-
Posts
2259 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Astaroth
-
ktoś podrzucił kilka stron temu fajny pomysł, nie mam w tej chwili czasu tego odszukać a boję się że mi zaraz wyleci z głowy. Plakat w lecznicy w mar-wecie. Można napisać że sunia tam przebywa i że prosimy o wsparcie na jej lecznenie, podać konto Vivy! i że szukamy DT. Co Wy na to? Czy ktoś umie zrobić ładny plakat? Tusinka miałabyś gdzie wydrukować?
-
Kiedyś Foczka dzisiaj Tosia. W końcu w swoim ukochanym domku!! :)
Astaroth replied to mala_czarna's topic in Już w nowym domu
Foczka uwielbia owoce, troche pobiega na spacerze a potem szuka jabłek, gruszek, mirabelek itd. [IMG]http://img845.imageshack.us/img845/2657/foczka3.jpg[/IMG] [IMG]http://img202.imageshack.us/img202/4960/foczka2.jpg[/IMG] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/358/foczka.jpg[/IMG] -
jakie macie propozycje zmiany tytułu? Bo w tej chwili nie wiadomo jeszcze czy szukamy kogoś z Żyrardowa, Magdalenki czy DT więc nie wiem co mam w tytule napisac. Pisałam na początku że to pierwszy taki mój wątek. Jeśłi ktoś się zadeklaruje że poprowadzi go lepiej bo ma doświadczenie to ja się chętnie zrzeknę. A co do mojej obcności to byłam wczoraj jestem dzisiaj, nie każdy ma czas siedziec cały dzień na dogo. Mam 20psów pod opieką w piątek w nocy przyjechał psiak z rakiem kości, po nocy z DadaM go kąpałyśmy i obcinałyśmy kłaki, żeby te ostatnie dni spedził w domu w komfortowych warunkach i bez tony mokrych od moczu kudłów. Wczoraj jeszcze go doprowadzałam do porządku, wieczorem miąłam gości, dzisiaj są urodziny mojego taty i przygotowuję tort. Wybaczcie ale nie jestem w stanie tu zaglądac kilka razy dziennie.
-
[FONT=Tahoma][quote name='Bogusik']No wlasnie...tak tez myslalam i dlatego jestem za Magdalenka poki oferta jest jeszcze aktualna...?I jeszcze jedno...mija 6 dzien pobytu Ulenki w lecznicy i dostaje tylko kroplowki,ktore maja ja wzmocnic...mysle ze w klinice miala by juz zrobione USG+inne badania okreslajace jej stan zdrowia i dostosowane do tego odpowiednie leczenie...Takie jest moje zdanie...![/FONT] [FONT=Tahoma] USG możemy zrobić w każdej chwili, ale prosiłyśmy lecznice żeby zrobili tylko podstawowe badania bo nie wiedziałyśmy czy będą fundusze na jej utrzymanie w lecznicy a co dopiero na USG. Zebrało się trochę pieniędzy więc zrobimy USG. [quote name='Poker']A czym ona przepraszam niby koopka, jeżeli je kilka kęsów dziennie?[/FONT] [FONT=Tahoma] oj koopka, sama widziałam i czułam [quote name='Anula']Ulenie chyba bardzo by się przydał porządny DT,który by ją karmił co parę godzin i podawał kroplówkę ale to marzenie ściętej głowy.[/FONT] [FONT=Tahoma] to chyba byłby najlepszy pomysł, w DT też może dostawać kroplówkę i wiadomo że będzie miała lepszą opiekę niż w lecznicy pod względem karmienia chociażby [quote name='daga31081980']oki poprawiam cos przegapiłam dziękuję Już poprawiłam teraz powinno być ok http://allegro.pl/zyjacy-szkielet-ulena-zaglodzona-sunia-i1791872401.html Przepraszam za pomyłkę[/FONT] [FONT=Tahoma] Bardzo dziękujemy za allegro :) [quote name='KrystynaS']Ktoś dał propozycję założenia pampersa Ulence, myślę że to świetny pomysł. Mogła by bez problemu leżeć na kołderce bez obawy, że zmoczy. I zmieniać pampersy w miarę potrzeby.[/FONT] [FONT=Tahoma] Powiem szczerze że nie słyszałam o zakładaniu psu pampersa. Chodzi o takiego dla dzieci? A co się robi z ogonem?[/FONT] [FONT=Tahoma]Nie wiem czy pampers to dobry pomysł. Co do wkładania kołderki w worek czy pokrowiec to też mam wątpliwości bo od kontaktu z mokrym a nawet z suchym plastikiem może sobie narobić odparzeń. [quote name='inga.mm']Wyglada na to, że osoby nie majace możliwości decyzyjnych coś zorganizowały na siłę. Osoby decyzyjne nie są zainteresowane. Pytałam o dość grubą kołdrę wełnianą, którą zorganizowałam specjalnie dla Uleny, bo tak wychudzony pies powinien mieć zapewnione ciepło nawet w takie upały. Pytanie było wczoraj - do dziś nie ma odpowiedzi, a przecież są inne psy potrzebujące pomocy. Coś tu nie gra[/FONT] [FONT=Tahoma]To nie jest tak że się nie interesujemy sprawą. Nie chcemy po prostu podejmować decyzji na hopsiup bo trzeba przemyśleć wiele kwestii. Dla mnie najważniejsze jest to że w Magdalence nie ma osoby kontaktowej. Kogoś kto by mógł codziennie czy co drugi dzień podjechać, przekazać ugotowanego kurczaka, zapytać o jej stan i przekazać potem informacje wszystkim zainteresowanym. W Żyrardowie robi to tusinka. Podjęłam się informowania daroczyńców tu i na FB o stanie suni a w Magdalence będzie to utrudnione bo jakikolwiek kontakt będzie tylko telefoniczny, Nie znam tam nikogo kto mógłby naocznie sprawdzić jak sunia się czuje. No i kwestia dokarmiania, czy tam się coś zmieni? Wątpię żeby tamta lecznica jej gotowała a i nie ma nikogo kto by się zadeklarował i woził jej jedzenie. Trzeba się zastanowić nad wszystkim, również nad sprawą stresu przy takich przenosinach. Czy jest sens ją dodatkowo stresować? szczególnie że nie wiadomo jak długo będzie wymagała pobytu w lecznicy, czy nie lepiej zrobić jej badania póki jest na miejscu i zamiast nowej lecznicy szukać DT albo dobrego domowego hoteliku. żeby to nie było tak że z Żyrardowa pojedzie na tydzień do Magdalenki a potem do DT/Hoteliku. Takie przenosiny to dla wycieńczonego psa nic dobrego. [/FONT] [FONT=Tahoma] [/FONT] [FONT=Tahoma]Naprawdę to że się nie odzywamy tutaj to nie jest nasza zła wola, siedziałyśmy wczoraj z tripti i tusinką na telefonie i rozważałyśmy wszystkie te kwestie. To nie jest łatwa decyzja.[/FONT] [FONT=Tahoma] [/FONT] [FONT=Tahoma]A jeśli chodzi o zadeklarowane kołdry i koce, to oczywiście dziękujemy i na pewno się przydadzą, ale pozostaje kwestia dostarczenia ich do lecznicy. Czy jest ktoś kto mógłby je tam dowieźć? [/FONT] [FONT=Tahoma][quote name='inga.mm']Kurczaka można ugotować, zmiksować, zamrozić i rozmrażać według potrzeby.[/FONT] [FONT=Tahoma] [/FONT] [FONT=Tahoma]Powiem szczerze ze wątpię żeby w lecznicy był zamrażalnik, lodówka to tak ale nie wiem czy z zamrażalnikiem i czy lecznica zgodzi się trzymać jedzenie wśród leków bo różnie to bywa i różne są przepisy, często bezsensowne i utrudniające życie. [quote name='KrystynaS']Na spokojnie przemyślicie sprawę przenosin i organizacji w nowym miejscu. W lecznicy (obojętnie której) chyba bardzo długo nie będzie.[/FONT] [FONT=Tahoma] [/FONT] [FONT=Tahoma]no właśnie, czy nie lepiej skupić się na szukaniu DT bo jeśli jej stan jest teraz w miarę stabilny to jeśli chodzi o opiekę będzie miała lepiej w DT niż najlepszej lecznicy. Tak jak pisałam wcześniej czy jest sens przenoszenia do lecznicy skoro właściwie za parę dni można by ją zabrać do DT/hoteliku jeśli by się taki znalazł. Na pewno trzeba zrobić badania skoro środki na nie udało się uzbierać.[/FONT]
-
ja do Żyrardowa mam 80km w jedną stronę, bez samochodu, czyli PKS do Warszawy, przez Warszwę do drugiego PKSu i PKSem do Żyrardowa a tam na piechote do lecznicy(to jest trzy godziny nie licząc korków i oczekiwania na przesiadkę i dojścia do lecznicy na piechote). Tripti jest bez samochodu i nawet nie wiem czy od niej do Żyrardowa są jakieś połączenia komunikacyjne (nie mówiąc o tym że pracuje, robi doktorat i codziennie pomaga w schronisku które bez jej pomocy już by dawno padło) , Tusinka 8h w pracy a potem przy 3letnim dziecku, jak sobie wyobrażasz "nasze częstsze dyżury bo ona co 3h musi jeść" ? W każdej chwili możemy ją przenieść do innej lecznicy jeśli w niej będzie miała taką opieke o jakiej mówisz, albo jeśli znajdzie się osoba która będzie do niej dojeżdzać i jej taką opiekę zapewni. Natomiast to też nie jest tak że w lecznicy w której jest nikt się nią nie zajmuje. Pani weterynarz ją dokarmia, jak byłam to leżały paróweczki, puszka, i jeszcze jakas paćka w misce(nie wiem co to było ale coś wodnistego). To nie jest tak że tam jej nałożą zwartość puszki do miski i czekają ze wreszcie sama się zmobilizuje i zje. Jak Tusinka u niej była to mówiła że pani weterynarz była jedyną osobą na którą Ulena zareagowała, tzn. podniosła głowę i popatrzyła. Pierwszą noc po przyjeździe pani weterynarz spędziła przy Ulence mimo że teoretycznie kończyła dyżur o 19 a następnego dnia zaczynała o 9 i mogła iść do domu.
-
jesli uważacie że w Magdalence będzie miała lepiej to nikt się nie upiera, możemy zmienić lecznice, tylko trzeba też pomyśłeć nad organizacją. Po pierwsze musi być transport po drugie ktoś na miejscu kto będzie koordynował sprawę psa. Wszyscy chcemy wiedzieć codziennie co się z psiakiem dzieje więc musi być ktoś kto podjedzie do lecznicy i zapyta, zobaczy. No i jesli zmieniamy lecznice bo tam codziennie nie dostaje kurczaka i nowych posłań, to trzeba zorganizowac kogoś kto będzie dowoził kurczaka i posłania do magdalenki, chyba że tamta lecznica sama się zajmuje takimi sprawami. Ja i tripti jesteśmy bez samochodów więc dojazd gdziekolwiek mamy utrudniony, zresztą ja mieszkam koło Mińska Mazowieciego i po pierwsze mam daleko po drugie mam tylko jeden dzień w tygodniu kiedy mam zastępstwo w hoteliku i moge gdzieś wyjść. Tusinka jest w obecnej lecznicy raz na dwa dni bo ma w miarę blisko ale do Magdalenki pewnie nie da rady dojeżdzać bo ma pracę i małe dziecko. Czy jest ktoś kto mógłby odwiedzać Ulenę w lecznicy? to musi być ktoś z Magdalenki albo okolic tylko zmotoryzowany. Ja z kurczakiem jechałam spod Mińska do Żyrardowa dwoma PKSami i tramwajem więc się ciesze że jednak mój kurczak się przydał i został zjedzony :)
-
może rzeczywiście z workiem foliowym było by dobrze, ja w domu jak miałam psa nie wstającego to używałam drybedów a pod spód jeszcze podkład, tak że przelatywało przez drybed a jak wyciekało pod spód to na podkład, ale co drugi dzień drybed do prania, a w lecznicy tak się nie da niestety Poprawa jest tak jak relacjonowały dziewczyny, pani weterynarz też mowiła że powolutku ale jest lepiej. Pije sama, no i coś tam skubnie a na początku wogóle nie chciała. Ale chyba te wiadomości potraktowałam zbyt optymistycznie, a jak ją po raz pierwszy wczoraj zobaczyłam na żywo to ten optymizm zmalał, bo może jest lepiej i przy takim stanie trzeba się cieszyć z każdej najmniejszej poprawy, ale mimo wszystko wrażenie jest przerażające. To jaka ona jest chuda i jaka jest nieobecna, jak się położyła i nie chciał już podnieśc głowy mimo kurczaka, mówienia do niej itd, jakby się zmęczyła tak szybko i już nie miała siły reagować. Naprawdę trudno opisać jak straszne wrażenie robi ten pies, trzeba by zobaczyć na żywo. Ja ciągle trzymam za nią kciuki i wierze ze z tego wyjdzie. Pani weterynarz raczej też optymistycznie ale to jeszcze nie jest 100%. O to super byłabym byłabym bardzo wdzięczna, o rokowaniach trudno mówić, ma szanse wyzdrowieć, są postępy ale tak jak pisałam to jeszcze nie jest na 100%pewne że będzie dobrze. Cały czas jest pod kroplówką. Minęło dopiero 5dni, ale to że jest lepiej a nie gorzej czy bez zmian daje jakąś nadzieje.
-
[FONT=Tahoma]Poznałam dzisiaj Ulenę. Zdjęcia nie pokazują tego jak strasznie ona wygląda. Jak przyszłyśmy to właśnie miała sprzątane bo załatwiła się pod siebie. Niestety siusia teraz dużo i nie ma siły się podnieść sama. Leżała na bardzo grubej warstwie ligniny. Wydaje mi się że nie ma w tej chwili innego rozwiązania, koc czy kołdra byłyby używana jednorazowo, najwyżej na kilka godzin i trzeba by ją wyrzucać. Mam nadzieje że lada dzień dziewczyna nam się zacznie ładnie podnosić i wtedy pomyślimy o posłanku. Ja mam kilka kocy więc jej jakoś dostarczę. Nie wiem jak to jest rozwiązane w innych lecznicach w takiej sytuacji. A wracając do dzisiejszej wizyty, po sprzątaniu leżała chwile z podniesioną głową ale nieobecna jakby nas nie widział, dopiero po chwili spojrzała na nas trochę przytomniej. Dałam jej kurczaka którego jej ugotowałam, powąchała, przez chwilę jakby chciała zjeść, wzięła kawałek do pyszczka ale jej wypadł i już więcej nie podjęła próby. Pani weterynarz powiedziała że trzeba jej zostawić i sama zje. Po chwili położyła się i już nie chciała nawet podnieść głowy. Zrobiłam jej kilka zdjęć, ale właściwie nie zmieniała pozycji więc nie męczyłyśmy jej więcej. [/FONT] [FONT=Tahoma]Powiem szczerze że miałam nadzieje że lepiej to wygląda, że skoro przeżyła te kilka dni to już będzie tylko lepiej, ale teraz jak widziałam ją na żywo to sama nie wiem czy moja pewność w to że ona będzie żyła nie jest przedwczesna. [/FONT] [FONT=Tahoma] [/FONT] [FONT=Tahoma]a z pozytywnych wiadomości, tusinka22 w poczekalni rozmawiała z panią która przejęła się losem naszej Ulenki i przekazała na jej leczenie 25zł.[/FONT] [FONT=Tahoma] [/FONT] [FONT=Tahoma]Allegro cegiełkowe to dobry pomysł, tripti ma kogoś o to prosić ale nie pamiętam nicku, ja nie wiem kto takie robi. [/FONT]
-
ja też tak myślę, ale dziewczyny mnie poganiają i mają racje, chętni moga się rozmyślić jeśli chodzi o wpłaty, choć z drugiej strony konto lecznicy może wywołać zamieszanie.. A jeśli chodzi o sunie to dzisiaj znowu troche zjadła, nie wymiotuje i zrobiła siusiu więc nie trzeba było jej cewnikować. Dziewczyny mają zdjęcia z dzisiaj ale nie mają netu, może jutro uda im się wstawić. W środę albo w czwartek u niej będę i zawioze jej troche gotowanego.
-
Wiem ale nie wiem co zrobić, ja moge tylko udostępnić moje konto w tej chwili. Nie mam pomysłu jaką fundacje prosić o udostępnienie. Z kontem lecznicy moze być problem bo nie wiem czy się nie zrobi bałagan, czy oni to przypilnują żeby żaden przelew nie zginął, nie specjalnie tylko przez jakieś przeoczenie.
-
tu jeszcze jedno zdjęcie z soboty: tusinka22 jak będziesz w lecznicy to uprzedź że sunia dostała imię Ulena bo jakby się ktoś chciał dowiadywac o jej stan bezpośrednio żeby nie wyszło że nie mają takiego psiaka u siebie bo dla nich jest chyba ciągle bezimienna a puszki nie wiem jakie, może saszetki bo sa chyba delikatniejsze, jeśli znajdziesz coś lepszego niż pedigree to będzie dobrze
-
Mój bank jeszcze nie zaksięgował wpłat, czasem to u nich (eurobank) długo trwa, jak tylko coś wpłynie to zrobię rozliczenie na poczatku wątku. Postaram się załatwic taniej ROYAL CANIN Convalescence, w tym tygodniu chcę się wybrać do suni i ją poznać. Czy możecie polecić jakąś fundację która mogłaby użyczyć konta na allegro cegiełkowe i zbiórke na FB bo tam nie zawsze ludzie chcą wpłacac na prywatne konto. USG nie było robione ale wetka zasugerowała że by się przydało. Pewnie się na nie zdecydujemy, ale najpierw muszę zobaczyć jak stoimy z funduszami.