Jump to content
Dogomania

diuna_wro

Members
  • Posts

    4980
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by diuna_wro

  1. Wetka, która obiecała mi pomoc przy porodzie wyjechała dziś na krycie. Więc nie mam. Jaki mniej więcej to jest koszt?
  2. Jeszcze pytanie: czy Niemcy wezmą też samą sunię, czy tylko i wyłącznie z małymi?
  3. [quote name='diuna_wro'] Poza tym, co stoi na przeszkodzie żeby wysłac ją potem do Niemiec, bez wzgledu na to gdzie odbedzie się zabieg? Ja ją mogę zaszczepić za jakiś czas.[/quote] Chyba rozumiem. Skoro zabiorą, niech zapłacą.
  4. Wet mówił, że przez tydzień będzie musiała się oszczędzać, nie ma opcji buda i budowa, więc Mamcia będzie u mnie przez 2-3 dni, potem spółdzielnia da pomieszczenie, zrobię jej tam legowisko, będzie zamykana na noc, dostanę klucz i będę ją wyprowadzać na spokojne spacery.
  5. Nie mam kontaktu z organizacją niemiecką, nie znają mnie. Poza tym: koszty jakiego zabiegu pokryją? aborcji? To ktoś musiałby już teraz na cito, dać mi zapewnienie żebym mogła ją zawieźć do kliniki. Poza tym, co stoi na przeszkodzie żeby wysłac ją potem do Niemiec, bez wzgledu na to gdzie odbedzie się zabieg? Ja ją mogę zaszczepić za jakiś czas.
  6. zabieg: najbliższy czwartek godz. 13:00 boję się, aż brak mi tchu...
  7. Zostawiam imię Mamcia, choć Pani ze spółdzielni nazywa ją Sara, a pewna Pani, za którą Mamcia często człapie w nadziei na przygarnięcie nazywa ją Punia.
  8. ja też miałam problem, musi próbować. Ten error chyba oznacza pracę z bazą danych dogo, a forum też działa na bazie
  9. Poczekam chwilę na odp ARKI, bo tylko ona zaproponowała zabieg w schronisku. Jak tylko dostane jakieś info, od razu skontaktuję się z wetem i zapytam o ryzyko. Jeśli coś będzie nie tak, fundacja jej nie zabierze - Mamcia zostanie tu i urodzi, pomoc będzie nadal potrzebna, choć obawiam się, że część osób może się wycofawać po zapoznaniu się z moją decyzją.
  10. Mamcia ma zapewniony u mnie min. 3 dniowy okres po zabiegu. Gwarantuję, już dogadałam to z moim domem. Pani ze spółdzielni do jutra da mi znać, uważam, że jej zdanie także się liczy, długo dziś rozmawiałyśmy... wydaje mi się, że się zgodzi.
  11. Przepraszam za tak długi post, ale chciałam się odnieść publicznie do tego, co piszecie tu, ale także na PW. Szanuję Was ogromnie i szanuję odmienność zdań, ale wyjście jest tylko jedno, zminimalizować ryzyko ewentualnego cierpienia - takie mam zdanie.
  12. Był problem z bazą, nie udało mi się zalogować wcześniej, więc napisałam sobie to co mam do powiedzenia w .doc i teraz to wkleję: Nie muszę oglądać filmów, zdjęć, czy chodzić do schroniska. Nie jestem nowicjuszką w temacie bezdomności zwierząt! Jedynie po raz pierwszy mam bezpośrednio pod swoją opieką ciężarną sukę, to tyle na początek - gwoli wyjaśnień. Fakt, że wahałam się pomiędzy uśpieniem wszystkich, a zostawieniem - choć jednego. Jednak, jeśli to tylko możliwe nie chcę przyczyniać się do wzbogacenia tego bezdusznego kraju o 6-8 kolejnych psów, wiem co ich czeka i żadne, niczyje zapewnienia supermega domków nie dają mi gwarancji. Pies żyje kilkanaście lat i nie wierzę, że ktokolwiek kto wyadoptuje te szczeniaki będzie nad nimi czuwał kilkanaście lat. Jest to po prostu niemożliwe. Nie chcę usypiać ŻADNEGO, ale to jak tak jak nie chcę zanieczyszczać środowiska, ale i tak muszę wsiąść w samochodu. Powtarzam, nie chcę ich usypiać i wraz z nimi umrze na pewno znaczna część mojej wrażliwości. Na samym początku wątku wszyscy mówili mi, że aborcja nie jest możliwa, teraz gdy wiem, że jest i że ktoś pomoże mi znaleźć weta we Wro, który to zrobi - proszę o taką [B][COLOR=darkred]POMOC[/COLOR][/B][COLOR=darkred].[/COLOR] Zaopiekuję się sunią po zabiegu, ona musi jak najszybciej znaleźć dom, jest delikatna, gładkowłosa, subtelna, a mieszka w lichej budzie przy placu budowy. Widzę ją prawie codziennie jak stoi błagalnie pod bramami na moim osiedlu i ryczę stojąc na balkonie, bo nie mogę jej przyjąć i nie mam dla niej domu. Może skupmy się na tym! Szanuję zwierzęta, nie zjadam ich, ale nie dlatego by ich nie zabijać, lecz by nie cierpiały w koszmarnych warunkach hodowli przemysłowych. Mój ojciec polował, będąc mała bywałam z nim na odstrzałach selekcyjnych, płakałam nad ciałami zabitych zwierząt, ale wiedziałam, że tak musi być, bo jesli zostaną przy życiu prędzej czy później będą ranne, chore, głodne, i one i pozostałe. Nie jestem przeciwnikiem śmierci, lecz zawsze walczyć będę z bólem, cierpieniem, samotnością zwierząt. Pewnie nie potrafiłabym uśpić tych małych, nie potrafiłabym wybrać który, i tego się najbardziej bałam, że zmięknę jak się urodzą, ale skoro jednak jest możliwość nie dopuszczenia do porodu - [B]uważam, że jest to jedyne rozsądne wyjście. [/B] [B]ARKA[/B] - jeśli możesz skontaktuj mnie ze schroniskowym wetem, który dokonałby sterylizacji aborcyjnej. Będę potrzebować informacji jak mam się zaopiekować suką po zabiegu, mogę poszperać w sieci, wybłagam bliskich bym mogła ją przyjąć do siebie na ten czas, to musi być koniecznie weekend, najlepiej ten, najdalej następny… zabieram ją na czas po zabiegu do siebie, a potem proszę – pomóżcie mi znaleźć jej dom! Jeśli wet powie mi, że istnieje jakiekolwiek podwyższone ryzyko - nie zrobię jej tej aborcji, a sunie chciałabym wysłać do Niemiec. W Polsce nic dobrego jej, ani jej dzieci nie czeka, nie wierzę w bajki. [B]aisaK - [/B]ona ma rodzić pod koniec września/początek października. Jaka jest opcja przekazania jej fundacji?
  13. [quote name='emilia2280'] Cos za cos, tym dasz zycie, inne za to zginá- smierciá tragiczniejsza niz uspienie. Zastrzyk to przywilej godnej smierci, wiele ginie w o wiele tragiczniejszych okolicznosciach, odsylam do lektury wátków chocby...[/quote] Też o tym myślałam, że często musi zginąć ktoś, by ktoś inny mógł żyć. To jak poświęcenie dla dobra ogółu. Kochani, głowa mnie rozbolała, dziękuję wszystkim, idę spać, od rana będę na dogo. Skoro decyzja należy do mnie - chyba już ją podjęłam, ale prześpię się z tym i rano dam znać. Tak czy siak - będę was potrzebować, na pewno się przy tym podzelimy na dwa obozy, ale wierzę, ze na oba ta sunia może liczyć.
  14. [quote name='ARKA']Natura jest brutalna, samica musi rodzic, duzo i czesto, do ostatnich dni swojego zycia, kosztem swojego organizmu. Dla natury liczą sie mlode, silne, nowe pokolenia a nie rodzicielka.[/quote] Jakbym mojego TZ słyszała, takie medyczne podejście. On jest także za rozwiązaniem nastepującym: uspić wszystkie kundle, mieszańce w schroniskach, szczególnie te stare i chore, pozostawić tylko rasowe, lub mocno w typie, zakazać, wręcz z urzędu sterylizować/kastrować mieszańce. Podnieść do maximum ceny zwierząt z rodowodem.
  15. Czuję się kompletnie niekompetentna, proszę mi wybaczyć brak wiedzy. Niestety nie ma tu, czyli w tej spółdzielni, lepszej osoby do zajęcia się tym psem. Przemyślę to, nie jestem jednak fanatycznie nastawiona ani do jednego, ani drugiego rozwiązania....
  16. Czy ona po aborcji bedzie mogła dochodzić do siebie w warunkach jakie tam ma? Czyli pomieszczenie w baraku? Czy wystarczy mi jeden weekend by się nią po tym zaopiekować?
  17. wykreslam, bo już uzyskałam odp
  18. [quote name='ARKA']A czy przy cesarce tez bedzie asystowac zadarmo i ja zrobi zadarmo???:angryy:[/quote] Tak, to jest wetka, która zęby zjadła na Ligocie, za zupełną darmochę
  19. ARKA - dlaczego aborcja, a nie uśpienie. Powiedz proszę, tylko szerzej, liczę się z Twoim zdaniem
  20. ARKA - wybacz, ale ja nie myślę o rozmnażaniu, tylko o porodzie, do zapłodnienia doszło zanim w ogóle wiedziałam o istnieniu tego psa.
  21. [quote name='ARKA'] [SIZE=5][COLOR=red][B][U]SUKE NALEZY ABORCYJNIE WYSTERYLIZOWAC, NATYCHMIAST!!!!![/U][/B][/COLOR][/SIZE][/quote] Przecież ona za 2 tyg. rodzi! Chyba już za późno. Ja przynajmniej takiego weta nie mam, co by to zrobił
  22. Wiecie, ja nie mam sumienia świni zjeść, a co będzie jak dojdzie do zabicia tych małych. Nie wiem.... Jeszcze słyszałam, że w serce niektórzy igłę wbijają, bo organizmy szczeniąt są silne i nie jest to takie proste. To prawda?
  23. Pomieszczenie jest w baraku, było kiedys pokojem kierownika budowy:razz:, wiec chyba nie będzie tak źle. poprawka: [B]lamentowałysmy[/B] szefowej spółdzielni, że pokój kierownika dała:diabloti: bo pracownicy spółdzielni udzielił się nastrój, choć wczesniej chyba przyjmowała, że ta mała urodzi gdziekolwiek, a i tak sobie poradzi
  24. Na początek potrzebuję prześcieradeł. Przejdę się do lumpexu. W sobotę ocenię to pomieszczenie. Jeśli tam będzie ciepło, część problemu mamy z głowy. Zobaczę czy tam jest szansa na zbudowanie skrzyni, jak nie to moze wystarczy folia i legowisko, jakiś prowizoryczny kojec.
  25. Zapytałam o fundację, ale AisaK chyba teraz nie ma...
×
×
  • Create New...