Jump to content
Dogomania

Astaroth

Members
  • Posts

    2259
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Astaroth

  1. Dziękuję Wam za ciepłe słowa. Chciałam się kłucić że albo mogę zostać do końca albo zabieram psa i wychodzę, ale zobaczyłam jak TZ przeżywa całą tą sytuację co mnie mocno zaskoczyło bo Dziadek zawsze był dla niego - śmierdzącym, kręcącym się darmozjadem przez którego nie możemy nigdzie wyjechać, a okazało się że jednak wcale tak nie myślał i w pewnym momencie bardziej się rozkleił niż ja ( a to raczej typ twardziela). Podjęcie decyzji a potem cała trasa między domem a lecznicą to bardzo trudne przeżycie i w sumie nie wiem czy sama dałabym radę przechodzić przez to dwa razy z tym samym psem. Następnym razem obdzwonie okoliczne lecznice i zapytam jak jest u nich, mogłam tak zrobić teraz ale nie spodziewałam się że będzie jakiś problem. Ogólnie to wszystko wydawało się takie proste, zabieram ze schroniska najstarszego, najbardziej schorowanego psa i zapewniam mu godne ostatnie miesiące życia. Jak umrze to biorę następnego itd. Już jak Dziadek był u nas to jak kretynka wertowałam forum w poszukiwaniu kolejnego staruszka którego mogę wziąć po Dziadku. Ale jak okazało się że Dziadek ma czerniaka i zostało mu niewiele czasu to nagle okazało się że nie chce innego psa, żal mi innych ale ja chce mojego Dziadka.
  2. [quote name='Reyes']Nie widzę powodu by ładnie/czysto zdejmować skórę aby zjeść zwierzę a futro potem wyrzucić. Wiem że to brutalne, co piszę ale: Pasami chyba łatwiej zedrzeć? Albo polać wrzątkiem to włosy wypadną i będzie łatwiej czy też czyściej obrabiać mięso? Nie mylę się ? [/quote] [COLOR=black][FONT=Verdana]Najłatwiej jest zdjąć skórę w całości. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Nie jestem rasistką ale jednak chińczyków bym podejrzewała, nie chce wracać do kłótni z przed paru postów, ale czy Wy nigdy na dogo nie trafiliście na tematy psów uratowanych przed zostaniem "cielęciną w pięciu smakach"? ja trafiłam już kilkakrotnie, mało są schroniska z których biorą zwierzęta (i nie chodzi im o tradycje i psy nie są specjalnie hodowane) czysty biznes, schronisko zgarnęło kasę od gminy a psy wydało do adopcji a kucharz ma mięso za darmo. Ja bym na waszym miejscu na wszelki wypadek poprosiła sanepid o kontrole tej knajpy, jeśli wszystko jest ok to taka kontrola nikomu krzywdy nie wyrządzi.[/FONT][/COLOR]
  3. biedactwo, aż nie wim co napisać
  4. piękne naprawdę, dzięki takim ludziom mamy tyle psów bezpańskich, na 2 tyg do szpitala, albo na 2tyg na urlop do ciepłego kraju i już psiak jest przeszkodą. Dobrze że ten jest jeszcze młodziutki i ma szanse. Sama byłam świadkiem jak ludzie oddawali kilkuletnią sunię do schroniska z którego ją wzieli jako szczeniaka, powód - bo sika w domu i nie umie chodzić na smyczy. Ciekawe czyja to wina, pewnie "głupiego psa" bo się sam nie nauczył. Powodzenia malutki.
  5. Podjeliśmy decyzję, wczoraj poszliśmy do weterynarza i pozwoliliśmy Dziadkowi odejść. Byłam twarda, spokojna i zdecydowana, do momentu kiedy wet powiedział że nie mogę zostać z Dziadkiem do końca, że przed drugim zastrzykiem mam wyjść. Miałam ochotę zabrać psa, wrócić do domu i poszukać innego weterynarza. TZ mnie powstrzymał, powiedział że pies się męczy i dajmy mu już spokojnie odejść. Tak się zdenerwowałam że nie dotrzymam obietnicy że nie będę z nim do końca, że nic nie poszło tak jak było zaplanowane, nie pożegnałam się tak jak chciałam, poryczałam się z bezsiliności, jestem zła na weterynarza, na TZta, na samą siebie, na durny samochód który musiał się popsuć i nie mogliśmy pojechać do naszej pani weterynarz tylko poszliśmy do lecznicy pod domem. Rozumiem że weci boją się że właściciel użądzi histerię, że zemdleje czy coś takiego, ale jest to nie sprawiedliwe, on już pewnie zapomniał o sprawie a mnie to będzie dręczyć. Jeszcze usłyszałam że niepotrzebnmie brałam schorowanego starego psa ze schroniska bo tylko sobie niepotrzebny stres zafundowałam.
  6. Szczerze powiedziawszy to widziałam psy niekastrowane w depresji, mój TZ miał psa który jak tylko wywąchał suke z cieczką to wył pod drzwiami całe dnie i noce, nie jadł, nie spał, a na spacerach próbował zwiać za wszelką cene.
  7. może przenieście zdjęcia psów do pierwszego post, albo chociaż niech będzie tam informacja na której stronie zdjęcia się znajdują.
  8. [quote name='shin'] Jak psy to nie wiem, ale koty, od kiedy poznaly pojecie 'ogrod'... maja taka pasje zycia [i pozbawiania zycia wszystkiego, co sie rusza w trawie i na drzewach], ze budza mordercze checi w calej rodzinie :evil_lol: [SIZE=1][/SIZE] [/quote] Mam nadzieje że mają chociaż dzwoneczki na szyjach żeby to były tylko mordercze zamiary, a nie rzeź drobnych ssaków i ptaków :mad:
  9. Witam! Czy macie jakieś dobre rady jak zajmować się takim psiakiem? Mam dokładnie taki sam problem z moim i szczerze powiedziawszy myślę już o uśpieniu bo mam wrażenie że się męczy i że i tak nie ma jak mu pomóc , ale jeśli macie jakieś wypróbowane metody to podzielcie się, spróbuję jeszcze powalczyć.
  10. Dziadek jest z nami od kilku miesięcy, wzieliśmy go ze schroniska jako 16letniego staruszka, taki rodzaj emerytury, był ponad 10lat w schronisku. Wiedziałam że to nie pies na lata, że biore go do domu żeby ostatnie miesiące spędził poza schroniskiem. Jakiś czas temu zaczął powiększać mu się nadziąślak, za radą Komety poszliśmy do bardzo dobrego onkologa, okazało się że to nie nadziąślak tylko czerniak, wiek psa i miejsce w którym czerniak się znajduje wykluczają operacje. Nie wiem co mam robić, TZ mówi że czas psa uśpić bo się męczy, a ja nie jestem tego pewna. Na spacery wychodzi normalnie, ma apetyt, ale z drugiej strony już nie merda ogonkiem przy głaskaniu, nie piszczy ale często się kręci, chodzi i nie może sobie znaleść miejsca może w ten sposób reaguje na ból? To bardzo dzielny pies, wiele przeżył, jest taki odporny na ból, nigdy nie słyszałam żeby piszczał, ani przy zastrzyku, ani jak ktoś niechcący stanął mu na łapie, nawet jak bez znieczulenia musieliśmy mu naciąć skórę skalpelem to nawet się nie wyrywał , leżał grzecznie. Od kilku dni z mordki tak mu śmierdzi że nawet na korytarzu czuć, nie przeszkadza mi to, nie uśpimy go dlatego że śmierdzi ale czy taki zapach nie jest dodatkową wskazówką że to musi boleć. Nie mam go od szczeniaka, tylko od kilku miesięcy, ale wydaje mi się że to jeszcze gorzej, gdyby całe życie spędził ze mną to wiedziałabym że to 16 dobrych dla niego lat że był szczęśliwy itd, ale on jest szczęśliwy od 4miesięcy to tak krótki czas że nie zdołał mu jeszcze wynagrodzić tych lat w schronisku :-(
  11. ostatnio dobił mnie ten wątek: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f402/jaki-los-moze-spotkac-bezdomne-schroniskowe-wywozone-zwierzeta-104040/[/URL] nie chce nic sugerować,nikogo oskarżać, ani wszczynać niepotrzebne awantury poprostu obserwuję ten wątek od jakiegoś czasu i nie chciałabym żeby coś złego spotkało małą, więc proszę sprawdźcie przyszły domek.
  12. dawno tu nie zaglądałam, czy to znaczy że Promyk jest znowu w schronisku?
  13. [quote name='CHI']Chodził o to, aby z tego chipa (jeśli "olewa psa":angryy:) się rozliczył...:mad:[/quote] no niby tak , o tym nie pomyślałam, tylko że musiałby być ktoś kto będzie kontrolował to czy pies jest czy go nie ma a kontrola czy każdy pies w Polsce jest na miejscu jest raczej nie możliwa, a niestety jak się znajdzie psa z wyciętym chipem to ciężko będzie znaleść jego pana bo nie wiele osób pozbywa się psa pod swoim domem. Nie wiem jak to jest rozwiązane?
  14. Przymusowe kastrowanie i chipowanie to niestety w Polsce tylko marzenie. Nawet jeśli takie przepisy by weszły to wiadomo "Polak potrafi". Jak będzie chciał psa łopatą zatłuc albo przywiązać do drzewa w lesie to z pozbyciem się chipa spokojnie sobie poradzi. Przecież chip jest malutki i tuż pod skórą. A przymusowa kastracja psów na wsi? Po pierwsze jak to wyegzekwować? Wyobrażacie sobie rolnika który psom daje do jedzenia to co świnie zostawią bo psy to przecież tylko darmozjady i on ma 200zł zapłacić za sterylizację? To już łatwiej i taniej psa się pozbyć, jakby co kara za zabicie to tylko 50zł, a sterylizacja minimum 200. Inicjatywa wspaniała, bardzo popieram ale niestety boję się że to byłby martwy przepis.
  15. zaznaczam sobie i czekam na dobre wiadomości.
  16. [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana][SIZE=2]Nie mogę znaleźć skąd jesteście i gdzie są psiaki. W Warszawie mogłabym załatwić dla suni karmę po cenie hurtowej. Ale jeśli to gdzieś daleko to z transportem się pewnie nie opłaci. Dziwi mnie to dodawanie oliwy, oliwa raczej działa hmm.... przeczyszczająco. Mój psiak z Krzyczek też miał problemy i krew w odchodach, pomogła zwykła purina sensitive(z rybą) i powoli przestawialiśmy na coś lepszego, teraz jest na trovecie i jest super, żadnej biegunki i wreszcie przestało być widać kręgosłup pod skórą.[/SIZE][/FONT][/FONT]
  17. czy naprawdę nic się nie da zrobić? on wygląda na takiego przestarszonego na tych zdjęciach :(
  18. no i następne biedactwo, ech jak ja bym chciała mieć wielki dom gdzie zmieściłoby się dużo takich staruszków
  19. no wiecie co ,dopiero się ucieszyłam że Antyk znalazł Dt a tu kolejny biedak
  20. jeśli będzie trzeba przechować psiaka w Warszawie to dajcie znać
×
×
  • Create New...