjny, do tej pory nie podjęto żadnych działań świadczących o tym, ze nowe schronisko powstanie. Co stanie się ze zwierzętami? To już najwidoczniej nie interesuje władz Piotrkowa, zapominających, że opieka nad bezdomnymi zwierzętami jest ich ustawowym obowiązkiem. Jak widać w tym przypadku czyjeś małe interesiki znowu biorą górę nad dobrem wspólnym. Wstyd, że takie sytuacji mają miejsce w cywilizowanym kraju, w Unii Europejskiej. Wstyd, że losem piotrkowskich zwierząt bardziej interesuje się np. niemiecka fundacja Hundehilfe niż lokalne władze. Wstyd wreszcie, że miasto, które chwali się udziałem w konkursie „Teraz Polska” prowadzi taka politykę wobec zwierząt najbiedniejszych z biednych, bo bezdomnych. Czy tak ma wyglądać „wzorcowa polityka” miejska, którą chwalą się władze Piotrkowa? [/FONT] [FONT=Times New Roman]W imieniu swoim i innych miłośników zwierząt zainteresowanych losem piotrkowskiego schroniska bardzo proszę Panią Poseł o podjecie kroków mających na celu uniemożliwienie władzom miasta kontynuowania tej szkodliwej polityki. Nasz głos, nawet zwielokrotniony w siłę kilkuset maili protestacyjnych może zostać zignorowany, głos Pani Poseł niewątpliwie będzie dla władz miasta bardziej znaczący. [/FONT] [FONT=Times New Roman]W załączniku przesyłam Pani Poseł kilka zdjęć dokumentujących codzienne życie i warunki bytowania piotrkowskich zwierząt. [/FONT]
-
O to własnie chodzi. Wykorzystywac lokalne anse i animozje. Wiem jak jest z lokalna prasą bo sama kiedys w takiej pracowałam. Część ludzi siedzi - powiedzmy - w kieszeni władz i żyje z nimi na zasadzie tiutiu-tiutiu, głasku-głasku ale napewno sa też jakies media opozycyjne i krytyczne wobec władzy. Jak wszedzie. W końcu Piotrków to nie Białoruś. Chociaz wybranie do senatu Macierewicza jako reprezentanta daje mi pewien obraz świadomości piotrkowian... Erazm jak sie nazywa pani poseł o której mówisz? Pisałaś wczesniej, że masz dużo ciekawostek do poczytania, z watkiem kryminalnym i wogóle... Mozna poprosić?
-
Erazm chwila odpoczynku i prosimy o kolejne zdjęcia. Nie po to zaczynamy wojne, żeby sie tak łatwo poddać. Moim zdaniem trzeba tą sprawą zainteresować lokalne media. W takich niewielkich miastach są układy i układziki - to prawda. Czasem te układy mozna jednak wykorzystać do swoich celów. Nie wierzę, że wszyscy w Piotrkowie kochają Pana-jak-mu-tam przewodniczacego rady. Czasem wystarczy podrzucic pare argumentów komu trzeba żeby sprawy inaczej sie potoczyły. Znalazłam nastepujace maile do mediów: Dziennik Łódzki dziennik@dziennik.lodz.pl , mail do dziennikarza dyżurnego z Działu Miejskiego reporter@dziennik.lodz.pl, link do forum piotrkowskiego, wątek o lokalizacji schroniska, zresztą całe forum bardzo ciekawe - widać, że obywatele kochaja swoje władze:razz: http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=164&w=80684989&v=2&s=0 , redakcja@tydzien.trybunalski.om.pl - na stronie internetowej Tygodnia Trybunalskiego ciekawy artykul o naszym antybohaterze, ziemiapiotrkowska@poczta.onet.pl, Radio Łódź Oddział w Piotrkowie stepnicki@radiolodz.pl, Strefa FM radio@piotrkow.om.pl . Pomysl z zainteresowaniem posel Muchy bardzo dobry - po jej reakcji w sprawie Zamoscia widać że nie jest jej obojętny los bezdomniaków. W swojej odpowiedzi prosi, żeby zgłaszac jej podobne sprawy. Może warto też spróbowac zainteresowac tym jakiegoś lokalnego posła. Macie tam kogos sensownego. Moge opisać sprawe do mediów ale przydałoby sie wiecej informacji bo jak widac sprawa tego schroniska ma jakies drugie dno.
-
Nóż się w kieszeni otwiera. Czy ci szanowni państwo urzednicy wogóle wiedzą jak to schronisko wygląda? Jacy ludzie tam pracują? Potrafią bezczelnie napisać , że prowadzona jest wielokierunkowa analiza mająca na celu podjęcie decyzji służącej dobru zwierząt. Analizę to oni sobie mogą w d#$%# wsadzić. Te panie ze zdjęć powinny dostać nagrody za to jak opiekują się zwierzętami a nie zbierać złom, żeby zwierzętom zapewnić podstawową opiekę. To jest ustawowe zadanie władz do jasnej .... Przepraszam, że tak niegramatycznie piszę ale jestem zdenerwowana. Szkoda, że tych zdjęć nie było wcześniej poszłyby jako załącznik do mojego maila. Może pani inspektor Olejnik zobaczyłaby chociaż raz na własne oczy piotrkowskie schronisko. Proponuję wysyłac kolejne maile, tym razem ze zdjęciami. Dajmu im kolejnydowód, że jesteśmy "doskonale zorieentowani w lokalnych sprawach".
-
Wysmażyłam im odpowiedź następującą: "Szanowni Państwo, Dziękuję za odpowiedź na mojego maila w sprawie piotrkowskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt - dla mnie nieistotne jest, że maile o identycznej treści wysłało do Państwa wiele osób, ale jak widzę w swojej odpowiedzi nie omieszkali Państwo tego podkreślić. Ilość maili jakie do Państwa dotarły powinna być dla Państwa świadectwem, że los bezdomnych zwierząt nie jest tylko sprawą lokalną. Nie istotne, że ani ja, ani żadna z osób będących adresatem Państwa odpowiedzi nie jest mieszkańcem Waszego miasta - podobnie jak wolontariusze z Piotrkowa Trybunalskiego jesteśmy zainteresowani losem bezdomnych zwierząt i staramy się działać na rzecz poprawy ich bytu w kraju, gdzie w dalszym ciągu zwierzę jest traktowane jak rzecz. Szkoda tylko, że być może losem tym jesteśmy zainteresowani bardziej niż osoby, których jednym z ustawowych obowiązków jest opieka nad bezdomnymi zwierzętami. Państwa mail jest przykładem odpowiedzi zdawkowej i niewiele mówiącej - skierowanej jak sami to Państwo określili "na uspokojenie emocji". Cieszę się, że decyzja o likwidacji piotrkowskiego schroniska nie została jeszcze ostatecznie podjęta i mam nadzieję, że nie zostanie. Ponieważ, jak sami Państwo zauważyli mamy doskonałe rozeznanie lokalnego rynku wiemy również, że schronisko w Bełchatowie nie ma możliwości i co za tym idzie nie przyjmie zwierząt z Piotrkowa. Mamy więc nadzieję, że Państwa wielokierunkowa analiza będzie faktycznie skierowana na podjęcie decyzji najlepszej z punktu widzenia zwierząt. Niech za tymi - proszę wybaczyć - pustymi słowami idą czyny. Być może nasz głos nie jest dla władz miasta tak istotny jak głos mieszkańców miasta - wszak w następnych wyborach lokalnych w Piotrkowie nie będziemy mogli oddać głosu, niemniej jednak w imieniu wolontariuszy a także hodowców i miłośników zwierząt chciałabym Państwa zapewnić, że nie pozostawimy tej sprawy i będziemy się drobiazgowo przyglądać sposobowi, w jaki zostanie rozwiązany problem piotrkowskiego schroniska" Nie mam siły dzisiaj na bardziej kąśliwą. A szkoda bo ta odpowiedz, którą dostaliśmy to przykład typowego urzędniczego bełkotu przetykanego sugestiami, żebyśmy sobie dali spokój, bo co my tam wiemy. No nic zobaczymy co będzie dalej. Jakby co to ja się pisze na dalsze działanie. Mieszkam za daleko od Piotrkowa żeby pikietować, ale mogę pisać i wysyłać, wysyłać, wysyłać...
-
Dostałam taką samą odpowiedź jak Terhenetar. Czy mam teraz w następnym mailu do nich równie złośliwie podkreślić, że wszystkie odpowiedzi wysłane do nas mają identyczną treść? Poza tym z odpowiedzi wysnułam delikatną sugestię, że wtrącamy nos w nie swoje sprawy ponieważ nie mieszkamy w Piotrkowie. W kolejnym mailu zamierzam im również uświadomić, że sprawa schroniska nie jest tylko sprawą lokalną i psiarze z całego kraju będą drobiazgowo przyglądać się sposobowi załatwienia sprawy.
-
Śliczny ten Dziadek/Wilczek Borek. Ma w sobie coś, co chwyta za serce. Postaram się w tym tygodniu wpłacić na niego jeszcze parę grosików, poza tym prowadzę intensywne poszukiwania przedmiotów na allegro. Kilka już mam, jeśli coś się sprzeda cały dochód pójdzie na Dziadzia. Poza tym chcę umieścić w aukcjach linki do tego wątku - może przez to więcej ludzi tutaj trafi i pozna jego historię.
-
Agata dałabyś radę go wziąc na dożywocie u Ciebie? Ja szczerze mówiąc wątpie w to, że znajdzie się chetny na jego adopcję. Chociaż cuda się zdarzają. Kojec to chyba nie jest najgorsze co go w życiu może spotkać, bo w jego stanie i tak każdy ruch sprawia mu ból. Ważne, żeby miał stałego Ludzia koło siebie. Ciągłe zmiany i przewożenie z miejsca na miejsce to dla niego dodatkowy stres. To moje zdanie.
-
Super! Cieszymy się razem z Wami. I trzymamy kciuki za Dziadka. Jak wrócisz napisz jak przebiegła podróż, jakie ma warunki w tym hoteliku i jak możemy mu dalej pomóc. Pozdrowienia.
-
Ulaa może jest jakieś wyjście z sytuacji. Nie dasz rady go przetrzymać do jutra? Dzisiaj zrobione przelewy dotarłyby na jutro. Ja też wysupłam jeszcze jakiś grosz. Napisz jak wygląda sytuacja, może da się wspólnie coś wymyślić.
-
Ode mnie też przelew poszedł - pewnie niewielki w stosunku do potrzeb. Bedziemy pomagac Dziadkowi w miarę możliwości. Przyklejone do ogona odchody i sikanie na stojąco i z trudem może sugerować niedowład tylnich części ciała. Zwłaszcza że jak pisałaś poruszanie się też sprawia mu trudności. Znam te przypadłości z autopsji - sama miałam ONka w tym stanie. Do pewnego czasu pomagał Rimadyl, ale wiek niestety robi swoje.
-
Wiecie coś o planowanym terminie końca kontroli? Czy raport będzie upubliczniony? Jeśli wojewódzki wet zawiedzie to co dalej? Czy uderzać jeszcze wyżej? Może do Głównego Inspektoratu Weterynaryjnego, do Biura Zdrowia i Ochrony Zwierząt? Sama już nie wiem...
-
Nie ma problemu - pomogę w miarę swoich mozliwości. Nie znam realiów zamojskich ale pomyślałam sobie, że może oprócz wizyty u powiatowego weta warto zainteresować sprawą Radę Miejską. Na stronie urzędu są godziny dyżurów przewodniczącego i wiceprzewodniczących. Niech zobaczą zdjęcia i niech się wypowiedzą na ten temat - w końcu sami przeznaczyli pieniądze na tą mordownię. Wszędzie są układy, lokalne animozje, w Zamościu też i może warto je wykorzystać. Nie wierzę, że w Zamościu nie ma kogoś mocnego na pana - jak mu tam - kierownika.
-
Po 24 godzinach systematycznych prób wejścia na forum dogomanii wreszcie mi się udało. Już myślałam, że hakerzy z Zamościa zaatakowali portal. Wchodzę i co widzę - pan kierownik robi biznes na schronisku, telewizja pokazuje szczęśliwe psy a te, które są zagłodzone dosłownie przed chwilą trafiły do schroniska... Załamać się można. Normalnie niewiele rzeczy sprawiło mi ostatnio taką satysfakcję jaką sprawi mi dobranie się do tyłka temu sk#$%@# Tylko co robić dalej? A przynajmniej jak mogą pomóc ludzie na odległość, tacy jak my?
-
O naszym też:) Ale ja miałam na myśli forum z roztoczem w tytule. Niektóre z tych opinii ciekawie obrazują powód dla którego do tej pory wiekszość ludzi przymykała oczy na dramatyczny los tych psów .
-
Ja mam prośbę do ladySwallow - pisząc artykuł wspomnij proszę o tym forum, zacytuj parę opinii, w końcu są opublikowane w necie, więc tym samym publicznie dostepne. Niech mieszkańcy pieknego Zamościa, który na stronie internetowej reklamuje się jako "miasto idealne" wiedzą jakich mają wrażliwych współobywateli.