Łatuś od ponad półtora tygodnia czuł się źle, miał problemy żołądkowe, nie chciał jeść, wyniki badań były coraz gorsze, był coraz słabszy, ostatnio nie miał już sił wyjść na spacer, pani go wynosiła na pole. Ostatnia noc była bardzo ciężka. Pani nie chciała żeby Łatuś się dłużej męczył. Odszedł we wtorek po południu.
Jeśli chodzi o panią to mówiła że ma wsparcie w bliskich.
Niestety adoptując starszego pieska człowiek zdaje sobie sprawę, że tego wspólnego czasu może nie być zbyt dużo.
Bardzo żal że Łatuś tego czasu w swoim domku miał tak mało.
Chociaż ostatnie ponad dwa lata żył dobrze i godnie. I był szczęśliwy. Zaopiekowany. Najpierw jak się go udało odratować, jak nóżka przestała go boleć. Potem w hoteliku u Szafirki.
Tak się pocieszam.
Łatuś był taki kochany , taki poczciwy. I mimo tego co przeszedł , w jakim był stanie - bardzo chciał żyć I był taki ciekawy świata. I taki łakomczuszek.