Jump to content
Dogomania

WILCZUREK

Members
  • Posts

    453
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by WILCZUREK

  1. [quote name='Zosia123']Wybrany numer jest niedostępny. Czy to na pewno dobry nr? bo ma tylko 8 cyfr.[/QUOTE]Tel. komórkowe mają DZIEWIĘĆ cyfr. Bez prefixu państwa. W przypadku Polski to jest +48. Czyli nr na 100% niepełny...
  2. Rozmawialem z Zosią przez telefon.... Jak nic sie nie zmieni i innego wyjścia nie będzie - to spróbujemy.... Ale na chwilę obecną - i na razie na tydzień, ew. 10 dni - DT only....
  3. Weżmiemy Go z Ninką do nas. Na tydzień, na próbę. W kagańcu. Co Wy na to? Na Boga !!!! Nie pozwólmy Go zabić !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Proszę tylko o worek jedzenia dla ON-ków - Eukanuba dla owczarkow niemieckich - co nie zje - to oddam!
  4. [quote name='kakadu']jotesko nie moge sie doszukac postu z historia operacji - nie mam sily przegladac wszystkich stron; wierze, ze doktor niedzielski jest dobrym fachowcem; moze bros cos wiecej dopisze jak znajdzie chwilke; wyglada jednak na to, ze druga operacja jest niezbedna i oby byla pomocna...[/QUOTE]W/g mnie - to druga operacja jest NIEZBĘDNA! Bo przeciez pierwsza byla na opuszkę łapki tylko? Nie na dysplazję?
  5. [quote name='joteska']nie wiem dużo o dr N z Wrocławia ale zapraszam na watek Laury z połamanymi łapkami ( z podpisu) , 2 krotnie operowanej przez pseudoortopedów, którzy dodatkowo młodego psa skazali na cierpienie i niemal całkowite wyniszczenie- na jej watku sa zdjęcia RTG przed i po , dr podjął sie 3ciej operacji ratując ją od kalectwa, a Kajka_72 od śmierci. Co będzie z łapką 4tą z poprzecinanymi ścięgnami i nerwami?- mamy nadzieję, że on pomoże ale będzie musiał łapinę łamać na nowo:shake:. Każdemu lekarzowi pacjent może zarzucić wiele, zwłaszcza tym co dużo robią i jesli leczenie z jakiś względów sie nie powiedzie lub wystąpią powikłania- zawsze to to może sie zdarzyć dziwne, ze Kanis po przecięciu nerwów czuje ból, miał bólu nie odczuwać. Mam nadzieję, ze leki mu ulżą i niedoszły DS/ DT pozna Kaniska z lepszej niecierpiącej strony:roll: skoro już miał mieć 2óch niewykastrowanych samców, kennel w tym wypadku faktycznie może być pomocny;)[/QUOTE] Ja tam nie wiem jak było i jest z innymi doktorami.... Ale dr Bieżyński na pierwszej konsultacji 11-go maja mi powiedział: "już ty sie Pan nie martw. Ja tak zrobię, by Pies za pół roku biegał i skakał jak zdrowy" I co? Pomylił się !!! Delu już po TRZECH miesiącach od operacji (operacja 18go maja!!!) brykał i skakał !!! Dziś mi tak dał do wiwatu na Górce Słowiańskiej..... Dziękujemy Doktorze - nie zawiodleś! Ani Delika - ani mnie !!! W watku Dela - na samym początku ---> [URL]http://www.dogomania.pl/threads/207080-PIĘKNY-DEL-już-w-DS-kochany-zaopiekowany-czeka-go-jeszcze-rehabilitacja-po-zabiegu[/URL] Delu wyglada i chodzi Bidus jak kupka nieszczęścia.... Utykanie, powłółczenie głębokie prawa łapką..... Mam wgrać na YouTube filmik, jak to wyglada teraz? Jak całkiem "NOWY PIES" :D:D:D
  6. [quote name='Basia1244']mam niestety złe wiadomości Rex pogryzł dziś bardzo mocno staruszka (tzw. Ślimaka), który z nim siedział na boksie, drugi dziadek (Kufel) zdołał uciec. Dziadek na izolatce z licznymi ranami szyi i głowy :( ja chyba nie muszę mówić, co szykuje się dla Rexa w tym wypadku w krótkim czasie[/QUOTE] No kur**** nie...... :(:(:(
  7. [quote name='bros']czytasz w moich myslach ??? :) w przyszłym tygodniu pojadę do schroniska porozmawiam z opiekunem, poprosze o dlugi spacer dla Rexia i pojdę z nim do lasku, porobię fotki, poznam - to zaraz po feriach , na razie mam na karku córkę (non stop)[/QUOTE] Mogę się Karolinka przylączyć? Chyba jeszcze będę mial urlop dalej....
  8. [quote name='Cantadorra']Przestaję już wierzyć, że dowiemy się, kto małej to zrobił :) Póki co, to zapraszam na wątek onka, który wrócił z adopcji :( http://www.dogomania.pl/threads/218787-%C5%9Aliczny-owczarek-niemiecki-WR%C3%93CI%C5%81-DO-SCHRONISKA!!! Hmmmm...... raczej dobrze, że się mylisz.....
  9. Znalazlem taki post ---> [URL]http://forum.gazeta.pl/forum/w,525,80735141,80735141,Ostrzegam_przed_klinika_Niedzielscy_we_Wroclawiu.html[/URL] w necie.... Moszę przyznać, że mnie zaniepokoil... :(:(:(
  10. [quote name='wolf122']Człowiek jak jest chory to potrafi to wyartykułować a zwierzę w różny sposób odreagowuje.Może gdyby nie ból nie byłoby takiej sytuacji i adopcja byłaby szczęśliwa:shake:Ważne ,że domek mimo wszystko ma klasę.Pani pofatygowała się do weta,nie wyrzuca psiaka do schronu,nie każdego na to stać,niestety.[/QUOTE] I chwała Pani Kasi za to!!!! Pies przeżywa swoje problemy na swój sposób; trzeba się do Niego dostroić
  11. Załamalem się..... :( :placz::placz::placz:
  12. [quote name='kakadu']kochani, ja jutro bede pewnie caly dzien off line, wiec gdybscie mogli choc raz podrzucic bazarki to bede bardzo wdzieczna;[/QUOTE] Okcik, ja jutro będę miał w pracce dniówkę; biorę ze sobą lapka z modemem.... Podrzuci się.... Ile ich jest? Ten sprzęt i obrazy?
  13. Kanis we Wrocku ma wielu przyjaciół...Ninkę, Delaczka, Nukisię..... i mnie of course też!
  14. [quote name='egradska']Ludzie, ja z takim nietypowym apelem, ale jestem załamana od rana: obmacajcie dokładnie swoje psy. W grudniu byliśmy na szczepieniu i przejrzałam dranioła z każdej strony, coby mieć pewność, ze zdrowy jest nim go zarazkami ze szczepionki uraczymy. Dziś rano psisko się przytuliło jakoś tyłem i odkryłam 2cm narośl niedaleko ogona! Skąd? Jak to możliwe, ze podczas czesania nic nie było widać? Byliśmy juz u lekarza, to raczej nie kaszak:( cholera wie, co, w pon po południu mamy umowiony zabieg usuwania i wysyłania do badań tego czegoś. Jestem przerażona:( Kanisek, wybacz, że na twoim wątku[/QUOTE] Starsze Wilczurki tak mają :( Nikitka pod koniec [*] to już kupę tego Jej się robilo.... Delu jeszcze nic takiego nie ma - ale Nukisia miala - delikatnie wycisnąlem taką malo pachnacą szaro-bialo-krwista mazię; dobrze wysterylizowałem i jest jakieś juz ok. 2 tyg. OK.
  15. [quote name='egradska']ponieważ wiele możliwych rozwiązań w przypadku Kanisa wchodzi w grę, to na wszelki wypadek wkleję i to [URL="http://www.dogomania.pl/threads/216534-Hotel-dla-ps%C3%B3w-starszych-niepe%C5%82nosprawnych-i-chorych-5-miejsc-jedno-w-domu?p=17861361#post17861361"]http://www.dogomania.pl/threads/216534-Hotel-dla-ps%C3%B3w-starszych-niepe%C5%82nosprawnych-i-chorych-5-miejsc-jedno-w-domu?p=17861361#post17861361[/URL][/QUOTE] Ehhhh.... no "z braku laku dobry i kit".... Wiesz Egrdaska, jakie jest moje podejście do "płatnych DT". Zwlaszcza po tym *****nym Jamorze :( .... Wzięlibyśmy do siebie Kanisa bezproblemowo (no i oczywiście BEZPLATNIE !!!!!) - ale tu raczej Delu&Nukisia by Go ustawily.... A One razem to Terminatory..... Aczkolwiek i cokolwiek by nie było - swoją najdalej idącą pomoc - w przypadku, jakby Kanis był operowany u dr Biezyńskiego we Wroclawiu - deklaruję jak najbardziej.... Hmmmmm..... Zaopiekować bym się Nim - to jak najbardziej - ale hotelowanie go z naszymi dwoma raczej w rachubę nie wchodzi.... Chociaż? W tym przypadku trzeba Mu by bylo znaleźć pooperacyjny DT we Wrocku - pooperacyjnią opiekę i nadzór <za zgodą DT - uciążliwy nie jestem!> - (zastrzyki, antybiotyk etc.) - to ja już bym wykonał....
  16. [quote name='kakadu']doktor [B]fabisz [/B]bedzie dopiero w poniedzialek; pani w przychodni powiedziala, ze [B][SIZE=7][COLOR=red]doktor maila nie obsługuje[/COLOR][/SIZE][/B]; przyjemnie wiedziec, ze nawet tacy wybitni ludzie maja jakies slabosci :)[/QUOTE] [B][SIZE=4]Ło matko..... NIE OBSŁUGUJE... :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/SIZE][/B]
  17. [quote name='kakadu']oj tak - nie mozemy sobie pozwolic na zadne skuchy; kanisek (zwany przez pania kasie "modelem" z racji upodobania do przegladania sie w lustrze :evil_lol:) juz wystarczajaco duzo przeszedl, zeby narazac go na najmniejsze nawet ryzyko niepowodzenia; co to za dr N? mozna prosic o pelne nazwisko? przejrzalam artykul i nie byla tam nikogo na "n" :shake: zadzwonie dzis do tych lekarzy do ktorych namiary znalazla egradska; zrobie maly wywiadzik; prawde mowiac musze sie dowiedziec dokladnie co kanis mial robione bo na wypisie widnieje tylko zdanie: [B]operacja odnerwienia brzusznego stawow biodrowych[/B], a pani kasia mowila, ze dr bisenik wspominal jej w rozmowie cos o miesniach (przecinaniu, czy wycinaniu) i teraz juz nie wiem w koncu; wkleje moze caly (choc w wersji skroconej przez lecznice) opis/wypis: [I]Dr Bissenik widzial Kanisa po raz pierwszy 19.11.11, w opisie wizyty wpisal:[/I] [I]kulawizna lkm, znacznego stopnia ograniczenie w odwodzeniu obudwu stawowo biodrowych[/I] [I]Zalecenia:[/I] [I]należy rozwazyc PIN[/I] [I]w przypadku braku poprawy resekcja glowki i szyjki kosci udowej lewej.[/I] [I]A także rana opuszki centralnej, nadwyprostnosc palcow stan po uszkodzeniu zginaczy palcow.[/I] [I]Zalecenia:[/I] [I]w pierwszej kolejności leczenie rany z plastyka opuszki centralnej.[/I] [I]codzienna zmiana opatrunku na lapie, antybiotyk (linco-spectin), lek przeciwbólowy –przeciwzapalny w razie potrzeby.[/I] [I]Antybiotyk byl podawany do 17.12.11 opatrunki byly zmieniane codziennie do 2.01.12[/I] [I]Piesek został odpchlony 14.12.11[/I] [I]odrobaczony aniprazolem 3 krotnie od 29.11.11[/I] [I]04.01.12[/I] [I]operacja odnerwienia brzusznego stawow biodrowych[/I] [I]Zalecenia:[/I] [I]jedzenie od jutra[/I] [I]ochrona szwów przed lizaniem[/I] [I]zdjecie szwów za 10 dni[/I] [I]ganadexil na 6 dni[/I] [I]metacam na 3-4 dni[/I] [I]08.01.12[/I] [I]Zmiana antybiotyku na betamox. Ze względu na powtarzające się wymioty podano metoclopramid i solvertyl. – epizod jednodniowy[/I] [I]14.01.12[/I] [I]piesek opuscil szpital o własnych silach, zdrowy – jego chod po operacji poprawil się, był bardziej sprężysty. Pojechal do domu tymczasowego.[/I][/QUOTE] Zapewne chodzi o dr Niedzielskiego. W związku z tym, ze osobiście nie mialem z Nim doswiadczenia - a tylko "sluchy" od zaufanych znajomych - zaufania ani do Niego nie mam ani je mam. Mam natomiast 100 a nawet 120% zaufanie do dr Bieżyńskiego. To On 18-go maja 2011 zoperowal Delika. Malo powiedziane - "postawił Go na lapy" tak, ze pół roku temu ledwo chodzacy Pies teraz skacze przez plotki, rabaty kwiatowe a nawet w parku przez ławki. Więcej i szczegółowo o tym, jak Delo z kupki nieszczęścia stał się MAX-DORODNYM Owczarem tutaj, na Jego wątku ---> [URL]http://www.dogomania.pl/threads/207080-PIĘKNY-DEL-już-w-DS-kochany-zaopiekowany-czeka-go-jeszcze-rehabilitacja-po-zabiegu[/URL] ; jak dla mnie to tylko dr Bieżyński. Operacja łapy (wraz z kastrację kosztowala wtedy 600zł. Dla porównania - bez komentarzy - taki [URL]http://forum.gazeta.pl/forum/w,525,80735141,93987113,Re_Ostrzegam_przed_klinika_Niedzielscy_we_Wroc.html[/URL] artykuł. Powiem tyle: jakbym mial ponownie ON-ka na dysplazję operować (tfu! tfu !!!) - to tylko u dr BIEŻYŃSKI (ani ja u Niego ani On u mnie - nie jestesmy u siebie na "procentach"). Del cieszy się cudowna kondycja po tej operacji - ile w tym zasługi dr Bieżyńskiego a ile Psiego Anioła Delika - mojej ś.p. Nikitki [*] [*] [*] - niech kazdy sam sobie na swój sposób tłumaczy.... [URL]http://www.dogomania.pl/threads/207080-PIĘKNY-DEL-już-w-DS-kochany-zaopiekowany-czeka-go-jeszcze-rehabilitacja-po-zabiegu/page10[/URL] - dzień operacji lapy Delika i wszystko to, co dzialo sie poźniej..... warto przeczytać, by być przygotowanym.... Powiem szczerze, ze po raz drugi wolalbym tych dwóch, trzech dób nie przechodzić..... Bylo - minęlo - jest WSPANIALE! WARTO BYŁO !!! Proszę zobaczyć jeszcze i tu ---> [URL="http://www.znanylekarz.pl/janusz-biezynski/weterynarz/wroclaw"][B][SIZE=5][COLOR=red]http://www.znanylekarz.pl/janusz-biezynski/weterynarz/wroclaw[/COLOR][/SIZE][/B][/URL] Aha.... jeszcze jedno.... żaden z tych komentarzy nie jest mojego autorstwa... Bo to, co On zrobil dla Delika - to nie ma slów... A w rankingu nie ma oceny " DOSKONAŁY !!!"
  18. Niom..... śliczna Wilczurka !!! :loveu:
  19. Już o to się nie martw!!! JA NIE ZAPOMNĘ !!!!!
  20. Zobacz Tu ---> http://www.hotelkubus.com/cmentarz.html i tu ---> http://www.hotelkubus.com/krematorium.html To Szymanów koło Kątów Wrocławskich, 20km od Wrocławia, kier. na Jaworzynę Śląską/Wałbrzych Ale Konika chyba nie można, za mały ten piec tam mają :(:(:( Zresztą zadzwoń dopytaj.... Może Ci jakieś wskazówki dadzą....
  21. [quote name='kakadu'][B]wszystko mozna pisac - wszelkie porady mile widziane :); piszcie mi swoje sugestie, bede przekazywać.... [/B];)[/QUOTE] Ze strony ---> [URL]http://sforahusky.pl/component/content/article/71-psychologia/277-po-adopcji-czyli-nowy-pies-w-domu.html[/URL] ".... Znalezienie się psa w schronisku jest dla niego zawsze wielka tragedią, poprzedza ją życiowy psi dramat. Pies uciekł, został porzucony, mógł nigdy nie mieć swojego domu. Jednak z czasem nieprzytulny kojec staje się jego domem. Dlatego adopcja - szansa na nowe życie - jest dla niego początkowo kolejnym bolesnym doświadczeniem. Nowe otoczenie, nieznane zapachy, obcy ludzie, zwierzęta rezydenci, zmiana diety, podróż samochodem lub autobusem (być może pierwsza w życiu) jest źródłem ogromnego stresu. Zadaniem człowieka jest przeprowadzić psa przez ten trudny okres. W pierwszych dniach staraj się zapewnić psu spokój. Nie tul go, nie wołaj, nie szukaj kontaktu za wszelka cenę, nie martw się, że pies leży sam z dala od domowników, piszczy albo wyje. Jest sfrustrowany a Ty nie jesteś jeszcze członkiem jego rodziny i nie będzie u Ciebie szukał pocieszenia. Pozwól psu poznać nowy dom i znaleźć sobie miejsce, które jest dla niego odpowiednie. Ograniczaj wrażenia, nie spraszaj znajomych, nie karm obficie, pozostaw tylko miskę z piciem. Nie chodź za nim nie spuszczając z oka, w ten sposób potęgujesz jego stres. Psiak w schronisku nie był poddawany zabiegom pielęgnacyjnym, dlatego może okazać się, że nieprzyjemnie pachnie. Jednak zaraz po adopcji nie kąp go, najwcześniej dobę po adopcji możesz czyścić go zwilżonym ręcznikiem. Nie karm domowym obiadem. Jeśli trzeba ugotuj mu lekkostrawny posiłek bez przypraw. Najprościej jednak kupić w sklepie zoologicznym gotową karmę. Omijaj karmy serwowane w marketach - stosunek ceny do jakości jest adekwatny, a badania ujawniły, że zawierają nawet szampon do włosów. Po adopcji nasz pies może mieć problemy z załatwianiem się w domu. Jest zestresowany, nie zna miejsc i nowego planu dnia. Dlatego początkowo należy wychodzić nim bardzo często na spacer. W sytuacji, w której i tak zdarzy się psu nabrudzić, zachowaj wyrozumiałość. Spacery są też doskonałą okazją do związania się człowieka z psem. Spędzanie czasu w sytuacji komfortowej dla psa bardzo go do nas zbliża. Kup w sklepie zoologicznym zabawkę, do której wkłada się pokarm (tzw. KONG). Zajęty dobieraniem się do smakołyków zapomni o swoim nieszczęściu i dowie się, że u Ciebie można dostać coś smacznego do jedzenia. Karm go z ręki. Będzie kojarzył twoją dłoń tylko z pozytywnymi wrażeniami. Nie spuszczaj psa ze smyczy. Husky to uciekinier, wykazujący się niezwykłym sprytem. Są egzemplarze, które potrafią wykopać sobie dół pod płotem, przechodzić przez ogrodzenia jak koty, umiejące wspinać się po drzewach. Moje husky biegają wolno, ale wymagało to dużego nakładu pracy. Po okresie aklimatyzacji psiaki były spuszczane ze smyczy na ogrodzonym terenie i w nagrodę za powrót na komendę głaskane i nagradzane kabanosem. Teraz każde wyjście na dwór z kiełbasą kojarzą z wielką przygodą, nie tylko pobiegają, dostana jeszcze ulubiony smakołyk! Nie zawsze najlepszym wabikiem dla husky jest kiełbasa, trzeba samemu ocenić jaki jest gust kulinarny pupila. Wyjątkowo niesforna husky mojego kolegi wraca tylko i wyłącznie na marchewkę. Na temat wprowadzania drugiego psa do domu pisaliśmy w artykule "[URL="http://sforahusky.pl/component/content/article/73-behawiorysta-online/215-jak-wprowadzi-do-domu-kolejnego-psa.html"]Jak wprowadzić do domu kolejnego psa[/URL]". Od samego początku wyznacz psu granice tego, co mu wolno, a na co nie ma zgody. Żadnych okresów przejściowych, taryfy ulgowej, jeżeli chodzi o zakres "psich swobód". W przypadku psa adoptowanego wszyscy mamy zapędy do pobłażania mu, żeby zrekompensować mu jego wcześniejsze przeżycia. Pamiętaj, że takie jego traktowanie wcale nie działa na jego korzyść. Jeżeli nie chcesz, żeby pies właził na kanapę lub spał z Tobą w łóżku, to nie pozwalaj mu na to w pierwszym okresie tłumacząc, że to tylko tak na początek, żeby się dobrze poczuł. Jeśli pies chodzi za Tobą krok w krok i najchętniej nie schodziłby Ci z kolan, nie pozwól na to - to jest wstęp do "przyszycia" psa do siebie i zapowiedź problemów z lękiem separacyjnym. Z powodu traumy porzucenia psy schroniskowe są bardzo na tę przypadłość podatne. Nie chodzi o to, żeby psa od siebie odpędzać, ale też nie miziać za każdym razem, gdy do Ciebie podejdzie. Mizianie jest tylko wtedy, gdy to Ty zawołasz psa, a on podejdzie na Twoje wołanie. Ucz psa i nagradzaj za dobre zachowanie. Nie nagradzaj zachowania, które potem będzie Wam przeszkadzać w codziennym życiu, np. otwierania sobie przez psa samodzielnie lodówki albo wariackiego ujadania na widok smyczy. Łatwiej zapobiegać niż leczyć. Pamiętajmy, ze z biegiem czasu zachowanie naszego psa będzie się zmieniać. Zacznie traktować naszą rodzinę jak własna sforę. Wiele z zachowań naszego psa będzie wymagało korekty. Nie wiemy co działo się z psem zanim trafił do schroniska, może mieć za sobą bardzo traumatyczne doświadczenia. Mógł być bity i nigdy nie wychowywany. Od Ciebie zależy teraz zmiana w jego zachowaniu, musisz wykazać się cierpliwością i znajomością podstaw psiej psychologii...... " I jeszcze ten ---> [URL]http://sforahusky.pl/component/content/article/73-behawiorysta-online/215-jak-wprowadzi-do-domu-kolejnego-psa.html[/URL] WAŻNE !!! ".... Kto nigdy nie miał więcej niż jednego psa naraz, niewiele wie o psach jako gatunku. Dopiero możność ciągłej obserwacji interakcji, jakie zachodzą pomiędzy mieszkającymi pod jednym dachem czworonogami, dają nam pogląd na to, kim są nasi czworonożni pupile… Zdecydowaliśmy więc, że do naszej rodziny dołączy jeszcze jeden pies. Ale… piesek czy suczka, szczeniak czy starszy? Tej samej rasy czy innej? Z kim nasz rezydent będzie szczęśliwszy, z kim lepiej ułoży sobie stosunki? To, czy i w jakim wieku brać drugiego psa, czy dorosłego czy szczeniaka, jakiej rasy/płci, etc. to jest sprawa bardzo indywidualna i zależy od bardzo wielu czynników. Ogólnie można stwierdzić, że łatwiej układają się relacje pomiędzy psami odrębnych płci i będących w zbliżonym wieku, a także w zbliżonych rozmiarach. Choć, jak to w życiu bywa, wszystko zależy od indywidualnych cech dwóch osobników… Jak wprowadzić drugiego psa do rodziny? Po pierwsze trzeba bardzo dobrze znać swojego psa rezydenta, jego charakter, temperament, mankamenty wychowania, etc. i w zależności od tego dopasować mu towarzysza. Zatem należy także mieć dobre rozeznanie co do charakteru i temperamentu tegoż towarzysza (nawet jeżeli to jest szczeniak, to pewne cechy są dla wprawnego oka widoczne już w wieku kilku tygodni). Oznacza to, że jeżeli planujemy zakup/adopcję drugiego psa, najpierw musimy poświęcić szczególnie dużo czasu wychowaniu i szkoleniu naszego psa, tak abyśmy byli pewni, że ZAWSZE nad nim panujemy i że nasz autorytet jako przewodnika uchroni nowego pieska przed niesympatycznymi zachowaniami rezydenta. To samo dotyczy nowego psa – jeżeli to pies dorosły, który ma być adoptowany, musimy z nim spędzić przedtem trochę czasu, żeby uznał, że jesteśmy "szefem" i w naszej obecności nic mu nie grozi. To jest zawsze dobry punkt wyjściowy do powiększenia rodziny o nowego czworonoga. Następny trudny moment, który będzie rzutował na dalsze relacje pomiędzy psami są okoliczności ich poznania się. Poznawanie i zaprzyjaźnianie ze sobą psów to jest bardzo szeroki temat, wykraczający poza ten artykuł, a metody uzależnione są od samych psów, warunków "technicznych", płci obu czworonogów, etc. To jest sprawa tak indywidualna, że nie bardzo można dać tutaj gotową receptę, do zastosowania "na ślepo". Generalnie jednak można powiedzieć, że poznanie powinno odbyć się na terenie neutralnym, czyli poza "terytorium" rezydenta. Najlepiej tam, gdzie na spacerze spotyka on inne psy albo w zupełnie dla niego nieznanym miejscu. Psy nie powinny zbliżać się do siebie ściągane na krótkich smyczach przez prowadzące je osoby (agresja smyczkowa!). Powinno się pozwolić im na obwąchanie się na luźnych smyczkach. Bardzo ważne - zachować spokój, nie "napinać się" (pies świetnie czuje, co się dzieje na drugim końcu smyczy!), żadnych gwałtownych ruchów, wdać się jakby nigdy nic w rozmowę z drugą osobą i tylko zerkać z ukosa na mowę ciała psów, żeby w porę je w razie czego rozdzielić. Pilnować (ale spokojnie, bez paniki), żeby nie splątały im się smycze! Jeżeli psy przystąpią do zabawy, to super. A jeżeli rozejdą się obojętnie albo, co gorsza, zaczną przyjmować postawy grożące, udajemy się na tzw. spacer równoległy – przewodnicy idą obok siebie, każdy z psem na smyczy po zewnętrznej. Gdy psy przestają zwracać na siebie uwagę, zwiększamy dystans (nadal równolegle idąc) pomiędzy przewodnikami i "przekładamy psy" na wewnętrzną, ale tak, by nadal szły do siebie równolegle, ale w bezpiecznej od siebie odległości. Służy to przekierowaniu nastawienia psów do rywalizacji na współpracę, budowaniu poczucia wspólnoty w dążeniu do celu i ich przekonaniu, że obecność drugiego psa nie stanowi zagrożenia. Współpracą jest już samo wspólne podążanie do celu (naprzód). Najlepiej, gdy takich sesji "zaprzyjaźniania" może się odbyć kilka zanim nowy piesek zostanie w końcu przywieziony do naszego domu. Przyjazd nowego psa do domu, to kolejny kamień milowy. Najpierw powinien wejść do mieszkania nowy pies (w tym czasie druga osoba bierze rezydenta na spacer, tak żeby nie widział, jak nowy wkracza na jego terytorium). Po tym jak "nowy" już sobie wstępnie obwącha wszystkie kąty, wprowadzamy rezydenta. Robimy tak dlatego, aby uniknąć efektu "bronienia" terytorium przez rezydenta przed wchodzącym intruzem. Kolejność: "najpierw nowy, potem rezydent" sprawia, że rezydent będzie bardziej skłonny uznać nowego, jako nowy element "wyposażenia" mieszkania, będący już na miejscu, a nie "naruszający" terytorium. No i jak już ten trudny etap przejdziemy, to rozpoczyna się długa i pracowita droga do prawdziwego budowania trwałej więzi pomiędzy psami a nami, psami pomiędzy sobą, nami a psami, etc... Ale "Dwa psy pod jednym dachem" to już osobny temat...." [B]Dorota Wiland[/B][I] – konsultant - psycholog zwierząt, specjalizująca się w terapii zaburzeń zachowania u psów adoptowanych, biegły sądowy z zakresu psychologii zwierząt. -[/I] [B]dziękujemy bardzo za Pani mądre, niezwykle fachowe rady !!!!!!!! :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:[/B] [B]Powiem Wam tak.... czlowiek się uczy całe życie.... [/B] [B]Tak jak to było przy adopcji Delika jak i Nukisi - chyba z 3/4 tych zasad złamaliśmy (nie znając ich - nie zastosowaliśmy się do nich, dzialalismy w/g zasady: "spontan, pelna improwizacja i serce"); pozostałe zastosowalismy całkowicie bezwiednie....[/B] [B]Udało się chyba tylko dzięki wspaniałej psychice i wrażliwości - tak Delka jak i Nuczki....[/B] [B]I Nikitce.... [*] [*] [*] - Która Duchem była - i wciąż jest - przy Nas......[/B]
  22. Dopóki wyniki sekcji są "dowodowym materiałem procesowym" - to niestety nie. Nie wolno upubliczniać. Takie prawo.... Rozumiem Waszą niecierpliwość..... poczekajmy.... Przypuszczam, ze i sprawca tez by chcial te materialy poznać; pomogloby mu to w przygotowaniu linii obrony - korzystnej dla niego. A tego to raczej nie chcemy - prawda?
  23. Przesadziłaś Kicia...... :placz:
  24. Po 22-gim niech mi ktokolwiek przywiezie Kanisa.... Ja Go zsocjalizuję z Wilczurkami.... Ale jakoś dogadajcie się: do 31. stycznia trzeba Mu zrobić kastarcję. Podejmuję się opieki pooperacyjnej.... Potem sama Ninka moze sobie nie poradzić.....
  25. [quote name='egradska']4. Opiszę sytuację warczenia dla zobrazowania tematu: Kanis siedzi z koscią- gryzakiem, ja obok niego, na ziemi. Z drugiej strony sunia akita, z drugim gryzakiem. Drugi Onek w innym pokoju. Sunia srednio zainteresowana kością, zwrócona do Kanisa tyłem. Moja uwaga bardziej skupiona na Kanisie. Sunia minimalnie się rusza, nie w stronę Kanisa. Kanis warczy. Sunia go ignoruje, idzie w inna stronę. [B]Kanis zostawia niedojedzony gryzak i zabiera ten drugi. Nieprzyjaznie powarkuje w stronę suni. DLaczego? [/B]Wchodzi Dzok, idzie krok w krok za Panem, mijając Kanisa szerokim łukiem. Kanis warczy. Dzok wciąż za panem, ale zaczyna pokwękiwać, na mój gust to dzwiek tlumionych emocji.[/QUOTE] [B]Pozwolilas Mu, by okazal dominację nad akitą. Pozwolilas, by zabral Jej gryzaka. Podkreslil to werbalnie - warczac. Zdobył ulamek "jej terytorium - i Jej <<FANT>>" [/B]
×
×
  • Create New...