Jump to content
Dogomania

siemionka

Members
  • Posts

    213
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by siemionka

  1. Na razie nic, jezeli czyta to ktos kto moze mi powiedziec jak wyglada to z prawnego punktu widzenia to bardzo prosze o pomoc
  2. Ta kobieta zatrudnia nianke do swojego synka...ciekawe czy to jest zalegalizowane i odprowadzany jest podatek....nie wydaje mi sie
  3. Strasznie kiepsko ze tak wyznaczone terminy, zobacze co da sie zrobic bo ogolnie musze byc codziennie w stajni, moze namowie kolege to samochodem bedzie szybciej. A jak bedzie musial czekac do poniedzialku to moge zabrac do siebie malego
  4. O kurka do jutra to na pewno nie dam rady, myslalam raczej o srodzie-czwartku. Ale moge ewentualnie zabrac go do siebie zeby Cie troche odciazyc
  5. Erazm najpierw przeczytalam na privie a teraz to =], i teraz juz wiem o co chodzi =]. Zobacze co da sie zrobic, pogadam dzis z kolega moze pojechalibysmy jego samochodem, jezeli nie to bede kombinowala pociagiem, a kiedy mniej wiecej trzeba by psiaka zawiezc?
  6. Niech ktos tu zajrzy!!!!
  7. Isadora ma moge wziac maluchy, wczoraj oddalam Sunie, dzis mialam miec spanielke ale nie bede miala i generalnie mam wolne mieszkanie =]
  8. Witam tak jak wczesniej pisalam psa zatrzymalam. Stosunki sie polepszyly i wszystko bylo ok, oprocz tego ze jadla troche mniej. Dzis wlascicielka odebrala Sunie i ..... stwierdzila ze mi nie zaplaci bo zmarnowalam jej pol turnusu poniewaz prosilam o zabranie psa. Po prostu rewelacja! Przyszla po psa wziela rzeczy i wyszla, chcialam ja zatrzymac i zarzadalam zeby mi zaplacila, powiedziala ze zadzwoni na policje ze ja przetrzymuje w mieszkaniu i zaczela wykrzykiwac czy ja mam zarejestrowana dzialanosc i ze poinformuje urzad skarbowy ze nie odprowadzam podatku a mi nie zamierza zaplacic. Nie mialam wyjscia wypuscilam ja. Ja umowy dotrzymalam, mimo wszystkich problemow. Co moge w tej sytuacji zrobic, jescze raz prosze o pomoc, tylko nie piszcie ze trzeba bylo podpisac umowe bo tu juz wiem! Jak to wyglada z prawnego punktu widzenia, czy taka opieke nad psem w swoim mieszkaniu powinnam zglosic jako dzialanosc gospodarcza? Teraz wydaje mi sie ze babka mniej lub bardziej wszystko zaplanowala, nie zamierzala mi tak naprawde zaplacic. Prosze o pomoc
  9. [B][SIZE=5]W górę MALUCHY!!!![/SIZE][/B]
  10. Erazm 27-28 moze przyjsc do mnie tak jak Ci mowilam
  11. [quote name='Isadora7']A nie można właścicielowi tego portalu zaproponować czegoś takiego? W końcu jeżeli właściciel może wystawić komentarz to w druga stronę powinno też działać.[/quote] Ja moge tylko odpowiedziec na ten komentarz ale nie moge wystawic pierwsza, Administracja tego poratlu dziala dosc kiepsko, nr tel nie odpowiada, a maila ze zgloszeniem sprawy Suni wyslalam w sobote lub piatek i do tej pory nie dostalam odpowiedzi
  12. [quote name='WŁADCZYNI']pies przy właścicielu może zachowywać się inaczej niż przy osobie która dała się zastraszyć. Z mojego psa jest kawał cholery ale ja chodzę cała, właścicielka tamtego psa pewnie też więc nie widziała powodu żeby informować. [/quote] Nie wierze ze wlascicielka nie wiedziala o agresji psa- a jezeli tak to kiepsko zna wlasnego psa ( pies ma 8 lat a ma go od szczeniaka). Moj pies ktorego mam w Suwalkach i wychowywalam sama od szczeniaka nigdy w zyciu nie zrobilby mi krzywdy ale obcej osobie nie mialby oporow i w takim wypadku znajac swojego psa nie oddalabym go komus do domu, sa hotele gdzie pies agresywny nie stanowi dla nikogo zagrozenia, sprawa jest prosta. Wladczyni i to ze piszesz ze wlascicielka mogla nie wiedziec o agresji psa jest dla mnie totalna bzdura, owszem do niej nie musialbyc agresywny ale do obcych na pewno!
  13. [quote name='Isadora7']Mam nadzieję, będzie ok i wytrwasz. Natomiast już teraz opracuj sobie sensowny wzór umowy. Wydaje mi się również, ze na tym wszym portalu powinno być coś na kształt dogomaniackich "czarnych kwiatków".[/quote] Wlasnie musze cos sensownego sklecic =] Oczywiscie Erazm zwolniona z umowy :cool1: Niestety nie ma czegos takiego jak czarne kwiatki, tylko mi moze wlascicielka wystawic opinie-komentarz
  14. Dziekuje wszystkim za rady, zwlaszcza czysto prawne. Chyba nie zdecuduje sie psa oddac dlatego ze wtedy rozpetam IIIwojne swiatowa z wlascicielka i zdaje sobie z tego sprawe, nie mam zamiaru ciagac sie po sadach, bo nie mam na to ani czasu ani ochoty, troche zdazylam juz poznac Pania Suni i wiem ze nie odpusci sobie tego co mi zapowiedziala gdybym umiescila psa w hotelu. Narazie sytuacja jest opanowana i pies sie uspokoil, jezeli -odpukac- cos pies by mi zrobil babka mi sie nie wyplaci....
  15. Msand bardzo dziekuje za wszystkie rady
  16. Widze ze zainteresowanie jest spore tematem, jeszcze raz zaznaczam ze nie zostalam uprzedzona ze pies moze byc agresywny. W profilu mam zaznaczone ze nie opiekuje sie psami agresywnymi, a to ze duzy to nie idzie wcale w parze z agresywnym! Pp tym jak pierwszy raz Sunia chwycila mnie za reke powiedzialam wlascicielce ze ma 2 dni na zabranie psa inaczej bede musiala oddac psa do hotelu, wlascicielka zagrozila policja, powiadomieniem mojej uczelni (!?) i naglosnieniem sprawy jak sie tylko da i popsuciem mi reputacji. Nigdy wczesniej nie mialam problemow z zadnym psem. Ogolnie postanowilam psa nie oddawac nigdzie bo nie mam ochoty na jakies ciaganiny po sadach. Podeszlam do niej bardzo stanowczo i wydaje mi sie ze ja zdominowalam, przynajmniej przestala sie na mnie rzucac i nabrala zaufania, sama przychodzi do mnie zeby ja glaskac czego na poczatku nie robila w ogole. Nie jestem osoba ktora zle opiekuje sie zwierzatami, zawsze starlam sie zapewnic im jak najlepsze warunki w tak trudnym okresie jakim jest wyjazd wlasciciela. Nie robie z siebie ofiary ale to ja zostalam oszukana...tyle. Nauczka na przyszlosc ze nalezy podpisywac umowy, chociaz wczesniej nigdy nie mialam zadnych problemow zarowno z psami jak i wlascicielami.
  17. [quote name='WŁADCZYNI']ja TD i alf i bet nie uznaję, zwłaszcza że guru Fisher sam się z tego wycofał przez co jest mało wiarygodny. Szczerze mówiąc prawo mnie mało interesuje - gdyby to dotyczyło mojego psa wypatroszyłabym petsitterkę, przeczołgała przez sądy najpierw upewniając się że wygram i opisała wszystko na paru forach. Nie ma litości jeżeli chodzi o zdrowie fizyczne i psychiczne mojego zwierzątka. btw mój pies też by sterroryzował człowieka jeżeli ten dałby się zastraszyć, masa psów tak zrobi bo pies żyje tak jak mu wygodnie i granice wyznacza się od razu, później jest ciężko. Su jest taka jak ja - jeżeli widzi okazję to zrobi wszystko żeby wyszło na jej. :diabloti: to że wet napiszę opinię nie udowodni że pies był agresywny i terroryzował opiekunkę.[/quote] Wez pod uwage ze pies byl inaczej przedstawiony przez wlascicielke niz jest w rzeczywistosci, gdyby powiedziala ze pies moze (nie tyle ze jest ale moze byc) byc agresywny nie podjelabym sie tej opieki, wiec tak naprawde wlascicielka pierwsza tu zlamala umowe. Poza tym chyba nikt nie bylby zachwycony jezeli duzy pies rzucal by sie na niego z zebami...strach jest w tym momencie normalna reakcja. Bardzo bronisz wlascicielki- ok ja tez zawinilam. A gdyby pies pogryzl mnie naprawde powaznie, co wtedy? Wtedy ja mialabym wypatroszyc wlascicielke i przeczolgac przez sady....
  18. [quote name='wandko']Pewnie wzięłaś jakieś pieniądze za to, że przetrzymasz ją u siebie. Trzeba w takim razie zrezygnować z tej kasy, odwieź ją do hotelu dla psów, tam opłać tymi pieniędzmi jej pobyt i będzie po kłopocie. W hotelu będą wiedzieli jak sobie z nią poradzić, po prostu zamkną ją w oddzielnym boksie.[/quote] Pienidzy jeszcze nie dostalam ,mialam dostac po powrocie wlascicielki, i nie chodzi tu zupelnie o pieniadze o jakis zwrot itp, 3 tygodnie zycia w strachu we wlasnym mieszkaniu nie jest warte zadnych pieniedzy!!!
  19. Na cala noc oczywiscie sciagam kaganiec, w dzien tez robie to kilka razy zeby mogla sie przynajmniej napic, inne psy nic nie dadza bo jest zupelnie nie zresocjalizowana z innymi psami, poprostu nie zwraca na nie uwagi. Ogolnie na pewno jest wystraszona i zestreoswana, probuje do niej dotrzec ale moje starania nie przynosza rezulatatow.... dla mnie jest to jakas chora sytuacja ze wlasciciel nie chce zabrac psa...
  20. Tej kobiety to nie interesuje, powiedziala ze to moj problem, pojawil sie u mnie w domu i to ja musze go rozwiazac, i nie odbior psa jest niemozliwy i musi u mnie zostac do 27 lipca a to jeszcze cale 2 tygodnie, a ten problem tkwi w psie- w tym jak zostal wychowany. Generalnie lwscicielka ma w d... co do niej mowie, nie odbiera ode mnie telefonow tylko pisze sms-y ze Suni i tak nie zabierze- fajnie! mialam wczesniej kilkanascie psow w tym kilka schroniskowych do resocjalizacji i przygotowania do domu stalego, nigdy z zadnym nie mialam problemow. Caly czas probuje dogadac sie z Sunia ale zupelnie nie potrafie nawiazac z nia kontaktu, ona sie nie bawi, jest niezresocjalizowana, ani z ludzmi ani z innymi zwierzetami. Wlascicielka nadal twierdzi ze pies nie lagodny, po tym jak jej powiedzialam ze rzuca sie na mnie z zebami i raz chwycila mnie za reke. Grozi tez ze zlozy na mnie skarge, i naglosni cala sprawe i ucierpi moja reputacja.... tylko ze ja ze swojej strony nie zawinilam, opiekuje sie psem jak tylko moge, ale niestety mam zaznaczone ze agresywnymi sie nie zajmuje!
  21. Super, super, super :multi::multi::multi:
  22. Witam POMOCY Bardzo potrzebuje pomocy, bo juz nie wiem co robic Sprawa wyglada tak ze podjelam sie opieki nad 8 letnia suczka pustynnego psa afrykanskiego (czy jakos tak), od roku mniej wiecej opiekuje sie psami u siebie w domu (kontakty przez portal petsitter). Wlasciecielka Suni zostawila mi ja na 3 tygodnie, pierwsze 2 dni byly ok ale pozniej pies zaczal sie na mnie rzucac, nie wpuszcza mnie do pokoju, od 2 dni nic nie je, jak probowalam ja zamknac z innym pokoju to zniczyla mi podloge i drzwi, prawie caly czas musi chodzic w kagancu bo juz chwycila mnie za reke, ale przez to nie moze napic sie kiedy chce, pies jest duzy i budzi respekt zwlaszcza jezeli rzuca sie z zebami. Opowiedzialam wszystko wlasciecielce jaka jest sytuacja a ona to zlekcewazyla i powiedziala ze nie moze zabrac Suni ode mnie bo jest na wczasach w Krynicy i mimo wszystko pies musi zostac u mnie do 27 lipca. Nie spisywalysmy zadnej umowy, umowa jest tylko slowna, ale nie bylo mowy o tym ze pies jest agresywny. Jestem zalamana i zrozpaczona, nie wyobrazam sobie kojenych 2 tygodni mieszkania z psem ktory mnie atakuje, Wlascicielka nie powiedziala ze pies jest agresywny, co lepsze nadal twierdzi ze pies nie jest agresywny. Blagam POMOCY!!! Co moge w takiesj sytuacji zrobic, bo nie mam zielonego pojecia, Sunia nie moze u mnie zostac a wlascielka nie chce jej odebrac.........
  23. Nie zadnej umowy, umowa jest slowna, jak zawsze, ten pies mial byc lagodny a teraz rzuca sie na mnie
  24. Witam POMOCY Bardzo potrzebuje pomocy, bo juz nie wiem co robic Sprawa wyglada tak ze podjelam sie opieki nad 8 letnia suczka pustynnego psa afrykanskiego (czy jakos tak), od roku mniej wiecej opiekuje sie psami u siebie w domu (kontakty przez portal petsitter). Wlasciecielka Suni zostawila mi ja na 3 tygodnie, pierwsze 2 dni byly ok ale pozniej pies zaczal sie na mnie rzucac, nie wpuszcza mnie do pokoju, od 2 dni nic nie je, jak probowalam ja zamknac z innym pokoju to zniczyla mi podloge i drzwi, prawie caly czas musi chodzic w kagancu bo juz chwycila mnie za reke, ale przez to nie moze napic sie kiedy chce, pies jest duzy i budzi respekt zwlaszcza jezeli rzuca sie z zebami. Opowiedzialam wszystko wlasciecielce jaka jest sytuacja a ona to zlekcewazyla i powiedziala ze nie moze zabrac Suni ode mnie bo jest na wczasach w Krynicy i mimo wszystko pies musi zostac u mnie do 27 lipca. Jestem zalamana i zrozpaczona, nie wyobrazam sobie kojenych 2 tygodni mieszkania z psem ktory mnie atakuje, Wlascicielka nie powiedziala ze pies jest agresywny, co lepsze nadal twierdzi ze pies nie jest agresywny. Blagam POMOCY!!! Co moge w takiesj sytuacji zrobic, bo nie mam zielonego pojecia, Sunia nie moze u mnie zostac a wlascielka nie chce jej odebrac.........
×
×
  • Create New...