Marzena S
Members-
Posts
306 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Marzena S
-
[quote] Poza tym śmiem twierdzić że cała ta sytuacja mogła wyglądać troszkę inaczej niż sagaj opisuje to od pierwszego postu [/quote] A na jakiej podstawie? Intuicja czy sen proroczy? [quote]słucham ludzi mądrzejszym ode mnie szkoleniowców, hodowców ludzi którzy psami zajmują się całe życie.[/quote] To może posłuchaj pani Mrzewińskiej? Albo i tego kynologa, którego profesję wzięłaś w cudzysłów? Albo i innych ekspertów, których także wyśmiałaś. Panią prawnik wypowiadającą się rzeczowo i w stonowany sposób, rzecznika PZŁ... Bo przecież nie darasa albo Pticy z forum myśliwych, którzy szydzili z zabitego psa i jego właścicieli w najbardziej ohydny sposób i którzy uosabiają całe zło kojarzące się z hasłem "pseudomyśliwy". [quote]poza tym popełniam wiele błędów i wiele się muszę jeszcze nauczyć[/quote] Tak, nauka przede wszystkim. To była rozmowa z Basią.
-
To są te linki do berneńczyków w dogoterapii [URL]http://www.szwajcary.com/viewtopic.php?t=1594&start=0[/URL] [URL]http://www.szwajcary.com/viewtopic.php?t=1240&start=0[/URL]
-
Pani Zofio, nie ośmielę się dyskutować z osobą o takim autorytecie jak Pani na temat testów psychicznych, bo nie znam się na tym. Mogę tylko powiedzieć, że nie zastanawiałabym się pewnie jakoś szczególnie dogłębnie nad testami, które mój pies ma zaliczyć, gdyby nie ta dyskusja (tak z pewnością czyni wielu właścicieli psów w różnych organizacjach, jeśli nie mają ambicji hodowlanych). Po prostu idą na test i już. Dlatego nie wiem ,czy ktoś kwestionował te testy. Wiem jedynie, że w testach dotyczących predyspozycj szczeniąt przewraca się psa na grzbiet. U dorosłych nigdy o czymś takim nie słyszałam, ale szczerze mówiąc niewiele wiem, może coś takiego się robi? Mój psiak bardzo często "wywala się przy mnie kołami do góry", ale nie wyobrażam sobie, czy chętnie uczyniłby to w stresujących warunkach egzaminu. To będzie dla nas trudne i sama nie wiem, czy sobie poradzimy. Jeżeli chodzi o sędziów, to mogę coś powiedzieć na przykładzie jednej osoby, którą znam. Zdawała egzamin po szkoleniu, jest asystentem na razie a nie sędzią, asystuje przy wystawach u boku sędziego, posiada wyszkolonego psa. O sędziach prób pracy nie słyszałam. Ayshe i Laluno, zaraz postaram sie wkleić te linki jeszcze raz. Kiepsko mi idzie "obsługa" na tym forum, już kilka razy coś bezskutecznie wlejam :(
-
Laluna, nie chcę wracać do naszej rozmowy - kto najpierw co i dlaczego.To byłby kolejny powód do dyskusji nie w temacie, za to powodującej dalsze nieporozumienia. Jestem wciąż otwarta na miły dialog. Wklejam ci tu linki do arcyciekawych dyskusji na temat dogoterapii berneńczyków. Znajdziesz tam i psy, które tak pracują. [URL]http://http://www.szwajcary.com/viewtopic.php?t=1594&postdays=0&postorder=asc&start=0[/URL] [URL]http://http://www.szwajcary.com/viewtopic.php?t=1240[/URL]
-
Wszystko bierzesz dosłownie? Aluzja, przenośnia, ironia - nie wszystko mówi się wprost.
-
Zadziwiają mnie wypowiedzi niektórych dyskutantów. Naprawdę trzeba bardzo się postarać, żeby poddać w wątpliwość całą tę historię. To się nazywa spiskowa teoria dziejów. Jeśli chodzi o samą audycję, to muszę wyjaśnić, że program radiowy, szczególnie interwencyjny w charakterze tak mniej więcej powinien wyglądać jak ten w Radiu Opole. Musi przedstawić sprawę, ocenić ją z kilku punktów widzenia, poprzeć fachową argumentacją. Przyznaję z szacunkiem, że Radio Opole bardzo się postarało - było kilku dyskutantów z róznych "opcji" i z różnych miast, opinia prawna i eksperci (na to, co powiedzą nikt nie ma wpływu). Ale tak jak Sagaj uważam, że mogli wybrać bardziej dosadne cytaty z forum myśliwych. Te, których użyli rzeczywiście były w wersji soft. A zdenerwowanie Sagaja i jego żony jest zrozumiałe. Walczyli przed wielotysięczną publicznością o sprawiedliwość. Nie każdy przejawiałby taką determinację, zimną krew i odporność na całą tę sytuację. Ja wam gratuluję. Walka naprawdę się zaczęła. Teraz, gdy sprawa ujrzała światło dzienne, szanse na zwycięstwo są większe.
-
Nie uciekłam. Skończyłam tylko rozmowę na temat berneńczyków:)
-
I dodam jeszcze, że gratuluję Sagajowi zachowania zimnej krwi i uniknięcia skoncentrowania się na osobistych urazach i emocjach.
-
Witaj Basiu, to ja marzena z forum PZŁ. Jako dziennikarz muszę powiedzieć, że audycja była profesjonalnie przygotowana, prezentując poglądy obu stron. Mam nadzieję, że zauważyłaś, że żaden przedstawiciel PZŁ nie poparł odstrzelenia tego konkretnego psa. Rozumiem, że podobają ci się poglądy ludzi typu daras i pytasz ich o zdanie jak należy postępować z psem w lesie, ale dobrze by było, gdybyś wzięła pod uwagę te wypowiedzi. [QUOTE] Ja jestem zdania że każdy pies jest zagrożeniem w lesie [/QUOTE] Tak piszesz. Nie tak dawno wyrażałaś się, że będziesz puszczała luzem swojego psa na szlakach turystycznych, bo tam jest dużo ludzi i myśliwi chyba tam nie będą strzelać. Może trochę konsekwencji?
-
Ja także wolałabym rozmowę na temat organizacji kynologicznych. Zamiast tego, niewinne z pozoru pytnie Laluny "a tak z ciekawości Marzena jaką masz rasę" spowodowało dyskusję o berneńczykach, jak sądzę mającą obnażyć moją niewiedzę na ten temat. Bardzo nie lubię udowadniać, że nie jestem wielbłądem, ale niech będzie, spróbuję jeszcze raz. Rasę tę wybrałam świadomie, wiedząc jakie niesie ze sobą wyzwania. Głownie dotyczące psychiki, bo niestety popularność rasy i nacisk na eksterier niesie za sobą takie konsekwencje. Nie jest trudno uzyskać uprawnienia hodowlane, da się "odhaczyć" te trzy wystawy, a testy psychiczne, takie jakie są obecnie, zaliczy praktycznie każdy pies, być może tylko te ekstremalnie lękliwe będą miały problemy. Wszystko jak zawsze leży w gestii człowieka, czy zdecyduje się rozmnażać takie osobniki, czy nie. Zdecydowana większość takie lękliwe psy eliminuje z hodowli, niektórzy jednak nie. Ja miałam szczęście trafiając na psa o bardzo dobrej psychice, dbam o niego jak umiem najlepiej, otrzymując w zamian całą psią miłość i wierność, do której zdolny jast berneńczyk. Nie jestem kynologiem, szkoleniowcem, ani hodowcą, więc słownictwo jakie używam, jest może "amatorskie", ale to nie oznacza, że nic nie wiem. Gdybyśmy się spotkali w innym topiku, razem ze mną cieszylibyście się z mojego psa, tego jaki jest miły, oddany, temperamentny, zdrowy, wesoły i dobrze wychowany. Piszesz Laluna, że znasz tylko jednego beneńczyka z dogoterapii. To nie znaczy naprawdę, że tylko jeden pies tej rasy tak pracuje. Zaręczam ci, że jest ich znacznie więcej; to, że ich nie znasz, to nie znaczy, że nie istnieją. Poszukaj, a znajdziesz. Na tym kończę dyskusję na temat berneńczyków. W sprawach innych głos będę zabierać, choć widzę, że mimo moich starań trudno mi będzie być dla was partnerem w rozmowie, a nie obiektem ataków, mimo, że na samym początku prosiłam, abyście mi tego oszczędzili.
-
Widzisz Laluna, strasznie trudno się z tobą rozmawia, bo łapiesz za słówka i przepytujesz mnie bez przerwy jakbym była małą dziewczynką, a już naprawdę dawno przestałam nią być. Mimo to podejmę jeszcze jedną próbę i spróbuję odpowiedzieć na te pytania, na które znam odpowiedź. 1. podałam przykład szkolenia, na którym każdy bez wyjątku pies był traktowany tak samo niezależnie od rasy (dodając jednocześnie, że taki przykład nie wpływa na mnie tak, żeby z tego powodu zmieniać swoją niezłą opinię o ZK) 2. Nie wiem. Być może wcale (ale nie jestem pewna). Domyślać się mogę, że wynika to z wciąż niewielkiej ilości psów, być może z niewielkiego jeszcze zainteresowania taką działalnością przez właścicieli psów lub klub) 3 i 4. Ta sama odpowiedź. 5.Jeszcze o nic nie walczyłam, może zacznę - choć walka to nie jest dobre słowo, wolę twórczą dyskusję. 6.Nie wiem. 7.Suka nie powinna rodzić co cieczkę. 8.Nigdy nie miałam i nie mam suki, toteż nie wiem, czy ktoś w tej dziedzinie coś robi (muszę zajrzeć do regulaminu, żeby sprawdzić jak to jest). 10.Tylko nieliczni właściciele berneńczyków osiągają ze swoimi psami wyższe stopnie wyszkolenia, które wymieniłaś. I to nie oznacza, że wszyscy są leniwi i nie chce im sie pracować z ukochanymi psami, ale taka jest specyfika tej rasy. Za to wiele z psów tej rasy świetnie radzi sobie w dogoterapii. Coś jeszcze?
-
[QUOTE]Ale nikt nie twierdzi ze jest dobre. Wiemy co jest złe i powoli sie to zmienia. [/QUOTE] Tak też i pisałam. [QUOTE]To na jakiej podstawie mówiłas ze ON potrzebuje wiecej rozkazów[/QUOTE] Na podstawie wypowiedzi właścicieli i hodowców berneńczyków oraz własnych obserwacji ze szkoleń.
-
Laluna napisała : "Zaszufladkowałas sobie obraz ON i berneńczyka jako jeden. Na podstawie pojedynczych egzemplarzy." To były przykłady, ja nawet nie szkoliłam pierwszego psa ONka tylko bernardyna. Te przykłady dawałam w innym celu, ale nie podjęłaś tematu. Chodziło o szkolenie w ZK, którego nawet szczególnie nie krytykowałam, tylko pokazałam,że nie zawsze wszystko jest doskonałe. Bez uogólnień, a raczej żeby pokazać, że uogólnienia nie są sposobem na wyrabianie sobie poglądów. Doczytaj moje posty, jeśli coś przeoczyłaś. Gdy pojawiłam się w tym wątku (zaledwie wczoraj) od razu deklarowałam chęć przyjaznej, życzliwej rozmowy. Widzę, że będzie trudno, choć staram się jak mogę. No to trudno.
-
To oczywiste, że berneńczyki startują z powodzeniem w obedience, trenują IPO, choć wymagają innego podejścia w szkoleniu niż np. ONki. Mniej nakazów, więcej pozytywnego wzmocnienia. A między sobą różnią się osobniczo, to pewne. Ale widzę, że cię nie przekonam, bo jestem z innej organizacji, pewnie więc się nie znam. Zajrzyj kiedyś w wolnym czasie na fora poświęcone berneńczykom, gdzie wypowiadają się właściciele psów tej rasy tak jak ja, ale należący do ZK. Zobaczysz, że powiedzą podobne rzeczy. Może im uwierzysz.
-
Laluna napisała:Podałam Ci linka gdzie masz wypowiedz TEJ zoopsycholog i porade dla włascicielki goldena. Nie poznałas jej ? Porada była niestety nietrafioną. Niewiele z niej przyjdzie włascicielom i psu." "JA tez znam taka osobe, a nawet nie jestem z Warszawy" To już dwie złe porady. Wniosek - wykształcenie i dokument je potwierdzający jest nic nie wart. Laluna pyta:"A czym sie rózni układanie berneńczyka od ON w posłuszeństwie? Behawioryzm jest jeden i jak ktos umie dobrze ułozyc psa to ułozy kazdego, bo nie działa schematem, ale sugeruje się psem." Różni się metodą prowadzącą do tego samego celu. Temat jest zbyt szeroki do opisywania tutaj, ale popytaj właścicieli i hodowców berneńczyków, a potwierdzą. Osoba odpowiadająca za szkolenie psów w dużym oddziale ZK (międzynarodowy sędzia prób pracy) powinna o tym wiedzieć. Ale nie uogólniam.
-
Jedna pani drugiej pani powiedziała, że słyszała jak ktoś mówił, że podobno komuś udzielono złej porady. Wniosek - wykształcenie i dokument jest nic nie wart. Ja szkoliłam swojego poprzedniego psa na kursach ZK. Byłam zadowolona. Ten sam treser szkolił mi również berneńczyka. I kompletnie nie miał pojęcia, że psy tej rasy układa się zupełnie inaczej niż np. ONki. Dodam jeszcze, że ten pan przeprowadza testy psychiczne psów ZK. Jako wniosek nie usłyszycie ode mnie jednak, że ten pan jest beznadziejny, ani tym bardziej nie wysnuję wniosku, że z tego powodu cały ZK jest beznadziejny. Jak się szuka bata to się i kij znajdzie.
-
Rozmawiajmy rzeczowo. Rozumiem, że te testy są złe, ale darujmy sobie sarkazm [quote=LALUNA;9407105 Albo to inne pies podchodzi do psa. Na pierwszy rzut proponuje dwa samce kaukazów, albo amstfów. I to najlepiej luzem. Napewno sie ze sobą zabawią.[/quote] Chyba widziałaś na wystawach na jednym ringu kaukazy (miałam kiedyś zresztą kaukaza) czy amstaffy. Nie zjadają się mimo opinii, jaką niektórzy mają na temat tych ras. To chyba dobrze? I nie piszę tego jako obronę testów, tylko jako przykład "konstruktywnych" dyskusji.
-
[quote name='MonikaSz'] Nie zraziłaś się ani do działalności organizacji ani do ludzi należących do niej - masz prawo, choć może nie miałaś innego wyboru ... Wierz mi - w ZK też jest wielu fajnych ludzi, .[/quote] Jeśli chodzi zrażanie się do ludzi, to bezwzględnie ma się przede wszystkim wybór (nie tylko prawo). Wiem, że w ZK jest wielu fajnych ludzi. Mam tam moc przyjaciół. Co do szczególowych wymagań dla berneńczyków (także suk - bo nie wiem jak jest w tym przypadku - mam samca) dowiem się i napiszę.
-
Wiem, że nie każdy reproduktor jest licencjonowany. I że są ludzie i ludziska. I że psiarzy o wiele bardziej łączy miłość do psów niz dzieli przynależność organizacyjna. Może warto mieć to jako motto naszej rozmowy. Będzie przyjemniej i przyjaźniej. Ja nie jestem znawcą regulaminów. Od razu w pierwszym poście zaznaczyłam, że mogę podzielić się tylko tą wiedzą, którą mam. I przekazać, że w szeregach PKPR są bardzo fajni ludzie (mówię o tych, których poznałam), którzy dbają o swoje psy tak jak ja o swojego pluszaka. I że trudno mi będzie w pojedynkę zmagać się z zarzutami często opartymi na uprzedzeniach. Rzeczywiście myślałam,że twój śmiech Beatko był skierowany do mnie. OK, już wszystko jasne :)
-
W ZK nie jest potrzebne dla hodowlanki berneńczyków prześwietlenie łokci. Praktycznie wszyscy szanujący się hodowcy jednak je wykonują. Chyba nie robią żle? Ja też lubię być w awangardzie.
-
Ło matko, nie tego sie spodziewałam. Znam te przepisy, które mogłyby mi być potrzebne, gdybym marzyła o karierze hodowlanej mojego psa... Na forum szwajcarów, gdzie tylko ja jestem z ACE, jednak przyjęto mnie serdeczniej...
-
Spróbuję jeszcze raz, bo sie nie udało <EM><FONT size=4>Licencjonowanym reproduktorem jest pies, który:
-
Nie zastanawiałam się nad tym, mówiąc szczerze. Wklejam tu fragment regulaminu PKPR: <EM><FONT size=4>Licencjonowanym reproduktorem jest pies, który:
-
No i dobrze. Ja mogę jedne zrobić dla swojej świadomości, a drugie dla klubu. Ale czegoś tu nie rozumiem. Te testy w PKPR są złe, jak twierdzicie. A jak, pod wpływem waszego sądu chcę coś zrobić lepiej, to się dziwicie. Zarazah, nie wiem, co jest na stronie PKPR. Dowiadywałam się i wiem z całą pewnością, że berneńczyk musi miec zaliczone testy.