Wczoraj dzwonił pan z Warszawy w sprawie adopcji Grzesia, strasznie przestraszony, powiedziałam o wizycie przedadopcyjnej, nastąpiła cisza i pan powiedział tylko "środa", ja odpowiedziałam, że dobrze i proszę adres na smsa i cisza, pan chyba tej wizyty sie przestraszył